Dodany: 14.04.2024 21:41|Autor: Marylek

Recenzja nagrodzona!

Książka: Srebrzysko: Powieść dla dorosłych
Chwin Stefan (pseud. Lars Max)

6 osób poleca ten tekst.

O ulotności dobrej reputacji i dlaczego to nie jest ważne


„Srebrzysko” określa autor w podtytule „powieścią dla dorosłych”. Jak dorosłym trzeba być, żeby wyrzec się buntu, zdecydować się nadstawić przysłowiowy drugi policzek?

Stefan Chwin zadaje stare pytania o dobro i zło, winę i karę, o odpowiedzialność za własne czyny. Czy jeśli komuś zdarzy się popełnić błąd, występek, to przekreśla on całe jego dotychczasowe życie, choć jest pełne osiągnięć i pracy dla innych? A z drugiej strony, czy jeśli o rzeczonym, błędzie nikt wiedział nie będzie, to on nie istnieje? Nie liczy się? Nie brudzi? I, jak to u Chwina, przenikające się różne poziomy narracji zachodzą na siebie i zamydlają czytelnikowi percepcję, bo uwierzywszy w początkową realność powieściowej rzeczywistości, zostaje on narażony na zderzenie z rzeczywistością mityczno-filozoficzno-religijną panoszącą się w umyśle głównego bohatera.

W warstwie realnej bohaterem owym jest Piotr Semen, adwokat, scenarzysta, postać publiczna, mentor i guru z poczuciem misji, chętnie wypowiadający się w mediach na temat Prawdy, Dobra i Piękna, a jednocześnie advocatus diaboli, przerabiający, jak sam mówi, prawdę rzeczywistą na prawdę procesową. Dotknięty osobistym podwójnym nieszczęściem powoli zatraca się w nierzeczywistości, popełniając kosztowny, nie tylko wizerunkowo, błąd. Od tego momentu zaczyna się jego droga w dół. Tyle, że nie jest to wyłącznie jego błąd, choć sam zawinił – brakiem perspektywicznego myślenia, lekceważeniem samego siebie i konwenansów, infantylną wiarą w niezmienność staus quo. Wokół jednak działają siły, na które nie ma on wpływu, szczególnie w dobie popularności wszelakich mediów.

Występek Piotra, jeśli zostanie upubliczniony, dostarczy sporo radości bywalcom plotkarskich portali i czytelnikom pisemek niskich lotów. A że nic nie jest za darmo i każda przyjemność śledzenia czyjejś prywatności, a najlepiej zakazanych rozrywek, jakim się oddaje, to koszt czyjegoś bólu, wstydu, upokorzenia? A kogo to obchodzi? Ważne, że dziś akurat możemy się zabawić, mniejsza o koszty.

Bohater doskonale zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa utraty twarzy, a także z siły mediów – sam im przecież służył. Zaczyna się bać. „Było coś odpychającego w banalnej prawdzie (…), że jesteś wart tylko tyle, ile i jak mówią o tobie ludzie, że nie ma na świecie żadnej innej miary, żadnej instancji, żadnej prawdy. Kiedyś (…) ludzie byli ciekawi, co myśli o nich Bóg. Czuli na sobie jego wzrok. Zastanawiali się , co myśli o każdym ich czynie. Teraz odczuł dotkliwie, że ostateczną miarą tego, czym jesteśmy, jest tylko mrowie ludzkich oczu, otaczające nas ze wszystkich stron (…)" [1]. Współczesna Polska, aż zbytnio realna, miesza się z fantazjami udręczonego bohatera. Gdzie nie spojrzeć, czego nie dotknąć, wszystko okazuje się brudne, skażone fałszem, prymitywizmem, banałem. Nic nie przynosi ukojenia.

Piotr jest typem intelektualisty rozdzielającego włos na czworo. Odebrawszy w dzieciństwie standardowe religijne wychowanie, nie jest w stanie pozbyć się myśli o Bogu, chociaż jego istnienie co chwila kwestionuje. Jako człowiek dorosły zaczyna wadzić się z Bogiem, wydaje się wręcz uzależniony od ciągłego zastanawiania się nad Jego rolą w codziennych wydarzeniach. Dostrzegając wielość bogów w historii ludzkości i rozumiejąc ich znaczenie, zawęża swoje rozważania do tego Jedynego w Trójcy, z postacią którego miał do czynienia przez cale swoje życie. Co ciekawe, nawet fizyczność Jezusa jest tak wdrukowana w jego mózg, że nie potrafi wyobrazić go sobie inaczej, niż takim, jak przedstawiały go obrazki, jakie oglądał w dzieciństwie. Zastanawiając się nad Bogiem, ten obyty w świecie, wykształcony człowiek staje się znów dzieckiem, tęskniącym za kimś, kto poprowadzi go za rękę, wskaże drogę w ciemnościach. Szarpie się, usiłując podejmować samodzielne, „dorosłe” decyzje.

To, że media łatwo mogą zniszczyć człowieka, to banał. To, że „jak trwoga, to do Boga”, to kolejny banał. Fenomen Chwina polega na tym, że potrafi z banałów stworzyć moralitet z wątkiem sensacyjnym, stawiający najważniejsze egzystencjalne pytania. A przy okazji niosący poważne oskarżenia: populistycznego społeczeństwa o upodobania do konsumpcji intelektualnie miałkiej papki; czwartej władzy o papki tej produkowanie; duchownych o wykorzystywanie ludzkich słabości dla osiągania własnych celów, pod pretekstem „uświęcania” cudzego życia; polityków o zakłamanie; policji o bezradność i wynikające z niej siłowe rozwiązania.

Wiadomo, czyja historia zainspirowała główny wątek powieści. Nie ma to jednak wielkiego znaczenia, plotki bowiem umierają, zastępowane wciąż nowymi aferami, a dobra literatura pozostaje.

---
[1] Stefan Chwin, „Srebrzysko: Powieść dla dorosłych”, Wydawnictwo Tytuł, 2016, s. 125.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 572
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: