Dodany: 2005-04-06 01:32|Autor: KrzysztofOpiekun BiblioNETki

Książka: Gilgamesz
< autor nieznany / anonimowy >

1 osoba poleca ten tekst.

Przyjaźń i pragnienie życia


"Gilgamesz" powstał na przełomie czwartego i trzeciego wieku p.n.e., ale wersję ostateczną spisano dopiero za czasów Asurbanipala, tego dziwaka, w którym wojenne okrucieństwo znalazło połączenie z zamiłowaniem do literatury.

Osią utworu jest bezsens śmierci, jej nieuchronność, przed którą nie ratują najśmielsze nawet czyny. Jest w nim o przyjaźni, męstwie i sensie życia. O sprzeciwie wobec nielitościwych i niemoralnych bogów i pragnieniu pozostawienia po sobie śladu na Ziemi, a całość opisana z prawdziwym mistrzostwem. Wydźwięk eposu jest pesymistyczny, ale nie ma w nim rezygnacji i opuszczenia rąk.

W "Gilgameszu" zawarta jest opowieść o potopie, w którym ginie cała ludzkość z wyjątkiem rodziny Utnapiszti, sumerskiego Noego, który na polecenie Boga buduje arkę i w niej znajduje schronienie. Opowieść identyczna z biblijną, ale starsza od niej o wieki całe. Odnalezienie glinianych tabliczek z opisem sumerskiego potopu to jedna z tych zadziwiających historii, w których przypadek miesza się z pasją poznania i ludzkim geniuszem. Ta pasja poznania jest i w Gilgameszu, który w rozmowie z duchem swojego przyjaciela mówi, że chce poznania, "niechby później miał siąść i płakać". Poznawszy, woła:

"Wszystkie lata dotychczas przespałem, niech jednak oczy me widzą słońce, niech się słońcem nasycę! Pusta jest ciemność, jeśli się raz światło znalazło! Czy martwy może blask słońca zobaczyć? Niechaj więc me oczy wprost w słońce patrzą, aż się nie nasycę, aż nie oślepnę!"

Fascynuje mnie w tych słowach nieokiełznane, dzikie pragnienie życia: żyć pełnią życia do ostatniej chwili!

Przejmująca jest rozpacz Gilgamesza, gdy wzywa nie tylko ludzi, ale i całą przyrodę, ożywioną i nieożywioną, do żałobnego płaczu po śmierci przyjaciela.

Uświadomiwszy sobie nieuchronność śmierci, ale nie pogodziwszy się z nią, rzuca jej wyzwanie, pragnąc ludzkość i siebie uchronić przed Nieuchronnym. On, Gilgamesz, prawzór dla tych wszystkich, którzy w różnych wiekach porywali się na niemożliwe.

Ponosi klęskę, bo inaczej być nie mogło. Dostaje przepis na życie czyste i proste:

"Niech jasne będą twoje szaty, włosy czyste, obmywaj się wodą, patrz, jak dziecię twej ręki się trzyma, kobiecą sprawę czyń z chętną niewiastą: tylko takie są sprawy człowieka!"

Cóż się dziwić chęci tej niewiasty?...

Ta "kobieca sprawa" ma ważną rolę w eposie: została podniesiona do rangi czynnika cywilizującego mężczyzn. Enkidu, późniejszy przyjaciel Gilgamesza, żył dziko wśród zwierząt, nieświadomy swego człowieczeństwa, a nabył go poprzez obcowanie z kobietą i wysłuchiwanie jej nauk. W tej scenie zawarte jest rzadko wypowiadane przeświadczenie o dobroczynnym i kulturotwórczym wpływie kobiet na oblicze ludzkości, a więc jej wymowa jest wprost odwrotna do biblijnego opisu roli kobiety.

Hej, kobiety! Przeczytajcie "Gilgamesza" i przekonajcie się, że wasz wpływ na nas został doceniony już pięć tysięcy lat temu!

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 26921
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 48
Użytkownik: Isabo 2005-06-26 12:17 napisał(a):
Odpowiedź na: "Gilgamesz" powstał na pr... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
Nie masz racji w sprawie "biblijnego opisu kobiety" (uproszczenie- przecież biblijny obraz kobiety jest niezwykle bogaty, o wiele bogatszy niż ten z "Gilgamesza", choćby z racji tego, że Biblia to zbiór ksiąg, który powstawał na przestrzeni 1000 lat). Przeczytaj np. Rdz. Jest wręcz przeciwnie niż napisałeś. Autor biblijny opisujący stworzenie świata żył prawdopodobnie w Babilonii (były to czasy deportacji babilońskiej). Widział, czym są kobiety w tej kulturze ( w każdej ówczesnej kulturze były mniej więcej tym samym- nie było mowy o równości między meżczyzną a kobietą). Autor biblijny zapisał jednak takie słowa Adama: "Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała" (Rdz 2, 23). Nie niewolnicą, nie własnością. Wśród zwierząt nie było "pomocy odpowiedniej dla mężczyzny" (Rdz 2, 20), dopiero kobieta wśród stworzeń była partnerem dla niego odpowiednim. To była rewolucja! Wg autora biblijnego wyjaśnieniem istniejącego stanu rzeczy (bo tej równości wtedy jednak nie było) jest grzech pierworodny, ale stwarzając Bóg uczynił kobietę i mężczyznę LUDZMI RÓWNYMI, jest isz (= mąż) i iszsza (=niewiasta [tego nie da się właściwie oddać w języku polskim]). Polecam znakomitą i zupełnie nie nudną książkę autorstwa Anny Świderkówny "Rozmowy o Biblii". Pozdrawiam :-)
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2005-08-02 21:21 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie masz racji w sprawie ... | Isabo
No właśnie!: nie było właściwej pomocy wśród zwierząt, więc stała się kobieta...
Ja, mężczyzna, mam bronić równości kobiet w rozmowie z kobietą? Czy to nie jest dziwne? A może nawet zabawne? Dobrze, spróbuję.
Autor księgi na którą się powołujesz w obronie kobiecej równości, już na samym początku ustawia ich oboje, Adama i Ewę, na nierównej pozycji. To on był tym pierwszym, stworzonym na boskie podobieństwo, a ona została mu przydana bo się nudził i nie wyrabiał z robotą. I tak już zostało na wieki.
Cytowane słowa Adama należy - tak uważam - czytać dosłownie: wszak Ewa z jego kości została stworzona. Adam wiedział o tym. Można tutaj dyskutować, ale tak czy inaczej ta równość trwała krótko, bo do czasu ich wypędzenia z Raju.
Nota bene: kto okazał się tym słabszym, bardziej podatnym na zło i w efekcie sprawcą tej tragedii? Czyż wybranie kobiety nie jest wymowne?
Fakt, można znaleźć w biblii miejsca, w których stawia się kobietę obok mężczyzny, ale ileż jest takich miejsc?
Świderkównę czytałem. Stara się, aby jej przekonania religijne nie miały wpływu na jej wiedzę. Bywa, że nawet to się jej udaje.
Przepraszam za miesięczną zwłokę w odpowiedzi. Teraz, w lecie, mam taki dostęp do internetu, jaki miał Adam w raju.
Dziękuję za słowa i za pozdrowienia.
Użytkownik: tessa 2005-08-03 07:57 napisał(a):
Odpowiedź na: No właśnie!: nie było wła... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
Dlaczego dziś mężczyżni tak traktują kobiety ,szczególnie w krajach "trzeciego świata"
jak niewolnice?
Otóż wynika to z niedoskonałości.
Zauważ jak Adam traktował Ewę przed popełnieniem grzechu:
Mówił o niej w pięknych słowach:"To wreszcie jest kość z moich kości i ciało z mojego ciała .
Ta będzie zwana niewiastą gdyż wzięta została z mężczyzny".
Ewa miała być pomocnicą męża ,nie niewolnicą.To mężczyzna jest stworzony z predyspozyją do
sprawowania władzy w rodzinie,kobieta zaś jest jego uzupełnieniem.Nie znaczy to,że jest kimś
gorszym ;jest kimś innym.
Mąż ma miłować swą żonę jak własne ciało---gdy to czyni wszystko dobrze się układa.
Jednak odziedziczyliśmy niedoskonałość,wskutek której "mąż panuje nad żoną" i "ma udrękę w ciele".
Zauważ ,że gdyby mąż i żona stosowali się do zasad Bożych nie byłoby tych udręk,lub byłyby
bardziej znośne.
Jak żona powinna traktować swojego męża uczy nas księga Estery.
Użytkownik: koko 2005-08-05 10:56 napisał(a):
Odpowiedź na: No właśnie!: nie było wła... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
Krzyś, w Biblii nie pisze, że Adam opierał się wężowi, że walczył, że nie chciał się poddać. Może Ewa, tak, jak piszesz, była i słabsza, ale czy nie można posądzić Adama o bierność? Wybranie Ewy może jest i wymowne, już Zły wiedział, kto ulegnie. Ale dlaczego uległa? Czy może z ciekawości? Ciekawość pcha nas do przeróżnych rzeczy i jest motorem dla wielu ulepszeń, wynalazków, postępu. Mam wrażenie, że Adam siedział pod drzewem i bimbał na wszystko, tak jak teraz siedzi z pilotem przed telewizorem i równie bimba. Mężczyźni chcą mieć SPOKÓJ. Nie wiem, czy wolałabym być posądzona o bierność czy o słabość... A Ty? Co wolałbyś? Pozdrawiam.
Użytkownik: tessa 2005-08-06 16:38 napisał(a):
Odpowiedź na: Krzyś, w Biblii nie pisze... | koko
Może Krzysztof nie ma dostępu do internetu,są bowiem wakacje.Więc pozwól ,że coś powiem na ten temat.
Ewa była młodsza od Adama i mniej doświadczona,więc wąż wiedział kogo może zwieść.A Ewa
nie broniła się przed jego atakami,raczej dała się oszukać.Bardziej wierzyła wężowi,niż Bogu.
I tu był jej błąd,że nie zaufała do końca w słowa Boga :"Jeśli zjecie umrzecie".
Była tu ciekawość,chęć dorównania Bogu,oraz decydowania samym o tym co jest dobre a co złe.
Jaki jest koniec tej historii wszyscy dobrze wiemy,ludzie chorują,starzeją się ,umierają.
I po co zerwała ten owoc?
A Adam tak bardzo kochał Ewę,że chyba nie wyobrażał sobie życia bez niej i też zjadł owoc.
To jest moja wersja.
Użytkownik: koko 2005-08-08 09:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Może Krzysztof nie ma dos... | tessa
Adam zjadł owoc nie z miłości do Ewy, tylko dlatego, że był biernym typem. Takie jest moje zdanie. Chciałabym, żeby mój facet powiedział mi, kiedy robię coś złego, zwrócił mi uwagę, nawet powiedział, że nie wolno. Czy Adam był pozbawiony rozumu? Czy Adam nie wiedział, że nie wolno? Mówię Ci, to osobnik bimbający na wszystko, łykajacy, co mu życie przyniesie. A że było to akurat te fatalne jabłko...
Nie można tej historii rozpatrywać tylko w kategoriach nieposłuszeństwa Bogu, chęci dorównania Mu, jest jeszcze Zły, który ma nad nami o wiele większą władzę niżbyśmy chcieli.
Użytkownik: tessa 2005-08-09 20:29 napisał(a):
Odpowiedź na: Adam zjadł owoc nie z mił... | koko
Gdyby Adam zaufał Bogu,tak jak piszesz gdyby był stanowczy wobec swoich zasad nie byłoby problemów.Myślę też,że przyczyną tego czynu była też chęć uniezależnienia się od Boga.Po prostu był to bunt przeciw Bogu i dlatego Bóg tak ostro na ten bunt zareagował.Nie myślę,że uczynił to bezmyślnie,bo jak wiesz,na początku był człowiekiem doskonałym nie bezmyślnym małpoludem, jak to próbuje się nam wmówić.Uczynił to zupełnie świadomie dlatego został ukarany śmiercią.
Jedno zwraca moją uwagę, jest dalej napisane, że Ewa miała zwracać swe pragnienia ku mężowi,a on miał nad nią panować.
Chodzi tu o ten rodzaj panowania jaki widzimy u dzisiejszych mężczyzn /nie wszystkich/.
Jest to przemoc,nie liczenie się z uczuciami drugiej osoby,brak miłości i empatii.
Coś takiego jak opisałaś w swoim poście,człowiek bimbający na wszystko,nie odpowiedzialny.
Kobiety od mężczyzny oczekują kierownictwa i opieki.Wtedy czują się bezpieczne.Ale to kierownictwo ma się odbywać w odpowiedni sposób.Jaki? Dał wzór tego Jezus w stosunku do swoich uczniów.Mąż ma tak miłować żonę,jak Jeus umiłował swój kościół./czyli uczniów/.Był gotów
nawet oddać życie za nich.Czy nie takiej miłości oczekuje kobieta?
Użytkownik: koko 2005-08-10 11:17 napisał(a):
Odpowiedź na: Gdyby Adam zaufał Bogu,ta... | tessa
Myślę, że o inny rodzaj panowania mężczyzny nad kobietą chodzi. Raczej taki, jaki obserwujemy w krajach muzułmańskich. Nie zgadzam się z tym i nie wierzę w to, że Bóg chciał, aby mężczyźni się z nami nie liczyli, żeby stosowali przemoc, bo gdzie w takim razie miejsce na Jego miłość?! Jest w Biblii wiele cytatów świadczących o tym, że mamy być jedno, dla siebie, że mamy o siebie nawzajem dbać. Zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie. Nie uważam, że Adam był doskonały - skoro jednak zgrzeszył - ani że był bezmyślnym małpoludem. Po prostu w tej sytuacji zawalił, tak jak i Ewa. Zastanawiam się czy w ogóle miał jakieś zasady - te, o których piszesz.
A poświęcenie życia za żonę, jak Chrystus za swój kościół? Na pewno jest to wymowny dowód uczucia, ale na szczęście życie nie wymaga tego od nas. Jakiej miłości oczekuje kobieta? Poczucia bezpieczeństwa, owszem, oparcia, jednocześnie poczucia partnerstwa, równości. Ja oczekuję tego właśnie, że będzie trwał, mimo wszytkich trudności jakie przyniesie nam życie, że nie wymieni mnie na nowszy model, że będę mogła się oprzeć, gdy tylko będę potrzebowała, że zawsze będzie po mojej stronie, że będzie moim przyjacielem i zawsze mi pomoże, że dobro naszej rodziny będzie zawsze na pierwszym miejscu. O oddaniu życia za mnie nie myślę. Co bym wtedy bez niego zrobiła?
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2005-08-10 21:34 napisał(a):
Odpowiedź na: Adam zjadł owoc nie z mił... | koko
Koko, dla mężczyzny siedzenie z pilotem w ręku nie jest bimbaniem. O, nie! Mężczyzna wtedy ROZMYŚLA! Pilot nie jest mu do tego konieczny, równie dobrze może trzymać w ręku puszkę piwa. Nad czym tak duma, pytasz? A chociażby nad tajemnicą swojego zauroczenia kobietą. Jest nad czym dumać...
Milton, naoczny świadek tamtych czasów, takie przekazuje nam słowa Adama:

Ty jesteś moja. Nie można rozłączyć
Naszego stanu, gdyż jak jedno ciało
Jesteśmy; stracić cię to stracić siebie.

Jak widać, miałaś rację, Tesso.
Tak się dać zawładnąć!
No i jeszcze to jabłko...

Tak się dzieje z tym, kto w niewiast wartość
Wierząc zanadto, daje się im rządzić.
Zakazów żadnych nie chcą znosić one,
A gdy je samym sobie pozostawić
I zło wyniknie jakieś, wówczas pierwsza
Ona mu wytknie jego pobłażliwość.

Oj, mądry facet z tego Miltona. Bardzo mądry...
Użytkownik: antecorda 2005-08-10 22:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Koko, dla mężczyzny siedz... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
???????? Od kiedy Milton był świadkiem grzechu Adama i Ewy? Chyba jednak zagalopowałeś się troszkę...?!
Użytkownik: tessa 2005-08-11 09:56 napisał(a):
Odpowiedź na: ???????? Od kiedy Milton ... | antecorda
Tak Krzysztofie,tylko miłość do kobiety mogła pchnąć Adama na drogę grzechu.Tak bardzo ją kochał,że poświęcił wszystko dla tej miłości.Ale czy mądrze postąpił? To pytanie retoryczne.
Jeszcze jedna uwaga. Miłość wzorowana na miłości Jezusa jest ofiarna.Nie znaczy to,że twój
mężczyzna ma ginąć w brawurowych pojedynkach i wtedy zostaniesz sama.Poświęcenie dla innej osoby może też polegać na tym,że poda ci szklankę herbaty,gdy jesteś zmęczona.
To,że Adam był na początku doskonały,wynika z tego fragmentu:"A wreszcie rzekł Bóg:Uczyńmy człowieka na nasz obraz ,podobnego Nam...."
Ponieważ człowiek został stworzony na podobieństwo Boże,przejawiał takie cechy jakie miał Bóg
także doskonałość.
Użytkownik: koko 2005-08-11 11:05 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak Krzysztofie,tylko mił... | tessa
Oczywiście, że mój mężczyzna nie zginie w pojedynku, Tess. O szklance herbaty nie warto mówić, to jest oczywiste samo przez się. I nie jest to żadne poświęcenie, przynajmniej dla mnie, kiedy to ja tą herbatę podaję. Dla niego, myślę, też. To prosty gest, nie wymagający poświęcenia.
Nadal uważam, że biorąc jabłko od Ewy Adam nie zastanawiał się, że przecież grzeszy, ale miłość, miłość najważniejsza. Mam nawet podejrzenie, że on mógł nie wiedzieć, że to jest TO jabłko. Przecież siedział z pilotem przed TV. A ta heksa Ewa mogła mu przecież nie powiedzieć. Tak więc cała winą na Ewę, niestety. Ale ona była tylko kobietą...
A Ty, Krzysztof, nie mydlij oczu tym, że mężczyzna nad pilotem myśli. A tym bardziej, że myśli, jaka cudna kobieta mu się w życiu przytrafiła. Mężczyzna+pilot w garści=ja, mężczyzna, dzierżę pilota a więc dzierżę władzę, kobiety do garów, dzieci do lekcji!
Użytkownik: tessa 2005-08-11 20:52 napisał(a):
Odpowiedź na: Oczywiście, że mój mężczy... | koko
Ale gdyby twoje życie było zagrożone ,to gdy naprawdę kocha poświęciłby swoje życie w twojej obronie.Lecz,gdy nie potrafi nawet podać ci szklanki herbaty,na pewno nie zdobędzie się na takie poświęcenie.
Gdzie jest mowa o jabłku? Ja w Biblii nie spotkałam takiego słowa.A wszyscy upierają się,że
to było jabłko.
Adam doskonale wiedział co robi.Bóg wyrażnie powiedział,że nie wolno im jeść z drzewa poznania dobra i zła , bo w dniu którym zjedzą umrą.Jedząc z tego drzewa Adam zgrzeszył
przeciw Bogu.Ewa na pewno powiedziała Adamowi jaki to owoc.
Gdyby bowiem Adam tego nie wiedział,Bóg nie miał by podstaw do ukarania go.
Tak więc oboje są jednakowo winni.Z tym,że Ewa została oszukana przez węża ,a Adam oślepiony miłością do Ewy.
Nie chcę tu mówić,że miłość jest zła.Mam na myśli miłość ślepą.Adam bardziej kochał Ewę niż
Boga i to go zgubiło.
Użytkownik: koko 2005-08-12 09:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Ale gdyby twoje życie był... | tessa
Tess, wyznaj mi w tajemnicy, ile masz lat?
Wszystko dla Ciebie jest takie proste. Czarne-białe. Dobre-złe. Zimne-ciepłe.
Tak dobrze nie ma. Wiara nie jest przedmiotem dyskusji. Nie można dociekać, czy Adam kochał czy nie kochał. Wiedział czy nie wiedział. To nieistotne. A może to wszystko było po coś innego? Ja nad Biblią nie dumam. Ja ją przyjmuję. Nie zastanawiam się po co, dlaczego, w jakim celu, z jakich pobudek. Wiążący dla mnie jest Nowy Testament. A jeżeli nasza dyskusja schodzi do poziomu w którym zastanawiamy się czy było to jabłko czy coś innego czy też owoc w ogóle, to może czas ją, tą dyskusję, skończyć?
Użytkownik: tessa 2005-08-12 20:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Tess, wyznaj mi w tajemni... | koko
Czy myślisz,że nad książką którą czytasz nie trzeba się zastanawiać?Tylko czytać jak leci?
To po co wogóle ją czytamy?
Tymbardziej nad Biblią,która jest pisana w szczególny sposób trzeba się zastanawiać.
Czy tylko Nowy Testament powinien być wiążący?Bez znajomości starego nie pojmiesz nowego.
Jezus wiele razy powoływał się na stary testament,gdy mówił: napisano.
Rzeczywiście jabłko czy owoc to taki drobny szczegół,że nie warto o to się kłócić.
Czy uważasz,że przjście Jezusa nie jest związane ze sceną w ogrodzie Eden?
A czy Jezus nie przyszedł też i dlatego aby nam pokazać co jest czarne a co białe?
Użytkownik: koko 2005-08-12 21:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Czy myślisz,że nad książk... | tessa
A kto mówi, że czytam książki jak leci? Mówiłam, że Biblię przyjmuję, w całej rozciągłości, bo do wypowiadania się nie posiadam kompetencji. Nie jestem biblistą. Wierzę - to mi wystarcza. pewnie uznasz, że to mało. Że nie wystarczy. Być może.
Uważam, że przyjście Jezusa niewątpliwie jest związane z grzechem pierworodnym.
Nie wiem, czy przyszedł po to, żeby nam pokazać, co jest czarne a co białe. To uproszczenie.
Wracając do Adama i Ewy: spytałam dziś mojego faceta o pogląd. Powiedział mi to, co już podejrzewałam - mężczyzna chce mieć spokój. Mężczyzna chce przywlec upolowane mięcho do domu, poczekać, aż się upiecze, zjeść i potem mieć spokój. Dlaczego Adam miałby być inny? Teoria popełnienia grzechu z miłości przeogromnej upada, jak widać.
Użytkownik: tessa 2005-08-13 07:17 napisał(a):
Odpowiedź na: A kto mówi, że czytam ksi... | koko
To wypowiedż twojego faceta a nie Adama.Dzisiejsi faceci być może tacy są,wygodni bez poświęceń i wyrzeczeń.Nie można tego też uogólniać.Jaki był Adam na początku nie musimy się tylko domyślać,bo w Biblii
jasno pisze, że był synem Bożym.Pisze to w Nowym Testamencie przy rodowodzie Jezusa.
A skoro był synem Bożym musiał przejawiać miłość.
Dlaczego dziś faceci bimbają sobie? Bo lekceważą nauki Jezusa o miłości.A także bardzo oddalili się od doskonałości jaką miał Adam na początku.Włada nimi upadłe ciało a nie poddają
się działaniu ducha Bożego.
Jeszcze jedna myśl.Uważam,że rozmowy o Bogu nie są czymś wstydliwym,to dzisiejsze społeczeństwo wychowane w duchu ateizmu próbuje nam wmówić,że tak jest.Gdy czytasz ewangelie
i listy zauważ,że apostołowie nie wstydzili się swojej wiary,choć byli prześladowani,lecz
z odwagą głosili innym o Jezusie.Czy my,uznający się za chrześcijan,nie powinniśmy też tak
postępować?
Oczywiście,że nic nie jest czarne i białe w sensie dosłownym.Ale są pewne zasady,które nam mówią co jest dobre a co złe.Biblia jasno potępia takie rzeczy jak:kradzież,rozpustę,pijaństwo,homoseksualizm,cud​zołóstwo.W tym sensie pokazuje nam co jest
białe a co czarne.
Być może założę stronę poświęconą dyskusjom biblijny.Zapraszam cię na tą stronę w przyszłości.
Użytkownik: norge 2005-08-13 12:04 napisał(a):
Odpowiedź na: To wypowiedż twojego face... | tessa
Swietny pomysl z ta strona internetowa poswiecona dyskusjom biblijnym i religijnym. Na pewno znajdzie sie wiele osob chcacych rozmawiac na te tematy, dzielic sie przemysleniami. Tez uwazam, ze rozmowy o Bogu i o wierze nie sa niczym wstydliwym.
Użytkownik: koko 2005-08-13 14:57 napisał(a):
Odpowiedź na: To wypowiedż twojego face... | tessa
Ciekawe, czy Krzysztof spodziewal sie takiego obrotu sprawy. On, biedak, napisal o Gilgameszu!
Z mojej strony - koniec dyskusji. Nie mam nic do powiedzenia na temat ostatniego postu. Nie chce dyskutowac, czy Adam czul milosc, czy nie. Czy byl doskonaly czy nie. Jednak nie wynika to z tego,ze wstydze sie rozmow o Bogu. Ta dyskusja po prostu niczego nie wnosi. Pozdrawiam.
Użytkownik: tessa 2005-08-13 19:31 napisał(a):
Odpowiedź na: Ciekawe, czy Krzysztof sp... | koko
Rzeczywiście bardzo odbiegliśmy od tematu,ale tak jakoś wyszło......
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2005-10-07 21:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Rzeczywiście bardzo odbie... | tessa
Koko, Tesso, dziekuję Wam za dyskusję. Była dla mnie pouczająca
Użytkownik: koko 2005-10-09 23:06 napisał(a):
Odpowiedź na: Koko, Tesso, dziekuję Wam... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
Ależ nie ma za co, Krzysztof. Zawsze chętnie Cię oświecę. Tessa pewnie też.
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2005-10-07 21:11 napisał(a):
Odpowiedź na: ???????? Od kiedy Milton ... | antecorda
Witaj, Antecorda. Jak minęło Ci lato? Czy bawiłeś się równie dobrze jak ja? Masz rację, zagalopowałem się troszkę. Milton był zbyt mały, aby pamiętać słowa Adama.
Użytkownik: carmaniola 2008-08-22 15:05 napisał(a):
Odpowiedź na: "Gilgamesz" powstał na pr... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
Czytam właśnie "Gilgamesza" i z przyjemnością zerkam nie tylko do książki ale i do Twojego tekstu. Lekturą z jednej strony się zachwycam, z drugiej czegoś mi brakuje i nie są to zagubione gliniane tabliczki. ;-) Chciałabym zapytać o tłumacza czytanej przez Ciebie książki. Zapisałeś może? Mam książkę opracowaną i przetłumaczoną przez Stillera (seria Bibliotheca Mundi) i zastanawiam się czy jest i czy nie powinnam sięgnąć również po jakieś inne opracowanie tego tekstu.

Pozdrawiam,
Użytkownik: Czajka 2008-08-22 19:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytam właśnie "Gilgamesz... | carmaniola
Pozwolę w imieniu Krzysztofa się wypowiedzieć, zanim dotrze do sieci - z jego wypowiedzi w czytatce o Homerze wiem, że jego Gilgamesz jest w tłumaczeniu Stillera.
Natomiast z listu Lykosa wiem, że tłumaczenie Wittlina (młodzieńcze, to chyba była jego pierwsza praca) to - cytuję - "przeróbka utworu Burkhardta, popularnego 100 lat temu, pełnego nieuprawnionych dodatków i przeinaczeń i bardzo dalekiego od wesji filologicznej, wówczas zresztą bardzo ubogiej."
Nie jest to więc chyba najwłaściwszy wybór tłumaczenia.

I już nic nie mówię, bo jeszcze nie czytałam. :)
Użytkownik: carmaniola 2008-08-22 19:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Pozwolę w imieniu Krzyszt... | Czajka
Trafiony, zatopiony. :-) Właśnie wpadłam i bardzo dziękuję. Będę wiedziała, co omijać.

Ja, poszperałam za przekładami i znalazłam jeszcze jeden - najnowszy - w tłumaczeniu zbiorowym Magdaleny Kapełuś, Krystyny Łyczkowskiej (której nazwisko jest mi znane z innych opracowań dot. historii i literatury babilońskiej)i Piotra Puchty. I nabrałam ochoty na przekład przygotowany przez speców od historii. Będzie zatem powtórka, bo teraz wyruszam w drogę (na Humbabę, na Humbabę!)z Gilgameszem stillerowskim. ;-)
Użytkownik: Czajka 2008-08-22 19:51 napisał(a):
Odpowiedź na: Trafiony, zatopiony. :-) ... | carmaniola
:) Tak, słyszałam, to przekład, zdaje się filologiczny, chyba trudny w czytaniu.
Ja do Gilgamesza zaglądam, zaglądam i jednak Homer mi bliższy jest. :)
Użytkownik: carmaniola 2008-08-23 10:35 napisał(a):
Odpowiedź na: :) Tak, słyszałam, to prz... | Czajka
Teraz to mnie przestraszyłaś. Ale spróbuję chociaż zerknąć (Jak już nieco czegoś "dookólnego" poczytam). A "Gilgamesz" cudny! Nie zaglądaj tylko wybierz się z nim na wędrówkę - droga daleka ale szybko minie, bo: "W trzy dni przebyli drogę miesiąca i dni piętnastu" (Gilgamesz i przewoźnik Urszanabi). :-)
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2008-08-25 12:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Pozwolę w imieniu Krzyszt... | Czajka
Witaj, Czajko. Dziękuję za odpowiedź.
Dawno temu, przy pierwszym czytaniu Gilgamesza, poruszyły mnie pięknem swoich porównań i siłą wyrazu słowa Gilgamesza do bogini Isztar. Oto one:
“Gdybym cię za żonę wziął, czym ci odpłacę? Czy dam ci suknie? Czy olej dla ciała? Czy miałbym chlebem cię sycić i karmić? Napitkiem napoić godnym władczyni?
Lepiej swe lica pięknie umaluj i na rojnych ulicach przebywaj, ciało swe w powabne suknie odziewaj, niechaj cię tam weźmie, ktokolwiek zechce!
Tyś koszyk z żarem gasnący, gdy zimno, drzwi poślednie, nie chroniące od burz i wiatrów, zamek, co grzebie pod sobą walecznych, słoń, co czaprak swój zrzuca i depce, smoła, która ubrudzi niosącego, bukłak dziurawy, co moczy niosących, głaz wapienny, który ścianę kruszy ciężarem, taran, który wprowadzono w kraj nieprzyjaciół, sandał, który chodzącemu stopę obciera. Któremuż z kochanków swych byłaś wierna? Kto twój pasterz? Kto ci się podobał?”

Poruszony, napisałem wtedy swoją wersję tych słów, może nie tyle jako obronę Isztar, co jako obronę kobiety:

Tyś koszyk z żarem grzejącym, gdy zimno,
Drzwi masywne, co chronią od burz i wiatrów,
Dom, co murami broni mieszkańców,
Kamień węgielny, podstawa tego domu,
Bukłak z wodą dla spragnionych,
Sandał, ochrona stopy zmęczonej.

Miło mi widzieć tutaj Twój komentarz, zwłaszcza Twój. Dziękuję.
Użytkownik: Czajka 2008-08-28 09:59 napisał(a):
Odpowiedź na: Witaj, Czajko. Dziękuję z... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
Krzysztofie, jakoś pięknieje Gilgamesz w Twoich cytatach, a najbardziej pięknieje w Twoich parafrazach.
:)
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2008-09-06 17:22 napisał(a):
Odpowiedź na: Krzysztofie, jakoś piękni... | Czajka
Dziękuję, Czajko. To tylko mała przeróbka pięknych i czyniących wrażenie słów Gilgamesza, czyli... właściwie kogo? Geniusza. Tak widzę autora “Gilgamesza”, tak też widzę Homera. Jego z różnych powodów, ale najczęściej podziwiam go z powodu kompozycji Iliady i Odysei. Takie “nieliniowe” opowiadanie wydaje się teraz czymś naturalnym (nawet i teraz nie dla wszystkich pisarzy - z powodu trudności), ale jeśli weźmie się pod uwagę fakt tak znamienny i częsty u Greków, owe “po raz pierwszy w świecie”, jeśli pamięta się o tym, geniusz tych autorów ukazuje się w całej swojej wielkości.
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2008-08-25 12:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytam właśnie "Gilgamesz... | carmaniola
Witaj, Carmaniolo. Gdyby nie Czajka, nie wiedziałbym jaką dać Ci odpowiedź, bo nie pamiętam nazwiska tłumacza, a książki tutaj nie mam – żałuję, ale i tak książek mam całą torbę, i nie mogę mieć więcej w swoich włóczęgach. Ktoś napisał tutaj, w Biblionetce, że stare teksty czas pozbawia banalności – jakoś tak podobnie, tyle że ładniej napisał. To spostrzeżenie (i jego ubranie w słowa) bardzo mi się spodobało, zawiera niewątpliwą prawdę. Ostatnio czytałem “Romeo i Julię”, a zamknąłem ją z podobną myślą: gdyby dzisiaj ktoś napisał podobną historię, pewnie uznana byłaby za banalny wymuszacz łez. Z Gilgameszem jest inaczej nie tylko z powodu fabuły, ilości i głębi myśli w nim zawartych, ale i z powodu innej konstrukcji zdań, sposobu wyrażania myśli. Ta inność (zakładam, iż tłumacze niewiele dodali tutaj od siebie) bardzo mi się podoba, dodatkowo podkreślając patynę paru tysięcy lat wieku tekstu. Carmaniolo, trzeba nam pamiętać, czytając dzieło, o dużych lukach w odnalezionym tekście, a wypełnianych na zasadzie domysłu czy analogii, oraz o fakcie podwójnego tłumaczenia tekstu oryginalnego, przy czym te pierwsze bardziej przypominał rozszyfrowywanie, jako że chodzi o język od wieków już martwy, język, którego nikt nigdy nie słyszał. Wszystko razem musiało wpłynąć na znany nam kształt Gilgamesza.
Jeśli dostaniesz nowe tłumaczenie, podzielisz się z nami wrażeniami?
Twój bojowy :) okrzyk przypomniał mi ich strach przed Humbabą i sposób jaki znaleźli, aby się go pozbyć; bardzo mi się ten sposób spodobał, będąc takim prawdziwie męskim.
Dobra książka powraca do nas wielokrotnie, czasem w zaskakujących okolicznościach – to znana prawda, co potwierdziłem swoim zdumieniem i wzruszeniem całkiem niedawno, parę tygodni temu. Oto fragment notatki z moich dopisków.:
05.07
Widziałem piękne drzewo iglaste z bajecznymi szyszkami, z lekka srebrzyste, wielkie, odmienne od naszych sosen, może mniej słoneczne, ale bardziej majestatyczne. Zapytałem o nazwę, i zdumiony usłyszałem, że to cedr libański. Bogowie! Drzewo, z którego zbudowano świątynię jerozolimską! Drzewo, po które wybrał się na kraj świata Gilgamesz! Ukradłem z niego jedną szyszkę, stoi obok, na stoliku, zielona i pachnąca tajemniczą krainą libańskich gór. Patrzę na nią i myślę o Gilgameszu, o tym, że i on patrzył na królewskie te drzewa. Myślę też o jego zachłanności na życie, o nienasyceniu słońcem. Patrzeć w blask słońca aż do oślepnięcia!
Na dworze listopadowa jesień: chmury, chłód, wiatr i deszcz.
--------
Tak to daleka przeszłość i nasze lektury splatają się z chwilą obecną :)
Dziękuję, Carmaniolo.
Użytkownik: carmaniola 2008-08-26 10:24 napisał(a):
Odpowiedź na: Witaj, Carmaniolo. Gdyby ... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
Bardzo lubię czytać stare, bardzo stare, teksty. Nawet jeśli ich wartość literacka trudna jest do określenia - chociaż tłumacze starają się oddać piękno języka poza samą warstwą treściową - potrafią mnie zachwycić ogromem ludzkiej wyobraźni, umiejętności obserwacji bądź wiedzy.

Rozpoczynając lekturę „Gilgamesza” miałam kilka zacięć pojęciowych i zanim weszłam w rytm – ten rytm jest ogromnie ważny – trudno mi było uchwycić przejścia w dialogach. Stąd moje pytanie o tłumacza, chęć zerknięcia na inne propozycje przekładu i potrzeba dowiedzenia się o świecie Gilgamesza czegoś więcej.

I nie podśmiechuj się, proszę, ze strachu Gilgamesza i Enkidu przed Humbabą. Wszak mieli ku temu powody! Dysponował nadnaturalnymi mocami, których przydał mu zapewne drażliwy i okrutny Enlil. Oni też musieli wezwać pomoc.

Swoją drogą to piękne – takie ludzkie. Późniejszych herosów dręczyły co prawda różne rozterki, ale nie drżały im kolana i nie omdlewali już ze strachu (przynajmniej nie utkwiło mi to w pamięci). Stracili tę ludzką cechę, chociaż… i oni wzywali przecież swoich bogów na pomoc. ;-)

PS. Dam znać, kiedy już zerknę do najnowszego tłumaczenia i może spróbuję podrzucić, dla porównania, jakieś ciekawe cytaty. Wątpię czy przebrnę przez całość, bo wygląda to na bardzo trudne dzieło – drżą mi kolana. ;-)
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2008-09-06 17:28 napisał(a):
Odpowiedź na: Bardzo lubię czytać stare... | carmaniola
Drżą Ci kolana, Carmaniolo? To musi być bardzo... bardzo ładny widok:)
Bardzo celną wydaje mi się Twoja uwaga o szczerości Gilgamesza i Enkidu, zwłaszcza w porównaniu z bohaterami późniejszych dzieł; właśnie ta ich szczerość, obok sposobu na strach, tak mi się podobała. Takie ludzkie – jak napisałaś. Słusznie twierdzi się, iż każdy człowiek odczuwa strach w obliczu zagrożenia życia, nawet największy “man”, a tchórza od bohatera różni tylko umiejętność pokonania strachu. Ci dwaj mieli sposób tyleż prosty, co właśnie bohaterski: zniszczyć źródło swojego strachu, zabić Humbabę, bo wtedy już nie będzie kogo się bać.
W czasie lektury życzę więc... wiesz czego: miłego drżenia kolan.
Użytkownik: Przechodzień... 2009-02-03 14:36 napisał(a):
Odpowiedź na: "Gilgamesz" powstał na pr... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
No tak,ponieważ ktoś już wcześniej powiedział,że...religia to opium dla ludu-to mnie wypada się z tym jedynie zgodzić całkowicie :-)
To kapłani w każdej z religii(zarówno w judaiżmie,chrześcjaństwie i islamie)-Ci samozwańczy pośrednicy pomiędzy Istotą wyższą( Bogiem )a ludżmi...zrobili z próby poznania(zerwany owoc z drzewa Wiedzy)grzech Smiertelny-po to by wzbudzić w nas ludziach poczucie winy...wiecznej winy.
Literatura starożytnych tekstów( często pięknych tekstów)jedynie udowadnia nam wszystkim,że pewne przesłania miedzy innymi na temat starożytnego potopu występowały nie tylko w starych tekstach babilońskich,ale także w egipskich i starym testamencie,który powstał najpóżniej a wiedza tam zawarta jest po prostu adaptowana na potrzeby kolejnych póżniejszych religii.
To właśnie kapłani sprowadzali kobiety do roli podrzędnej i próbowali umiejszyć ich znaczenie.Prawda jednak jest taka,że bez siebie nawzajem nie możemy istnieć:-)
Użytkownik: Pingwinek 2013-03-03 21:13 napisał(a):
Odpowiedź na: "Gilgamesz" powstał na pr... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
Ładnie piszesz, Krzysztofie. Od razu ten "Gilgamesz" bardziej przyjazny się robi. I te przytoczone fragmenty pięknego przekładu!... Komentarz o "sprawie kobiecej" również bardzo przypada mi do gustu :)
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2013-04-30 21:03 napisał(a):
Odpowiedź na: Ładnie piszesz, Krzysztof... | Pingwinek
Dziękuję, Pingwinku.
Któregoś dnia zajrzałem tutaj, do Biblionetki, zobaczyłem Twój komentarz pod Gilgameszem, i pomyślałem, że powinienem odpisać. Wtedy tego nie zrobiłem, ale dobrze że zajrzałem, bo gdy dzisiaj kliknąłem przycisk „odpowiedzi”, wyświetliła mi się pusta strona; gdybym wtedy nie zajrzał do B., nie wiedziałbym o słowach do mnie adresowanych. Napis na brzegu tamtej pustej strony uświadomił mi, że minęło już pół roku mojej tutaj nieobecności.

Nie czytałem przekładu Wittlina, miałem szczęście trafić na tłumaczenie Stillera, i chyba dobrze, jeśli miałbym oceniać na podstawie Twoich słów.
Może byłoby dobrze, gdybyś i Ty przeczytała ten utwór w jego tłumaczeniu?
Nie raz zastanawiałem się nad powodami mojego oczarowania Gilgameszem – powodów niewątpliwie było (i jest) kilka, a na pewno nie ostatnimi są sylwetka głównego bohatera i stosunek autora (bądź autorów) do kobiet. Z jednej strony krwisty, bardzo męski, wojowniczy, bohaterski, ale nie pozbawiony zdolności refleksji i pewnej dozy delikatności Gilgamesz, z drugiej to coś, co przez tyleż wieków było tak bardzo rzadkie w literaturze – normalny, bo naturalny i zdrowy, jeszcze nie obarczony religijnymi skrzywieniami, stosunek do kobiet. Jeśli jeszcze dodać do tych cech wyjątkowość światowego pierwszeństwa utworu, należy chyba uznać, że powody poznałem.
Podobał mi się także styl, jego powtórzenia, przestawienia szyku wyrazów - jakbym czytał słowa napisane w innym świecie.
Pingwinku, dziękuję za wspomnienie Krzysztofa w swojej czytatce.

Użytkownik: Pingwinek 2013-05-11 18:58 napisał(a):
Odpowiedź na: Dziękuję, Pingwinku. Któ... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
Nie znam motywów Twojej nieobecności, niemniej jednak ubolewam. Twoje teksty częstokroć czytałam z przyjemnością.

Jak będę miała okazję trafić na tłumaczenie Stillera, nie omieszkam przeczytać :-)
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2013-06-11 22:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie znam motywów Twojej n... | Pingwinek
Witaj, Pingwinku. Dziękuję Ci.
Rzadziej, ale bywam tutaj, a o powodach wiele można by mówić.
W swoich dopiskach napisałem parę słów nietypowych, bo o pracy, o dniu codziennym i o zwykłych myślach – z zamiarem zamieszczenia tutaj tego tekstu. Za chwilę to zrobię. Ciekaw jestem jakim zobaczysz ten tekst – proszę Cię o opinię.
Użytkownik: Pingwinek 2019-08-13 16:23 napisał(a):
Odpowiedź na: Witaj, Pingwinku. Dziękuj... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
No i przeczytałam przekład Stillera. Przykro mi, nadal nie jest to literatura, z jakiej czerpię przyjemność. Mimo kilku cudnych zdań! Mam świadomość, że to bardzo surowa ocena - nic nie poradzę, widocznie jeszcze do tej pozycji nie dojrzałam... Ale czytanie O "Gilgameszu" - czy to w posłowiu, czy w zamieszczonej przez Ciebie opinii - to dla mnie prawdziwa uciecha.
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2019-08-17 21:15 napisał(a):
Odpowiedź na: No i przeczytałam przekła... | Pingwinek
Sprawiłaś mi przyjemność komentarzem, wszak minęło ponad sześć lat od pierwszych Twoich słów. Kawał czasu, a jednak nie zapomniałaś o Gilgameszu i naszej starej rozmowie.
Dziękuję, Pingwinku.
Gilgamesz, podobnie jak wiele innych bardzo starych tekstów, trudny jest w czytaniu, zwłaszcza że zbierano go fragmentami, i chyba nadal nie jest kompletny. To nie jest typowa lektura, a raczej studia nad tekstem. Zauważyłaś na pewno inną budowę zdań, przestawianie wyrazów w szyki, do których nie jesteśmy przyzwyczajeni.
Jednak obok wyraźnej fachowości autora, bądź autorów, przyciąga do tego tekstu magia czasu i pierwszeństwa. Ta historia, mimo że zrodziła się w kraju azjatyckim, bardziej przynależy do europejskiego kręgu kulturowego niż azjatyckiego i ma swoje dalekie echa w europejskiej kulturze. Tekst ma pięć tysięcy lat, i w tych tysiącach tkwi jego magia. Pingwinku, nie tylko Partenonu nie było jeszcze ani Forum Romanum i labiryntu w Knossos, nawet Lwiej Bramy w Mykenach nie było, a w Egipcie ledwie się wykluwały pierwsze dynastie, gdy powstało to dzieło.
Na mnie te fakty czynią duże wrażenie. Gdyby taki tekst napisano teraz, dostrzegłbym w nim kilka ładnych miejsc i tyle, ale ten jest pierwszym dziełem literackim, co wespół w wiekiem radykalnie zmienia mój odbiór.
W luźnym związku z tematem, a może po prostu żeby jeszcze nie kończyć wypowiedzi, napiszę o dębie.
Rósł kilka kilometrów od Ustronia Morskiego, gdzie od wielu lat pracuję w wakacje. Szacowano jego wiek na 800 lat, a kiedy położyłem dłonie na jego monstrualnym pniu, uświadomiłem sobie, że był niemałym już drzewem, gdy koronowano Łokietka. Fakt ten zrobił na mnie wrażenie.
Może dlatego, że samego czasu nie potrafimy wyobrazić sobie? Że jest zbyt nieuchwytny? Może właśnie potrzebujemy kontaktu z czymś bardzo starym, żeby poczuć ten niepojęty strumień dni, lat i wieków, który jest naszą historią?
Użytkownik: Pingwinek 2019-08-17 22:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Sprawiłaś mi przyjemność ... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
Sześć lat to istotnie kawał życia, a jednak niektóre rzeczy figurują na mojej liście "do przeczytania" już dwa - a nawet trzy - razy tyle...
Wszystko, co piszesz właśnie O "Gilgameszu" (to "O" celowo wielkie), do mnie trafia. Magia czasu i pierwszeństwa - pięknie to nazywasz. Tylko na sam tekst jakoś nie umiem spojrzeć inaczej.
Problem chyba w mojej niekonsekwencji. Książkę oceniłam nisko, ponieważ wolałabym nie sięgać zbyt często po podobne (ryzykowne określenie, wiem) lektury. Ale ileż to książek, które do mnie zupełnie nie trafiły, oceniłam stosunkowo wysoko jedynie z powodu świadomości ich wielkości... Tak, bywam niekonsekwentna, nie wiem dlaczego.
No cóż, mogę Cię zapewnić, że żadnego z podejść do "Gilgamesza" nie żałuję. Uważam, że warto poznać to dzieło - niewątpliwie wyjątkowe historycznie.
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2019-08-17 23:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Sześć lat to istotnie kaw... | Pingwinek
Pingwinku, odważyłem się oceniać wartość książki według swojego jej odbioru, dlatego niektóre oceny odbiegają od średnich, czego klasycznym przykładem jest Ulisses, wyjątkowo paskudna książka, a przy tym klasyka tłumaczona na wiele języków. Cóż, o gustach się nie rozmawia – tak mogę skwitować popularność tego, hmm, dzieła.
Życie wspomagane przemyśleniami nauczyło mnie nie żałować swoich wyborów, skoro już się dokonały i zmienić ich nie mogę. Nie żałuję i czasu spędzonego nad Ulissesem, w końcu poznałem powieść i wiem, co się ludziom może podobać.
Przyznam się, Pingwinku, do odłożenia powieści Prousta po przeczytaniu kilkudziesięciu stron, i gdyby nie usilne przekonywanie mnie przez znajomą, zapewne nie wróciłbym do lektury. Teraz wiem, że byłbym wtedy uboższy o wiele przeżyć.
Konsekwencji nam wszystkim brakuje, więc sama nie jesteś :-)
Użytkownik: Pingwinek 2019-08-17 23:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Pingwinku, odważyłem się ... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
Zawsze to jakieś pocieszenie ;-)

"Ulisses" wciąż przede mną... I czuję, że się naczeka. Słynny cykl Prousta też w kolejce... Bardzo bym chciała, żeby spodobały mi się te książki, ale obawiam się, że może być odwrotnie. No, czas pokaże. Obiecuję, że ocenię szczerze i odważnie, niezależnie od tego, jakie by te oceny miały być.
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2019-08-18 15:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Zawsze to jakieś pociesze... | Pingwinek
Joyce niech czeka na końcu kolejki, nie ma co się spieszyć do niego, z Proustem jest inaczej, ale przecież wiem i po sobie, że może być niełatwo.
Te dwie powieści przy wszystkich tak istotnych różnicach mają pewną cechą wspólną: właściwie nic się nie dzieje, albo akcja jest szczątkowa, ale (w mojej ocenie) jedna opisuje brzydotę, druga piękno.
Niech Ci się uda to piękno dostrzec.
Użytkownik: Pingwinek 2019-08-18 16:52 napisał(a):
Odpowiedź na: Joyce niech czeka na końc... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
Mam nadzieję, że się uda.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-08-18 09:56 napisał(a):
Odpowiedź na: Pingwinku, odważyłem się ... | KrzysztofOpiekun BiblioNETki
A ja się z całą mocą nie zgodzę, że o gustach się nie rozmawia - być może (ale uważam, że to słabe "być może") gusta trudno jest odmienić, natomiast to, jaki ktoś ma gust, zwyczajnie świadczy o nim samym. Jeżeli podobało mi się i oceniłem wysoko coś, co jest relatywnie literaturą niezbyt wysokich lotów, to może to być moja tzw. "guilty pleasure" (nie wiem, czy istnieje celne sformułowanie tego po polsku?), może też charakteryzować mój BRAK gustu - czyli gustowanie w utworach niskich lotów. Może to także świadczyć o poglądach (przeważnie podciągamy ocenę temu, co jest zgodne z naszymi przekonaniami, a obniżamy temu, co jest przeciwne), o historii naszego życia (np. jeżeli jesteśmy DDA, to silniej porusza nas literatura o problemach alkoholowych w rodzinie itp.). Warto też się zastanowić, co wpłynęło na wykształcenie takiego a nie innego gustu - może brak jakichkolwiek wartościowych lektur w dzieciństwie? A może właśnie silne emocjonalne powiązanie jakiejś lektury z konkretnym momentem życia? (tu taki głupawy lekko przykład - polonezy Chopina kojarzą mi się nieodmiennie z cyklem Thorgal (komiks) i odwrotnie - tylko dlatego, że za młodu przeczytałem pewnego razu cięgiem wszystkie albumy z towarzyszeniem płyty winylowej z nagraniem owych polonezów, odwracanej da capo przez cały czas lektury).
Użytkownik: KrzysztofOpiekun BiblioNETki 2019-08-18 18:50 napisał(a):
Odpowiedź na: A ja się z całą mocą nie ... | LouriOpiekun BiblioNETki
Louri, to wszystko jest słuszne, ale prawda jednak jest w twierdzeniu o niedyskutowaniu. Wypadałoby tylko uzupełnić słowa o wyjątki: zostawiamy w spokoju gusta osób, z którymi rozmawiamy. Rozmawiać można, a więc i oceniać, ogólnie gusta, ponieważ z nimi jest trochę jak z wiarą religijną: raczej nie są racjonalne i dlatego są odporne na argumenty, a ludzie bywają do nich bardzo przywiązani.
Ulisses jest nudny i po prostu niesmaczny jak te przysłowiowe flaki z olejem. Opisując człowieka, autor jakby specjalnie chciał uwypuklić gorsze cechy życia. Wydaje mi się, że powieść jest prawdziwa w znaczeniu zgodności z psychiką ludzką, ale dla mnie nie jest to literatura piękna, ponieważ piękna tam brakuje.
Niechętnie oceniam przeczytane książki. Robiłem to tylko na początku swojej przygody z Biblionetką, później zaprzestałem, natomiast w ostatnich latach daję ocenę tylko tym książkom, o których publikuję tutaj teksty. Unikam oceniania książek, jeśli ocena byłaby niska – z podobnych powodów, dla których staram się nie rozmawiać o gustach moich rozmówców.
Tego rodzaju skojarzenia, o jakich wspomniałeś, i ja mam. Chyba wszyscy ludzie mają. Bywają dziwne, ale są nasze, wzbogacające nasze wspomnienia, nierzadko nam drogie.
I tak jest dobrze.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: