Dodany: 2015-07-05 10:58|Autor: Frider

System


Ciągły kłopot z wyborem. Dużo książek do przeczytania, mało czasu na lekturę. Książki, które od dawna chciałem przeczytać. Książki, o których słyszałem, że warto je przeczytać. Książki polecone przez znajomych i przyjaciół. Książki, które bardzo chciałbym sobie przypomnieć. Książki interesujące z różnych, innych względów. Niezdecydowanie, chaos, ciągłe poczucie żalu, że jakaś książka nie może doczekać się na swoją kolej. Potrzebny był mi system, na już, na wczoraj, od zaraz. I w końcu go znalazłem.
Dwanaście półek z książkami do przeczytania. Na każdej półce od trzydziestu do czterdziestu pozycji (wskazane poukładanie w taki sposób, żeby ilość książek na półce była zbliżona lub – jeszcze lepiej – taka sama). Dwie córki (można wymienić na dowolnego hobbita w dowolnej ilości). Córki są używane na zmianę.
Pierwszą córkę proszę o podanie dowolnej liczby pomiędzy 1 a 40. Jakim kluczem się posłuży to jej sprawa, może sobie na przykład policzyć guziki na bluzce, albo tacie włosy na głowie. Podana cyfra służy jako wyróżnik książki, liczony od lewej strony na każdej półce. Każdą książkę odpowiadającą podanej numeracji lekko wysuwam na każdej z dwunastu półek.
Druga córka podaje dowolna liczbę pomiędzy 1 a 12. Ta cyfra wskazuje na półkę, z której pobrana będzie wyróżniona wcześniej książka.
Proste. Sprawdza się :). Skończyły się wątpliwości, biorę to, co los zaklęty w córkach daje. Chciał, nie chciał...Zawsze chciał! Przecież to wszystko książki do przeczytania, co najwyżej czasami, bardzo rzadko, trafi się rodzynek, który „nie może czekać”.
Aha, książkę przeczytaną odkładam do szafy zamkniętej drzwiczkami, żeby już nie drażniła mi oczu. Na miejsce przeczytanych mogę sobie dokupić nową pozycję :).
Ps. Córki to uwielbiają.
Macie jakiś własny, sprawdzony system?

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1660
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 14
Użytkownik: carmaniola 2015-07-05 11:24 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciągły kłopot z wyborem. ... | Frider
Sprytnie. ;) U mnie systemu brak, bo czytam falami, które rozbijają każdy mur. Staram się co jakiś czas sięgać na własne półki i nawet przez chwilę panowała tam równowaga, jednak siły nie ma, tempo przybywania jest zawsze szybsze niż czytania. Eeeech...
Użytkownik: Pingwinek 2019-09-28 01:51 napisał(a):
Odpowiedź na: Sprytnie. ;) U mnie syste... | carmaniola
Dołączam do... wzdychań ;)
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 2015-07-05 12:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciągły kłopot z wyborem. ... | Frider
Hihi... dopiero co miałam zamiar popełnić czytatkę, opisującą moje dylematy w tejże kwestii!
U mnie jest o tyle gorzej, że: a/ książki przeznaczone do koniecznego przeczytania mogą znajdować się wszędzie, tzn. w każdej szafie, za wyjątkiem ubraniowych (chociaż nie do końca, bo w jednej z nich na dole spoczywa okropnie wystrzępiony, pieczołowicie zapakowany w reklamówkę, "Winnetou", którego, mam nadzieję, zdoła kiedyś uratować jakiś introligator), i na każdej półce, i nie tylko tam (bo są jeszcze...no, trzeba powiedzieć prawdę... stosiki przyłóżkowe...) a wszelkie metody ich uporządkowania sprawdzają się tylko do czasu następnego stwierdzenia "koniecznie trzeba zrobić porządek w tych książkach", b/potomstwo w domu bywa już jedynie z doskoku, a małżonek ma ten sam problem, tylko rzadziej, jako że czyta wolno i w odróżnieniu ode mnie jest wybredny gatunkowo.
Proces wybierania od czasu do czasu wyeliminowany jest koniecznością zrecenzowania tej i owej pozycji (która wówczas, wiadomo, leci poza kolejką), pożyczeniem książki od kogoś pozabiblionetkowego, kto oczekuje zwrotu w terminie szybszym niż ... (no nie, nie przyznam się, ile trzymam pożyczki biblionetkowe!), względnie podetkaniem pod nos jakiegoś tytułu przez zachwyconą nim drugą połowę.
Ale przychodzi taki moment, kiedy kupka recenzyjna jest przerobiona, albo została mi już na niej tylko jedna książka, należąca do tegoż gatunku, co przed chwilą czytana, i trzeba, koniecznie trzeba zmienić klimat.
Pierwszym etapem jest wpatrzenie się w ścienną półkę nadłóżkową, która jest właściwie szafką bez drzwi, składającą się z 4 głębokich półek (w związku z czym zawartość jest poukładana dwurzędowo). Tu mają miejsce książki z różnych względów uprzywilejowane: pożyczki (aktualnie 41 do przeczytania i 9 przeczytanych), książki z gatunku "miesiąc zatajony" (naprawdę, nie jestem pożyczkową sknerą, ale tych kilkanaście, no, powiedzmy, w najgorszym razie kilkadziesiąt wyłączam z oferty, bo MUSZĘ mieć świadomość, że one są tu, koło mnie, i kiedy będę potrzebowała do nich zajrzeć z gwałtownej potrzeby ducha, nadal tu będą...) i takie, które mam zamiar przeczytać w najbliższym czasie, i jeszcze takie, które niekoniecznie muszę przeczytać szybko, ale dobrze, gdy są pod ręką. Metodyczne przeglądanie zaczyna się od podzbioru pożyczkowego i ma mniej więcej taki przebieg (tytuły zastępuję cyframi, nicki/imiona właścicieli literami):
"1 - nie, odpada, za cienka, zostawię ją sobie na wyjazd do miasta, będzie akurat na dwa razy po pół godziny; 2 - za gruba, jak się do niej wezmę, to a nuż nie zdążę skończyć, zanim mi przyjdzie nowa porcja recenzyjnych; 3 - właściwie miałabym ochotę, ale jednego noblistę już w tym miesiącu czytałam, musi zostać na następny; 4 - na nią ochotę mam jeszcze większą, ale powiedziałam sobie, że jeśli już po nią sięgnę, to połączę z czytaniem biografii autorki, która czeka na swoją kolejkę drugi rok, bo jest na tyle gruba, że patrz 2; 5 - właściwie by pasowała do "akcji klasyka", ale może by w ramach tej klasyki wziąć tym razem coś z innej epoki, w końcu ten pozytywizm mam dość dobrze opanowany; 6 - od dawna mnie kusi, tylko że jak ją przeczytam, albo jeszcze lepiej, zanim ją przeczytam, trzeba by jeszcze sięgnąć po coś dokumentalnego, co przedstawia temat obiektywnie; 7 - no nie, nie mogę czytać dwóch zbiorów opowiadań pod rząd!; 8 - kurka wodna, po co X1 mi tę książkę wetknął, przecież mu mówiłam, że to nie moja bajka!; 9 - holender, ależ to ma drobny druk, nawet w okularach będę się męczyć...; 10 - czemu nie... ale ona jest od Y1, a Y1 powiedziała, że mogę ją trzymać ile chcę, i 11 też, a 12 to nawet mogę sobie zatrzymać, jeśli mi się spodoba, no więc skoro jest moja, to może poczekać; 13 jest od Z1, z nią się zobaczę dopiero na zlocie, to jeszcze mam czas na czytanie; 14... a to już w ogóle jakieś curiosum, ktoś mi to wsunął w dziwny sposób, bo ja tego gatunku raczej nie czytam, i w dodatku nikt się teraz do bycia właścicielem nie przyznaje, więc niech leży...; 15 jest od X2, a rodzina się rzadko o zwrot dopomina, nie ma pośpiechu... Nie, w takim razie już nie grzebię w tych pożyczkach, biorę coś własnego. Może 16? Ach... ale jak ją przeczytam, to mi już nic nieczytanego tego autora nie zostanie, a tak to cała przyjemność jeszcze przede mną! 17 ma fajny "torebkowy" format, lepiej sobie zostawić na jakiś wyjazd, a w domu wziąć coś większego. 18 bardzo bym chciała, ale nie ma sensu tego czytać, jeśli się nie zna pierwszej części, a tę mi dopiero za jakiś czas pożyczy Y2; 19 - nie, nie, to będzie zbyt ponure, potrzebuję czegoś lżejszego, ale nie aż takiego jak 20. 21 trzeba by przeczytać razem z 22, 23 i 24, nie ma nic gorszego jak czytanie cyklu fantasy z przerwami, a to razem jakieś 1200 stron, zostawimy na następny urlop albo jakiś długi weekend. 25 ... no właśnie, a gdzie mam drugą książkę tego autora? Powinna być w tej dużej szafie, mniej więcej koło tego a tego, zaraz zobaczymy. [przerwa na marsz do drugiego pokoju]. Nie, ani tu, ani tu, może za Sienkiewicza wcisnęłam? Nie, ani za Sienkiewiczem nie ma, ani pod Dąbrowską, to może jednak będzie tam, gdzie kryminałki z kotami? Nie, ale... zaraz, co to takiego?
26! O rany, zupełnie zapomniałam, że to mam, a przecież tak się ucieszyłam, jak ją dostałam od Z2! No, nareszcie mam co czytać!"
Na szczęście nie zawsze to trwa aż tak długo, a w razie absolutnej niemożności podjęcia decyzji zawsze pozostaje możliwość przeczytania po raz n-ty paru rozdziałów z któregoś Pratchetta albo paru porad językowych z któregoś Miodka lub Doroszewskiego...
Użytkownik: Frider 2015-07-05 23:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Hihi... dopiero co miałam... | dot59Opiekun BiblioNETki
A ja nieborak myślałem, że mam jakieś trudności decyzyjne :)). Dzięki ogromne, zawsze człowiek się lepiej poczuje, gdy zobaczy, że inni mają gorzej niż on ;). To tak żartem. Książek „luzem” nie mam już od dawna. Zniknęły przyłóżkowe stosiki, a nawet podręczne WC umilacze czasu (wybacz mi grzesznemu, często klasyka otarła się o jakże przyziemne tematy). Zobowiązań recenzenckich dzięki Bogu nie mam i bardzo to sobie chwalę. Książek nie pożyczam...w sumie nie wiem czemu. Problemem są faktycznie serie – zwykle ciągnę, aczkolwiek nie jest to betonowa zasada – oraz autorzy. I tu już serduszko bardzo boli. Przykładem jest McCarthy – mam większość jego książek, najchętniej łyknąłbym je wszystkie naraz, ale trzymam się zasady „złotego strzału” i jeżeli się nie złamię to być może trochę potrwa, zanim przeczytam jego dzieła.
Użytkownik: Monika.W 2015-07-06 07:17 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciągły kłopot z wyborem. ... | Frider
400 książek czekających na półkach w domu na przeczytanie. Taaak, myślałam o tym. Na mnie działałoby przytłaczająco. To pewnie ze 3 lata czytania, bez zakupów i pożyczek. Zdecydowanie przytłaczałoby.
Sam zaś sposób rozwiązania problemu, co wybrać z tych 400 - świetny. Inaczej pewnie nie dałoby się.

U mnie wygląda inaczej. Książek do przeczytania zdecydowanie mnie. Może 100? Wolę nie liczyć na wszelki wypadek. Kiedyś wszystkie były w szufladach stolika przy łóżku. Ale po kolejnym przemeblowaniu - większość trafiła na przynależne im miejsce na półkach (system układania książek na półkach to na osobny wątek). Jako zestawienie książek nowozakupionych pozostały 2 półki na regale w gabinecie oraz ponownie szuflady stolika. Pewnie powoli tracę orientację, czego nie przeczytałam z własnych książek. Ale że lubię po prostu patrzeć na półki z książkami, to może nie jest tak źle. Patrzę sobie i planuję, X przeczytam za miesiąc, a Y razem z Z, jak już dorwę Z. Patrzę i planuję, planów nie dotrzymuję - ale nie tracę kontaktu z tym, co mam.

Zaś sam proces wyboru książki do czytania - przede wszystkim od dawna czytam kilka książek na raz, dużo, czasem nawet do 10. Zatem i wybór jakiejś nowej do tego zbioru, jak skończę którąś książkę, jest łatwiejszy. Po pierwsze - w ogóle nie musze nic wybierać, bo zawsze coś jest w trakcie czytania. Po drugie - działam pod wpływem chwili, nastroju, impulsu. Po trzecie - jeśli nie mam w danej chwili na czytanie żądnej z książek rozpoczętych, bez większego problemu sięgam po kolejną. No a po czwarte - korzystam z 2 bibliotek, i te oczywiście mają pierwszeństwo. Można przedłużać, w BJ to chyba nawet do pół roku. Ale zawsze to jakaś mobilizacja.
Wobec powyższego - chyba nie mam systemu wyboru książki do czytania. Oprócz potrzeby chwili, nastroju, impulsu. No i wrodzonej potrzeby realizowania planów - stąd też wybieram (staram się) książki zgodnie z kolejnymi akcjami, które sobie wymyśliłam. Od dawna trwają Nobliści - ale jest ich tylu, że będę czytać do końca życia. Staram się czytać polskie zapomniane - Polskie przykurzątka, jednak różnie to wychodzi. Powoli zapoznaję się z polską współczesną według listy 100 książek 25lecia III RP, ale też mi się nie spieszy. Czołówkę mam w większości przeczytaną i jakoś nie rzuciło na kolana. Ale chyba dzięki tej akcji zaczęłam baczniej obserwować polską współczesną i więcej czytać. Bo kiedyś przecież - tylko pre-wersalki. No i mam jeszcze założenia czytelnicze na 2015 - Mity, Obrazy, Symbole - seria na 2015 rok, które to założenia na razie mnie przerosły, ale może choć połowę przeczytam?

Czyli - nie mam żadnego systemu wyboru książki do czytania. Co mnie niezmiernie martwi. I wydaje mi się, że jestem czytelniczo zabałaganiona.
Użytkownik: OlimpiaOpiekun BiblioNETki 2015-07-06 08:23 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciągły kłopot z wyborem. ... | Frider
Zazwyczaj czytam to, na co przyjdzie mi ochota. Jednak staram się trzymać zasady: pożyczone książki (oczywiście od Biblionetkowiczów- niech żyją śląskie spotkania i zloty!) mają pierwszeństwo. Staram się też zwracać uwagę na to, od kiedy dana książka u mnie leży.
Jednak kilka dni temu, musiałam zmienić zasadę doboru lektur, z błahej przyczyny: półki, na których trzymam książki nieprzeczytane, zaczęły się uginać. Teraz zasada jest taka: wybieram najgrubsze, w twardych oprawach, najbardziej ciężkie książki, aby ulżyć swoim półkom. Dopóki nie kupię kolejnego regału, zasady nie zmieniam.

A tak na marginesie: zapisuję w zeszycie każdy tytuł, kiedy do mnie książka trafiła i dzięki temu wiem, jak długo daną pożyczkę lub zakupioną/otrzymaną książkę trzymam i na którą jest mniej więcej kolej czytania.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2015-07-06 09:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciągły kłopot z wyborem. ... | Frider
O, po powyższych wypowiedziach widzę, że nie jest ze mną "tak źle" ;) choć pewnie Żona powiedziałaby co innego...

Na półkach czeka ok 170 do przeczytania, jakiś miesiąc temu jednak trafiła mnie faza i w ciągu 2-3 dni odwiedziłem bodajże 5 bibliotek i przytargałem do domu dwadzieścia kilka książek - ale chyba tylko z jednym wyjątkiem coś spoza schowka albo akcji Akcja CSA - Czytam Słynne Arcydzieła .

A propos Twojego systemu "córkowego", to z mojej półki-"wyrzutu sumienia" (pierwsze w kolejce do czytania) mam zakolejkowaną pierwszą do przeczytania po pożyczkach bibliotecznych. Naliczyłem tam chyba jakieś 33 książki, Żona podała losową liczbę, a ja odliczałem raz z lewej, a raz z prawej książkę, aż trafiło na Eichmann w Jerozolimie: Rzecz o banalności zła (Arendt Hannah) ;) Ale i tak, jak wezmę do czytania, to na zwolnione miejsce coś wg grubości wciskam z innych półek.

Jakiś czas temu się na siebie zezłościłem i zrobiłem akcję Kwartał Własnej Półki KWP[2015-04-16] , ale to była ciężka próba, dlatego nim znów się na coś takiego zdobędę, do "systemu" włączyłem postanowienie przeczytania przynajmniej 1 książki z własnej półki miesięcznie.

Dużo mi nakręca wspomniana wyżej akcja CSA, przy czym wstydliwym faktem jest to, że w 90% kryterium doboru jest spodziewana łatwość/szybkość uporania się z daną lekturą.

Ach, gdzież są niegdysiejsze czasy, gdy musiałem łazić pół godziny po bibliotece i podpytywać panią bibliotekarkę, co by mi poleciła? Albo obowiązkowe odwiedziny przy półce z nowościami? Odkąd nastała BNetka, mój schowek wciąż puchnie i to Wy wyznaczanie mi lektury, nie pozostawiając czasu na wolną amerykankę czytelniczą ;)

Aha, dodatkowo ostatnio wpadłem na pomysł: ponieważ czas na czytanie mam głównie w drodze do i z pracy, to regularne lektury czytam w tygodniu. Natomiast w weekend, kiedy pociechy kręcą się pod nogami, trzeba wzbogacić towarzyskie życie rodzinne i pozałatwiać kupę innych spraw, wówczas z półki wyciągam coś lekkiego, na czym nie trzeba się za wiele skupiać i równie łatwo oderwać w losowym momencie, co i wrócić do lektury.
Użytkownik: Pingwinek 2019-09-28 02:15 napisał(a):
Odpowiedź na: O, po powyższych wypowied... | LouriOpiekun BiblioNETki
Również przyznam, zawstydzona, że wybierając lekturę, nierzadko stosuję kryterium spodziewanej łatwości czy szybkości uporania się z nią... Potem cieszę się statystykami, a w rzeczywistości wiele rzeczy trudnych bądź wymagających poświęcenia im kupy czasu i maksimum skupienia nadal czeka na swoją kolej. Postanowiłam, że w przyszłym roku zmienię podejście i zwolnię.
Użytkownik: Marylek 2015-07-13 23:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciągły kłopot z wyborem. ... | Frider
Ech, raczej nie powinnam wypowiadać się tutaj.

Nie mam bowiem żadnego systemu. Najbliżej mi do Dot. A w ogóle, to przy wyborze książki kieruję się głównie własnym nastrojem. Czasami jest bowiem tak, że patrzę łakomie na jakiś tytuł, ale wiem, że akurat w danej chwili nie mogę sobie nań pozwolić, bo praca, bo poboczne zobowiązania, bo coś tam jeszcze. Albo po przeczytaniu jakiejś poważnej, ciężkiej pozycji czuję, że mam ochotę na coś lżejszego. Stosuję więc książkowy płodozmian.

Przez lata było tak, że najpierw pożyczone, później moje. W efekcie tej strategii zaczęłam odczuwać dyskomfort: po co ja mam te książki, po co je kupiłam, skoro ich nie czytam? Od roku 2012, w ramach akcji "Własna półka" ("Z półki – wyzwanie czytelnicze 2012") włączam i moje, średnio około 40 rocznie. Chcę też ograniczyć pożyczki, ale... Jakie to jest strasznie trudne!

Tak, stosy i stosiki straszą moje sumienie. Czytam chaotycznie i nieporządnie. Już kiedyś próbowałam o tym opowiedzieć tutaj: Sprzątam Niestety, niewiele się zmieniło. Chociaż tak! Przybyło mi książek!
Użytkownik: misiabela 2015-07-14 11:17 napisał(a):
Odpowiedź na: Ech, raczej nie powinnam ... | Marylek
Mnie też straszyły stosy i stosiki i dlatego właśnie opracowałam sobie swój system. Nie chciałam czytać tylko tego, na co mam ochotę, bo wtedy zostałyby mi te, na które z jakiś względów ochotę straciłam, a przecież z jakiegoś powodu je kupiłam :-) Mam 4 duże półki z książkami w domu, jeden wielki stos, na który wędrują tylko świeżo zakupione (niektóre z tych świeżynek mają już ponad 3 lata) i 6 dużych półek w domku letnim. Oprócz tego jeszcze 4 półki u córki w pokoju, bo ona też mnóstwo czyta i kupuje. Ogółem ok 450 książek do przeczytania. Czytam więc pierwszą i ostatnią z półki nr 1, potem jakaś pożyczka, potem pierwszą i ostatnią z półki nr 2, znowu pożyczka itd. Oczywiście luki na półkach likwiduję przesuwając kolejkę, co jest dodatkową atrakcją, bo ociupinkę zmienia kolejność, którą sobie podglądam parenaście książek do przodu :-) Czyste wariactwo, nie?
Użytkownik: Vemona 2015-07-14 12:34 napisał(a):
Odpowiedź na: Ech, raczej nie powinnam ... | Marylek
Chyba mamy podobnie, zwykle czytałam najpierw pożyczone, potem swoje, co skutkowało przybywaniem na półkach książek, które chciałam, ale które stały w kolejce i nie mogły doczekać swojej pory. Teraz zmieniłam podejście i baaardzo uporczywie czytam własne, ale dokonanie wyboru wygląda dość zabawnie. Staję przed regałem, patrzę na półki - tego jeszcze nie czytałam, dwie pierwsze owszem, ale jakoś nie mam na to weny, to bym mogła wziąć, ale dopiero co skończyłam podobny temat, warto by zmienić, na to w tej chwili nie mam ochoty, choć kiedyś będę ją miała, to za ciężkie, żeby nosić do pracy i czytać po drodze... Potem zaglądam na półkę, na której stoją te najnowsze, jeszcze nie rozproszone zakupy i mam podobny dylemat, aż jakieś skojarzenie czy inny impuls podpowiada mi, za którą się zabrać.
Użytkownik: gwiazdka1982 2015-08-07 10:55 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciągły kłopot z wyborem. ... | Frider
Bardzo mi się podoba taki system - rozrywka dla całej rodziny!!
Ja mam zgoła inny, ale to dla tego, że bazuję tylko na bibliotekach ( Boję się kupowania książek, bo wiem, że jak zacznę to nie skończę i one zawładną moim domem. Trochę dostaję w prezencie, mąż ma sporo literatury fachowej i tylko to zajmuje dwa regały, więc póki mam niezły wybór w bibliotekach trzymam się tego reżimu. Niestety historie Biblionetkowiczów na temat ilości kupowanych i piętrzących się stosów książek tylko mnie w tym postanowieniu utwierdzają :-)).
Mój system polega na sporządzaniu listy dziesięciu kolejnych książek z zaczętych serii ( gdy jakaś seria się kończy, wskakuje następna, dzięki temu mam tylko dziesięć zaczętych serii na raz)i dziesięciu książek, które nie są seriami. Do drugiej dziesiątki staram się wrzucać książki od najstarszych z czekającej listy i tak, by były z różnych gatunków - coś klasycznego, jakaś biografia lub wspomnienia, kryminał, fantasy itd., dla urozmaicenia. Po wykreśleniu/przeczytaniu wszystkich książek z listy, zabieram się za następną ( którą już tworzę gdy jestem w połowie aktualnej, ponieważ nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć co będę czytać już niedługo :-)).
Użytkownik: rafciu 2015-08-07 21:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciągły kłopot z wyborem. ... | Frider
Świetny pomysł! Super system! I już wiem, czemu chcę mieć córki!!! ;-)
Użytkownik: Pingwinek 2019-09-28 02:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciągły kłopot z wyborem. ... | Frider
Odruchowo pomyślałam: zwariowałabym, gdyby mi ktoś miał wybierać lektury! Ale, w sumie, mogłoby być interesująco. Ciekawi mnie, co się dzieje, kiedy wylosowana książka stanowi fragment (i to nie początkowy) większej całości - jak kombinujesz?

Ja decyduję zwykle spontanicznie - pod wpływem chwili, może nastroju, bez wahania, szybko, impulsywnie. I najczęściej wyciągam rączki po kilka książek naraz (od niedawna intensywnie buszuję po bibliotekach - więc czytając wypożyczane na zmianę z własnymi, umiem nawet zacząć kilkanaście niemal jednocześnie). Planuję tylko czasami (wyjątek - poezja, tu lubię organizacyjny porządek), głównie wtedy, gdy chodzi o jakieś kontynuacje, drugie części, cykle/serie książkowe i takie tam. Ale też jestem niekonsekwentna. Generalnie staram się czytać systemem, który nie odbierze mi (ani nie zredukuje) radości z czytania :-)

W ogóle mam kłopot bogactwa: kilkaset własnych nieprzeczytanych książek (trzymam je na regałach i w szufladach w osobnej części pokoju, nie chcę, by rzucały się w oczy niczym wyrzut sumienia, haha, uwielbiam natomiast spoglądać podczas czytania na kanapie na moje śliczne mebelki z książkami już przeczytanymi) i kilkaset do wypożyczenia w mieście - a i tak regularnie wraca do mnie zmartwienie, jak zdobyć te z listy książek niedostępnych (też kilkaset). Ciągle też przeglądam recenzje, opinie, opisy - no i zachcianek przybywa, jakże inaczej...
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: