Najciekawsze recenzje
Recenzje
Dostępność książki: X
Polecają X

Góry, zioła, miłość i śmierć

Autor: dot59

Książka: Gniazdo żmij: Rzecz o laborantach z Karkonoszy (Woźniak Magdalena)

Data dodania: 2017-01-07 21:46

9 osób poleca ten tekst.

Nie od dziś wiadomo, że jedną z najskuteczniejszych form promocji miasta lub regionu jest literatura piękna z akcją osadzoną w danym miejscu. Autobiograficzne powieści-gawędy Frances Mayes i Petera Mayle’a ściągnęły do Toskanii oraz Prowansji gromady nie tylko turystów, ale też zamożnych Amerykanów lub Anglików pragnących się osiedlić w tak uroczych zakątkach. Nawet skądinąd mniej atrakcyjne lokalizacje, jak szwedzkie miejscowości Ystad i Fjällbacka, odnotowały wyraźne wzmożenie ruchu turystycznego od chwili pojawienia się na księgarskich półkach cykli Henninga Mankella i Camilli Lackberg, których bohaterowie tam właśnie rozwiązują skomplikowane zagadki kryminalne. Toteż jeleniogórskie wydawnictwo Ad Rem stara się oprócz przewodników i publikacji historycznych systematycznie włączać do swej oferty powieści, baśnie, książki dla dzieci, których akcja rozgrywa się w samym mieście lub na terenie otaczających je pasm górskich. W tym roku rozpoczęło wydawanie serii kieszonkowych powieści „Z Biblioteki Ducha Gór”, z których trzy są plonem ogłoszonego w kwietniu konkursu literackiego. Pierwszą nagrodę zdobyła w nim Magdalena Woźniak za powieść „Gniazdo żmij. Rzecz o laborantach z Karkonoszy”.

Czytelnik spoza regionu może nie wiedzieć, że w tym przypadku chodzi o nieco inny zawód niż ten, który dzisiaj pod tą nazwą znamy; karkonoscy laboranci byli bowiem koncesjonowanymi zielarzami, wytwarzającymi leki z zebranych własnoręcznie surowców roślinnych. Oczywiście zdarzali się i laboranci nielegalni, wykonujący swój zawód bez przynależności do cechu, zapewne nie gorzej niż pozostali, lecz – od czasu, gdy region przeszedł spod panowania Habsburgów w ręce Hohenzollernów – z narażeniem na sankcje ze strony urzędników państwowych. Takim właśnie niezarejestrowanym profesjonalistą jest Ernst Nitsche (a właściwie Arnošt Nyča – ale tu, w królestwie pruskim, słowiańskiej pisowni nazwiska nie wolno mu używać), z pochodzenia Łużyczanin z okolic Budziszyna, ojciec głównej bohaterki powieści. Jego dwóm dawnym kolegom powiodło się lepiej, obaj koncesje otrzymali i dorobili się domów w Karpaczu. Jeden z nich, Jeremias Mirus, właśnie wybrał się z synem na zbieranie ziół; nie wróci już do domu, bo wydarzy się tragedia, w której jedni będą chcieli widzieć interwencję sił nadprzyrodzonych – a dokładniej, stwora zwanego diabłem ryfejskim albo Duchem Gór – zaś inni złą wolę człowieka. Tylko którego? Nim się ta sprawa rozwiąże, Agnes, a bardziej swojsko: Anežka, córka Ernsta – która bardzo chciałaby iść w ślady ojca, lecz „widział to kto, żeby niewiasta została laborantką?”[1] – stanie przed trudnym wyborem: czy oddać serce Tobiasowi, jasnowłosemu synowi młynarza, który terminuje u mistrza cechu i czeka na przyznanie laboranckiej koncesji, czy Matowi, wędrownemu czeladnikowi aptekarskiemu o egzotycznej urodzie? Laboranci i aptekarze nie bardzo potrafią żyć ze sobą w zgodzie, a zatarg o dziewczynę może jeszcze zaostrzyć istniejący konflikt…

Aż się prosi, by ta zajmująca historia – zajmująca tym bardziej, że traktuje o sprawach, o których czytelnik spoza regionu wie stosunkowo mało – została rozbudowana w pełnowymiarową powieść, z rozwinięciem poszczególnych wątków, z wzbogaceniem realiów o pełniejsze opisy wnętrz, strojów, akcesoriów. Bo widać, że autorka ma potencjał pozwalający na zrealizowanie takiego zamiaru – spójrzmy tylko, jak lapidarnie a wyraziście tworzy klimat wnętrza karczmy: „Mroczne wnętrze gospody rozświetlały kręgi światła rzucanego przez świece. Wosk kapał na blaty zbite z grubych desek i położone na kozłach, wciekał do licznych rys i żłobień, jakie zostawiły noże wielu biesiadników”[2] – lecz niestety, konkursowe wymagania nie pozwoliły jej w pełni rozwinąć skrzydeł. W tym kształcie, w jakim się ukazało – niecałe 120 stroniczek małego formatu, niezbyt drobną czcionką – „Gniazdo żmij” starczy najwyżej na godzinkę czytania, a chciałoby się więcej, dużo więcej! Ale zainteresowanie tematem na pewno wzbudzi (niżej, a właściwie wyżej podpisana natychmiast po lekturze zabrała się za penetrowanie sieciowych zasobów wiedzy o karkonoskich zielarzach), nie odstraszy też niestaranną redakcją – błędów korektorskich jest tak mało i tak drobnego kalibru, że niejedno duże i dochodowe wydawnictwo mogłoby pozazdrościć. A może – miejmy nadzieję – za jakiś czas rozrośnie się w dłuższą i bogatszą opowieść.


---
[1] Magdalena Woźniak, „Gniazdo żmij. Rzecz o laborantach z Karkonoszy”, wyd. Ad Rem, 2016, s. 20.
[2] Tamże, s.74.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Podziel się:

komentarzy: 3 | wyświetleń: 773

Dodaj komentarz  

Pokaż: [drzewo komentarzy] [komentarze według daty dodania]

Użytkownik: Pani_Wu 2017-01-09 19:58 napisał(a):

Odpowiedź na: Nie od dziś wiadomo, że j... | dot59 Pokaż rodzica

O mamuńciu! Jaka piękna recenzja! Bardzo dziękuję za pochylenie się nad moją opowiastką i za każde, w dodatku dobre, słowo :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Anna125 2017-01-12 21:45 napisał(a):

Odpowiedź na: Nie od dziś wiadomo, że j... | dot59 Pokaż rodzica

Też poproszę o więcej stron i rozbudowanie opowieści :D. Bardzo się dobrze czytało. A kwestie laborantów i aptekarzy, miłosnych rozhoworów, leków i maści wszelkich i w ogóle historii przechodzenia z rąk do rąk tych miejsc bardzo zaciekawiają.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Pani_Wu 2017-01-14 16:47 napisał(a):

Odpowiedź na: Też poproszę o więcej str... | Anna125 Pokaż rodzica

Dziękuję Chomiku! Dobrze wiedzieć, że jest sens kontynuować ;)

Linka Odpowiedz

- książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę

- do książki dodano opisy lub recenzje

- książka dostępna w naszej księgarni

- książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)

- książka znajduje się w Twoim schowku