Dodany: 23.11.2014 20:12|Autor: Kuba Grom

Plaga plagiatów


Ach te plagiaty. Wrzód na obliczu literatury.

Zaczęło się parę dni temu od historii plagiatu z bloga, ale gdy zacząłem grzebać w temacie, byłem zaskoczony jak wiele podobnych spraw miało ostatnio miejsce.


Na początek wpis z bloga Akrylove zapiski Leithy, gdzie autorka opisuje swoją batalię z wydawnictwem Bellona, które wydało w zeszłym roku książkę Yakuza: Bliźniacza krew (Romaniuk Agata)
Otóż jak się okazuje, powieść Agaty Romaniuk jest plagiatem z bloga "Niko & Sasuke", prowadzonego przez kilka lat przez Leithę. Plagiatem bardzo bezczelnym, bo polegającym na zmianie drobnych szczegółów i nawiązań do mangi, z dopisaniem własnego zakończenia, którego opowiadanie kontynuowane na blogu od siedmiu lat nie ma.
Leitha opisuje sprawę sądową toczącą się z oskarżenia publicznego, zakończoną ostatecznie potwierdzeniem zarzutu naruszenia praw autorskich ale też odstąpieniem od ukarania sprawczyni, ze względu na jej niepełnoletność. Samo wydawnictwo tłumaczyło blogerce, że nie mogli sprawdzić autentyczności książki, bo wydają 300 książek rocznie i nie mają na to czasu.
http://akrylove.blogspot.com/2014/10/breakin-law.html

Sprawa więc na razie wygląda tak, że prawowitej autorce pozostaje wytoczyć sprawę z oskarżenia cywilnego, na którą jednak nie ma pieniędzy.
Wydawnictwo Bellona już w zeszłym roku opublikowało trójzdaniowe przeprosiny, bardzo niepozorne i trudne do odnalezienia, zarazem nie poczuwając się do żadnych innych działań - sprawa się toczyła i skończyła się potwierdzeniem plagiatu, a książka nadal była dostępna w księgarni wydawnictwa.
Po wpisie Leithy czytelnicy bloga starali się rozpropagować informację o plagiacie gdzie się da - w miejscach gdzie wcześniej recenzowano książkę, na wykopie, na profilach facebookowych grup czytelniczych i wreszcie w listach i komentarzach wysyłanych do wydawnictwa. Przyniosło to wreszcie skutek - kilka dni temu Bellona opublikowała na swoim profilu przeprosiny, przy okazji przypominając o tamtych zeszłorocznych przeprosinach (jakby to załatwiało sprawę), oraz wycofując książkę ze swojej księgarni internetowej.

https://www.facebook.com/Wydawnictwo.Bellona?hc_lo​cation=timeline

Propozycji czy zamierzają z tą sprawą zrobić coś więcej, na razie brak.

Życie elit wydawniczych
Warto jednak przypomnieć, że to nie pierwsza taka sprawa w Bellonie - w 2012 roku okazało się że książka Pojedynki w Polsce (Golec Michał) jest plagiatem klasycznej pozycji Pojedynki (Szyndler Bartłomiej) . Gdy zaskoczony odkryciem historyk wysłał list w tej sprawie do wydawnictwa, Bellona odpisała że... wydają co roku 300 książek i nie mają czasu sprawdzać oryginalności.

Z kolei w 2011 roku plagiatem okazała się książka Bellony Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej (Koper Sławomir) kopiująca tekst i ilustracje z książki Magdalena, córka Kossaka: Wspomnienia o Magdalenie Samozwaniec (antologia; < praca zbiorowa / wielu autorów >)

https://forumakademickie.pl/fa/2012/04/napisane-bez-honoru/

Obie te sprawy skończyły się przeprosinami i ugodą sądową:
https://forumakademickie.pl/fa/2013/03/moralny-upadek-recenzenta/

Kabaret w ciemnościach
Jednak zbyt daleko idące zapożyczenia zdarzają się też w tekstach publicystycznych. Jeden z takich przypadków ostatnio prześledziłem.

Po ukazaniu się nie tak dawno książki Kino, teatr, kabaret w przedwojennej Polsce (Kałużyński Wojciech) autorka bloga Zwierz Popkulturalny, opublikowała artykuł w którym zauważa podejrzane podobieństwo treści rzeczonego opracowania, do znanej pozycji Historia kina polskiego: Twórcy, filmy, konteksty (Lubelski Tadeusz) . W zasadzie, w jej opinii, książka Kałużyńskiego to w większości streszczenie książki Lubelskiego. Wprawdzie książka ta jest wymieniona wśród źródeł, lecz porównując obie, blogerka stwierdziła że Kałużyński w zasadzie tylko parafrazował poprzednika, liczne zdania pozostawiając w niezmienionej postaci.

" Kałużyński stosuje ciekawą metodę – od Lubleskiego pożyczył właściwie wszystko. Strukturę narracji (kolejne akapity książki odpowiadają kolejnym rozdziałom czy podrozdziałom książki Lubelskiego), dobór cytatów (które co ciekawe niekiedy streszcza własnymi słowami), dobór przykładów, oraz całe poszczególne zdania. Nie waha się przytaczać tych samych anegdot, tych samych wypowiedzi. W tej samej kolejności. Oczywiście niekiedy zdania są poddawane pewnym modyfikacjom, czasem Kałużyński opuszcza całe ustępy pracy Lubelskiego (wszak to bryk!), niekiedy zaś bawi się w specyficzny głuchy telefon, przytaczając bez przypisu coś co wcześniej Lubelski przytoczył w przypisie. W ten sposób potraktowany został np. cytat z badaczki Małgorzaty Henrykowskiej.
Chciałabym napisać coś błyskotliwego o tym plagiacie ale nie mogę. Bo to też najmniej błyskotliwy plagiat jaki widziałam. Co więcej jestem przekonana, że nie tylko z książki Tadeusza Lubleskiego. Skąd to wiem? Ponieważ na to że coś z książką jest nie tak natknęłam się znajdując u Kałużyńskiego dokładnie takie samo zdanie jak w książce Stanisława Kopra – tylko że nie w dziale poświęconym kinematografii a teatrom dwudziestolecia. Nie badałam jednak sprawy dalej ponieważ nie jestem w posiadaniu książki źródłowej (nie oskarżam Kopra o plagiat ale mniemam że on też korzystał z jakiegoś opracowania)."

Tak wyrażone zarzuty nie robiłyby żadnego wrażenia, gdyby nie podane przykłady:

* „ Pod koniec 1913 roku Henryk Sienkiewicz – zachęcony powodzeniem monumentalnej włoskiej adaptacji Quo Vadis? Enrica Gauzzoniego, wyświetlanej właśnie w Galicji – udzielił zgodny na sfilmowanie Trylogii początkującemu reżyserowi teatralnemu Edwardowi Puchalskiemu, rekomendowanemu przez słynnego aktora Józefa Kotarbińskiego” (Lubelski s. 36)

* „Pod koniec 1913 roku Henryk Sienkiewicz – zachęcony ponoć powodzeniem monumentalnej włoskiej adaptacji Quo Vadis? Enrica Gauzzoniego– udzielił zgodny na sfilmowanie Trylogii początkującemu reżyserowi teatralnemu Edwardowi Puchalskiemu” (Kałużyński s. 22)

i

* „Zanim w 1917 roku wyjechała na stałe za granicę, gdzie w Niemczech, a następnie w Stanach Zjednoczonych zdobyła status wielkiej gwiazdy kina niemego, wystąpiła w ośmiu filmach wytwórni Sfinks, z którą w styczniu 1916 podpisała dwuletni kontrakt. W filmach tych powtarzała jeden typ: kobiety fatalnej, rujnującej szczęście zakochanych w niej mężczyzn. W Niewolnicy Zmysłów (1914) Jana Pawłowskiego , będącej jej filmowym debiutem, a także w Bestii (1917), jedynym ocalałym filmie z jej udziałem z tego okresu – ginęła w finale, mordowana przez zazdrosnego apasza, dawnego kochanka, w Żonie (1915) sama po zdradzie męża odbierała sobie życie. Podobny schemat powracał w filmach z serii Tajemnice Warszawy (1917), kończących polską część kariery Poli Negrii” (Lubelski s. 37/38)

* „ Zanim w 1917 roku wyjechała z Polski, by święcić triumfy w Niemczech a później w Hollywood, wystąpiła w ośmiu obrazach wytwórni Sfinks, z którą w styczniu 1916 podpisała dwuletni kontrakt. W filmach tych powtarzała typ kobiety fatalnej, rujnującej szczęście zakochanych w niej mężczyzn. W Niewolnicy Zmysłow (1914) Jana Pawłowskiego, będącej jej filmowym debiutem, a także w Bestii (1917) ginie w finale, mordowana przez zazdrosnych kochanków. W Żonie (1915) po zdradzie męża odbiera sobie życie. Podobny schemat powracał w filmach z serii Tajemnice Warszawy (1917), kończących polską karierę Poli Negi” (Kałużyński s. 26)

Read more: http://zpopk.pl/jedna-ksiazka-w-cenie-dwoch-czyli-zwierz-na-tropie-plagiatu.html#ixzz3JuopXiQ7

Czy to możliwe że znany autor popełnił taką wtopę? (a wydawnictwo PWN nie zauważyło ?) Cóż. Z tego co wiem to nie jedyny taki zarzut w jego karierze.

Autor ukrywający się pod pseudonimem Ebenezer Rojt od kilku lat prowadzi bloga Kompromitacje, skupiającego się na błędach i pomyłkach ludzi pióra. W kolejnych artykułach zagłębia się w takie rzeczy, jak cytowane przez Trumana Capote powiedzenie Matki Teresy z Kalkuty, który w rzeczywistości nie padło z jej ust, czy śledzenie przekłamań cytatów z Miłosza w demaskatorskich artykułach Łysiaka.
W niedawnym wpisie opisuje jak czytając książkę Pół życia w ciemności: Biografia Zygmunta Kałużyńskiego (Kałużyński Wojciech) zauważył w jednym z rozdziałów zaskakujące podobieństwo do artykułu, jaki opublikował dwa lata temu.
W zasadzie wyglądało to tak, iż w części na temat książki Zygmunta Kałużyńskiego "Podróż na zachód" drugi Kałużyński, bo Wojciech, skopiował od blogera wszystkie uwagi na temat błędów i przekłamań w opisach filmów, oczywiście nie zaznaczając tego w żaden sposób.

" A tak znów muszę powtórzyć, że Wojciech Kałużyński zerżnął ode mnie zarówno moją dość pracochłonną analizę książek Tyrmanda i Blesha, jak i płynący z niej wniosek oraz przypisy. Ale też znów miał pecha ze swoją "inwencją", bo rozbijając kradziony cytat z książki Mariusza Urbanka (której pewnie nie widział na oczy) pierwszą część tego cytatu na wyczucie przypisał do strony 160, a drugą do strony 161. No i tu się przejechał, bo pierwsza część cytatu z Urbanka w rzeczywistości też ciągnie się aż do strony 161.

To wprawdzie drobiazg, ale ponieważ takich drobiazgów jest w tej książce znacznie więcej, ma ona pod względem faktograficznym wartość pospiesznie skleconej na kolanie chałtury. "
http://kompromitacje.blogspot.com/2014/05/kaluzyns​ki-plagiatuje-rojta.html

Szukając w internecie komentarzy do sprawy, natknąłem się jeszcze na informację o artykule Kałużyńskiego "Homo eroticus na miarę czasów", który ukazał się w Przekroju w lutym 2012. W maju redakcja Przekroju wydała przeprosiny, w związku z zauważonymi w tym artykule daleko posuniętymi zapożyczeniami z artykułu Anny Tatarskiej, jaki ukarał się na wp.pl w grudniu poprzedniego roku.
http://sweet-rush.tumblr.com/post/23441791616/veni-vidi-vici-vol-1-absolutna-powaga

Więc tak to jest z tym poważnym krytykiem filmowym.

Pokusińska
Innym takim znanym przykładem jest zamieszanie wokół książki podróżniczej Georgialiki: Książka pakosińsko-gruzińska (Pakosińska Katarzyna), co do której wyszło na jaw iż zawiera rozległe i wielokrotne zapożyczenia tekstu z bloga o Gruzji, z artykułów na Wikipedii, czy artykułów na Przeglądzie Prawosławnym, obejmujące skopiowanie bez zmian całych stron. Ostatnia informacja od Paskala pochodzi z lutego, iż stwierdzili naruszenia i teraz badają tą sprawę.


Od paru lat Wroński publikuje w Przeglądzie Akademickim artykuły o plagiatach w tekstach naukowych. Mam wrażenie że przydałoby się miejsce gdzie mogłyby być publikowane informacje o plagiatach literackich. A wygląda że wraz z upowszechnieniem samowydawniczości może takich spraw zachodzić coraz więcej.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 8431
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 5
Użytkownik: carmaniola 03.12.2014 22:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Ach te plagiaty. Wrzód na... | Kuba Grom
Oj, co ja się naszukałam z wykorzystaniem wujka Google, a tu wszystko sobie grzecznie i ładnie wisi... ;)
Użytkownik: lukin 12.12.2014 10:59 napisał(a):
Odpowiedź na: Ach te plagiaty. Wrzód na... | Kuba Grom
Trzyzdaniowe przeprosiny i dalsze czerpanie zysków ze sprzedaży ( o ile takowa była). W Polsce wystarczy przeprosić i żyć w błogim przekonaniu, że nic się nie stało. W USA byłoby to milionowe odszkodowanie, a wydawnictwo zrobiłoby wszystko, by nie doszło do procesu i samo dążyłoby do ugody.
Użytkownik: Xapax 13.12.2014 09:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Ach te plagiaty. Wrzód na... | Kuba Grom
Niejednokrotnie znajdowałem treści z moich artykułów wrzucane na inne serwisy (nawet te duże, które nie powinny mieć problemu z przygotowaniem własnych tekstów). Czasami wystarczy zażądać usunięcia tekstu, ale czasami "złodziej" ma to w głębokim poważaniu. Bo tak naprawdę niewiele można mu zrobić. W przypadku krótszych tekstów nie ma najmniejszego sensu udawać się do sądu, bo ten orzeknie niską szkodliwość czynu. Koszty i nerwy zbyt wysokie w porównaniu do korzyści (zdjęcie tekstu z serwisu). W przypadku książek jest o co walczyć, ale pierwotni autorzy najczęściej nie mają wystarczających środków finansowych by dochodzić swoich praw przed sądem. To, oraz opisana w czytatce postawa wydawców, tylko umacnia "złodziei" w przekonaniu o ich bezkarności. W efekcie plagiatów jest coraz więcej i raczej trudno oczekiwać, że sytuacja ulegnie zmianie.
Użytkownik: jolekp 29.07.2016 10:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Ach te plagiaty. Wrzód na... | Kuba Grom
Gdyby kogoś interesowało, jak zakończyła się sprawa plagiatu historii z bloga, to zakończyła się zamieceniem wszystkiego pod dywan. Więcej szczegółów tu: http://akrylove.blogspot.com/2016/04/so-have-you-got-guts-sad.html
Użytkownik: Kuba Grom 30.07.2016 18:02 napisał(a):
Odpowiedź na: Gdyby kogoś interesowało,... | jolekp
Nie za dobrze. Jeśli w wydawnictwie przechodzą takie praktyki, to kiedyś sobie nagrabią...
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: