Dodany: 2015-10-12 15:18|Autor: LouriOpiekun BiblioNETki

Czytatnik: Półka pełna książek do przeczytania

3 osoby polecają ten tekst.

Gdy teorie spiskowe okazują się faktem...


„(…) w trybie pilnym zostałem wezwany na dzień 12 grudnia do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, pod rygorem przymusowego doprowadzenia, do kancelarii tajnej. Tu przedstawiono mi kilkustronicowe pismo z zapisem szeregu spraw i wątków, o których mówienie publiczne – jak mnie poinformowano – będzie złamaniem tajemnicy państwowej, za co grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. I zapewne tylko przez „przypadek” większościowy zakres rzeczonych spraw i wątków dotyczył Bronisława Komorowskiego. No a teraz jeszcze media…
(…) Ktoś chciał, by bezprecedensowe wydarzenie, jakim w każdym demokratycznym kraju byłoby przesłuchanie prezydenta w sprawie jego nieformalnych związków z oficerami służb tajnych, z potencjalnym udziałem szpiegów obcego państwa, zostało zakryte przed widokiem opinii publicznej – więc zostało zakryte. W efekcie o tym, że takie wydarzenie w ogóle miało miejsce, dowiedziało się kilka procent Polaków.” [371]

Gdyby nie działo się to w Polsce, lecz np. w Wielkiej Brytanii czy w USA – przez wiele tygodni ogień rozpalony przez tę książkę podgrzewałby newsy każdej stacji. Media jako czwarta władza niejako z założenia świetnie nadają się do kontroli pozostałych trzech, dodatkowo ich misją jest informowanie wyborców o wybrykach ich przedstawicieli. No i rozpętanie burzy TEJ skali zapewniłoby masę materiału o wysokiej oglądalności, zamiast klasycznych tematów ogórkowych. Zaś duża część polityków musiałaby pożegnać się ze sceną, niektórzy w gustownej biżuterii, zapiętej na nadgarstkach, połączonych łańcuchem.

Książka skupia się początkowo na paramafijnej działalności fundacji „Pro Civili”. W toku dziennikarskiego śledztwa autor odkrywa po kolei powiązania pomiędzy mafią pruszkowską, WSW przemianowanym na Wojskowe Służby Informacyjne, rosyjskimi szpiegami i służbami specjalnymi, a dociera aż do wyżyn biznesu i polskiej sceny politycznej – a jednym z centrów owej gry, w której defraudowane są miliony złotych, grasuje seryjny samobójca oraz ustawiane są przetargi, jest były już prezydent Bronisław Komorowski:

„(…) przez dwa miesiące marszałek sejmu [Bronisław Komorowski] kuglował z oficerami tajnych służb, jak wykraść opatrzony klauzulą najwyższej tajności dokument! Wydawałoby się, że nic gorszego nie może zrobić polityk, by raz na zawsze przekreślić swą karierę, ale niebawem okazało się, że było stokroć gorzej!
Wczesnym przedpołudniem 28 listopada 2008 roku w Prokuraturze Krajowej na ulicy Ostroroga w Warszawie pojawił się Paweł Graś. Późniejszy rzecznik rządu Donalda Tuska zapędzony do narożnika serią pytań wyznał śledczym, że Bronisław Komorowski, marszałek polskiego sejmu, z pełną świadomością spotykał się z dwoma oficerami wojskowych służb tajnych, odnośnie których podejrzewał, że jeden z nich może być powiązany z rosyjskim wywiadem. Z zeznań samego Komorowskiego wynikało z kolei, że mimo takich podejrzeń „wyraził zainteresowanie” względem oficerów zdobyciem dla niego w sposób sprzeczny z prawem dokumentu stanowiącego najpilniej strzeżoną tajemnicę państwową – Aneksu do Raportu Komisji Weryfikacyjnej WSI! Trudno sobie wyobrazić, by polityk mógł zrobić coś więcej, aby trafić w polityczny niebyt. Tymczasem życie potoczyło się dalej tak, jakby tej historii nigdy nie było i niedługo później Bronisław Komorowski został prezydentem „w wolnej Polsce”.”[351]

Same kurioza choćby przesłuchania prezydenta (na sali zamkniętej przed dziennikarzami) pokazują jak ciekawa i ważna jest to książka:

„Sądziłem, że rekord byłego rzecznika rządu, Pawła Grasia, który przepytywany w tej sprawie w sądzie 77 razy odpowiedział: „nie pamiętam”, będzie nie do pobicia. Nie przewidziałem, że Bronisław Komorowski może mieć jeszcze słabszą pamięć i nie pamiętać w zasadzie niczego. (…)
Po odczytaniu prezydentowi złożonych przez niego 28 lipca 2007 zeznań, potwierdził on dziś ich prawdziwość: „skoro tak zeznałem w prokuraturze, to jest to prawda” – powiedział. Po chwili odczytano prezydentowi jego kolejne zeznania złożone w prokuraturze, z 18 stycznia 2008 roku, w których przyznawał, ze poprzednie zeznania złożone przed prokuratorami – te z lipca – były niezgodne z prawdą, że się w nich wielokrotnie mylił. Ku zdumieniu słuchaczy prezydent potwierdził jednak także i te zeznania, dokładnie tak, jak poprzednie: „skoro tak zeznałem w prokuraturze, to jest to prawda”. Niemożliwością było w tej sytuacji niezadanie kolejnego pytania: „to które z tych dwóch zeznań są prawdziwe, bo przecież jedne wykluczają drugie?” Po chwili namysłu prezydent odpowiedział: „wszystko, co zeznałem w prokuraturze, jest prawdą i nic więcej nie mam do powiedzenia.” [362]

W trakcie lektury, która przypomina dobrej klasy kryminał, dowiemy się więcej o tym, jak wyglądały kumpelskie relacje między przestępcami a politykami, poznamy z autopsji autora metody działania „seryjnego samobójcy”, otrzymamy dowód na to, że istnienie „onych” to nie legenda miejska ani teoria spiskowa, przekonamy się jak „prosty lud” jest okłamywany i widziany przez naszych drogich (oj, bardzo drogich!) rządzących, poznamy także kulisy paru afer gospodarczych, np. sprzedania infrastruktury TP do Francji:

„(…) Doszło do niespotykanej w żadnym innym kraju NATO prywatyzacji systemu obronnego państwa, z możliwością odkupienia tego systemu na wolnym rynku. Pytanie, jak to możliwe, że podległe Komorowskiemu Ministerstwo Obrony Narodowej i Wojskowe Służby Informacyjne dopuściły do sytuacji, w której polskie władze utraciły możność kontroli systemem kierowania państwem na czas wojny, pozostaje bez odpowiedzi.” [234]

Gorąco polecam lekturę książki Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego (Sumliński Wojciech) – jest to prawdziwy opis faktów, które dotyczą całej Polski, a od których włos jeży się na głowie. Po „Niebezpiecznych związkach BK” świat zza szyby telewizora i na kartach do głosowania już nigdy nie będzie wyglądał tak samo…

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 3503
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 32
Użytkownik: SiostraDarka 2016-01-08 19:27 napisał(a):
Odpowiedź na: „(…) w trybie pilnym zost... | LouriOpiekun BiblioNETki
Może jednak, ... gdy teorie spiskowe okazują się plagiatem całych akapitów z książek Raymonda Chandlera i Alistaira MacLeana, jak napisał "Newsweek".
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2016-01-09 13:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Może jednak, ... gdy teor... | SiostraDarka
Czy to zaprzecza bądź umniejsza treść dotyczącą powiązań na linii Komorowski - rząd PO - mafia - WSI - agentura rosyjska?

http://polska.newsweek.pl/niebezpieczne-zwiazki-komorowskiego-to-plagiat-sumlinski-odpowiada-nw,artykuly,376872,1.html

"W dziesiątkach miejsc, na spotkaniach autorskich, w wywiadach czy publicznych rozmowach i wystąpieniach wielokrotnie podkreślałem i nigdy tego nie kryłem, że w ostatnich książkach celowo i śladowo nawiązałem do klimatu czy stylu klasyków, na których się wychowywałem, jak Mc Lean, czy Chandler wytwarzając jednakowoż przecież na tej kanwie swój własny, indywidualny styl, i z tą zasadniczą różnicą w odniesieniu do rzeczonych, że w przeciwieństwie do nich piszę wyłącznie o faktach, o wydarzeniach autentycznych. Nie może być inaczej, gdy opisuję przestępczą działalność setek ważnych osób wymieniając je z imienia i nazwiska, w tym najważniejszych osób w Państwie, opisuję je w konkretnych sytuacjach, w konkretnych miejscach i w konkretnym czasie.
(...)
Wylicza Pan w swoim piśmie do mnie ponad dwadzieścia zdań i fraz, które łącznie nie zajęły jednej strony maszynopisu, oskarżając mnie przy tym mocno i przystawiając tę łącznie niepełną jedną stronę (to około jedna tysięczna całości) do dwóch książek, których łączna objętość, to bez mała osiemset stron. A nie przyszło Panu do głowy, że jeżeli ktoś przeczytał wiele książek, często jedną i tę samą po wielokroć, to siłą rzeczy przyswaja pewne frazy? Ja się do tego wiele razy publicznie przyznawałem, wiele razy o tym publicznie mówiłem i nigdy tego nie kryłem, na jakiej zatem podstawie jedno czy dwa przywołane w ten sposób zdania w toku narracji, która w danym wątku zawiera setki, a nawet tysiące innych zdań, określa Pan nieuczciwością względem Czytelników? Zważywszy, że w moich książkach nie ma ani jednej sytuacji, ani jednej sceny, ani jednego wątku, czy zdarzenia, które nie miałoby odzwierciedlenia w faktach i którego nie potrafiłbym udowodnić, to zarzut na wyrost, wręcz cyniczny, mam jednak świadomość, z czego on wynika."

Ponieważ zmienił się układ sił na politycznej scenie, może się nagle okazać, że zarzuty postawione w tej książce nagle zaczną być dla prokuratury interesujące - świetnym krokiem byłoby teraz zdyskredytowanie Szumlewicza, aby stosując argumenty niezwiązane ze sprawą owej sprawie ukręcić łeb.
Użytkownik: misiak297 2016-01-09 13:51 napisał(a):
Odpowiedź na: Czy to zaprzecza bądź umn... | LouriOpiekun BiblioNETki
Louri, niezależnie od treści i zasadności poruszanych w książce kwestii i tak jest to skandal. Po prostu plagiat.
Użytkownik: Marylek 2016-01-09 14:03 napisał(a):
Odpowiedź na: Czy to zaprzecza bądź umn... | LouriOpiekun BiblioNETki
Jedno lub dwa zdania? Skoro już pokazujemy linki - tu są zdjęcia, 22 przykłady i to nie pojedynczych zdań. http://polska.newsweek.pl/niebezpieczne-zwiazki-komorowskiego-to-plagiat-zobacz-przyklady-zapozyczen-sumlinskiego,galeria,376869,1.html
Jak pisze Misiak, niezależnie od treści, to nie są dwa zdania.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2016-01-09 15:48 napisał(a):
Odpowiedź na: Jedno lub dwa zdania? Sko... | Marylek
Ten link widziałem wcześniej - mój jest odpowiedzią Sumlińskiego na zarzuty.

Argumentacja jako żywo dla mnie przypomina zarzuty wobec Mateusza Kijowskiego, "lidera" KOD, w przedmiocie jego zalegania z alimentami. Jakkolwiek daleko mi do KODu (tak samo jak do PISu), ataki na tego pana uważam za argumentację ad personam (nawet, jeśli w rzeczywistości okradałby on fizycznie swoje dzieci z pluszaczków). Nie ma to nic wspólnego z treściami głoszonymi przez ów komitet - choć przeciwnicy próbują powiązać te fakty.

Zapewne Sumliński mógł nie wystawiać się na tego typu oskarżenia, nawet świadomie (jak twierdzi) umieszczając fragmenty czy trawestacje dzieł innych autorów. Jednak warto bardziej skupić się na rzeczywistej treści - na tym, o czym pisałem już wyżej. Jeżeli Ciebie nie interesują za bardzo owe powiązania - nie dziwię się oburzeniu na "plagiat". Dla mnie jednak istotniejsze są treści, których próbkę dałem w czytatce :)
Użytkownik: misiak297 2016-01-09 16:02 napisał(a):
Odpowiedź na: Ten link widziałem wcześn... | LouriOpiekun BiblioNETki
"Jednak warto bardziej skupić się na rzeczywistej treści" - jednak czy plagiat nie jest dyskredytujący dla treści? Nie wiem nawet, o czym jest książka, ale nie miałbym do takiego autora zaufania. Ani nie interesowałoby mnie w takim przypadku szczególnie, co ma do przekazania, skoro sobie ściąga lekką ręką całe sceny i śmie je podpisywać własnym nazwiskiem. Wstyd.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2016-01-09 16:44 napisał(a):
Odpowiedź na: "Jednak warto bardziej sk... | misiak297
Misiaku, rozumiem Twoje oburzenie - natomiast z cytowanej wyżej apologii Sumliskiego wynika, iż nigdy nie ukrywał on nawiązań stylu i pewnych zdań swej książki do klasyków sensacji. Jest to świadoma stylizacja, która IMHO miała przywołać klimat powieści szpiegowskiej. Natomiast "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego" nie są beletrystyką, tylko zapisem reporterskiego śledztwa. Przeczytaj proszę przynajmniej cytaty zawarte w treści czytatki, a będzie to dla Ciebie jasne - tak samo jak to, że zdania "splagiatowane" tworzą jedynie klimat, a nie treść książki.

"czy plagiat nie jest dyskredytujący dla treści?" - w jakim sensie miałby być dyskredytujący? Tak jak pisałem, w książce tego typu nie podlega ocenie jej literackość (która może co najwyżej pomagać lub przeszkadzać w czytaniu). Dodatkowo nie jest tu splagiatowana (o ile w ogóle nie jest to bicie piany, skoro Sumliński podkreśla jawność wzorowania się na innych autorach) jakaś główna teza, opis faktów czy przepisane na żywca całe rozdziały. Nie rozumiem także - nawet gdyby Sumliński całą książkę stworzył w formie patchworku z innych tekstów - jak miałoby to zaprzeczyć prawdziwości opisu wydarzeń?

Pamiętasz zapewne znany nam obu tekst o Gombrowiczu mojego autorstwa - cytaty, parafrazy i nawiązania do różnorodnych tekstów kultury były tam na porządku dziennym i śmiało można by doszukiwać się plagiatu. Ale jednym z celów eseju było także ukazanie niemożności napisania czegoś w 100% oryginalnego.
Użytkownik: misiak297 2016-01-09 16:58 napisał(a):
Odpowiedź na: Misiaku, rozumiem Twoje o... | LouriOpiekun BiblioNETki
Drogi Louri, zacznę od końca - nawiązania literackie to zupełnie co innego niż przepisanie (tak - przepisanie) tekstu ze zmianą amerykańskiego detektywa na polskiego policjanta. Nie byłoby niczym złym, gdyby to rzeczywiście podchodziło pod styl Chandlera (choć nie świadczy to dobrze o autorze, który nie potrafi wyrobić sobie własnego stylu), ale to jest prze-pi-sa-nie. A to jest dyskredytujące. Nie, również cytaty splagiatowane to treść książki, a nie smaczek tworzący klimat.

I jeszcze jedno - w każdej książce, niezależnie czy to będzie powieść, zbiór opowiadań, reportaż czy poradnik - podlega ocenie jej literackość. Nie wiem, czy patchwork z cudzych tekstów miałby zaprzeczyć prawdziwości opisywanych zdarzeń - napisałem, że ja jako czytelnik straciłbym raczej zaufanie do autora, który przepisuje. Nie mówiąc już o szacunku.
Użytkownik: exilvia 2016-01-09 15:02 napisał(a):
Odpowiedź na: „(…) w trybie pilnym zost... | LouriOpiekun BiblioNETki
Daj spokój polityce, chociaż tutaj niech będzie wyspa spokoju, bo co jakiś news, to dostaję palpitacji.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2016-01-09 15:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Daj spokój polityce, choc... | exilvia
Trochę racji Ci przyznaję - choć i BNetka bywa targana emocjonalnymi dyskusjami światopoglądowymi. Jednak tutaj o tyle trudno "nie mieszać się do polityki", że książka Sumlińskiego jak najbardziej do owej polityki się miesza :)
Użytkownik: misiak297 2016-01-09 18:46 napisał(a):
Odpowiedź na: Trochę racji Ci przyznaję... | LouriOpiekun BiblioNETki
I Larsson dołączył do kolekcji pisarzy splagiatowanych.

http://polska.newsweek.pl/ksiazka-wojciecha-sumlinskiego-o-komorowskim-to-plagiat-,artykuly,376984,1.html

Cytuję za Newsweekiem. Fragment z Larssona:

„W nocy napadało bardzo dużo śniegu, ale rano niebo się wypogodziło i wysiadającego z pociągu Mikaela uderzyło przejrzyste i lodowate powietrze. Od razu zrozumiał, że ma nieodpowiednie do pogody ubranie. Dirch Frode przywitał go z dobrodusznym uśmiechem na peronie i szybko poprowadził do nagrzanego mercedesa. W miasteczku trwało intensywne odśnieżanie. Frode manewrował ostrożnie między usypanymi przez pługi zwałami śniegu. Białe masy tworzyły dramatyczny kontrast z szarym Sztokholmem, jak gdyby pochodziły z innego świata.”

Fragment z omawianej tu książki:

„W nocy napadało dużo śniegu, ale rano niebo się wypogodziło. Gdy wysiadałem z pociągu, uderzyło mnie przejrzyste, lodowate, morskie powietrze. Nadkomisarz przywitał mnie z dobrodusznym uśmiechem na peronie i szybko poprowadził do nagrzanego opla. W miasteczku trwało intensywne odśnieżanie. Mój informator manewrował ostrożnie między usypanymi przez pługi zwałami śniegu. Białe masy tworzyły dramatyczny kontrast z szarą Ustką, jak gdyby pochodziły z innego świata.”

Czy naprawdę uważasz, że jest to jeden z z przykładów "nawiązań stylu i pewnych zdań (...) do klasyków sensacji. Jest to świadoma stylizacja, która IMHO miała przywołać klimat powieści szpiegowskiej.". To rzeczywiście klimat rodem z powieści szpiegowskiej. Szkoda, że cudzej.

I jeszcze na dobitkę:

"Warto jeszcze wspomnieć o fakcie, na który również zwrócili uwagę Czytelnicy. Choć według opisu Sumlińskiego Ustka 3 grudnia 2006 roku zalegała pod zwałami śniegu a powietrze było „przejrzyste i lodowate”, prognozy pogody znalezione dzięki Polskiej Agencji Prasowej mówią coś innego. Początek grudnia nad morzem był wtedy ciepły, temperatury dochodziły do 5 stopni Celsjusza, nie odnotowano opadów śniegu."

To tak a propos zaufania...
Użytkownik: Phi 2016-01-10 03:03 napisał(a):
Odpowiedź na: I Larsson dołączył do kol... | misiak297
Plagiat to jedno, ale drugie to z czego to plagiat. To nie jest przepisane z np.reportażu w gazecie, ale z fikcji literackiej !
Moim zdaniem to dyskredytuje prawdziwość owej "literatury faktu", bo wygląda, że są fantazje literackie, a nie opis realnych zdarzeń. Ten przykład wyżej to dobitnie pokazuje.
Tłumaczenie autora jest słabe. To niech zdecyduje co chce pisać - "political fiction" czy literaturę faktu ? Wzorowanie się na teoriach spisku i sensacyjnym stylu to źle wróży w podejściu do faktu. W tym, że może jest naciągana do fantazji, bo wygląda to bardziej "stylowo" i budzi większe emocje. Takie zabieg mnie to zaraz kojarzą się z brukowcami. Wbrew przeróżnym zapewnieniom ich redaktorów, że to stoją na straży moralności wychodzi inaczej. Nie najważniejsza jest prawda, ani moralność, ale zarobek na skandalu, który odpowiednio rozdmucha i doda krzykliwe słowa.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2016-01-10 15:12 napisał(a):
Odpowiedź na: I Larsson dołączył do kol... | misiak297
Cóż, zapewne się nie zgodzimy co do punktu ciężkości w dyskusji o tej książce. Dla mnie skupia się on wokół rewelacji o ukrytych mechanizmach i powiązaniach na polskiej scenie politycznej - i tworzenie "klimatu dreszczowca" nie ma dla mnie znaczenia - jakkolwiek zupełnie nie rozumiem, po co było tak się podstawiać? Podobnie jak DamaKaro zauważyłem ową słabość stylu, przystojącą raczej brukowcom jak reportażowi, ale może to był zabieg marketingowy? Na mnie on nie działa, bo akurat literatury sensacyjnej nie lubię. Swoją drogą: czy nie wydaje się Ci dziwne, żeby ot tak przepisywać fragmenty tak znanych książek? Dla mnie jedynym wytłumaczeniem jest to, że jest to mrugnięcie okiem do czytelnika - nie mógłby Sumliński oczekiwać też, że nikt się nie spostrzeże... coś tu nie pasuje. Z drugiej strony - nadal nikt nie tknął nawet tych treści, które dotyczą bezpośrednio Bronisława Komorowskiego et consortes, nikt nie odnosi się do tego, czy czasem clou tej książki nie jest prawdziwe! Zauważ, że dyskusja toczy się o fragmentach "dekoracji", a nikt nie połaszczył się przeczytać cytatów z tej czytatki!

Wydaje mi się, że tezy o niewystępowaniu fragmentów splagiatowanych nie da się obronić (choć to Lisweek, którego rzetelność także jest kwestionowalna, więc może warto samemu zajrzeć do tych Larssonów czy McLeanów?). I pewnie w dyskusji wykrystalizują się dwie strony - tak samo jak przy ocenianiu plagiatoryzmu Jerzego Kosińskiego - część uwierzy i nie będzie miało doń szacunku (choć on przepisywał beletrystykę do beletrystyki), a część będzie go tłumaczyć i punktować oryginalne fragmenty twórczości jako właściwe do skupiania uwagi.

Powtórzę raz jeszcze kluczowe IMHO argumenty z mojej strony:

Argumentacja jako żywo dla mnie przypomina zarzuty wobec Mateusza Kijowskiego, "lidera" KOD, w przedmiocie jego zalegania z alimentami. Jakkolwiek daleko mi do KODu (tak samo jak do PISu), ataki na tego pana uważam za argumentację ad personam (nawet, jeśli w rzeczywistości okradałby on fizycznie swoje dzieci z pluszaczków). Nie ma to nic wspólnego z treściami głoszonymi przez ów komitet - choć przeciwnicy próbują powiązać te fakty.

Ponieważ zmienił się układ sił na politycznej scenie, może się nagle okazać, że zarzuty postawione w tej książce nagle zaczną być dla prokuratury interesujące - świetnym krokiem byłoby teraz zdyskredytowanie Szumlewicza, aby stosując argumenty niezwiązane ze sprawą owej sprawie ukręcić łeb.
Użytkownik: Marylek 2016-01-10 17:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Cóż, zapewne się nie zgod... | LouriOpiekun BiblioNETki
Szumlewicza?
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2016-01-10 18:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Szumlewicza? | Marylek
Oj, oczywiście Sumlińskiego - omyłka. Szkoda, że nie można edytować postów :/
Dzięki za czujność :)
Użytkownik: agnesines 2016-01-20 09:15 napisał(a):
Odpowiedź na: I Larsson dołączył do kol... | misiak297
Kolejny splagiatowany pisarz – Coelho, a to zapewne nie koniec...


"Weekend, Empik, jedna z największych galerii handlowych w Warszawie.
- Książkę Sumlińskiego dostanę?
- Pewnie, każdego dnia ktoś jej szuka – słyszę.
- Sprzedaje się dobrze czy tylko pytają?
- Doskonale. Od premiery poszła w kilku setkach egzemplarzy, może tysiącu".

Myślę, że wiele osób kupi teraz tę książkę, ze względu na możliwość doszukania się w niej ogromnej ilości kryptocytatów.

http://polska.newsweek.pl/kolejne-plagiaty-w-ksiazce-wojciecha-sumlinskiego-o-komorowskim-,artykuly,377715,1,2.html

Użytkownik: exilvia 2016-01-09 21:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Trochę racji Ci przyznaję... | LouriOpiekun BiblioNETki
Ech.. Ja teraz marzę tylko o Wyspie Księcia Edwarda.
Użytkownik: Farary 2016-01-24 14:07 napisał(a):
Odpowiedź na: „(…) w trybie pilnym zost... | LouriOpiekun BiblioNETki
Lista cytatów rośnie, wygląda na to, że autor jest bardzo sprawnym kompilatorem.

http://kompromitacje.blogspot.com/2016/01/sumlinsk​i-plagiator-patologiczny.html

I jeszcze coś, choć to tylko epizod, co w mojej ocenie jest szczególnie moralnie paskudne (sam uczę w szkole i przygotowuję uczniów do takich konkursów):

http://natemat.pl/168629,w-spirali-inspiracji-sumlinski-uzywa-zapozyczen-nie-tylko-w-ksiazkach-ale-rowniez-w-referacie-swojej-corki

Jedna rzecz to plagiat i skandaliczne tłumaczenie się autora "inspiracją". Każdy kto ceni sobie literaturę, wie na czym polega różnica między jednym a drugim. A gdyby tak Tokarczuk w "Księgach Jakubowych" przepisywała Singera, a Krajewski kopiował Joe Alexa? Literaturę się pisze, a nie przepisuje.

Druga rzecz to fakt, że Sumliński w usta swoich informatorów wkłada cytaty z książek - jeśli to jest rzetelność dziennikarza, to nie chciałbym, żeby mnie cytowano w ten sposób choćby Beckettem. Tak samo niektóre sceny i ich wewnętrzna fabularna dynamika są przywłaszczone z innych autorów. To stawia rzetelność całej publikacji pod znakiem zapytania. Przenosi ją z reportażu w dziedzinę fikcji.

To prawda, że władza się zmienia i sąd powinien rozpatrzeć całą sprawę. Dopiero wtedy, nie przy użyciu Steinbecka, ale faktów i dowodów, okaże się, na ile jest w niej prawdy. Jeśli sprawa przeciw Komorowskiemu nawet nie zostanie skierowana do sądu (na co się zanosi), będzie to jawnym znakiem, że mamy do czynienia z insynuacją.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2016-01-29 14:55 napisał(a):
Odpowiedź na: Lista cytatów rośnie, wyg... | Farary
No właśnie, jedną stroną jest plagiatoryzm - drugą to, czy opisane powiązania pomiędzy mafią, WSI i politykami to fakty.

Ciekawy tekst na ten temat popełnił pewien znajomy znajomego:

http://kuprawdzie.pl/wojciech-sumlinski-to-plagiator/
Użytkownik: Małgorzata Cichocka 2016-01-29 15:56 napisał(a):
Odpowiedź na: No właśnie, jedną stroną ... | LouriOpiekun BiblioNETki
Przecież ten tekst opiera się na kłamstwie, że plagiat Sumlińskiego to jakieś tam zbieżności kilku przypadkowych słów bez związku z treścią. A tak nie jest!

Zestaw spod linku http://kompromitacje.blogspot.com/2016/01/sumlinsk​i-plagiator-patologiczny.html jest miażdżący. Powoływał się na niego między innymi pan Krzysztof Skowroński w swoim oświadczeniu odcinającym się od kłamstw Sumlińskiego

http://www.radiownet.pl/#/publikacje/oswiadczenie--2

To są całe akapity i to dotyczące takich ważnych treściowo scen jak przemówienie Komorowskiego do oficerów czy opisy spotkań Sumlińskiego z jego informatorami.

Ja od zwolenników Sumlińskiego oczekuję już tylko jednej prostej rzeczy. Ponieważ Sumliński podobno wcześniej na wielu spotkaniach mówił otwarcie, że "nawiązuje" do klasyków, to nie powinno być problemu ze wskazaniem chociaż jednej takiej wypowiedzi w jednym z dziesiątków nagranych spotkań.

No to pokażcie!
Użytkownik: Kuba Grom 2018-05-04 14:38 napisał(a):
Odpowiedź na: „(…) w trybie pilnym zost... | LouriOpiekun BiblioNETki
Książka Sumlińskiego została sprawdzona przy pomocy programu antyplagiatowego. Znaleziono 300 zapożyczeń z 18 różnych źródeł. Przemowa Komorowskiego do oficerów WSI okazała się przepisana niemal w całości od MacLeana, podstawiono tylko inne fakty i zamieniono nazwiska:
http://www.wykop.pl/artykul/4295697/ile-naprawde-kopiowal-sumlinski-vol-2/

To się nie mieści w głowie.
Użytkownik: jm1986 2019-02-09 23:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Książka Sumlińskiego zost... | Kuba Grom
Poglądy polityczne wprawdzie posiadam i na wybory chodzę ale do czytania/słuchania dziennikarzy, tak z jednej, jak i z drugiej opcji, mam silną niechęć. Ja po prostu czuję się przez nich obrażany.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2021-04-27 14:07 napisał(a):
Odpowiedź na: „(…) w trybie pilnym zost... | LouriOpiekun BiblioNETki
Wstyd mi wielce, że byłem w stanie uwierzyć temu panu, ostatnie wymysły firmowane jego nazwiskiem (będące de facto autoreklamą) to już absolutne przegięcie.

Polecam jednakowoż konkretną analizę fałszywości owych wymysłów:

fakenews.pl/zdrowie/na-ile-prawdziwa-jest-spowiedz-ratownika-sprawdzamy/

Przydać się może na szurów, fanów pseudomedycyny i zwolenników teorii spiskowych.
Użytkownik: rote.pille 2021-05-04 10:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Wstyd mi wielce, że byłem... | LouriOpiekun BiblioNETki
"Na szurów" brzmi prawie jak "na szczury" xD Mocne. W pierwszej chwili chciałam zaprotestować, bo to jednak dehumanizujące, ale po namyśle twierdzę, że każdy, kto świadomie neguje postęp i osiągnięcia współczesnej nauki, a wybiera zabobon i teorie spiskowe, na własne życzenie stawia się na marginesie homo sapiens. I tak jak zazwyczaj jestem przeciwko etykietkowaniu, tak tu popieram słowo "szur" i mam nadzieję, że stanie się ono słowem roku 2021. Jest krótkie i za jednym zamachem opisuje wszelkiego typu negacjonistów: covidowych, klimatycznych i biologiczno-społecznych (tzn. rozmaitych transfobów, homofobów i głoszących absolutną binarność płci).
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2021-05-04 11:11 napisał(a):
Odpowiedź na: "Na szurów" brzmi prawie ... | rote.pille
Hola, hola! Nie zamieniajmy "prawackiej" szurii na "lewacką", tego nie postuluję ;) To nie jest tak, że osoby o poglądach przeciwnych to szury - na to określenie trzeba sobie zasłużyć, tak jak zasłużył Sumliński: skrajną ideologizacją przekazu, chodzeniem w zaparte, brakiem krytycyzmu oraz powielaniem teorii spiskowych tudzież budowaniem oblężonej twierdzy.
Użytkownik: rote.pille 2021-05-04 12:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Hola, hola! Nie zamieniaj... | LouriOpiekun BiblioNETki
Szur to szur, osoba negująca naukę. Bezpośrednio nie ma tu związku z "lewactwem" czy "prawactwem", aczkolwiek chyba wszystkie znane mi osobiście i z mediów szury mają poglądy prawicowe.
W sumie to ciekawa kwestia: czy w świetle dzisiejszej wiedzy naukowej da się utrzymać coś takiego jak poglądy prawicowe nie będąc jednocześnie szurem?
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2021-05-04 12:26 napisał(a):
Odpowiedź na: Szur to szur, osoba neguj... | rote.pille
[ciach]
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2021-05-05 08:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Szur to szur, osoba neguj... | rote.pille
Jak widać średnio można się na BNetce poNIEzgadzać, nawet jeśli dyskusja jest kulturalna - pod MOJĄ czytatką ktoś z administracji/moderatorów powycinał sobie CAŁE wypowiedzi - zapewne dla "wspólnego dobra". Oraz pewnie udzieliłem niepoprawnej odpowiedzi na Twoje ostatnie pytanie…

Pozostaje mieć nadzieję, że nie jest to hobby tej osoby i nie zacznie ona czesać forum na lata wstecz, by usunąć każdą brzydko jej pachnącą wypowiedź. Mnie to zniechęca coraz bardziej do wypowiadania się tutaj.

I jeszcze jedno - czytatka dotyczy POLITYCZNEJ książki, więc cóż dziwnego w tym, że porusza się POLITYCZNE tematy? O czym można pod takimi dyskutować - o składni czy zasobie słownictwa autora tylko??
Użytkownik: rote.pille 2021-05-05 11:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Jak widać średnio można s... | LouriOpiekun BiblioNETki
Ech... Nawet nie wiem, jak skomentować tę cenzurę.
Żałuję, że nie zdążyłam przeczytać Twojej odpowiedzi - szczególnie zależało mi na odniesieniu się do kwestii "wspólnego dobra". Bo weganizm pojawił się niejako przy okazji, a i tu wolałabym, żeby wypowiedział się również ktoś, kto ma bardziej niejednoznaczne, niekonsekwentne poglądy. Tylko wtedy dyskusja jest ciekawa i może prowadzić do czegoś sensownego.
Jedyne, co mi przychodzi do głowy, a co mogło być bodźcem dla administracji, to słowo na "H". Nieważne, w jakim kontekście użyte...
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2021-05-05 11:59 napisał(a):
Odpowiedź na: Ech... Nawet nie wiem, ja... | rote.pille
Zajrzyj do PW, może tam nikt ingerować nie będzie :)
Użytkownik: Marylek 2021-05-04 10:36 napisał(a):
Odpowiedź na: Wstyd mi wielce, że byłem... | LouriOpiekun BiblioNETki
Na szurów nic się nie przyda. Nic nie zadziała. To jakiś odrębny gatunek.

Właśnie dostałam od znajomej szurki KOLEJNĄ infografikę wyśmiewającą głupich covidianów, niewolników ze szmatami na twarzach, wierzących w pseudopandemię. Moja odporność na głupotę zmalała już prawie do zera, jednak udało mi się nie zareagować. Ileż można? Oni i tak wiedza lepiej...
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2021-05-04 11:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Na szurów nic się nie prz... | Marylek
Znamienne jest zamykanie oczu na fakty, chyba jedynie w celu ułomnej redukcji dysonansu poznawczego - ostatnio tak się "antymaseczkowa" narracja sypie: nie otrzymałem odpowiedzi od znajomych "szurów" w dyskusji, gdy zapytałem, jak to jest, że mieliśmy być "zniewoleni kagańcami maseczek" - a tu już na dniach obostrzenie dot. maseczek na zewnątrz ma być zniesione. Odpowiedzią był brak odpowiedzi…
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: