Dodany: 28.02.2017 00:24|Autor: Kaya7

Książki i okolice> Książki w ogóle

4 osoby polecają ten tekst.

Książkowe wspomnienia z lutego 2017


Zapraszam :)
Wyświetleń: 20926
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 136
Użytkownik: yyc_wanda 28.02.2017 04:02 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Morderstwo na polu golfowym (Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary)) ) (UK-Ang-1923); ocena: 2.5
Druga z kolei powieść Agathy Christie, w której występuje Hercules Poirot i jego przyjaciel i powiernik, kapitan Hastings. Akcja rozgrywa się głównie w małym miasteczku we Francji, gdzie zamordowano amerykańskiego milionera. Całość wielce zagmatwana w sposób sztuczny i nieprawdopodobny. Hercules Poirot zarozumiały i z nosem zadartym do góry, a kapitan Hastings w roli imbecyla, co rusz to komplikuje śledztwo swoim zachowaniem, nie dość że nieodpowiedzialnym, to jeszcze stojącym w jawnej sprzeczności z prawem. Jako całość, powieść wielce rozczarowująca.

Z głowy (Głowacki Janusz) Pol-2004); ocena: 4.5
Szkice autobiograficzne znanego pisarza, eseisty i dramaturga. Trochę pomieszane w czasie i miejscach akcji. Rozpoczynają się wyjazdem Głowackiego do Londynu, gdzie przygotowywana jest premiera jego sztuki „Kopciuch”. Tam też zastaje go stan wojenny (grudzień 1981) i związany z nim dylemat – wracać do kraju, czy też próbować szczęścia za granicą? Opowieści, które snuje w swej autobiograficznej książce, są zabawne, ironiczne, czasem cyniczne. Głowacki śmieje się z siebie i ze swoich bliżsych i dalszych znajomych. W książce aż roi się od zabawnych anegdotek o ludziach, których znamy z filmu, gazet i czytanych książek.

Brygida (Krüger Maria) własna półka / ocena: 2,5
Autorka moich ukochanych książek dla dzieci i młodzieży, tym razem na poważnie z tematyką dla dorosłych. Powieść całkowicie wyprana z fantazji i optymizmu, tak charakterystycznych dla jej wcześniejszych utworów. Jest to nieciekawa historia życia Brygidy, zgorzkniałej, niesympatycznej starej panny, która snuje swoje ponure wspomnienia.

Więcej szczegółów tutaj: Przeczytane: Q1, 2017
Użytkownik: jakozak 28.02.2017 08:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7

W pośpiechu do raju (Ballard James Graham) 2,0
13 pięter (Springer Filip) 5,5
Grząskie piaski (Mankell Henning) 4,5
Rok w rozmowie: Pisarze krytycznym okiem (antologia; Czechowicz Jarosław) 5,0
Pół życia (Picoult Jodi) 5,0
Krivoklat (Dehnel Jacek) 3,5
Pan od seksu: Autobiografia najsłynniejszego polskiego seksuologa (Lew-Starowicz Zbigniew) 4,5
Ta strona jasności (McCann Colum) niezainteresowana
Pingpongista (Hen Józef (właśc. Cukier Józef Henryk)) 5,0
Letnie drzewo (Kay Guy Gavriel) niezainteresowana
Kiedy byłem dziełem sztuki (Schmitt Éric-Emmanuel) 3,5
Motyl (Genova Lisa) 4,5
Użytkownik: miłośniczka 28.02.2017 10:39 napisał(a):
Odpowiedź na: W pośpiechu do raju (Ba... | jakozak
Jolu, a jak Twoje wrażenia po "Krivoklacie"? Ja się wiele spodziewam.
Użytkownik: jakozak 28.02.2017 12:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Jolu, a jak Twoje wrażeni... | miłośniczka
Przepadałam za Dehnelem. Może nawet i nadal bym przepadała, ale Krivoklat jest po prostu za długi. Nie musiał wszystkiego autor powtarzać po tyle razy. Zrobiło się nudne. Wyżąć jedną trzecią i pewnie by była szóstka. Mam nadzieję, że nie jest to nowa maniera Dehnela. Straciłabym ulubionego autora.
Użytkownik: miłośniczka 28.02.2017 14:32 napisał(a):
Odpowiedź na: Przepadałam za Dehnelem. ... | jakozak
O kurczę. A jak "Matka Makryna"? Czytałaś?
Użytkownik: misiak297 28.02.2017 15:00 napisał(a):
Odpowiedź na: O kurczę. A jak "Matka Ma... | miłośniczka
Matka Makryna jest rewelacyjna:)
Użytkownik: jakozak 28.02.2017 16:35 napisał(a):
Odpowiedź na: O kurczę. A jak "Matka Ma... | miłośniczka
Jeszcze nie czytałam, ale chcę. Bardzo.
Użytkownik: ktrya 02.03.2017 12:32 napisał(a):
Odpowiedź na: Jolu, a jak Twoje wrażeni... | miłośniczka
Dla mnie "Krivoklat" jest genialny, rzadko się zdarza, by przy jakieś lekturze tak intrygował umysł głównego bohatera. Ale ja uwielbiam wszelkie książki o sztuce.
Użytkownik: ka.ja 02.03.2017 20:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Dla mnie "Krivoklat" jest... | ktrya
Mnie zachwycił też sposób prowadzenia narracji - ta gorączkowość opowieści, jej maniakalne tempo, wręcz słyszałam monolog Krivoklata - jeśli powstanie audiobook, ma szanse być świetny.
Użytkownik: ktrya 02.03.2017 22:44 napisał(a):
Odpowiedź na: Mnie zachwycił też sposób... | ka.ja
Właśnie nie wiem, czy nie byłby zbyt męczący. Niestety, jeśli chodzi o audiobooki książek Dehnela to nie mam dobrych doświadczeń, słuchałam "Saturna", ale w końcu straciłam cierpliwość, przerwałam i już nie wróciłam.
Użytkownik: Monika.W 28.02.2017 10:03 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Bardziej słuchany, niż czytany luty.

10. Inicjacja, obrzędy, stowarzyszenia tajemne: Narodziny mistyczne (Eliade Mircea), ocena: 3 (akcja Mity, Obrazy, Symbole - seria na 2015 rok)
Opisy kolejnych obrzędów inicjacyjnych. Chyba nie lubię etnografii. Albo sposobu pisania Eliadego.

11. Kwadratowy szmaragd (Wallace Edgar (Wallace Richard Horatio Edgar)), ocena: 3
Reprint wydania polskiego z 1931 roku. Reprinty bywają niebezpieczne; warto jednak przejrzeć język, bo potem mamy do czynienia z różnymi śmiesznostkami i słowami zupełnie niezrozumiałymi. Sama zaś książka średnia bardzo. Może i sam pomysł intrygi ciekawy, ale ilość zbiegów okoliczności przekroczyła zdrowy rozsądek. Nie polecam.

12. Przemiana (Kafka Franz), ocena: 4,5 (audiobook)
Kafka w pełnej krasie.

13. Tango (Mrożek Sławomir), ocena: 5 (Teatr Polskiego Radia)
Rewolucja intelektualistów nie udała się. Autorytarny powrót do zasad i konwencji też nie. Pozostał Edek - "Ale nie bójcie się, byle cicho siedzieć, nie podskakiwać, uważać, co mówię, a będzie wam ze mną dobrze, zobaczycie. (...) Tylko posłuch musi być." Masy rządzą, obecnie jak i 50 lat temu

14. Kadencja (Szczepański Jan Józef), ocena: 5 (akcja Polskie przykurzątka - część I 2012 - 2022)
Wspomnienia z okresu, gdy Szczepański był prezesem Związku Literatów Polskich. Kończą się rozwiązaniem ZLP w 1983 roku. Nie znałam w ogóle Szczepańskiego, gdzieś umknął. A pięknie pisze - spokojnie, mądrze. Opisał trudny okres, prawie na bieżąco - a nie ma w tym nic z zajadłości, pretensji czy żalu. Jest zaduma i analiza. Gorąco polecam. I będę donosić o dalszych spotkaniach ze Szczepańskim, bo według mnie warto.

15. Slow life: Zwolnij i zacznij żyć (Glogaza Joanna), ocena: 3,5
To mój pierwszy poradnik "jak żyć lepiej". Nie jest zły, ale też niczego nowego nie dowiedziałam się z niego. Nie jestem też chyba grupą docelową - nie używam mediów społecznościowych (poza Biblionetką), nie pracuję na etat, ale też nie jestem blogerką. A tak widzi świat autorka i dla nich pisze. Miła lekturka, nic nie wnosząca.

16. Marsjanin (Weir Andy), ocena: 4 (audiobook)
Pewnie za mało wiem o chemii i biologii, żeby docenić książkę. Przypuszczam, że McGyver mógłby się schować. Zabrakło mi głębi, zbyt powierzchowne. Wydaje mi się, że kwestia psychicznego przeżycia byłaby nie mniej ważna, jak fizycznego. Ogólnie - niezła książka. Choć ilość katastrof zatrważająca. 2 ostatnie obniżyły ocenę, lepsze jest wrogiem dobrego.

17. Uciekła mi przepióreczka (Żeromski Stefan (pseud. Zych Maurycy)), ocena: 4,5 (Teatr Polskiego Radia)
Praca u podstaw, rezygnacja z miłości, poświęcenie. Taki prawdziwy Żeromski. Ciekawe.
Użytkownik: benten 28.02.2017 11:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Bardziej słuchany, niż cz... | Monika.W
Chyba niezbyt satysfakcjonujący miesiąc Ci wyszedł. Oczywiście zależy, co uważasz za 4. Dla mnie to już "przeciętna ale poprawna lektura z niewielkimi szansami na zapamiętanie".
Mnie się Eliade bardzo dobrze czyta, ale może to faktycznie kwestia dość charakterystycznego stylu.
Użytkownik: miłośniczka 28.02.2017 11:12 napisał(a):
Odpowiedź na: Chyba niezbyt satysfakcjo... | benten
To dla mnie coś, co dla Ciebie ma 4, jest 3. :-)
Użytkownik: benten 28.02.2017 11:25 napisał(a):
Odpowiedź na: To dla mnie coś, co dla C... | miłośniczka
3 to u mnie "bardzo prawdopodobne, że komuś się to może podobać/ma pewne zalety/ogólnie jest nieźle ale dla mnie już raczej męcząca, nudna lektura"
Użytkownik: miłośniczka 28.02.2017 11:58 napisał(a):
Odpowiedź na: 3 to u mnie "bardzo prawd... | benten
O proszę, jak ciekawe mogą być subiektywne systemy oceniania. :-) Ja trójki daję książkom, które mi się miłoo czytało, podobały mi się, ale nie wniosły nic nowego, niczym szczególnie nie ujęły i stawiam na to, że niedługo zapomnę zarówno treść, jak i nazwisko autora... ;-)
Użytkownik: benten 28.02.2017 12:28 napisał(a):
Odpowiedź na: O proszę, jak ciekawe mog... | miłośniczka
Właśnie dlatego najbardziej lubię te dwa-trzy zdania, które użytkownicy piszą we w tych wspomnieniach. Sama ocena to za mało, bo czwórka czwórce nierówna i w oczywisty sposób znaczy coś innego.
Użytkownik: Monika.W 28.02.2017 19:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Chyba niezbyt satysfakcjo... | benten
Od razu niesatysfakcjonujący...
Świetna Kadencja, całkiem zapomniana. Dobra klasyka - Mrożek, Kafka, Żeromski. Eliade - nie żałuję, bo to zawsze odkrywcze, nawet jak nie-czytalne. Marsjanin na tle współczesnej amerykańskiej też nieźle.
Rzeczywiście fatalny kryminał i blogowa książka. Ale to takie czytadełka.
4 to u mnie bardzo pojemna ocena. Dla esejów czy klasyki - to rzeczywiście: słabiutko, nic nie wniosło. Dla współczesnego mainstreamu - oznacza: da się czytać, nie zanudzają, jest coś poza akcją.
Użytkownik: Pingwinek 02.03.2017 23:23 napisał(a):
Odpowiedź na: Od razu niesatysfakcjonuj... | Monika.W
Moniko, 'blogową książkę' oceniłaś na 3+ a kryminał na 3 - i piszesz o nich: fatalne?! Zupełnie nie rozumiem. To dlaczego nie 1/1+, w porywach 2? Trójka to ocena przeciętna, przeciętna nie znaczy przecież fatalna...
Użytkownik: Monika.W 03.03.2017 07:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Moniko, 'blogową książkę'... | Pingwinek
To pewnie zależy od tego, z jakiego założenia wychodzę. Zakładam, że każda książka jest dobra. I taka dobra to u mnie 5. Jak czegoś jej brakuje, ocena schodzi w dół. 3 u mnie to jest bardzo, bardzo słaba rzecz. Rzeczywiście w opisie jest "przeciętna", ale nie ja ten opis tworzyłam.
Może rzeczywiście nie powinnam pisać fatalna. A jedynie - słaba. Jedynek to chyba w ogóle nie stawiam, takiej książki po prostu nie skończyłabym, zostałaby odłożona bardzo szybko.
Użytkownik: Pingwinek 03.03.2017 22:03 napisał(a):
Odpowiedź na: To pewnie zależy od tego,... | Monika.W
Jestem w stanie takie założenie zrozumieć. Chodzi mi raczej właśnie o nazewnictwo. Postawiłaś, jeśli dobrze liczę, 22 jedynki. Pewnie, niewielki to procent, co by nie rzec: promil, wszystkich Twoich ocen, ale jednak korzystasz z całego spektrum możliwości. Jak więc nazwiesz te 22 pozycje, które oceniłaś znacznie (!) niżej niż wspomniane wyżej tytuły...? Sądzę, że je skończyłaś (zamiast odkładać)?

(A tak mimochodem... 1 dla Schulza?! Moim zdaniem to wyjątkowy autor - dlaczego tak surowo? 2 dla Poświatowskiej? Serce mi się kraje!)
Użytkownik: Monika.W 06.03.2017 10:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Jestem w stanie takie zał... | Pingwinek
Te 1 są z okresu, jak oceniałam książki hurtem po wpisaniu się do Biblionetki. Może i niesprawiedliwe czasem. Zresztą teraz część ocen rewiduję.
A swoją drogą - dlaczego bolą Cię moje oceny (czy też innych)? Przecież odbiór książek jest tak bardzo osobisty i indywidualny. Dla mnie ważniejsze są dyskusje o książkach, niż oceny. Statystyka to wielkie oszustwo:) Ale już wypowiedź o książce jest wielkim źródłem wiedzy. Potrafi mnie zachęcić wręcz negatywna ocena z negatywną wypowiedzią, jeśli za wadę książki ktoś uznaje to, co dla mnie jest zaletą. A jeśli ktoś daje 5 czy 6 i pisze, że super akcja i nie mógł się oderwać od książki - to dla odmiany wiem, że nie powinnam książki czytać.

Dlatego lubię ten wątek w zakresie tych wypowiedzi, które oprócz z ocen mają krótkie opisy. Jak są same oceny, to na ogół pomijam. A jak są opisy, to dokładnie czytam, zapamiętuję, itd.
Użytkownik: Pingwinek 06.03.2017 16:18 napisał(a):
Odpowiedź na: Te 1 są z okresu, jak oce... | Monika.W
Nie bolą mnie niczyje oceny - to "serce mi się kraje" to tak z przymrużeniem oka. Zaciekawiłam się po prostu. Jak najbardziej zgadzam się z tym, iż odbiór książek jest osobisty i indywidualny. Ale okazuje się, że skala niezupełnie daje radę (aczkolwiek ja nie wyobrażam sobie biblionetkowego życia bez niej!), choć wygląda niemal zupełnie jak skala szkolna i wyposażona jest w opisy ocen.
Użytkownik: Monika.W 07.03.2017 07:44 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie bolą mnie niczyje oce... | Pingwinek
Oceny i średnia ocen jest dla mnie kryterium pomocniczym jedynie. Nigdy nie wybieram książek do lektury w oparciu wyłącznie o wysoką średnią ocena. Jeśli już - o poszczególnych ocen niektórych Biblionetkowiczów. Za to opinie, dyskusje, notki, komentarze - to świetne źródło tropów literackich.
Użytkownik: Pingwinek 07.03.2017 16:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Oceny i średnia ocen jest... | Monika.W
Ja też nie kieruję się w pierwszej kolejności średnią ocen. Jednak zwracam uwagę na nią.
Użytkownik: Monika.W 09.03.2017 19:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Jestem w stanie takie zał... | Pingwinek
Zaczęłam słuchać Sklepów cynamonowych w wykonaniu Zapasiewicza. W ramach rewindykacji ocen, których raczej nie wystawiam. Pewnie 1 nie będzie, ale szału nie ma na razie.
Użytkownik: Pingwinek 09.03.2017 21:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Zaczęłam słuchać Sklepów ... | Monika.W
"Sanatorium pod Klepsydrą" zdecydowanie lepsze, ale już "Sklepy cynamonowe" ukazują, moim zdaniem, potencjał autora. Dla mnie - twórca wyjątkowy. Bardzo Ci polecam moją czytatkę :)
Użytkownik: Pingwinek 02.03.2017 23:23 napisał(a):
Odpowiedź na: Chyba niezbyt satysfakcjo... | benten
Przecież 4 to z definicji (!) ocena dobra. Przeciętna to 3! Twój system jest dla mnie niezrozumiały. Ja daję czwórki naprawdę przyzwoitym w moim odczuciu książkom. Czwórkę od piątki dzieli tylko jedno oczko! A 5 mają u mnie pozycje pierwszorzędne, ze wszech miar znakomite.
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 03.03.2017 07:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Przecież 4 to z definicji... | Pingwinek
To jeszcze jedna ciekawostka na temat względności ocen, poniekąd aneks do dyskusji, która dotąd wre pod jedną z recenzji. U jednej osoby 3 to ocena negatywna, 4 - słaba, dobrze zaczyna się od 5. U innej 3 to zupełna przeciętność, 4 - coś dobrego, choć może nie wybitnego, na 5 już książka musi zasłużyć, nie mówiąc o 6. A np. u mnie 3 to albo coś doskonale nijakiego (przeczytałam i przeszło przeze mnie jak powietrze), ale też książka, która mogłaby zasłużyć na 4 i więcej, gdyby nie... (i tu można wstawić jeden lub kilka mankamentów: potknięcia stylistyczne/językowe/merytoryczne, fatalna korekta, nadużycie brutalnych obrazów/ wulgaryzmów bez ewidentnej potrzeby). Często mi się zdarza, że moja ocena jest właściwie wypadkową 2 ocen: jednej za koncepcję i drugiej za wykonanie (stąd u mnie tyle ocen połówkowych, które są dobrym wyjściem np. w wypadku gdy skądinąd świetny tekst psuje niedbała korekta i nie można go czytać bez zgrzytania zębami, albo gdy w porywającym kryminale pojawią się rażące błędy rzeczowe; wtedy od głównej oceny odejmuję 0,5-1), co staram się omówić w recenzjach albo czytatkach.
Użytkownik: Pingwinek 03.03.2017 22:14 napisał(a):
Odpowiedź na: To jeszcze jedna ciekawos... | dot59Opiekun BiblioNETki
Zdaję sobie sprawę ze względności ocen - uderza mnie raczej nazewnictwo nieadekwatne do cyfry. Ja potrafię postawić 3+ (co dla Moniki sygnalizowałoby: książka fatalna) naprawdę dobrej literaturze, której aktualnie nie czuję albo w której się nie odnalazłam, choć mam świadomość jej wielkości tudzież istotnej roli w dziejach.
Użytkownik: benten 07.03.2017 09:27 napisał(a):
Odpowiedź na: To jeszcze jedna ciekawos... | dot59Opiekun BiblioNETki
Zgadzam się ze wszystkim co powiedziałaś, ale jak sobie analizowałam jak to jest u mnie, dodam tylko, że ocena uzależniona jest też trochę od gatunku. Popularno-naukowa może mieć u mnie nudne fragmenty, a i tak dostać 5, co raczej by nie przeszło w beletrystyce. Często też, kiedy jestem rozdarta między dwiema ocenami, patrzę na ocenę bnetkową - jeśli uważam, że za niska, to stawiam tę wyższą i odwrotnie.
Użytkownik: Monika.W 03.03.2017 07:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Przecież 4 to z definicji... | Pingwinek
Dobra. No właśnie - dobra, ale nie świetna, zachwycająca, itd. Dla mnie dobra - to warto czytać, ale nie rzuca na kolana. Dobra. A 3 = przeciętna. No właśnie - omijam przeciętność, nie lubię przeciętności, szkoda mi na nią czasu.
Może to zależy od podejścia do życia - czy przeciętność jest codziennością i ja akceptujesz, czy też przeciętność nie jest satysfakcjonująca i ją omijasz. Ja omijam przeciętność we wszystkim. Szkoda życia na przeciętność.
Użytkownik: Pingwinek 03.03.2017 22:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Dobra. No właśnie - dobra... | Monika.W
Przecież ja właśnie o tym pisałam. 4 - dobra, 3 - przeciętna. Stąd moje pytanie do Benten (i to na jej odpowiedź tutaj czekam), dlaczego książkę na 4 postrzega jako "przeciętną ale poprawną lekturę z niewielkimi szansami na zapamiętanie".

To świetnie, że przeciętność Cię satysfakcjonuje i ją omijasz, ale co to ma wspólnego z moją uwagą?
Użytkownik: Pingwinek 04.03.2017 01:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Przecież ja właśnie o tym... | Pingwinek
Przepraszam za lapsus, chciałam oczywiście napisać: "przeciętność Cię NIE satysfakcjonuje".
Użytkownik: Monika.W 06.03.2017 10:55 napisał(a):
Odpowiedź na: Przecież ja właśnie o tym... | Pingwinek
Może nie wypowiedziałam się jasno. Teraz będzie jasna deklaracja - Przeciętna to dla mnie zła książka.
Użytkownik: benten 07.03.2017 09:18 napisał(a):
Odpowiedź na: Przecież 4 to z definicji... | Pingwinek
Tak, ale to mój system i tak oceniam. Poza tym jest tyle wspaniałych książek, że "dobra" nie jest satysfakcjonująca.
Użytkownik: Pingwinek 07.03.2017 16:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak, ale to mój system i ... | benten
Nie chcę się wtrącać do Twojego systemu. Pytałam z czystego zainteresowania. Bardzo mnie zaskoczyła niespójność między oceną liczbową a oceną opisową.
Użytkownik: benten 07.03.2017 22:27 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie chcę się wtrącać do T... | Pingwinek
Nie że się wtrącasz, sorry, że tak zabrzmiało. W sensie - dla mnie ma sens i w jego obrębie oceniam spójnie. Ale zgadzam się, że użytkownicy mogliby mieć przypisy do ocen na stronie. Bo jedna drugiej nierówna.
Użytkownik: Pingwinek 07.03.2017 22:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie że się wtrącasz, sorr... | benten
To chyba właśnie najważniejsze - oceniać spójnie w obrębie swojego systemu ;). I myślę, że dotyczy to każdego czytelnika, dlatego jestem raczej przeciwna wtrącaniu się.
Użytkownik: benten 28.02.2017 10:06 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Ciekawy i różnorodny miesiąc, chociaż wolałabym postawić parę lepszych ocen.

(audiobook) Człowiek, który lubił psy (Chandler Raymond) Chyba nigdy nie zostanę fanką Chandlera. To moje trzecie spotkanie z autorem, jak na razie najmniej udane. Postaram się, żeby następne spotkanie było w oryginale, może problem tkwi w tłumaczeniu (3)

(powtórka) Świat finansjery (Pratchett Terry) Przypominam sobie Pratchetta po Pratchecie, ta pozycja nie należy do moich najulubieńszych, a i tak powtarzałam sobie ją z przyjemnością

13. Komedie Arystofanesa: Acharnejczycy (Arystofanes (Aristophanes)) (5), Rycerze (Arystofanes (Aristophanes)) (5,5), Chmury (Arystofanes (Aristophanes)) (4) Spotkanie z Arystofanesem było chyba ciekawsze od spotkania z Eurypidesem, ale podobnie nierówne. Wolałabym, żeby wstępy zapoznające czytelników z okolicznościami powstania każdej z komedii były dłuższe, dwie strony to zdecydowanie za mało, żeby poznać kontekst, ale nie można mieć wszystkiego. Dodatkowy urok lektury stanowił fakt, że książka - wypożyczona z BUWu - miała dopisane wersje słów po grecku.

12. Wybór pism naukowych (Cyceron Marek Tuliusz (Cicero Marcus Tullius)) Przyjemnie poczytać klasyków wypowiadających się na tematy filozoficzne i około-filozoficzne. Rozdział "Krytyka poznania zmysłowego" powinien być obowiązkową lekturą dla dzisiejszych polityków - może dowiedzieliby się paru rzeczy o idei argumentowania swoich przekonań. (5,5)

11. W kuchni jak na wojnie: Jak kucharze walczyli na noże, smaki i anegdoty od końca XVIII do połowy XX w. (Barbasiewicz Maria) Czytało mi się niczym pięknie wydaną opowiastkę. Mnóstwo rysunków, zdjęć i obrazków i świetna szata graficzna. Dodatkowo niezwykle ciekawe historie potraw, ewolucji posiłków i najsławniejszych kucharzy i smakoszy. Poza tym mnóstwo ciekawej bibliografii. I o ile najczęściej rozdziały o współczesności nudzą mnie najbardziej, tu było wręcz odwrotnie. Na koniec mamy bardzo ciekawy opis jedzenia w literaturze i filmie. (5)

10. Tragedie 2 (Eurypides (Euripides)) (4,5) Mam wrażenie, może mylne, że Eurypides nie jest największym skarbem, jaki zachował się po tragikach greckich. Mimo to zbiór czyta się dobrze, aczkolwiek język jest trochę bardziej rubaszny niż zapamiętałam. A ja lubię w ogóle tłumaczone dawniej teksty greckie i łacińskie. Język jest zawsze taki bogaty.Z tomu najbardziej podobał mi się Cyklop (Eurypides (Euripides)) króciutki dramat. Historia - mimo że dobrze znana, wciągnęła mnie. (5)

9. Czego boją się anioły (Proctor Candice (pseud. Harris C. S.)) Takie czytadło, trochę dla rozrywki i zapomnienia, chociaż główny bohater zyskał moją sympatię. Tak naprawdę przez większą część książki byłam raczej nieporuszona lekturą, dopiero ostatnie 100 stron i rozwiązanie skłoniło mnie, żeby dać serii drugą szansę (3,5 a chętniej 3,75).

8. Wspomnienia niebieskiego mundurka (Gomulicki Wiktor (pseud. Fantazy)) To bardzo przyjemna lektura, chociaż faktycznie może bardziej przeznaczona dla młodszego czytelnika. Ale i tak bardzo oczarowały mnie te bezpretensjonalne wspomnienia, trochę trącącą myszką. A także język i podniosły ton charakterystyczny dla młodzieńczych wspomnień (5)

7. Antropolog na Marsie (Sacks Oliver) Ta pozycja podobała mi się bardziej niż poprzednia, może ze względu na różnorodność omawianych "przypadków". Dużą zaletą jest umiejętność przedstawienia omawianych postaci nie jako eksponatów, ale jako funkcjonujących ludzi. (5)

6. Świt kultury europejskiej (Bukowski Zbigniew, Dąbrowski Krzysztof (1931-1979)) Autorzy nie rysują obrazu całego społeczeństwa. Raczej starają się przedstawić czytelnikowi metodę pracy, materiały na podstawie których badacze wyciągają wnioski. Zachęca też objętość każdego z eseju, mimo, że lektura utrzymana w poważnym tonie, nie nudzą. Dodatkowo też dobrze przeczytać książkę polskiego autorstwa i dowiedzieć się bliżej o działalności archeologicznej na terenie Polski i sąsiadów. Oczywiście nie brakuje wzmianek o Etruskach, Dorach, Gotach, etc. (5,5)

5. Klechdy: Starożytne podania i powieści ludowe (Wójcicki Kazimierz Władysław (Wóycicki Władysław Kazimierz)) Miło czasem przeczytać "własne" bajki, bez potrzeby sięgania do bardziej znanych mitologii. Żałuję, że nie było więcej historii z czasów przedchrześcijańskich, ale nie można mieć wszystkiego. Podania różnej długości, dużo księżniczek, żab i książąt. Najbardziej podobały mi się krótkie legendy, widać, że czasem ku przestrodze. Wtedy ciekawie spojrzeć na wariacje historii z różnych obszarów, np. o morowej pannie. (5)

4. The Scandals of Translation: Towards an Ethics of Difference (Lawrence Venturi) - na uczelnię (5).

3. (z półki) Mezopotamia (Ascalone Enrico) Gdybym miała oceniać samą wartość tekstu to przy dobrej woli nie mogłabym wystawić nic powyżej 2,5/3. Jedynie informacje o życiu codziennym odrobinę wykraczają poza wiedzę licealną. Na początku miałam też obiekcje wobec stosunku ilości tekstu do ilustracji i zdjęć. Jednak jest to zdecydowana wartość tej książki. Szczegóły, na które autor zwraca uwagę zachwyciły mnie. Analiza reliefów i płyt wotywnych to kopalnia informacji. Na dodatkowy plus zasługują cytaty z oryginalnych tekstów, który autor zamieścił nad każdym z omawianych haseł. (4)

2. Alfabet czyli Klucz do dziejów ludzkości (Diringer David) Jednak może czasem być trochę zbyt dużo informacji. Tutaj każdy rozdział zasługiwałby na osobną książkę. I chociaż starałam się czytać rozdział dziennie, żeby sobie dobrze poukładać fakty, to przy gałęzi indyjskiej trochę się poddałam i tylko oglądałam alfabety. Z drugiej strony bardzo podobały mi się fragmenty o pochodzeniu alfabetów, a najbardziej o ich zanikaniu, ponownym odkrywaniu i ostatnich tekstach w nich zapisanych - szkoda, że był to najskromniejszy element opracowania (4)

1. (z półki) Rzym i okolice w 300 roku n.e. (Laurence Ray) Przede wszystkim jest to przepięknie wydana książeczka. Oczywiście w przypadku takiego niewielkiego tomu nie można liczyć na ilość informacji niczym z Historia życia prywatnego: Od Cesarstwa Rzymskiego do roku tysięcznego (< praca zbiorowa / wielu autorów >), ale trafiło się też kilka ciekawostek. I dzięki rozlicznym mapom i rysunkom faktycznie mogłam sobie wyobrazić układ Rzymu, czego do tej pory nawet nie próbowałam (4,5)

Teraz czytam:
The translation studies reader (redakcja Lawrence Venuti) Mnóstwo ciekawych esejów na temat tłumaczeń. Jestem na początku - doszłam do 1940-1950 - na razie najciekawsze wydają mi się "Prefaces to Tacitus and Lucian" Hieronima ze Strydonu i "Problems of Translation: Onegin in English" Nabokova oraz "The Translators of the One Thusand and One Nights" Jorge Luis Borgesa.
(z półki)Śmierć i zmartwychwstanie (Pascale Enrico de)
Co wnosi nos? Nauka o tym, co nam pachnie (Gilbert Avery)
Użytkownik: ktrya 02.03.2017 12:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciekawy i różnorodny mies... | benten
11. idzie do schowka :)
Użytkownik: benten 07.03.2017 09:30 napisał(a):
Odpowiedź na: 11. idzie do schowka :) | ktrya
Bardzo polecam. Moim zdaniem ocena bnetkowa jest o jakieś 0,30 niższa od minimalnej wartości, na jaką ta książka zasługuje. No, ale ma też bardzo mało głosów. Jest przede wszystkim pięknie i apetycznie wydana. Szata graficzna jest bardzo przyjemna, jest też dużo pięknych zdjęć i przedruków bez szkody dla tekstu.
Użytkownik: koziolek910 28.02.2017 10:31 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
To był beznadziejny miesiąc, jeśli chodzi o oceny. Oby jak najmniej takich!
Zaczynajmy:
1 Krzysztof Beśka „Dolina popiołów”
Dolina popiołów (Beśka Krzysztof)
Nie wiem, czy autorowi się już nie chciało, czy koniecznie musiał zrobić z retro Łodzią coś tak przewidywalnego i nudnego, grunt, że czytałam długo, umęczyłam się, a nie pamiętam z tego prawie nic. Ocena: 3,5.
2 Joy Fielding „Morderstwa nad Shadow Creek”
Morderstwa nad Shadow Creek (Fielding Joy)
W tej książce absurd goni absurd. Może i postaci barwne, ale kurczę, nawet wstawki brutalne mnie nie przerażały, raczej bawiła mnie ta cała kreowana przez autorkę rzeczywistość. Podniosłam tylko za inteligentne dialogi, bo rechotałam głośno. Jednak książka pozostawia wiele do życzenia. Ocena: 4.
3 Mariusz Szczygieł „Projekt: prawda”
Projekt: Prawda (Szczygieł Mariusz, Stanuch Stanisław)
Wahałam się oceniając tę książkę. Przeczytałam na potrzeby klubu książki, ale nie zachwyciła mnie zupełnie. Nie wiem, po co autor wrzucił do środka powieść Stanucha, która totalnie wszystko psuje i komplikuje. Ja chyba jestem nie przyzwyczajona do takich eksperymentów. Ocena: 4.
4 Liane Moriarty „Sekret mojego męża”
Sekret mojego męża (Moriarty Liane)
Pierwsze i nieostatnie spotkanie z tą autorką. Chociaż sekretu domyśliłam się bardzo szybko, to bardzo dobrze się to czyta, nie jest proste, a przede wszystkim można przywiązać się i przyzwyczaić do bohaterów. No i te zawiłe relacje rodzinne… Ocena: 5.
5 Susan Elizabeth Phillips „Arena”
Arena (Phillips Susan Elizabeth)
Musiałam się jakoś odmóżdżyć. Wiedziałam, że skończy się dobrze, on z nią będzie i tak dalej, jednak podobało mi się to, że akcja rozgrywa się w cyrku, no i to mistyczne połączenie między bohaterką a tygrysem, bardzo to inny pomysł. Ocena: 4.
6 Edward Lee „Ludzie z bagien”
Ludzie z bagien (Lee Edward)
Chyba naprawdę miałam zaćmienie, gdy zaczynałam to czytać. Tragedia i dramat to słowa za małe, aby oddać moje rozczarowanie, złość i nie wiem, co jeszcze. Jak można wydawać coś takiego?
Kazirodztwo, seks, wulgaryzm poganiający wulgaryzm, myślę, że horror można napisać inaczej. No i kanibalizm, obrzydliwość. A styl? O tym to może się nie wypowiem. Ocena: 1.
7 Wojciech Koryciński „Tajemnice ulicy Pańskiej”
Tajemnice ulicy Pańskiej (Koryciński Wojciech)
Czytana na potrzeby pracy magisterskiej. Przegadana, za dużo wiedzy historycznej upychanej wszędzie, jakby autor koniecznie chciał się pochwalić jaka ona u niego wielka. Podniesiona ocena tylko za Świdnicę, w której bywam często. Ocena: 3,5
8 Aleksandra Marinina „Zabójca mimo woli”
Zabójca mimo woli (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina))
Nietypowy kryminał, Rosja i Anastazja. Czego chcieć więcej? Bohaterkę uwielbiam, jest tak doskonale wykreowana i tak charakterystyczna, że już cieszę się na kolejną część. Ocena: 4,5
9 Katarzyna puzyńska „Dom czwarty”
Dom czwarty (Puzyńska Katarzyna)
Kiedyś mówiłam, że podobał mi się „Motylek”, owszem, nawet dwie kolejne też były spoko. Ale im dalej, tym jest zdecydowanie gorzej. Mylenie dat, plątanie się, zachodzenie w ciążę w momentach dla bohaterów niemożliwych, a na dodatek niepełnosprawni. Uważam, zawsze tak uważałam i uważać będę, że jak ktoś nie ma o czymś pojęcia, to niech zwyczajnie o tym nie pisze, bo robi sobie wstyd, a czytelnikowi podnosi ciśnienie! No i te wydziwaczone imiona, jakby koniecznie charakterystyczny bohater musiał mieć na imię Borys. Ocena: 3,5
10 Magda Stachula „Idealna”
Idealna (Stachula Magda)
Stalking i pragnienie potomstwa. Wydaje się proste, a wcale takie nie jest. Zaskakuje, wartką akcją i niezłym stylem. Dzieje się w moim kochanym Krakowie, co jest dodatkowym plusem. Ocena: 5.
11 Wojciech Koryciński „Niebieskie zakony”
Drugi i na szczęście ostatni tom tego cyklu. Takie same zarzuty, za wiele wiedzy upychanej wszędzie, to już nie jest nawet kryminał retro, to już jest książka historyczna. Ocena: 3.
12 Wojciech Tochman „Wściekły pies”
12 Wojciech Tochman „Wściekły pies”
Wściekły pies (Tochman Wojciech)
Dwa reportaże z całego zbioru były mi znane, ale i tak z chęcią przeczytałam je jeszcze raz. Zaczynam przekonywać się do autora. Poza tym kilka utkwiło mi w głowie i myślałam o nich przez kilka dni, co dobrze świadczy o reportażach. Ocena: 5.
To tyle, oby kolejny miesiąc był lepszy, a na taki się zapowiada.

Użytkownik: koczowniczka 03.03.2017 10:19 napisał(a):
Odpowiedź na: To był beznadziejny miesi... | koziolek910
Książek Puzyńskiej jeszcze nie czytałam. Jestem jednak ciekawa, o co chodzi z niepełnosprawnymi, bo napisałaś: „Mylenie dat, plątanie się, zachodzenie w ciążę w momentach dla bohaterów niemożliwych, a na dodatek niepełnosprawni”. Jest ich w „Motylku” za dużo? :)
Użytkownik: koczowniczka 03.03.2017 10:21 napisał(a):
Odpowiedź na: Książek Puzyńskiej jeszcz... | koczowniczka
Oczywiście nie miałam na myśli „Motylka”, tylko „Dom czwarty”.
Użytkownik: koziolek910 04.03.2017 18:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Książek Puzyńskiej jeszcz... | koczowniczka
Nie, absolutnie nie chodzi o to, że jest ich za dużo. W "Domu czwartym" jest niepełnosprawny Kajetan, absolutnie mnie nie denerwuje, że jest, chodzi po prostu o to, że autorka nie ma pojęcia o jego niepełnosprawności. Tak się złożyło, że w gronie moich znajomych jest dziewczyna z niepełnosprawnością bohatera i to, co pisze o tym schorzeniu pani Puzyńska to zwyczajne bzdury.
Użytkownik: koczowniczka 04.03.2017 18:31 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie, absolutnie nie chodz... | koziolek910
Ja też nie lubię, kiedy autor pisze bzdury. Dzięki za wyjaśnienie.
Użytkownik: miłośniczka 28.02.2017 10:51 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
W lutym Wspomnienia w kolorze sepii (Szepielak Anna J.). Muszę przyznać, że jestem naprawdę mile zaskoczona! :-) Spodziewałam się ociekającej idyllą powieści o życiu na prowincji, takiej, gdzie jest dużo słońca, a w życiu bohaterów, choć czasem ktoś im umiera, wszystko kończy się dobrze. Taki slow life pachnący drożdżowym ciastem i potpourri z wrzosów. Okazało się, że to naprawdę dobrze skonstruowana powieść, w której wątki historyczne przeplatane są teraźniejszością (albo odwrotnie). Zdecydowanie bardziej przywiązałam się do historii Danusi, babci głównej bohaterki, niż do samej Aśki i ogólnie uważam te wątki z Asią za gorzej napisane i mniej ciekawe, ale i tak ocena 5. Polecam wszystkim, nie dajcie się nabrać na kiczowatą okładkę! ;-)
Użytkownik: benten 28.02.2017 11:12 napisał(a):
Odpowiedź na: W lutym Wspomnienia w kol... | miłośniczka
Aż weszłam na stronę książki,żeby zobaczyć tę okładkę. Czy wstyd się przyznać, że mnie zachwyciła? ;D Przynajmniej z ekranu. Ale w sumie czy zabiłoby ich, gdyby naprawdę zrobili sepię?
Użytkownik: miłośniczka 28.02.2017 11:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Aż weszłam na stronę ksią... | benten
Dla mnie ta okładka ma po prostu niewiele wspólnego z książką... Jest piękna, to fakt. (Może źle użyłam słowa "kiczowata", miałam na myśli taką, która sugeruje o wiele lżejszą literaturę, taką niewymagającą i adresowaną do kobiet-gospodyń.) Na dodatek taka cudownie miła w dotyku, zdaje się, że to laminacja soft touch (moje ulubione uszlachetnienie okładki). Ale nie sugerowała tak dobrej książki, nieźle poprowadzonego wątku historycznego - mnie się skojarzyła z tym slow life z ciastem i wrzosami, jak pisałam. ;-)
Użytkownik: Rbit 28.02.2017 11:17 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Przedsiębiorcze państwo: Obalić mit o relacji sektora publicznego i prywatnego (Mazzucato Mariana) (4,0)
Interesująca idea, podana w przeciętnej formie. Autorka zbyt często powtarza swoje główne tezy. Dla ich udowodnienia sięga ciągle po te same przykłady.

Oksana (Odojewski Włodzimierz) (4,5)
Cokolwiek Odojewski napisze, stylem i tematyką zawsze oszałamia. Prosta w sumie fabuła mieści olbrzymią ilość zagadnień do rozważenia.

Sekretne życie drzew (Wohlleben Peter) (3,0)
Ciekawe, ale nadmiernej antropomorfizacji mówię stanowcze NIE.

Zakonnice odchodzą po cichu (Abramowicz Marta) (4,0)
Ważny i interesujący temat, jednak wykonanie takie sobie.

O człowieku, który się kulom nie kłaniał (Broniewska Janina) (1,5)
Sprawdzałem, jaka była skala manipulacji i przekłamań, jakie serwowano dzieciom w tej PRL-owskiej lekturze szkolnej. Była wielka. Tym groźniejsza, że literacko ta parabiografia Karola Świerczewskiego jest nie najgorzej napisana.

Głęboka rzeka (Endō Shūsaku) (5,0)
Chrześcijańska duchowość w azjatyckim, synkretycznym wydaniu. Ortodoksom lektura grozi zawałem.

W zapachu migdałów i lukru (Przybysz Janusz) (4,0)
Zbiór opowiadań z humorem opisujący absurdy życia w PRL. Szczególnie zabawne są opisy "pracy" biurowej.

Syn (Meyer Philipp) (4,5)
Kawał solidnej, amerykańskiej, prozy. Jednak kreowanie tego na arcydzieło jest nieporozumieniem. Zaletą jest pokazanie mało znanego u nas tła historycznego. Słabsze jest silenie się na historiozofię.
Użytkownik: Monika.W 28.02.2017 19:58 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedsiębiorcze państwo: ... | Rbit
Moja podstawówka była imienia Świerczewskiego. Do dziś znam na pamięć prawie cały poemat Broniewskiego o Walterze. I choć ideologia i doktrynerstwo - ale jak napisane...
Nie o każdym śpiewają pieśń, nie każdemu stawiają pomnik (...). Trzeba wykuć swój łańcuch lat, każdy rok, hartowane ogniwo. Itd... Mogę długo:)
Użytkownik: Rbit 28.02.2017 14:11 napisał(a):
Odpowiedź na: Samotna wiosną (5,5) Wyz... | Marylek
Bardzo ciekawie w swojej czytatce piszesz o Wybrane zagadnienia z fizyki katastrof (Pessl Marisha) W sumie wszystkie rzeczy, które Tobie przeszkadzały (cyt: "Pięknie, długo, intelektualnie i rozwlekle o niczym"), dla mnie były atutem :) Ale fajnie jest różnić się w gustach.
Użytkownik: Marylek 28.02.2017 15:18 napisał(a):
Odpowiedź na: Bardzo ciekawie w swojej ... | Rbit
Zaschowkowałam tę książkę po Twojej recenzji. Jednak się sporo różnimy. :)
Użytkownik: beatrixCenci 28.02.2017 13:27 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
1. Głową o mur Kremla (Kurczab-Redlich Krystyna) (5) - emocjonalnie napisane, ale przejrzyste i dobrze udokumentowane, niektóre rzeczy o Rosji wiedziałam, ale nie zdawałam sobie sprawy z rozmiarów manipulacji i "ustawek" dotyczących Czeczenii.

2. Historia pewnego Niemca: Wspomnienia 1914-1933 (Haffner Sebastian (właśc. Pretzel Raimund)) (5) - bardziej próba zsyntetyzowania, uchwycenia "ducha społeczeństwa" niemieckiego i jego przemian, które doprowadziły do władzy nazistów, niż autobiografia, szczególnie w pierwszej części oraz opis, jak naziści podporządkowywali sobie zwykłych ludzi - np. poprzez rozsyłanie kwestionariuszy z obowiązkowymi wyrazami poparcia pod rygorem dalszego wypłacania emerytury albo włączanie do egzaminów na asesora obowiązkowego szkolenia militarno-propagandowego w obozie pod okiem SA i Reichswehry. Autor nie ukończył książki, ale i tak jest interesująca.

3. Najlepiej w życiu ma Twój kot (Szymborska Wisława, Filipowicz Kornel) (5) - chyba wpadłam w jakiś ciąg ocenowy. Dobrze, że przynajmniej 'jadę' na piątkach, a nie na jedynkach. Bardzo sympatyczna lektura, listy zabawne, często w formie zabawy literackiej, okraszone kolażami, w tle wykwity komunizmu, w rodzaju kfiatków z przemów niejakiego Machejka. Trochę szkoda, że mało tu oboje piszą o twórczości.

4. Zamach (Khadra Yasmina (właśc. Moulessehoul Mohammed)) (3.5) - chirurg Dżaafari ratuje ofiary zamachu bombowego w Tel Awiwie, by pod koniec dowiedzieć się, że sprawcą zamachu była jego własna żona, co kończy się dla niego trzydniowym przesłuchaniem i pobiciem przez sąsiadów przed własnym domem. Przez resztę powieści stara się zrozumieć, dlaczego podjęła taką decyzję, poznając coraz dokładniej życie Palestyńczyków w Izraelu, najpierw w Betlejem i Nazaret, a wreszcie na terytoriach okupowanych. Książka przedstawia rzetelnie konflikt izraelsko-palestyński, cierpi jednak z powodu zbyt usilnego dopasowania swej materii do kolejnych prezentowanych tez i racji, dialogi zbyt często rażą sztucznością.

5. Worth Jennifer "In the Midst of Life" (4)- książka bardziej popularno-naukowa niż wspomnieniowa, poświęcona historii opieki paliatywnej i zagadnieniom związanym z "godnym umieraniem" - resuscytacji, uporczywej terapii, szkoleniu personelu medycznego i paramedycznego (opiekunów, pracowników pogotowia i pielęgniarek), eutanazji. Napisana przejrzyście i bez dogmatyzmu (ale dodatki raczej przeznaczone dla profesjonalistów).

6. (a w zasadzie 5.5) Błysk rewolwru (Szymborska Wisława) (4) - pierwociny takie sobie, późniejsze utwory i twory lepsze i zabawniejsze (fikcyjna korespondencja i moralizatorskie przypowiastki o przedmiotach - prima sort!), ale jednak wydanie tak szczupłej ilości materiałów (najdłuższym utworem jest wstęp Bronisława Maja) osobno to pomysł dość wątpliwy.
Użytkownik: beatrixCenci 28.02.2017 16:26 napisał(a):
Odpowiedź na: 1. Głową o mur Kremla (5)... | beatrixCenci
I jeszcze 7. Czarny szal i inne opowiadania (Pirandello Luigi) (4) - 21 opowiadań z życia Włoch (i Włochów) z poprzedniego przełomu wieków, najbardziej podobały mi się opowiadania z zacięciem satyrycznym - o tym jak pewien wierny utrącił tyrana-biskupa, jak murarz budował kapliczkę na zamówienie największego ateisty w okolicy, jak po śmierci lichwiarza dłużnicy usiłowali trafić do najłagodniejszego spadkobiercy albo o doli holenderskiego marynarza, który utknął na Sycylii. Dramatyczne trochę słabsze.
Użytkownik: Jabłonka 28.02.2017 15:32 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Luty tak:
Tajemna historia (Tartt Donna) dobra,
Na fali szoku (Brunner John) bardzo dobra
Dżungla (Sypeń Dariusz) do zapomnienia
Ślepowidzenie (Watts Peter) rewelacyjna :)
Anielska etiuda (Gong Robert) omijać szerokim łukiem, rzadko wystawiam tak niskie oceny... Przeczytana z konieczności na DKK
Ogród Leoty (Rivers Francine) dobra :)
Dzieci Norwegii: O państwie (nad)opiekuńczym (Czarnecki Maciej) dobra
Wydrążony człowiek (Simmons Dan) dobra-
Modlitewnik amerykański; Luizjański blues; Viator (Shepard Lucius) do zapomnienia
I tyle ;)

Użytkownik: nutinka 28.02.2017 19:26 napisał(a):
Odpowiedź na: Luty tak: Tajemna histor... | Jabłonka
Jakże się cieszę, że "Ślepowidzenie" zasłużyło na wysoką notę. Miód na me serce. No i Brunner wygląda tak obiecująco. Miałam go zresztą wczoraj zacząć, ale zostałam namówiona na Niewola (Spiró György) i oderwać się nie mogę; oby tak było do końca. :)
Użytkownik: Rbit 28.02.2017 20:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Jakże się cieszę, że "Śle... | nutinka
Będzie. Bo Spiro to świetny pisarz jest :)
Użytkownik: Jabłonka 03.03.2017 11:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Jakże się cieszę, że "Śle... | nutinka
Na razie Twoje tropy czytelnicze się sprawdzają :) dzięki.
Użytkownik: Valaya 28.02.2017 18:03 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Modern Romance: Miłość w czasach Internetu (Ansari Aziz) Dość wnikliwe studium randkowania i związków w dobie wszechobecnych telefonów i internetu, z przykładami, statystykami, zdjęciami. Do tego przezabawne i momentami rubaszne, wszak sporządzone przez komika. Urzekły mnie historie miłosne Japończyków. Dowiedziałam się wiele o przewadze Tindera nad portalami randkowymi, jakie należy umieszczać awatary (Japończycy umieszczają dość osobliwe) i jak to drzewiej bywało jeśli chodzi o znajdywanie idealnego partnera, a jak jest teraz. No i szczerze się ubawiłam. 5

Prędkość ucieczki (Mróz Remigiusz (pseud. Løgmansbø Ove)) Poczytuję trochę Mroza, więc skusiłam się na jego drugowojenną serię. Ale chyba to nie dla mnie. Da się przeczytać, ale nie wciągnęło mnie ani na jotę, wydarzenia mało prawdopodobne i po tej pierwszej części średnio obchodzi mnie, co się dalej stanie. Słowem, już na wstępie powiało nieco nudą. "Legion" Cherezińskiej to to nie jest, ani żadna z powieści H.H. Kirsta. 3,5

Szkoła pod żaglami (Baranowski Krzysztof (ur. 1938)) Książka napisana przez kapitana wyprawy na podstawie prawdziwych pamiętników i wspomnień chłopców ze Szkoły. Powieść ma trzech narratorów A, B i C. A i B to chłopcy z Polski, C to Australijczyk z polskimi korzeniami. Każdy z nich opisuje to samo wydarzenie z innej perspektywy. Nie tylko dowiadujemy się o wyprawie Pogorii wokół Afryki, ale również chłopcy mają przeróżne spostrzeżenia na temat mijanych po drodze miast, zagranicznych gości na żaglowcu, a przede wszystkim nauki szkolnej, ciężkiej pracy na pokładzie, nauczycieli i załogi. Książka pisana w latach osiemdziesiątych, widać chęć zakamuflowania przed PRLowską cenzurą pewnych treści. 5

Młyn do mumii czyli Przewrotne odkrycie komisarza Durmana (Stančík Petr) Dziwna powieść. Ciekawie napisana z XIX-wieczną Pragą w tle, nietuzinkowe postaci, dużo tłustego żarcia, chlania i rypania. Cały czas miałam wrażenie, że Autor robi do mnie oko "A TO coś ci mówi? A może TO? A TĘ scenę kojarzymy z czegoś? Może z jakiegoś filmu, hę?". Główna postać to komisarz Durman, a durny on jest strasznie! Jest zagadka krwawych morderstw, pojawiają się tytułowe mumie ( w sumie nie wiem po co), jest fajny klimat, ale cały czas nękało mnie pytanie "Po co to wszystko?". Powieść zdobyła ponoć jakieś nagrody w Czechach, okay, mnie nie porwała, może się nie znam. Aa, jeszcze jedno. Czy już mówiłam, że jest dużo seksu? 4,5

Źródło (Rand Ayn (właśc. Rosenbaum Alissa)) Kandydatka na książkę roku. Powieść filozoficzna. Mnie sponiewierała. 6

Niewidzialna korona (Cherezińska Elżbieta) O tym jak Władzio Łokietek Polskę zdobywał. Czyta się dobrze (jak ja nie cierpię tego stwierdzenia!), ładnie Autorka ujęła tę zagmatwaną historię, czuję się douczona i ukontentowana. Może nieco za dużo magicznych panien w zielonych kieckach i magicznego ptactwa, no, ale wybaczam. W sumie nieźle. 5

Piknik na skraju drogi (Strugacki Arkadij (pseud. Jarosławcew S.), Strugacki Borys) Chyba muszę przeczytać jeszcze raz, żeby w pełni docenić. Bo czegoś mi brakowało. Może. Kiedyś. Na razie 4,5
Użytkownik: ka.ja 28.02.2017 18:35 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Luty mi czytelniczo kulał. Ostatnio ciągle łapię się na tym, że czytam, a nie wiem, co, bo tekst nie dociera do mózgu. W przypadku niektórych lektur to może nawet lepiej, ale akurat z jakością w lutym było nieźle (jeśli litościwie zapomnieć o jednej pozycji).

Grona gniewu (Steinbeck John) - znakomita, mistrzowsko napisana książka! Czytałam o naprawie ciężarówki, czyli o czymś, na czym się nie znam i co mnie zupełnie nie obchodzi, jakby to była najciekawsza rzecz na świecie. Uwielbiam steinbeckowskie postaci - szemrane typy o tak zwanych złotych sercach, ludzi twardych i zadziornych, wyrazistych i wielowymiarowych, podziwiam umiejętność prowadzenia akcji i konstruowania zapadających w pamięć scen. Jedyne, co "Gronom gniewu" mogę zarzucić, to łopatologiczność rozdziałów opisujących sytuację poliryczno-ekonomiczną Stanów. No i może troszkę nadmierny idealizm w portretowaniu komitetów obozu - pachniało mi to peerelowskimi produkcyjniakami.

Niewyznane grzechy siostry Juany (Galván Kyra) - kompletna chała. Jedyne szczęście w tym, że książkę rozdawano za darmo, więc wąż w kieszeni nie ucierpiał.

Sekretne życie pszczół (Kidd Sue Monk) - ta książka dość długo przeleżała się w moim czytniku, bo trafiłam gdzieś na dość lekceważącą i sarkastyczną opinię i obawiałam się rozczarowania, a ostatecznie okazało się, że to porządne czytadło. Może trochę naiwne, ale w swojej nieco magicznej konwencji właściwie ma prawo takie być.

Cudowna (Nesterowicz Piotr) - cenię sobie reporterów piszących z szacunkiem do bohaterów i do czytelnika, więc polubiłam pana Nesterowicza. Wiara, zwłaszcza zaś wiara w cuda to trudna materia pisarska - łatwo można popaść w kpinę albo pobłażliwość, a Nesterowiczowi udało się zostawić ewentualną ocenę czytelnikowi, nie ułatwiając pochopnych sądów.

Listy z podróży (Čapek Karel) - perełka. Gdybym nie była taka leniwa, robiłabym wielostronnicowe notatki ze spostrzeżeń i wniosków autora, bo były trafne i pieknie ujęte w słowa. A dodatkowym smaczkiem książki są ilustracje, które w części dotyczącej Skandynawii bardzo przypominają mi rysunki Tove Jansson z książek o Muminkach. Całość dowcipna, lekka, ale pobudzająca myślenie i wyobraźnię.

Świadek mimo woli (Carofiglio Gianrico) - znów problemy mężczyzny w kryzysie wieku średniego, czyli jeden z tematów, które mnie nużą i drażnią, książkę ratuje wątek kryminalny, ale już więcej po pisarstwo pana Carfofiglio nie sięgnę.

Zostawić Islandię (Klimko-Dobrzaniecki Hubert (Dobrzaniecki Hubert)) - panu Klimko-Dobrzanieckiemu udało się mnie literacko zdobyć połączeniem tematu Islandii, w której się namiętnie podkochuję i wątków z jednego z najważniejszych dla mnie filmów - "Cinema Paradiso" Tornatore. Dodatkowe plusy za wątek Wani, który wrócił z białej rury, Szkota grającego na oboju czy rozpaczliwie znajomą w swoim absurdzie anegdotę o stypendium przyznanym Polsce, minusy za to, że cała książka robi wrażenie pisanej bardziej dla znajomych (trochę jakby blogowanie, a nie literatura) i koncentruje się chwilami bardziej na autorze i jego żonie niż na Islandii. Ale i tak warto.

Słoneczne miasto (Jansson Tove) - z niecierpliwością czekałam na wydanie tej książki, doczekawszy się, natychmiast przeczytałam i trawię. Pierwsze wrażenie było takie, że towarzystwo z Doliny Muminków przebrało się za ludzi i zestarzało w tych nowych kostiumach. Naprawdę trudno się oprzeć pokusie orzekania, kto jest Paszczakiem, kto Filifionką, kto Mimblą, a kto Ryjkiem. Tove Jansson miała unikalny dar pisania o złoszczeniu się, dawaniu upustu nagromadzonym emocjom. Nie wiem, czy "Słoneczne miasto" podobałoby mi się tak samo, gdybym nie znała Muminków, ale myślę, że tak.
Użytkownik: zochuna 28.02.2017 19:31 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Styczniowe, bo wcześniej nie miałam okazji, i lutowe razem:

Kto sieje wiatr (Neuhaus Nele (właśc. Neuhaus Cornelia))
Zły wilk (Neuhaus Nele (właśc. Neuhaus Cornelia))
Żywi i umarli (Neuhaus Nele (właśc. Neuhaus Cornelia))
-każda wyceniona na 4,5, bo nie ma co wybrzydzać, jak już przestało się trawić skandynawskie kryminały. Nieco osłabł mój zachwyt tą serią, ale to pewnie efekt pewnego znużenia; to, co początkowo wydawało mi się takie świeże, nieco oklapło, a przede wszystkim oklapł nieco pan inspektor Bodenstein, ale kolejne fabuły nadal budzą moje szczere uznanie.

Rozdarta zasłona (Szymiczkowa Maryla (właśc. Dehnel Jacek, Tarczyński Piotr)) - 4,5 - równie dobra jak "Tajemnica...", no może "Tajemnica..." nieco lepsza. Profesorowa zrobiła się jakby milsza, a ja wolałam jak była bardziej wredna i poprzednia zagadka też dla mnie klarowniejsza, no ale w sumie ok i chętnie czytałabym dalej:)

Dostojewski (Grossman Leonid) - 5 - bardzo interesujące.

Obraz pośmiertny (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina)) - 4,5 - dobrze, że nie trzeba się rozstawać na długo z Anastazją

Ja, Wiktoria (Harrod-Eagles Cynthia) - 4,5 -zachwyciły mnie mądrości lorda M.i zadziwiła żywotność królowej Wiktorii


Jaskinia filozofów (Somoza José Carlos) - 4,5 - interesujące; przystępnie podana warstwa metaliteracka i filozoficzna; antyczne dekoracje, fajne, proste aluzje do Herkulesa Poirota, no ale mnie interesowała głównie zagadka kryminalna.


Duet: Opowieść o Klarze i Robercie Schumannach (Kyle Elisabeth (właśc. Robertson Dunlop Agnes Mary)) - 5 - urocze i mądre; w dodatku korespondowało z moją podróżą do miasta narodzin Roberta Schumanna.



Małe mroczne kłamstwa (Bolton S. J. (Bolton Sharon)) - 4 - to ten rodzaj kryminału, który mnie męczy z powodu duszno-bagiennego charakteru przeżyć wewnętrznych głównej bohaterki.


Cień i światło: Życie lorda Byrona (Kenyon Frank Wilson) - 5 - no tu się wcale nie nudziłam:) Nie ufałam najpierw tej zbeletryzowanej biografii, ale potem dałam się porwać; obyczajowość w kręgu arystokracji za czasów Byrona nieco mnie zgorszyła i strasznie poecie współczułam, bo takie miał ciężkie życie z tymi kobietami;)

Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało? (Bayard Pierre) - 5 - ja jestem adresatką tej książki ( bo ona nie jest dla każdego), właściwie mam takie jak autor poglądy (które zresztą nie są jakieś szczególnie oryginalne) na czytanie czy raczej nieczytanie książek:)

Skandalistki: Historie kobiet niepokornych (Mahon Elizabeth Kerri) - 3 - rozczarowanie; powierzchowne opowiastki napisane niedbałym językiem.
Użytkownik: benten 01.03.2017 10:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Styczniowe, bo wcześniej ... | zochuna
No widzisz, jakie różne odczucia. Mnie się właśnie Szczupaczyńska nie wydała milsza, ale bardziej świadoma, no i też sprawa bardziej osobista. Podobało mi się też, że postaci drugoplanowe, w pierwszej części tylko przedstawione w zasadzie w kontekście głównej bohaterki, teraz zyskały własne charaktery, zainteresowania, opinie etc.
Użytkownik: ahafia 28.02.2017 20:07 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Taki sobie był ten luty, ale kilka pozycji mi się udało. O każdej z osobna piszę w czytatniku, żeby choć w tej kwestii mieć jakiś porządek, tam zapraszam, kto ciekawy ;)

1. Jutro przypłynie królowa (Wasielewski Maciej) - przerażająca historia, która wciąż siedzi w mojej głowie (4,5)
2. 81:1: Opowieści z Wysp Owczych (Michalski Marcin, Wasielewski Maciej) - może być, ale szkoda czasu (4)
3. Zaciśnięte pięści Judasza Iskarioty (Evander Per Gunnar) - powrót po latach i wciąż robi na mnie wrażenie i pobudza do myślenia (5)
4. To nie jest książka o Annie Seniuk! - nie jest źle, ale nic ta biografia nie wniosła do mojego życia (4)
5. Dwunastu opatów z Challant (Mancinelli Laura) - zabawna i optymistyczna, trochę kpiarska i ironiczna (4)
Użytkownik: ahafia 28.02.2017 20:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Taki sobie był ten luty, ... | ahafia
Trochę się rozpędziłam, a 'Jutro przypłynie królowa' to lektura ze stycznia
Użytkownik: mafia 28.02.2017 20:51 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Nieco lepiej niż w styczniu. :)

Przeczytane:

2. Komin Pokutników (Długosz Jan (1929-1962)) - 4
3. Zen i sztuka obsługi motocykla (Pirsig Robert M.) - 4
4. Błękitna pustka (Deaver Jeffery) - 5

W trakcie:

Piętno (Lumley Brian)
Użytkownik: ilia 28.02.2017 21:58 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Fantastyka:
- Dziewczyna z Dzielnicy Cudów (Jadowska Aneta) (5)
- Dzień dobry, północy (Brooks-Dalton Lily) (6) - książka o samotności, ale nie takiej jaką często ludzie odczuwają tj. samotności w tłumie, ale takiej samotności naprawdę. Po bliżej nieokreślonej katastrofie, na Ziemi prawdopodobnie (?) ostał się tylko astronom w obserwatorium na placówce badawczej daleko poza północnym kołem podbiegunowym oraz sześciu kosmonautów wracających z z misji badawczej Jowisza. Już dawno utracili jakikolwiek kontakt z Ziemią, drobina w wielkim Kosmosie. Co zastaną na Ziemi, czy jest do czego, do kogo wracać? Książka bardzo mnie poruszyła.

Kryminał retro:
- Azazel (Czchartiszwili Grigorij (pseud. Akunin Boris (Akunin Borys), Borisowa Anna, Brusnikin Anatolij)) (5)

O Ślązakach:
- Hanyska (Leonia (właśc. Buchner Helena)) (5)
- Dzieci Hanyski (Leonia (właśc. Buchner Helena)) (5)
- Dziewczyny z Koziej Górki (Leonia (właśc. Buchner Helena)) (5)

Obyczajowa:
- Posklejana rodzina (Green Jane) (4)
- Lotnisko w Monachium (Baxter Greg) (5)
- Gorski (Goldsworthy Vesna) (4,5) - autorka urodziła i wychowała się w byłej Jugosławii, potem wyemigrowała do Anglii, napisała bardzo dobre wspomnienia "Czarnobylskie truskawki" wydane przez wyd. Czarne. Książka "Gorski" jest powieścią, to jakby nowa wersja "Wielkiego Gatsby'ego". Jest napisana dobrze i dobrze się czyta. Kto nie czytał pierwowzoru Fitzgeralda, temu może się spodobać, ale dla tych, którzy znają powieść "Wielki Gatsby" - "Gorski" jest zbyt wielką "kalką", razi przewidywalnością tego co będzie dalej i jak się to skończy.

Dla dzieci i dorosłych:
- Pax (Pennypacker Sara (właśc. Young Sarah)) (5,5) - piękna i wzruszająca opowieść o przyjaźni chłopca i wychowywanego przez niego od maleńkości liska. O tym jak zostali zmuszeni do rozstania się, ale rozłąka okazała się tak bolesna dla obu stron, że chłopiec pomimo dzielącej ich kilkuset kilometrowej odległości postanowił odnaleźć przyjaciela, a lisek czeka na swojego chłopca, aż ten po niego wróci. Jak to się wszystko potoczyło, przekonajcie się sami. Naprawdę warto!
Użytkownik: misiak297 28.02.2017 23:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Fantastyka: - Dziewczyna... | ilia
Oto moje lutowe przeczytanki. Kolejny dobry miesiąc. Mnóstwo ciekawych książek. Pojawiła się pierwsza kandydatka na rewelację roku. I, niestety, jeden gniot.

1 Garden party (Mansfield Katherine (właśc. Mansfield Beauchamp Murry Kathleen)) - 4 - całkiem przyzwoite opowiadania, a jednak nie zrobiły na mnie większego wrażenia.
2 Najstarsza prawnuczka (Chmielewska Joanna (właśc. Kühn Irena)) - powtórka, zmiana oceny z 3 na 3+. Czytałem, bo myślałem, że rozbudzona pasja genealogiczna zmieni moje podejście do tej książki. Niestety rozczarowałem się po raz drugi. Stare pamiętniki się bronią, ale narracja współczesna jest nijaka, miałka. Szkoda. Mogła być z tego bardzo interesująca saga.
3 Sprawa nieostrożnego kotka (Gardner Erle Stanley) - 5 - powtórka, bez zmiany oceny. Jest recenzja: Misterna intryga i kot jako świadek.
4 Joachim ma kłopoty (Goscinny René) - 5 - powtórka bez zmiany oceny. Te opowiadania jak zwykle się bronią.
5 Ci ludzie (Boguszewska Helena) - 6 - pierwsza kandydatka na książkową rewelację roku - jest recenzja: Biedni ludzie
6 Sprawa zdenerwowanej wspólniczki (Gardner Erle Stanley) - 4 - powtórka, bez zmiany oceny. Jest recenzja: Podstępem uratować małżeństwo
7 Przypomnij mi, kim jestem (Thomas Matthew) - 4+ - ciekawa książka, trochę połączenie "Korekt" Franzena i "Motyla" Genovej. Recenzja w artPAPIERZE.
8 Zamknięta trumna (Hannah Sophie) - 2 - kandydatka na gniota roku. Jest recenzja: Żenująca podróbka kryminałów Christie
9 Wachlarze (Siesicka Krystyna) - 4+ - jest recenzja: Szukając Tamary
10 Romanowa (Orzeszkowa Eliza) - 5 - wstrząsające opowiadanie o alkoholizmie. Jest recenzja: Wilcze oczy, czyli studium alkoholizmu
11 Rekreacje Mikołajka (Goscinny René) - 5 - powtórka bez zmiany oceny. Być może jest to najlepszy tom o przygodach Mikołajka.
12 Wszystko jak chcesz: O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego (antologia; Król Anna (ur. 1979), Iwaszkiewicz Jarosław (pseud. Eleuter)) - 5 - niezwykła książka, ukaże się w marcu. Ważne wydarzenie dla literatury polskiej. Recenzja w przygotowaniu.
13 Lewe pieniądze (MacDonald Ross (właśc. Millar Kenneth)) - 4+ - nie przepadam za tego typu kryminałami. A jednak Macdonald po raz kolejny mile mnie zaskoczył. Zawikłana intryga, wciągająca historia, świetny styl (kapitalne opisy zepsutych amerykańskich bogaczy), zaskakujące zakończenie. Czego więcej chcieć od kryminału?
Użytkownik: Raptusiewicz 01.03.2017 07:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Oto moje lutowe przeczyta... | misiak297
Z Mansfield najlepsze są ponoć "Dzienniki" i "Listy" - do tych drugich zaglądałam, i jej metafory są naprawdę dobre (np. "Głupi list — jakby kto jadł popiół widelcem").
Użytkownik: Monika.W 01.03.2017 17:17 napisał(a):
Odpowiedź na: Z Mansfield najlepsze są ... | Raptusiewicz
W pełni się zgadzam. Ja Mansfield zaczęłam czytać przez Bobkowskiego. Zaczęłam od opowiadań, nie było zachwytów, ale nie zrażona sięgnęłam po listy. Piękne były. Zdecydowanie opowiadania są dużo słabsze, niż pisarstwo biograficzne. Zresztą tak samo, jak w przypadku Bobkowskiego.
Użytkownik: Raptusiewicz 03.03.2017 07:31 napisał(a):
Odpowiedź na: W pełni się zgadzam. Ja M... | Monika.W
Właśnie czytałam autobiografię Winterson, i ona też czyta Mansfield:
"Katherine Mansfield - której opowiadania zdecydowanie odbiegają od wszelkich doświadczeń życiowych, jakie miałam w wieku lat szesnastu. Ale właśnie to było ważne". :-)
Użytkownik: Raptusiewicz 01.03.2017 07:42 napisał(a):
Odpowiedź na: Oto moje lutowe przeczyta... | misiak297
Z Mansfield najlepsze są ponoć "Dzienniki" i "Listy" - do tych drugich zaglądałam, i jej metafory są naprawdę dobre (np. "Głupi list — jakby kto jadł popiół widelcem").
Użytkownik: Raptusiewicz 03.03.2017 07:34 napisał(a):
Odpowiedź na: Z Mansfield najlepsze są ... | Raptusiewicz
Czy ktoś mógłby osunąć mój podwojony komentarz? Z góry dziękuję (i ten też) :-)
Użytkownik: jakozak 01.03.2017 08:59 napisał(a):
Odpowiedź na: Oto moje lutowe przeczyta... | misiak297
No, Misiaku! Za Najstarszą prawnuczkę trója z plusem?
Użytkownik: misiak297 01.03.2017 13:54 napisał(a):
Odpowiedź na: No, Misiaku! Za Najstarsz... | jakozak
W moim odczuciu nie jest to dobra książka.
Plus przy trójce jest tylko ze względu na ciekawe pamiętniki. Warstwa współczesna niestety nie wyszła. Taki "Wielki diament" wydawał mi się dużo lepszy.
Użytkownik: jakozak 01.03.2017 14:40 napisał(a):
Odpowiedź na: W moim odczuciu nie jest ... | misiak297
No widzisz. Mnie Wielki diament zaczął tak nużyć, że nie chciałam czytać drugiego tomu. A Najstarsza prawnuczka bardzo mnie zaciekawiła.
Ale Ty jesteś zawodowiec w końcu, więc inaczej oceniasz. :-)
Użytkownik: aleutka 01.03.2017 11:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Oto moje lutowe przeczyta... | misiak297
No patrz a dla mnie Mansfield to jedna z ukochanych autorek. Zgadzam sie z Anna Bojarska, ktora powiedziala kiedys ze opowiadania Mansfield to jak sprzedaz porcjowanej mgly - po piec deko, opakowanie zastepcze. I wcale sie nie dziwie Virginii Woolf, ktora miala ponoc powiedziec, ze Katherine to jedyna osoba ktorej zazdrosci talentu. Moze to znowu kwestia przekladu, ale najpierw czytalam po polsku i tez mnie zachwycily.

Moze rzeczywiscie lepiej ci podejda listy?
Użytkownik: misiak297 01.03.2017 13:53 napisał(a):
Odpowiedź na: No patrz a dla mnie Mansf... | aleutka
Te opowiadania na pewno nie są złe. Po prostu między mną a Mansfield zabrakło chemii. Minął miesiąc, a one właściwie nie zostały mi w pamięci (poza fantastycznym opowiadaniem tytułowym). Z Alice Munro mam podobnie - fabuł przeważnie nie pamiętam (pojedyncze szczegóły), natomiast emocje, które wzbudzały poszczególne opowiadania, generalny zachwyt, bardzo silnie wdarły mi się w pamięć.
Użytkownik: Kaya7 28.02.2017 23:12 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
1. O wróbelku Elemelku (Łochocka Hanna)
Wróbelek Elemelek i jego przyjaciele (Łochocka Hanna)
Psoty i kłopoty wróbelka Elemelka (Łochocka Hanna) - wszystkie tomy Elemelka oznaczam jako jedną pozycję i wspólnie oceniam, ponieważ nigdy nie widziałam oddzielnych wydań, wszystkie znajdowały się w jednej cieniutkiej książeczce. Jako dziecko wiele z tych historyjek znałam na pamięć, bowiem dzięki wierszowanej formie i rytmicznej konstrukcji szybko wpadają w ucho. Przyjemnie było przypomnieć sobie po latach. - 5

2. Tylko martwi nie kłamią (Bonda Katarzyna) - kontynuacja zdecydowanie lepsza od pierwszego tomu, widać rozwój pisarski autorki, albo po prostu pomysł bardziej do mnie trafił. Autorka nieco nieudolnie wybrnęła z zakończenia poprzedniej części, jednak obydwie książki nie są na tyle ze sobą powiązane, aby to raziło. Sporo bohaterów, zawikłana intryga. Jednak po niespełna miesiącu sporo wątków umknęło mi już z pamięci, co zdecydowanie nie przemawia na korzyść lektury. Subiektywny plus za umiejscowienie w Katowicach, mieście dobrze mi znanym (pokusiłam się nawet na szukanie kamienicy, w której doszło do zbrodni ;)). Świetnie wykreowana postać prokuratorki oraz jej relacja z Meyerem, łzy stanęły mi w oczach, gdy uświadomiłam sobie, że nie będzie happy endu, aczkolwiek to dodaje wątkowi uroku i realizmu. Bardzo byłam ciekawa tajemniczej choroby Kingi, niestety w tej kwestii autorka pozostawiła sporo niedopowiedzeń. - 4,5

3. Wstęga pawilonu (Chądzyńska Zofia) - na tle dawnych powieści młodzieżowych te bardziej współczesne rażą powierzchownością i infantylizmem. Historia o licealistce przeżywającej swoje prywatne piekło wewnętrzne z powodu problemu z jąkaniem się. Ładnie przedstawiona przyjaźń pomiędzy bohaterką a starą, samotną lekarką. Skomplikowane, a jednak pełne miłości relacje siostrzane. A to wszystko w szarej, peerelowskiej rzeczywistości. - 5

4. Dziewice, do boju! (Szwaja Monika) - kolejna kontynuacja w tym miesiącu. Pełna ciepła i humoru opowieść o kobietach w średnim wieku, które postanowiły zrobić dla świata coś dobrego. Ta książka promieniuje pozytywną energią, pomimo przeciwności losu i ludzkich niesprawiedliwości doświadczanych przez bohaterki. Jedna z czterech Dziewic, ta skoncentrowana wyłącznie na zdobyciu dla siebie męża i opiekuna, w tym tomie coraz wyraźniej odłącza się od reszty zespołu, jednak nie smuci mnie to ani trochę - nie znoszę tego typu kobiet, pozbawionych nie tylko poczucia własnej wartości, ale także charakteru i osobowości. No a Agnieszka, ze swoim tłustym kotem, wyimaginowanym Jędrzejem i miłością do małych ośmiorniczek, zdecydowanie pozostała moją faworytką :) - 5

5. Wielki Mistrz (Canavan Trudi) - przekonałam się na podstawie własnego doświadczenia, że można się zakochać w bohaterze literackim - tajemniczy i mroczny Akkarin zdecydowanie i ostatecznie podbił moje serce. Znakomite uwieńczenie świetnej trylogii. Wyraziste postaci, złożona fabuła, wydarzenia ukazane z różnych punktów widzenia, a całość czyta się jednym tchem. Zdecydowanie ostatnimi czasy brakowało mi porządnej, pełnokrwistej fantastyki! -5,5
Użytkownik: verdiana 28.02.2017 23:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Bardzo marnie jak zawsze w taką pogodę :(

"Cudowna broń" PKD (3.5)
"Tajemnica mojej matki" Witterick (4)
"Szeptucha" Miszczuk (4)
"Noc Kupały" Miszczuk (4)
"Dopóki nie zgasną gwiazdy" Patykiewicz (2)
"Ślepowidzenie" Watts (4.5)
Użytkownik: jolekp 01.03.2017 08:47 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Luty wyszedł taki sobie - bez spektakularnych odchyleń w żadną stronę. Czyli niby nie jest źle, ale to nie znaczy, że nie mogłoby być lepiej :).

1. Kłamczucha (Musierowicz Małgorzata) - 4

Chyba nie do końca lubię Anielkę, za to Robrojek to złoty chłopak. Szkoda mi było studenta, co mu wymówiono pokój bez dania racji, chyba mam jakieś dziwne odruchy.

2. Kwiat kalafiora (Musierowicz Małgorzata) - 4,5

Podtrzymuję - Robrojek jest rzeźbiony w krysztale. Za to Ignacego Borejki to bym w rodzinie nie chciała.

*Mniej więcej w tym momencie moje polecanki zostały zdominowane przez literaturę dziecięcą ;)

3. Dobra nowina (Grabski Maciej (pseud.)) - 4

Ta książka powinna stać w dziale "hagiografia", bo ten ksiądz Rafał to taki święty, że trzeba by go żywcem do nieba zabrać. Ale przyznaję, że było to całkiem przyjemne.

4. Wyjątkowi (Wolitzer Meg) - 4

Autorka nie odróżnia architekta od konstruktora, Jules jest wyjątkowo niesympatyczną ludzką istotą, a Jonaha było za mało. Trochę obojętnie mi się to czytało.

5. Noc i ciemność (Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary)) - 4

Sama z siebie bym się chyba nie domyśliła, kto jest autorem tej książki. Styl wydaje się dosyć nietypowy jak na Christie, ale może za mało jeszcze znam.

6. Dzieciństwo Jezusa (Coetzee John Maxwell) - 2,5

"Zbiorę najbardziej irytujących bohaterów jakich jestem w stanie wymyślić i napiszę 300 stron książki o niczym". Nie mam pojęcia, o co w tym chodziło, więc pewnie było to coś bardzo głębokiego.

7. Ida sierpniowa (Musierowicz Małgorzata) - 5

Jak na razie moja ulubiona część cyklu. Nawet Ignacy nieco odzyskał w moich oczach.
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 01.03.2017 09:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Całkiem dobry miesiąc, i ilościowo (statystykę podbiły 3 książki pozostałe z poprzednich miesięcy i 2 cieńsze - a już na pewno w przeliczeniu na liczbę znaków skromniejsze - niż przeciętny tygodnik):

Amerykańska sielanka (Roth Philip) (5) [recenzja: Z sielanki w obłęd]
Sześć lat: Pożegnanie z siostrą (Link Charlotte) (5) [recenzja: http://ksiazki.wp.pl/rid,6960,tytul,Jesli-nie-o-zycie-to-o-godna-smierc,recenzja.html ]
Druga strona miasta (Szewczykowska Karolina) (3) [recenzja: http://ksiazki.wp.pl/rid,6955,tytul,Zlo-rodzi-zlo-a-korzenie-tkwia-gleboko,recenzja.html ]
Opowiadania o ziołach i zwierzętach: Zgodnie z naturą swojego gatunku (Kossak Simona) (5,5) [recenzja: O pięknie i tajemnicach tych, co obok nas ]
Cicha władza mikrobów: Jak drobnoustroje w ciele człowieka wpływają na zdrowie i szczęście (Collen Alanna) (4,5) [recenzja: Jesteś tym... na co ci pozwolą twoje bakterie! ]
Brzozy i wielkie piece: Dzieciństwo na Górnym Śląsku (Bienek Horst) (5) [czytatka: Czytatka-remanentka II 17]
Wyjątkowi (Wolitzer Meg) (5) [recenzja: Wyjątkowość wyjątkowością, życie – życiem...]
Profesor Stoner (Williams John Edward) (5) [recenzja: Od parobka do profesora... tylko czy warto było? ]
Kot, który spadł z nieba (Hiraide Takashi) (4) [recenzja: O kocie, który był tylko gościem ]
Grecja: Gorzkie pomarańcze (Sturis Dionisios) (4,5) [czytatka: Czytatka-remanentka II 17 ]
Bezkres magii (antologia; Sanderson Brandon, Hoskin Rik, Gopez Julius M.) (5) [recenzja: http://ksiazki.wp.pl/rid,6970,tytul,Kazdemu-fanowi-wedlug-jego-potrzeb,recenzja.html ]
Gra pozorów (Opiat-Bojarska Joanna) (4) [recenzja: Ktoś się pojawia, ktoś znika ]
Niebezpieczna gra (Opiat-Bojarska Joanna) (3,5) [recenzja: Ktoś nie pamięta, ktoś pamięta za wiele ]
W pisarskim czyśćcu: Sylwetki dwudziestowiecznych pisarzy (Masłoń Krzysztof) (3) [recenzja: wysłana do Polecane]
Najpiękniejsze wiersze o kotach (Klimek Franciszek Jan) (5,5) [quasi-recenzja: O tych wierszach można tylko wierszem ]

Akcja „Projekt nobliści”
Ulica Ciemnych Sklepików (Modiano Patrick) (4,5) [recenzja: Detektyw szuka... własnych wspomnień ]

Akcja „Rendez-vous z Agathą Christie”
A. B. C. (Christie Agatha (pseud. Westmacott Mary)) (4) [czytatka: Czytatka-remanentka II 17]

Akcja doraźna „Skończ, coś zaczęła”
Bóg urojony (Dawkins Richard) (?) [czytatka: Czytatka-remanentka II 17]
Dziennik: 1943-1948 (Márai Sándor) (6) [czytatka: Czytatka-remanentka II 17]
Dymna (Baniewicz Elżbieta) (4) [czytatka: Czytatka-remanentka II 17]

Akcja „Swego nie znacie” (czyli literatura polska starsza niż 30-40 lat)
Nasz las i jego mieszkańcy (Dyakowski Bohdan) (5,5) [recenzja: Życie wewnętrzne puszcz i zagajników ]
Użytkownik: benten 01.03.2017 10:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Całkiem dobry miesiąc, i ... | dot59Opiekun BiblioNETki
Twoje przemyślenia na temat Bóg urojony (Dawkins Richard) bardzo nakładają się na moje. Jeszcze dorzucając, to właśnie własne opinie Dawkinsa na temat religii zawsze mi przypominają, że niemiłe słowa i stereotypy mamy po obu stronach barykady, jak zwykle. I wybór religii bądź jej odrzucenie nie jest wystarczającą informacją na temat charakteru, bo w sumie po obu stronach są te same typy. Ta książka pozwoliła mi zrozumieć w jaki sposób i dlaczego ja boga nie potrzebuję, ale też nauczyła mnie akceptacji potrzeby religijnych u innych (gdzieś tam Dawkins płacze pewnie łzy rozczarowania).
Użytkownik: Monika.W 01.03.2017 17:21 napisał(a):
Odpowiedź na: Całkiem dobry miesiąc, i ... | dot59Opiekun BiblioNETki
Czytałaś też może poprzednie polskie wydanie Dziennika Marai'a? - to 1tomowe, skrócone mocno? Jeśli tak - to o ile jest obecnie więcej?>
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 01.03.2017 18:18 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytałaś też może poprzed... | Monika.W
Tak na oko trudno orzec, ale myślę, że to będzie jakieś 80% - tamto zawierało fragmenty dziennika z całego życia autora, mając 640 stron, a to ma o 100 mniej, obejmując okres od wojny do wyjazdu do Włoch. Poznaję te kawałki, które z tamtego wydania najlepiej zapamiętałam, ale żeby detalicznie odróżnić, które na pewno były, to bym musiała mieć oba pod ręką. Tamto miałam pożyczone i przez ładnych parę lat się przymierzałam do zakupu w antykwariacie, a tu patrzę w zeszłym roku, jest w zapowiedziach! Już się cieszę na ciąg dalszy, ale na razie nie wiadomo nic na temat, kiedy będzie. Oby nie tak jak z Osiecką - trzy tomy i szlus, a czytelnik (ja) czeka, i się niecierpliwi, bo jak dalej w takim tempie, to zanim dojdą do połowy, będę 90-letnią słabo widzącą staruszką...
Użytkownik: Eida 01.03.2017 10:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
W lutym słabiutko, niestety spadek formy :(
Może kolejny miesiąc będzie lepszy:

1) Niemiecki bękart (Läckberg Camilla (właśc. Läckberg Jean Edith)) - To moje drugie spotkanie z tą szwedzką pisarką. Pierwsza była "Księżniczka z lodu" - oceniłam ją nisko, ale postanowiłam dać Läckberg jeszcze jedną szansę wychodząc z założenia, że debiuty i pierwsze części wielu cykli książek często są gorsze od pozostałych i późniejszych utworów. Dlatego tym razem, postanowiłam zmienić taktykę i od razu sięgnąć po najwyżej oceniany tom, czyli "Niemieckiego bękarta". Oceny w serwisach książkowych pozwalały wierzyć, że czeka mnie niezła rozrywka: Goodreads: 3.93/5 (prawie 12,000 ocen), Lubimy Czytać: 7,5/10 (ponad 7,000 ocen), Biblionetka: 4,82/6 (ponad 1500 ocen)
Czy ktoś mi może wytłumaczyć fenomen tej pani? Poważnie pytam. Bo nie pamiętam, kiedy ostatni raz aż tak wynudziłam się podczas lektury (pod sam koniec akcja nieco przyspiesza, ale jak to mówią Anglicy, too little, too late). Czytając, miałam wrażenie, że Camilla Läckberg dostaje wierszówkę od swojej twórczości... Spokojnie można by wyciąć z 40-50% tekstu i nic takiego by się nie stało. Perypetie bohaterów przywodzą na myśl wenezuelską telenowelę (tyle, że akcja dzieje się w Szwecji), wątek kryminalny ledwo majaczy gdzieś na horyzoncie, a tego, kto zabił można się domyślić już na 100 stronie. Postaci są ulepione ze stereotypów, płaskie i nierzeczywiste (nawet postać rocznej córeczki Eryki nie jest tu wyjątkiem). Dialogi - nieprzekonujące. Policjanci - wyjątkowo gapowaci, opieszali i niezorganizowani. Wydaje się, że niczego nie umieją zrobić bez pomocy kolegi, który akurat jest na urlopie ojcowskim (co oczywiście nie przeszkadza mu czynnie uczestniczyć w śledztwie) i jego żony. Jeśli lwią część roboty w śledztwie wykonują pisarka, dziennikarz i policjant na urlopie ojcowskim, którzy formalnie w dochodzeniu nie uczestniczą, to chyba nie najlepiej świadczy o policji, prawda? Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że sam pomysł na intrygę jest naprawdę niezły, ale wykonanie - zupełnie przeciętne. (3)

2) Jak pokochać centra handlowe (Fiedorczuk-Cieślak Natalia (Fiedorczuk Natalia)) - Bardzo mocne i jednocześnie prawdziwe. Jestem mamą dwulatka i moje wspomnienia pierwszych dni, tygodni, miesięcy macierzyństwa są jeszcze dosyć świeże. Choć przyznaję, u mnie nie wyglądało to aż tak depresyjnie, niemniej jednak podzielam wiele refleksji i spostrzeżeń autorki na temat macierzyństwa, próby pogodzenia często sprzecznych ze sobą pragnień, oczekiwań czy postrzegania samej siebie. Jest to., w pewnym sensie, dosyć smutna refleksja nad kondycją naszego społeczeństwa, otaczającej rzeczywistości. Autorka ma doskonały zmysł obserwacji i umiejętność wyłapywania tych wszystkich małych absurdów i niedorzeczności codziennego życia. Jej sposób pisania momentami przywodził na myśl styl Doroty Masłowskiej.
Ode mnie na pewno duży plus za krytykę ekorodzicielstwa i rodzicielstwa bliskości będącego tak naprawdę starym, dobrze znanym tradycyjnym porządkiem, jedynie podanym w nieco ugładzonej i - pozornie - łatwiejszej do przełknięcia formie. (5)

3) Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi (Wallace David Foster) - Nie jest to książka lekka, ale jednocześnie bardzo wciągająca. Pomysł na wywiad/rozmowę, składającą się z samych odpowiedzi, bez pytań, wydał mi się tyleż oryginalny, co niezwykle intrygujący. Co mi się na pewno bardzo spodobało, to głębia psychologiczna nakreślonych postaci, ironiczny i absurdalny humor, swoista gra z czytelnikiem. Jednak niektóre teksty uważam za nieco przekombinowane. Dziękuję, Ka.ju. (4)

4) Jak wychować szczęśliwe dzieci (Eichelberger Wojciech, Mieszczanek Anna) - Ciekawa rozmowa pomiędzy znanym psychologiem i psychoterapeutą, Wojciechem Eichelbergerem a redaktorką Anną Mieszczanek. Można powiedzieć, że (prawie) wszyscy rodzice starają się robić wszystko, żeby dobrze wychować swoje dzieci i zapewnić im szczęście - Eichelberger przekonuje (i wyjaśnia dlaczego), że nie jest to możliwe, jeśli wcześniej nie zadbamy o siebie, swoje poczucie szczęścia i swoje wewnętrzne dziecko. Niby nie jest to (już) jakaś wielce rewolucyjna idea, ale chyba jednak niewielu rodziców tak naprawdę zastanawia się głębiej nad tym, jak nasze własne dzieciństwo, doświadczenia i (nie)przepracowane urazy i żale, wpływają na naszą relację z dzieckiem i przekaz, jaki do niego kierujemy. Ku refleksji. (4)
Użytkownik: koziolek910 01.03.2017 11:30 napisał(a):
Odpowiedź na: W lutym słabiutko, nieste... | Eida
Na czym polega jej fenomen? Chyba na tym, że ma dobrego pr-owca Rzucę teraz cytatem, moim ulubionym, wszak Lackberg, to bestseler "bestselery to nie są dobre książki, to książki, które się dobrze sprzedają". Takie bum na skandynawskie kryminały był i chyba wciąż jest, no i pewnie dlatego. Aczkolwiek z wypowiedzią się zgadzam, to nie jest nawet kryminał, to już obyczajówka, a bohaterów nawet się nie lubi.
Mnie Erica drażni do tego stopnia, że gdybym miała taką córkę, wiecznie rozmemłaną i marudzącą, to chyba bym oszalała. Żadnych pozytywów ta kobieta w życiu nie widzi. Jedynym, którego lubię jest Ernst i bynajmniej nie człowiek :)
Wiadomo, ona ma lepsze i gorze książki, ale po dziewiątej, w której Polacy jeżdżą taborami, to chyba nie chcę jej więcej czytać.
Użytkownik: mirejlle 01.03.2017 11:46 napisał(a):
Odpowiedź na: W lutym słabiutko, nieste... | Eida
Lepiej od ciebie nie oceniłabym całej twórczości Läckberg! Podpisuję się zdecydowanie. Mnie naprawdę podobała się tylko "Ofiara losu" ze względu na wątek reality show, który mnie zaciekawił. I "Fabrykantka aniołków" ze względu na sprawę. Zwłaszcza zgadzam się z ostatnim zdaniem twojej wypowiedzi na jej temat, bo przy każdej książce odnosiłam takie wrażenie, a przeczytałam ich wiele - nieustające wrażenie, jakby jedna osoba wymyśliła intrygę i dała drugiej do napisania tejże i dołożenia obyczajówki, nie wydaje mi się nawet prawdopodobne, że ktoś jest w stanie wymyślić naprawdę kilka bardzo sensownych zagadek i tak je skopać w trakcie pisania. Nigdy w życiu wcześniej w swoich lekturach z takim zjawiskiem się nie spotkałam.
Czy ciebie też drażniło ciągłe przeskakiwanie scen z bohatera na bohatera co kilka stron? Zabieg rodem z marnego serialu, nie pozwalający się skupić na lekturze.
Jak to dobrze, że ktoś w kwestii tej autorki wreszcie podziela moją opinię i mówi o niej głośno. :)
Na "Centra handlowe" ostrzę sobie pazury. :)
Użytkownik: Eida 01.03.2017 11:58 napisał(a):
Odpowiedź na: Lepiej od ciebie nie ocen... | mirejlle
Bardzo mnie drażniło! Szczególnie to, że za każdym razem, kiedy Erica na coś wpadała, przeczytała, czy znalazła coś, co niby miało posunąć sprawę do przodu, zawsze trzeba było czekać do kolejnej sceny, żeby się dowiedzieć o co chodziło (Odwrotnie niż w przypadku zdecydowanej większości innych autorów, gdzie wszystko dostajesz od razu, teoretycznie wiesz tyle, co detektyw i możesz sama, drogą dedukcji domyślać się kulisów zbrodni). Wyjątkowo tani chwyt, tak jak napisałaś, rodem z marnych seriali, dobitnie świadczący o brakach warsztatowych autorki.
Użytkownik: ktrya 02.03.2017 12:20 napisał(a):
Odpowiedź na: W lutym słabiutko, nieste... | Eida
A ja nie wyjaśnię fenomenu Lackberg obiektywnie. W każdym razie to jedna z dosłownie paru autorek/ów kryminałów, które jestem w stanie z przyjemnością przeczytać. Tak jak się nudzę przy współczesnych polskich i skandynawskich kryminałach (bo z innych nacji nie kojarzę bym coś czytała), tak jak nie trawię powieści Manekella, Edwardson Åke i Bondy, tak Lackberg i Rudnicka są tymi autorkami, które przekonują mnie, że ten gatunek jest całkiem strawny. :)
Użytkownik: ka.ja 02.03.2017 20:42 napisał(a):
Odpowiedź na: W lutym słabiutko, nieste... | Eida
Ależ proszę bardzo - bardzo lubię się dzielić lekturami, zwłaszcza jeśli wynika z tego jakaś dyskusja.

Mnie też bardzo się podobał pomysł na zapis tylko jednej strony dialogu, kilka z tych tytułowych wywiadów było znakomitych. Niestety znużyła mnie powtarzalność problematyki - niby za każdym razem trochę inaczej pokazane postaci, ale wciąż bardzo do siebie podobne, paskudne i niedojrzałe emocjonalnie. W mniejszej dawce pewnie bardziej by mi się to podobało.
Użytkownik: Eida 06.03.2017 10:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Ależ proszę bardzo - bard... | ka.ja
Właśnie też się zastanawiałam nad tym, czy moja ocena tej książki nie byłaby wyższa, gdybym nie przeczytała jej "na raz", tylko rozciągnęła lekturę nieco w czasie. :)
Użytkownik: mirejlle 01.03.2017 11:22 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Miesiąc przeciętny, ale z perełkami.
10.
Jasne oblicze śmierci (Marinina Aleksandra (właśc. Aleksiejewa Marina))
Ocena: 4.
Jakoś słabiutko tym razem, nie minęło wiele czasu od przeczytania, minie zaraz jeszcze trochę i kompletnie nic nie będę z treści pamiętać, co u Marininej rzadko mi się zdarza, bo zwykle jej bohaterowie nakreśleni są naprawdę porządnie. Minus również za moje własne domysły dotyczące sprawy.
11.
Sześć córek (Kondej Małgorzata (Szyszko-Kondej Małgorzata))
Ocena: 4,5.
Gdyby nie nieco przesłodzone i niewiarygodne zakończenia każdej z historii, byłoby wyżej. Do książki wytworzył mi się stosunek nieco osobisty, a rzadko dostrzegam u siebie odruchy w stylu - przecież ja to znam aż za dobrze. Znam te sześć kobiet, począwszy od pokolenia mojej babci, na swoim własnym skończywszy. Mają różne imiona, ale zachowują się bardzo podobnie. Koleżanki babci, moje ciotki, kuzynki, koleżanki... Za studium przypadku ogromny plus, minus za styl. Ale mimo wszystko warto.
12.
Homeland: Ścieżki Carrie (Kaplan Andrew)
Ocena: 2.
Dawno nie czytałam koszmarniejszych bzdur. Gdyby nie tło wojny w Iraku, byłaby to kompletna strata czasu. Autor minął się w drzwiach z powołaniem, research na żenującym poziomie, postaci papierowe, bez polotu i nie wzbudzające kompletnie żadnych pozytywnych emocji. Gorzej - całą fabułę sama przepisałabym bez problemu tak, żeby stała się bardziej wiarygodna i żeby trochę chociaż rzadziej zgrzytać zębami.
13.
Na spokojnych wodach (Sten Viveca)
Ocena: 3,5.
Czyta się nieźle, większość sprawy wymyśliłam, bohaterowie dosyć sympatyczni, ciekawy wątek pracy zawodowej w małżeństwie, ale nie rozwiązany, być może dlatego, że to pierwszy tom cyklu, którego to cyklu nie zamierzam kontynuować. Kryminały czytam bowiem przede wszystkim dla ciekawych zagadek.
14.
Dziewczyny z powstania (Herbich Anna (Herbich-Zychowicz Anna))
Ocena: 5,5.
Szóstki nie ma wyłącznie dlatego, że jednak wkład autorki nie na tyle znaczący, żeby móc ocenić styl, bo większość to cytaty, wypowiedzi kobiet powstańczych. Przejmujące historie, tak często niepojęta dla mojego pokolenia odwaga. I bardzo budujący obiektywizm, pokazanie, że nie każdemu wybuch powstania wydawał się sensowny. Jedne rodziny zostały za do końca, inni od początku byli przeciw, jeszcze inni stali się przeciwni już w obliczu zniszczonego miasta. Bardzo polecam wszystkim! Chyba po prostu dlatego, że trzeba pamiętać. Jesteśmy im to winni.
15.
Dewey: Wielki kot w małym mieście (Myron Vicki, Witter Brett)
Ocena: 5
Przeczytane z okazji dnia kota. :) Poruszająca historia mądrego dachowego rudego kotka, który nie tylko zmienił życie małej biblioteki, ale i całego miasta, a nawet całkiem niezłego kawałka świata. Zabawna i niezwykle wzruszająca opowieść, każdy miłośnik kotów zakocha się w tej historii! Emocjonalny rollercoaster - od wybuchów szczerego śmiechu na pomysły i spryt małego psotnika, do szczerych łez wzruszenia. Pomijając oczywisty fakt, że w niektórych scenach widzi się swojego własnego ulubieńca. :)
16.
Mistrzyni przypraw (Divakaruni Chitra Banerjee)
Ocena: 4,5.
Polecanka, sama nigdy bym nie sięgnęła po tego typu pozycję. Pewnie jako nastolatka byłabym zachwycona. Ciepła, Magiczna, nieco naiwna, ale ogólnie zostawiająca w sercu sporo dobrych uczuć i wiary w ludzi, a i tego czasem nam potrzeba.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 01.03.2017 12:29 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Recka Ellisona wypełzła z poczekalni, to mogę tostować:

LUTY 2017 (ΣR=4439s;Σm=2154s;𝔼m=2220)

1.(8.) Trzynasta księga "Pana Tadeusza" czyli Noc poślubna Tadeusza i Zosi (Fredro Aleksander) 4.0 audiobook na YT. Zabawne, sprośne, umiejętnie sklecone trzynastozgłoskowcem, warte polecenia - szczególnie nieśmiałym w technikach miłosnych - może to po prostu kwestia nieświadomości ;)

2.(9.) Lśnienie (King Stephen (pseud. Bachman Richard, Evans Beryl)) 4.5 książka poprawna, ale bez rewelacji. Oglądałem film, więc niestety wiedziałem w większości, czego się spodziewać - choć ostatnie ćwierć książki skrajnie różne. Nie jest to jednak książka porywająca, raczej czytadło pisane pod pomysł pt. nawiedzony hotel. (515s)

3.(10.) "Harry Potter and Philosopher's Stone" powtórka w audiobooku na YT - w oryginale. Onegdaj wystawiłem 4.0 - dziś pewnie dałbym 5.0. (326s)

4.(11.) Piwo: Wszystko co musisz wiedzieć, żeby nie wyjść na głupka (Kopyra Tomasz) 5.0 świetna lektura dla miłośników piwa, a dla niemiłośników - genialne ukazanie, że jeśli nie lubią piwa, to po prostu pewnie nie lubią nijakiego, acz wszechobecnego koncernowego jasnego lagera i po prostu jeszcze na "swoje" piwo nie trafili ;) Osobiście "nielubiącym" piwa polecam dowiedzenie się czegoś więcej choćby o stoutach albo East Coast IPA. Co do zawartości: szczegółowa opowieść o procesie powstawania piwa i roli oraz wpływie różnych składników (np. że chmiel to bardziej przyprawa - jak pieprz w rosole), potem opowieść o cechach samego piwa i powodach, dla których koncerniaki to takie siki, następnie o stylach piwnych, na koniec zaś o krafcie i domowym warzeniu piwa. [własna półka] (247s)

5.(12.) Dziesięć książek, które każdy konserwatysta musi znać: Oraz cztery nie do pominięcia i jedna uzurpatorska (Wiker Benjamin) 5.0 bardzo interesująca pozycja, odkrywcza, zawiera kilka rewelacji, choć niestety i trochę spoilerów - przy omawianiu beletrystyki. Przygotuję czytatkę z wyimkami omówień niektórych pozycji, a w samej książce m.in. o: Polityka (Arystoteles (Aristoteles)) , O demokracji w Ameryce (Tocqueville Alexis de), Burza (Szekspir (Shakespeare William)) , Drużyna Pierścienia (Tolkien J. R. R. (Tolkien John Ronald Reuel)) a nawet Rozważna i romantyczna (Austen Jane) :) troszkę kuleje korekta - największy kiks "znajomość z PISARZEM Georgem Elliotem" x)[własna półka] (482s)

Akcja CSA - Czytam Słynne Arcydzieła

6.(13.) Niewidzialny człowiek (Ellison Ralph) 5.5 jestem zaskoczony świetnością tej książki! Prawdziwy strzał w dziesiątkę, bez CSA bym po nią nie sięgnął. Recka: Daltonizm społeczny(584s)
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 03.03.2017 09:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Recka Ellisona wypełzła z... | LouriOpiekun BiblioNETki
Rozmyśliłem się trochę z czytatką do 5. - strasznie dużo by było przepisywania. Jedna tylko czytatka towarzysząca: Austen konserwatystką

Dorzucę jeszcze tylko komentarz:
Konserwatyzm jawi się w książce Wikera jako sprzeciw wobec biurokratyzmu i nadmiernego etatyzmu, interwencjonizmu oraz lewicowego relatywizowania pojęć (szczególnie prawdy i natury ludzkiej). Godne zaznajomienia.
Użytkownik: margines 01.03.2017 13:38 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Klątwa (Wyspiański Stanisław) (5,5; 26 lutego 2017) - Moja „kartka z…” brudnopisu „Klątwa” (Wyspiański Stanisław, 1899) wisi nad marginesem margines, na którym ciąży klątwa
Danuta Szaflarska i jej „Zakazane piosenki” - czytatka o Danucie Szaflarskiej - 19 lutego 2017
Przez las (Carroll Emily) (4, 19 lutego 2017) margines idzie przez las
Czas czarodziej (Matoso Madalena, Minhós Martins Isabel) (4,5; 16 lutego 2017)
Kraków dla młodych podróżników (Spingardi Marta) (4, 15 lutego 2017) margines znów zwiedza Kraków
Maltanka (Piotrowska Eliza) (4, 12 lutego 2017) - żeby choć na chwilę wrócić na Zlot Ogólnopolski - POZNAŃ/PUSZCZYKOWO, 2-4 września 2016
Paweł (Niemczuk Jerzy) (5, 10 lutego 2017) - Paweł i margines Biblionetkowiczki i biblionetkowicze! Na cześć biblionetkowiczek i biblionetkowiczów... czytajcie!, Bohaterowie literaccy czytający książki Moja „kartka z…” brudnopisu Poznaj Pawła (Jerzy Niemczuk, „Paweł”, wyd. Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1986)
Nienarysowane historie (Butenko Bohdan, Dobiecka Anna) (5, 6 lutego 2017) - nienarysowana historia marginesa. Bardzo dowcipnie opisane i zilustrowane ręką mistrza Butenki krótkie historyjki, mnie rozbawiła już ta z części „zamiast wstępu” i... tak zostało do końca:)
Wszystkie lajki Marczuka (Beręsewicz Paweł) (4,5; 3 lutego 2017) - „Wszystkie lajki...” marginesa
Użytkownik: Anna125 01.03.2017 23:35 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Koty, koty, koty.
Nie mam kota ale zaczynam mieć kota na punkcie dwóch syjamskich piękności. Ko-ko i Yum-yum. Chciwie wyszukuję informacji właśnie o nich w opowieściach Lilian Jackson Braun. Może nie są to arcydzieła ale jakie miłe. Przyjaciele. To opowieści lekko kryminalne o kotach i ich właścicielu, albo właścicielu i jego dwóch kompanach. Wszyscy mają wąsy lecz tylko dwie pary wąsów są niezwykłe - wyczuwają niedostrzegalne. W tych wąsach koncentruje się intuicja detektywistyczna. Naturalnie człowiek dysponuje słabszym zmysłem w tej materii, niż królewski Kao K'o -Kung i rzecz oczywista, że nawet wyraźne wskazówki, ktore Qwilleranowi podsuwa pod same wąsy z trudem docierają do umysłu człowieka. Ludzie nie są zbyt inteligentni więc wiele pracy i pomysłowości wymaga podrzucenie im wyraźnych tropów i rozwiązań zagadek. I jeszcze te przeprowadzki i zabawna kochliwość naszego bohatera. W tomie, który czytam osiadł - ciekawe na jak długo? W każdej opowieści jest nowe, małe środowisko, takie na miarę człowieka i interesujące typy, których próżno szukać tak wprost obecnie, są lecz skrywają się za jednolitością. Jaka szkoda. Poniżej przeczytane koty:).
Ps. książki nie za duże, takie na trzy kęsy zapracowanej jeszcze przez trzy miesiące osoby, aby zobaczyła świat realniejszy, niż ten w ktorym żyje.
Kot, który znał Szekspira (Braun Lilian Jackson) 5,0
Kot, który bawił się w listonosza (Braun Lilian Jackson) 4,5
Kot, który lubił Brahmsa (Braun Lilian Jackson). 4,5
Kot, który nie polubił czerwieni (Braun Lilian Jackson). 4,0
Kot, który się włączał i wyłączał (Braun Lilian Jackson) 4,0
Kot, który jadał wełnę (Braun Lilian Jackson). 4.0
Użytkownik: margines 02.03.2017 01:27 napisał(a):
Odpowiedź na: Koty, koty, koty. Nie ma... | Anna125
Chomik ma kota:P...

Coś niesamowitego!;]
Użytkownik: Anna125 02.03.2017 18:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Chomik ma kota:P... Co... | margines
A ma, na razie tylko serię, ponieważ za często nie ma go w domu;). A Marginesy coś mają?
Użytkownik: margines 02.03.2017 19:05 napisał(a):
Odpowiedź na: A ma, na razie tylko seri... | Anna125
Nie wiem, jak reszta marginesów (A nie, wróć! Mają! Wydawnictwo!), ale ten jeden ma... kota na punkcie kota, że nie może mieć kota.
Użytkownik: Anna125 02.03.2017 19:06 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie wiem, jak reszta marg... | margines
To tak jak chomik :)
Użytkownik: margines 05.03.2017 09:24 napisał(a):
Odpowiedź na: To tak jak chomik :) | Anna125
By uczcić niedawny Dzień Kota (piątek, 17 lutego) próbuję dowiedzieć się Dlaczego oczy kota świecą w nocy?: I inne sekrety świata zwierząt (Sumińska Dorota)
Użytkownik: Anna125 05.03.2017 14:27 napisał(a):
Odpowiedź na: By uczcić niedawny Dzień ... | margines
I co już wiesz? :)
Z prowadzonych nocnych eksperymentów i obserwacji wiem, że kolor tęczówek potrafi się też zmienić. Zielony - łagodny kotek, złoty - widzimy, polujemy, pulsujące lane złoto atak i złość, ciemna zieleń - rozkoszne maleństwo mruczące.
Użytkownik: margines 05.03.2017 14:30 napisał(a):
Odpowiedź na: I co już wiesz? :) Z pro... | Anna125
Tak:)

Ale tak czy inaczej to... dzięki wielkie za wzbogacenie mojej (nie)wiedzy:)
Użytkownik: Anna125 05.03.2017 16:22 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak:) Ale tak czy inac... | margines
I co dalej, jeśli "Tak" - to czy, uchylisz rąbka fartucha wiedzy przy mojej niewiedzy? :D
Użytkownik: margines 05.03.2017 17:39 napisał(a):
Odpowiedź na: I co dalej, jeśli "Tak" -... | Anna125
"Niewiedzy"?
Nie żartuj.
A kto oświecił mnie w gestii kolorów kocich oczu?:P

Nie wiem, czy mogę odsłaniać jedną z tajemnic odkrytych przez autorkę tej książki.
Warto zajrzeć do tej książki:)
Użytkownik: Anna125 05.03.2017 20:34 napisał(a):
Odpowiedź na: "Niewiedzy"? Nie żartuj.... | margines
Hi, hi, czyli nie można pójść na skróty. Jak szkoda:). A może jednak zdradzisz jedną tajemnicę. Jedna wyłomu nie czyni, to nawet nie strumyczek, przecież.
Użytkownik: margines 05.03.2017 21:36 napisał(a):
Odpowiedź na: Hi, hi, czyli nie można p... | Anna125
Dobra.
Chociaż widzę, że w tej materii jesteś o wiele bardziej (nomen omen:P) oświecona niż ja, więc nie wiem, czemu pytasz;]
Kocie oczy „działają” jak Księżyc… Odbijają światło.
Użytkownik: Anna125 05.03.2017 21:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Dobra. Chociaż widzę, że... | margines
Eh, uciekłeś;). Objaśnij. Nie wiem. Opisałam epizod z weekendu u przyjaciółki, która ma żywego kota, wariata.
Użytkownik: Marylek 02.03.2017 08:24 napisał(a):
Odpowiedź na: Koty, koty, koty. Nie ma... | Anna125
Och, jak ja lubię tę serię! Nic nie pamiętam z opowiastek kryminalnych, natomiast koty - doskonale! I stosunek Jima do nich - taki opiekuńczy, uczuciowy, a jednocześnie z szacunkiem. Miodzio!
Wiesz, że autorka sama miała dwa koty syjamskie? To widać, nie? :)

A co do Kot, który bawił się w listonosza (Braun Lilian Jackson) - w internecie widziałam filmik z kotem, który o określonej godzinie codziennie czatował pod szpara na listy w drzwiach i zanosił je potem gdzieś w głąb domu. Żadna ściema!
Użytkownik: Anna125 02.03.2017 18:59 napisał(a):
Odpowiedź na: Och, jak ja lubię tę seri... | Marylek
Ha, czułam, że to nie ściema, a teraz mam dowód. Wczoraj widziałam kota koleżanki, który spał przykryty jak człowiek - tylko głowa mu wystawała. I sam się tak urządził :).
Użytkownik: jolekp 02.03.2017 21:22 napisał(a):
Odpowiedź na: Ha, czułam, że to nie ści... | Anna125
"Kot, który udawał burrito" :)
Użytkownik: Anna125 02.03.2017 21:34 napisał(a):
Odpowiedź na: "Kot, który udawał burrit... | jolekp
:D
Użytkownik: ktrya 02.03.2017 11:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
1. Fizjologia smaku albo Medytacje o gastronomii doskonałej (Brillat-Savarin Anthelme) - 5 (cudo! może coś skrobnę o niej na blogu)
2. #Upał (Olszewski Michał (ur. 1977)) - 4,5 (recenzja na blogu na dniach)
3. Floryda (Bogdał Grzegorz) - 3,5
4. Obie (Bargielska Justyna, Chmielewska Iwona) - 5 (przepiękna! warto choćby pójść do naprawdę dobrej księgarni i pooglądać)
5. Pozwól rzece płynąć (Cichy Michał) - 3 (choć Warszawiaków, zwłaszcza mieszkańców Ochoty na pewno ta książka zainteresuje)
6. Pragnienie (Flanagan Richard) - 4 (stosunek Dickensa do kobiet tak mnie denerwował, że nawet nie zauważyłam, że książka głównie dotyka problemu kolonializmu)
7. Małe lisy (Bargielska Justyna) - 3
8. Jak podróżować z łososiem (Eco Umberto) - 4,5 ("poradnik" jak założyć bibliotekę publiczną będzie szczególnie bliski użytkownikom Jagiellonki, ale pewnie nie tylko ;-)
9. Jak przestałem kochać design (Wicha Marcin) - 4,5 (z m.in. świetnym esejem socjologicznym o klockach Lego)
10. Co nam zostało z tamtych lat: Dziedzictwo PRL (Eisler Jerzy) - 4 (recenzja na blogu: http://moje-recenzje-ksiazek.blog.onet.pl/2017/02/28/co-nam-zostalo-z-tamtych-lat-dziedzictwo-prl-jerzy-eisler/)
11. Poruszona mapa (Czapliński Przemysław) - 5 (choć nie zachwyciła mnie tak jak "Polska do wymiany")
12. Gigantyczna broda, która była złem (Collins Stephen) - 5,5 (http://moje-recenzje-ksiazek.blog.onet.pl/2017/02/21/gigantyczna-broda-ktora-byla-zlem-stephen-collins/)
13. Śmiechu warte czyli Z czego śmiał się PRL: Krótki przewodnik po świecie "Misia" i nie tylko (Zawadzki Michał) - 3,5 (http://www.granice.pl/recenzja,Smiechu-warte-czyli-z-czego-smial-sie-prl,17324)
14. O rewolucji (Arendt Hannah) - 4
15. Rok królika (Bator Joanna) - 4
16. Kochanie, zabiłam nasze koty (Masłowska Dorota) - 1,5 (może opublikuję tu pamflet)
17. Anatomia randki (Szarota Piotr) - 4
18. Pani Stefa (Kicińska Magdalena) - niezainteresowana (może doczytałabym do końca, gdyby kolejna awaria aplikacji nie sprawiła, że nie zapisała miejsca, w którym skończyłam czytać, po ponownym przejrzeniu stwierdziłam, że jednak treść mnie absolutnie nie obchodzi).

Aż sama się dziwię, że tyle w tym ciężkim sesyjnym miesiącu przeczytałam, ale połowę z nich przeczytałam w ostatnich trzech dniach lutego.

Zerknęłam jeszcze do Laboratoria zmysłów (Camporesi Piero (Camporesi Pietro)) - bardzo ciekawe eseje (zwłaszcza o wyklętym serze), skończę kiedyś w przyszłości, jak nie będę miała innych zobowiązań.
Użytkownik: Ala O. 02.03.2017 12:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
1. Szymborska W., Filipowicz K., Najlepiej w życiu ma twój kot - 4,0
2. Kącki Marcin, Białystok: Biała siła, czarna pamięć - 4,0
3. Szczerek Ziemowit, Siódemka - 5,0
4. Olszewski Michał, Najlepsze buty na świecie - 4,0
5. Buchowski Marian, Buty Ikara. Biografia Edwarda Stachury - 6,0
6. Palahniuk Chuck, Fight club - 4,0
Użytkownik: Lothluin 02.03.2017 16:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
W lutym nostalgicznie odświeżyłam sobie "Igrzyska Śmierci" w wersji audio oraz tym samym sposobem poznałam 4 część Millennium Co nas nie zabije (Lagercrantz David).

Z biblioteki wypożyczyłam Czarna śmierć: Historia epidemii z lat 1345-1730 (Naphy William, Spicer Andrew). Bardzo ciekawie choć trochę sucho ujęta historia epidemii dżumy.
Użytkownik: KrzysiekJoy 02.03.2017 16:29 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Zapowiada mi się (z premedytacją) cały rok z literaturą francuską.

LUTY:

Afrykanin (Le Clézio Jean-Marie Gustave) - 5 {Akcja: Nobliści}
Bezsenna noc (Privat Bernard) - 2
Bal na ugorze (Topor Roland) - 5
Cztery róże dla Lucienne (Topor Roland) - 4
Chimeryczny lokator (Topor Roland) - 4,5
Podbój miasta Plassans (Zola Émile) - 6
Trucicielka (Schmitt Éric-Emmanuel) - 4,5
Tajemnica pani Ming (Schmitt Éric-Emmanuel) - 4
Prawdziwa historia (Vigan Delphine de) - 5,5
Zła córka (Lévy Justine) - 4,5
Użytkownik: KrzysiekJoy 02.03.2017 16:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapowiada mi się (z preme... | KrzysiekJoy
W lutym było jeszcze przeczytane:

Życie codzienne zakonników w średniowieczu: X-XV wiek (Moulin Léo) - 5
Użytkownik: Monika.W 03.03.2017 07:38 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapowiada mi się (z preme... | KrzysiekJoy
TYLKO z francuską, czy głównie z francuską? To jest dopiero wyzwanie czytelnicze...
Widzę, że Zola bardzo wysoko oceniony, też go lubię. W ogóle XIX wiek to wielka literatura.
Użytkownik: KrzysiekJoy 03.03.2017 12:06 napisał(a):
Odpowiedź na: TYLKO z francuską, czy gł... | Monika.W
Tylko z francuską. Na początek miesiąca zawsze Noblista, a tych Francuzi mają sporo, Zolę zrobiłem w tym roku pisarzem wiodącym, przynajmniej jedno spotkanie z jego twórczością w miesiącu. A tak w ogóle, to dwóch moich ulubionych pisarzy to Hugo i Tołstoj, a Zola zdecydowanie dołączył do nich jako ten trzeci. Jak do tej pory odkryciem jest Vigan Delphine de. Skusiło mnie "francuskie przykurzątko" Bezsenna noc (Privat Bernard) ale był to wybór bardzo nieudany. I jeszcze co jakiś czas mam zamiar sięgnąć po coś z serii Życie codzienne... [PIW], oczywiście francuskiego autora.
Co do XIX wiecznej literatury, zgadzam się w pełni z Tobą, to znakomity okres, a już w literaturze francuskiej wyjątkowo wspaniały.
Użytkownik: Monika.W 07.03.2017 07:52 napisał(a):
Odpowiedź na: Tylko z francuską. Na poc... | KrzysiekJoy
Szczerze powiem, że pod wrażeniem jestem. To chyba większe wyzwanie, niż moja pre-wersalka kiedyś. Choć płodozmian pewnie będziesz miał, wszystko można znaleźć w tej francuskiej literaturze.
XIX wiek wielki we Francji, fakt. Ale pamiętam, jak mnie Balzac zmęczył w okresie pre-wersalskim. Po przeczytaniu 4 czy 5 prawie z rzędu stwierdziłam, że już mam dość o pieniądzach.
Użytkownik: Czajka 02.03.2017 21:12 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
1. Folklor Świata Dysku (Pratchett Terry, Simpson Jacqueline) ocena 4
Ocena w sumie niska (jak na moje oceny), ale to tylko dlatego, że trudno zakwalifikować Folklor jako osobną książkę. Może być albo przypisem do Świata dla wiedzących w czym rzecz, albo wstępem czy zachętą dla jeszcze nie wiedzących. Duże różnych ciekawych ciekawostek i cytatów.

2. Rozplatanie tęczy: Nauka, złudzenia i apetyt na cuda (Dawkins Richard) ocena 3
Ponoć jest tu mniej napastliwy niż normalnie - wierzę, ale i tak jest to denerwujące. No i żeby jeszcze tak nie nudził - proszę, ile można o wyliczaniu procentu płetwowości? Nie dla mnie. I tak jestem łaskawa w ocenie, chyba za cytaty poezji angielskiej. :D

3. Sekretna kochanka Dickensa (Tomalin Claire) ocena 4,5
Dla tych, którzy lubią Dickensa, a zwłaszcza dla tych, którzy go nie lubią. Ciekawy obraz kobiety w czasach wiktoriańskich.

4. Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało? (Bayard Pierre) ocena 5
Wreszcie do niej dotarłam. I się pławiłam, przyznam szczerze. Nawet nie chodzi o tezy czy teorie i czy to poważnie, czy też żartem. Ale te przykłady - no po prostu można się pławić w czytaniu, w nieczytaniu, w bibliotekach i w ogóle. W książkach. :)
Użytkownik: pani-marta 04.03.2017 15:52 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Mój luty średni, ale rosnący brzuchol i ciągła senność jakoś nie nastrajały mnie do czytania, na dodatek średnio też z jakością tych lektur - zrzucę to na problemy z koncentracją ;-)

1. Szeptem (Fitzpatrick Becca)
2. Crescendo (Fitzpatrick Becca)
3. Cisza (Fitzpatrick Becca)
4. Finale (Fitzpatrick Becca)

Młodzieżowa saga "Szeptem", czyli kolejna bajka o tym, jaka ona jest przeciętna, on niezwykły i szaleńczo w niej zakochany, i jak oboje pokonują przeciwności losu (tu: upadłe anioły i nieludzkie rasy) aby w końcu móc być razem. Przyznaję, przeczytałam, ale wracać nie będę - ot, taka mała odskocznia i powrót do lektur sprzed 'nastu' lat :)

5. Listy niezapomniane: Korespondencja godna szerszego grona odbiorców (antologia; < praca zbiorowa / wielu autorów >) - a tu już lektura bardzo przyjemna, interesująca, oryginalna - polecam każdemu!
6. Chata wuja Toma (Stampf'l Stanisław) - niewolnictwo w USA
7. Włoskie buty (Mankell Henning) - podpowiedziana przez mamę, która bardzo lubi Mankell'a - przeczytałam, ale jakoś specjalnie nie utkwiła mi w pamięci
8. Ganbare!: Warsztaty umierania (Boni Katarzyna) - napisana ładnym językiem, wstrząsająca, smutna, inna - polecam - o życiu w Japonii po katastrofach ostatnich lat
9. Maria Antonina (Zweig Stefan) - największe zaskoczenie lutego jak dla mnie - z historią od zawsze byłam na bakier, i brzydko mówiąc mało mnie taka historia monarchii interesuje, ale tutaj jednak autor potrafił tak zbudować narrację, że bardzo dobrze mi się czytało historię Marii Antoniny i jej tragicznego końca - również mocno polecam!

:)
Użytkownik: Eida 06.03.2017 11:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Mój luty średni, ale rosn... | pani-marta
Gratulacje z okazji "rosnącego brzuchola" :)
Rozumiem senność i problemy z koncentracją, jak tak patrzę wstecz, to mam wrażenie, że właściwie przespałam 4 pierwsze miesiące ciąży, a pod sam koniec też nie było łatwo. Wszystkiego dobrego!
Użytkownik: exilvia 04.03.2017 18:07 napisał(a):
Odpowiedź na: Zapraszam :) | Kaya7
Mój luty:

~ Ciało i ducha ratować żywieniem (Dąbrowska Ewa) 4,0 [Akcja: Własna Biblioteczka] Zapis audycji dr Dąbrowskiej nadawanych przez Radio Maryja na temat zdrowotnych właściwości postu owocowo-warzywnego zawierający nie tylko wykłady pani doktor, ale też tzw. "świadectwa" osób, które pani doktor przeprowadziła przez post. Bardzo podnoszące na duchu. Aż chce się pościć. ;-) Autorka wiąże też post z religią, co nie dziwi biorąc pod uwagę medium, w którym wygłaszała swoje audycje.
~ Sekretne życie drzew (Wohlleben Peter) 4,5 [Akcja: Własna Biblioteczka] Męczyłam tę książkę chyba ze 2 miesiące. Drzewa nie należą do najbardziej fascynujących stworzeń, choć autor stara się udowodnić zupełnie przeciwną tezę. Zaintrygował mnie, trochę inaczej będę teraz patrzeć na drzewa.
~ Plutopia: Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne (Brown Kate) 5,0 Przerażający w swej wymowie reportaż o fabrykach plutonu i stworzonych przy nich utopijnych atomowych miastach w USA i ZSRR, które rozwijały się równolegle po dwóch stronach żelaznej kurtyny i mimo odmiennego ustroju, ideologii tak samo niebezpiecznych dla życia swoich mieszkańców i obywateli państwa. Czyta się z zapartym tchem i narastającą grozą.
~ Ganbare!: Warsztaty umierania (Boni Katarzyna) 5,0 [Akcja: Własna Biblioteczka] O życiu w Japonii po katastrofie w Fukushimie. Jak sobie ludzie radzą, lub nie radzą z rzeczywistością po wielkiej tragedii. Mnie uświadomiła, że w historii Japonii takie katastrofy są względnie często (co kilkadziesiąt lat), a mniejsze wstrząsy są odczuwalne codziennie (co rzuca światło na estetykę japońską). Sama książka - chwyta za serce.
~ Czym było Auschwitz?: Rozmowy z moją córką (Wieviorka Annette) 4,5 [Akcja: Własna Biblioteczka] Na przykładzie losów koleżanki, autorka, będąca znawczynią tematyki Holokaustu, opowiada swojej córeczce o tym, czym było Shoa. Prosto i przystępnie udzielone odpowiedzi na podstawowe pytania.
~ Przejście (Willis Connie (Willis Constance Elaine Trimmer)) 4,0 Ciekawe, bo o doświadczeniu granicznym, jakim jest śmierć kliniczna, a dokładniej jego badaniu. Niestety, jak dla mnie zbyt rozwlekle.
~ Zdrowa lekkość brzucha (Chutkan Robynne) 4,5 [Akcja: Własna Biblioteczka] Książka poprzedzająca "Dobre bakterie", poradnik, jak jeść, żeby zdrowiej żyć (a szczególnie żeby cieszyły się nasze jelita, pamiętając, że jelita to taki drugi mózg).
~ Duchologia polska: Rzeczy i ludzie w latach transformacji (Drenda Olga) 4,5 Sentymentalny powrót do końcówki lat '80 i początku '90 w Polsce. Niezgrabnego kapitalizmu. Autorka wykonała wielką pracę grzebiąc w przeszłości. Książka ilustrowana wieloma zdjęciami (duży plus). Mnie wydała się trochę zbyt powierzchowna (a może to ja zbyt dużo bym chciała odkopać z przeszłości..), a niektóre tezy zbyt daleko idące (albo nie wyczułam ironii). Ale ogólnie - warto, żeby albo poznać, albo przypomnieć sobie spoglądając z dystansu tamten niepowtarzalny okres. Na pewno przeczytam kolejną książkę autorki, którą już zapowiedziała na następny rok pt. "Wyroby".
~ Przywracać zdrowie żywieniem (Dąbrowska Ewa) 4,5 [Akcja: Własna Biblioteczka] Podstawowe informacje na temat postu owocowo-warzywnego i jego skutków na zdrowia. Prosto, któtko, na temat.
Użytkownik: Monika.W 07.03.2017 08:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Mój luty: ~ Ciało i du... | exilvia
Dużo ostatnio w Twoich zestawieniach książek o świadomym jedzeniu, itp. Jaką pozycję poleciłabyś szczególnie? Pora na wiosenne detoksy, a poruszam się w tej tematyce trochę na oślep.
Użytkownik: exilvia 08.03.2017 19:06 napisał(a):
Odpowiedź na: Dużo ostatnio w Twoich ze... | Monika.W
Tak, trochę czytam. Może nieszczególnie dużo, ale więcej niż wcześniej. Wydaje mi się, że takim kompendium wiedzy na temat zdrowych pokarmów może być ta książka: Jak nie umrzeć przedwcześnie: Co jeść, aby dłużej cieszyć się zdrowiem (Greger Michael H., Stone Gene). To cegła, ale napisana przystępnie. Jeśli chodzi o detoks, to ja się zafiksowałam na diecie/poście dr Dąbrowskiej, jeśli chcesz sprawdzić co to, to polecam albo jej stronę internetową albo jej książki dostępne w formie elektronicznej tutaj: https://www.facebook.com/groups/238454989827773/fi​les/ Polecam też książki dr Chutkan. Ja wprowadziłam sporo zmian w mojej diecie pod wpływem tych wszystkich lektur, z tym, że ja jestem dość nietypowa pod względem jedzenia, bo ponad połowę życia byłam wegetarianką, a teraz jestem weganką. Nie jem za bardzo cukrów (jeśli już to fruktoza, sporadycznie sacharoza), długo nie piłam kawy (potem wróciłam, bo w kilku miejscach przeczytałam, że nie jest taka zła --> dr Dąbrowska sądzi jednak inaczej - używka=zło), różne rzeczy eliminuję, różnych próbuję. Sęk w tym, że nie przepadam za gotowaniem, chyba jestem na tę aktywność zbyt leniwa. Poza tym, różni autorzy, często lekarze, piszą różne sprzeczne rzeczy. Trudno stwierdzić, komu wierzyć.. I każdy powołuje się na jakieś ustalenia, badania, wiedzę medyczną itp. Dr Chutkan za to kilkakrotnie bardzo u mnie zaplusowała, kiedy napisała, że na jakiś tam temat nie ma badań i ona się wypowiada na podstawie tych przypadków, które poznała podczas swojej praktyki.
Użytkownik: Monika.W 09.03.2017 08:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak, trochę czytam. Może ... | exilvia
Dziękuję, już sobie zamówiłam Gregera w BJ. Widzę, że to zupełna nowość.
Z detoksów to stosowałam trochę ten - Karolina na detoksie: Oczyszczanie organizmu w 7 dni (Szaciłło Maciej, Kopocz Karolina). Nauczyłam się jeść zieloną sałatę na śniadanie dzięki tej książce. Świetny pomysł.
Konkretnej diety to się nie trzymam żadnej. Ale właśnie staram się lepiej jeść, a dokładnie - nie jeść śmieci, przetworzonego jedzenia, itd. Czytam składy, kupuję tylko produkty podstawowe. Np. bawi mnie bardzo, jak na półce ze zdrową żywnością widzę parówki sojowe albo chleb jakiś ciemny, który ma kilka miesięcy przydatności do spożycia. A jak się przeczyta skład, to włosy stają dęba.

Jak nie gotujesz, to chyba dość ciężko zdrowo się odżywiać?
Użytkownik: exilvia 09.03.2017 18:07 napisał(a):
Odpowiedź na: Dziękuję, już sobie zamów... | Monika.W
Nie no, gotuję, inaczej się nie da. Ale bardzo prosto. Od czasu do czasu, coś mnie najdzie i wypróbuję nowy przepis (albo sama coś wymyślę), a potem go tłukę aż do znudzenia (co nie znaczy, że codziennie). Lubię wprowadzać nowe składniki, ale to przeważnie detale, które uzupełniają stare przepisy, bądź w pewnym momencie wypierają jakiś inny składnik.

Co do książki, o której piszesz - w notce z okładki nie jest wspomniane, żeby któryś z autorów był lekarzem bądź dietetykiem... Nie za bardzo ufam takim samozwańczym specjalistom. Dr Dąbrowska jest lekarzem z wielkim dorobkiem, a jej pacjenci wyszli z poważnych chorób. Z drugiej strony, 7 dniowy detoks to nic takiego, pewnie też bym umiała ułożyć taką dietę. ;)

Wiesz, co jest w tym ciekawe, ci Twoi eksperci od detoksu ćwiczą jogę, medytują, a ci moi (bo jeszcze Zaremba i jego jaglane detoksy i walka z candidą) odwołują się do swojej wiary w monoteistycznego boga. Interesujące, jak przyziemne sprawy ciała wiązane są z, co tu dużo mówić, troską o duszę.
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: