Dodany: 28.10.2012 14:47|Autor: misiak297

Po kolejnej bibie potargowej u Misiakolutków/Petitkolubisiów


Kochani!

Wraz z wyjściem ostatniego gościa zakończyło się spotkanie potargowe u Misiakolutków (Jego Kicencja odetchnął z ulgą, a my się smucimy). Było jak zwykle cudownie, ściany nam od śmiechu popękały, alkohol lał się strumieniami, jedzenie znikało w szybkim tempie - czyli wszystko było prawidłowo:) Kto nie był ten trąba!

Lista obecności:

Alicja
Firmin
Jelonka
Szaraczek
Warwi
Eida
Syrenka
Enga
Viv87
Ktrya
Jarosław Czechowicz
Dres
Misiak/Petitek
Lutek/Lubiś

A teraz pora na imprezowe smaczki, czyli tę część, którą lubimy najbardziej:

- Misiak przywitał pierwszych gości na kolanach. Znaczy, nie dopowiadajcie sobie zbyt dużo. Oczywiście, my chętnie służymy naszym gościom dobrym jadłem, napojem, miłym słowem, biblionetkowicz w dom, książka w dom i w ogóle padamy do nóżek itp. Jednak w tym przypadku chodziło o to, że szorowałem podłogę w kuchni (w sumie nie wiem po co) i tak zastały mnie Alicja i Firmin.

- jako że u nas nie ma domofonu, musiałem biegać do furtki za każdym razem, gdy przybywali kolejni goście. Nie przeszkadzało mi to, czułem się jak Colin Firth w "Dumie i uprzedzeniu" (tak, chodzi o tę scenę z Fitzwilliamem Darcym w mokrej koszuli)

- jedzenia było w bród. Lutek i ja przygotowaliśmy sałatki, Lutek ponadto pyszny żurek (dziękujemy, Engo kochana, za pomoc w krojeniu pieczarek!), ale i goście dopisali. Szaraczek przyniosła piernik cytrynowy, Jelonka andruta z masą krówkową (wiesz, jak zdobyć moje serce!), a Viv miodownik. Reszta nie zapomniała o chrupkich przekąskach, alkoholu, herbatce, ciasteczkach, a także jedzonku dla Kicencji.

- Jego Kicencja przez większą część wieczoru ze stoickim spokojem okupował swój fotel, nie zwracając uwagi na gości (nie tak cię wychowaliśmy, kocie! Miałeś konwersować o literaturze!). Można powiedzieć, że spał w najlepsze mimo hałasów dookoła. Potem - wobec tego, że Jarek zajął jego fotel - najpierw się obraził (czyli siadł demonstracyjnie tyłem do gości), a potem testował kolana wszystkich gości. Najdłużej chyba siedział u Engi, ale obraził się, kiedy po pół godzinie wybrana drogą eliminacji Enga drgnęła (zaczęła znów oddychać) i kolejna obraza kocia gotowa.

- największą niespodzianką wieczoru okazał się Dres - świeżo upieczony biblionetkowicz, który zwabiony (jak sądziliśmy) odgłosami imprezy, stał długo pod furtką, zerkał w oświetlone okna, gdzie rozbrzmiewał zachęcający śmiech (przypomina mi się "Dziewczynka z zapałkami") i pewnie stałby tak do rana, gdyby nie przyjechała grupa blogerów i nie wślizgnął się za nimi. Był to człowiek w płóciennej masce (a la "Krzyk") i wszyscy zachodziliśmy w głowę, skąd zna adres i nicki, choć oczywiście przyjęliśmy przybysza z radością U nas zawsze jest dodatkowe nakrycie - jak na Wigilii!). Kochani niespodziewani przybysze, wskazówka na przyszłość: nie stójcie pod furtką, pytajcie o nasze namiary, krzyczcie pod oknem, ostatecznie rzucajcie w okno kamyczkami (tylko tak, żeby nie wybić szyby).

- później Dres pozbył się płóciennej maski. Okazało się także, że w całą sprawę zamieszana jest Jelonka (Dres to jej najlepszy przyjaciel), a po prostu sława Misiakolutków wyprzedziła Misiakolutki. I Dres chciał bardzo poznać Misiakolutki (które przechrzcił na Petitkolubisie). Petitek to piszący tę relację - Lubiś to ten, który zwala pisanie relacji na Petitka. Swoją drogą okazało się, że biblionetkowy Lutek to wcale nie kot i wcale nie dziecko (choć z tym drugim określeniem niejaki Misiak niekiedy by polemizował...).

- było jak zwykle bardzo dużo czułości, przytuleń itp. Ogólnie miłość rządzi, jak zwykle. W pewnym momencie Misiakolutki/Petitkolubisie przytulały jedną ze swych żon i owa żona zapytała: "Czemu ja jestem mokra?". Cóż, kochana, Twoi mężowie wiedzą jak najlepiej się przytula!

- jako że zbliża się Święto Zmarłych, nie mogło zabraknąć tematu cmentarzy. Szaraczek przyznała się, że przedstawia kolegów zmarłym krewnym, a ktoś inny dodał, że często nawołuje tych krewnych, których nagrobka nie umie odnaleźć. I jeszcze było o niezawodnym funkcjonowaniu GPS-u cmentarnego.

- Syrenka jak zwykle opowiadała anegdoty, z których nawet Jego Kicencja się śmiał. Myślę, kochana, że do końca biblionetki będziesz skazana na opowiadanie anegdoty o słomce (słyszałem ją już sześć razy i nadal mnie śmieszy!). I jeszcze jedno - ja chcę poznać całą Twoją rodzinę!

- Szaraczek przyznała się, że podczas wizyty we Wrocławiu grzeszyła nadmiernie nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu. Szaraczku, to nie było z Twojej winy, rozgrzeszamy Cię (a Misiaka słowo się liczy w tej materii - wszak rodowity Ślązak, choć z Górnego Śląska, czyli spoza Wrocławia)

- Szaraczek jeszcze zwierzała się z tego, jak dobrze dogaduje się z Azjatami (wiodła jednego na krakowski rynek - a raczej u-wodzili się wzajemnie) i znerwicowanymi moherowymi beretami, które wystrzelałyby (żeby nie ująć tego bardziej dosadnie) pół świata. Toć nasz Szaraczek jest ostoją prawdziwych cnót i chrześcijańskiego miłosierdzia. Kochana, mogłabyś zostać panią-ksiądz, nie miałabyś więcej problemów z dotarciem do kościołów!

- rozmawialiśmy też dużo o miłości, bo my się wszyscy kochamy. Doszliśmy do wniosku, że najpierw lepiej znaleźć się w łóżku, a dopiero potem przystępować do realizowania planów, np. przykuwania, czy kto co tam lubi, nie wnikajmy (uniknie się wtedy wielu nieoczekiwanych nieprzyjemności dalekich od oczekiwanych przyjemności), a także że trzeba być bardziej dyskretnym, kiedy jedzie się pod namiot (tym bardziej jeśli nie ma się namiotu...) a także rozważniej wybierać schroniska (a nuż obok będzie głośno spała - jesteśmy dorośli, wiemy, że nie mam na myśli chrapania - jakaś para). No i rada dla wszystkich - dziewczyny nie przepuszczajcie facetów w drzwiach! Równouprawnienie równouprawnieniem, ale może to prowadzić do nieporozumień.

- było też o chorobach. Okazuje się, że istnieje taka zwana "vanish" i że ma związek z pewnym znanym wybielaczem (ciekawe, dlaczego nie mówią o tym w reklamach?).

- robiliśmy zdjęcia. Najwięcej ma Jego Kicencja (to niesprawiedliwe - on sam nam nawet grupowego cyknąć nie chciał!).

- rozmawialiśmy o zwierzątkach. Nie tylko o pięknych kotkach (puci, puci, Jego Kicencja!) czy przekupnych pieskach (jeden sprzedał cały dom za dwa kabanosy! Przy okazji: nigdy nie rozpowiadajcie, że wybieracie się na Majorkę - okaże się, że włamywacze w tym czasie mogą wybrać się do was!). Najwięcej miejsca poświęciliśmy jednak pytonom. Jarek usilnie pytał (jeśli dobrze pamiętam - może ktoś sprostuje tego nieszczęsnego pytona, ale po prostu dyskusja się nader szybko rozwinęła i każdy chciał zabrać głos - żeby nam się tak chciało pogadać o "Nad Niemnem" na przykład...), czy mizialiśmy kiedyś pytona. Niektórzy się przyznali (nawet Szaraczek telefonicznie zapewniała, że brała w czymś takim udział). Jarek zadeklarował, że wyhoduje takiego pytona, że wszyscy będziemy chcieli go miziać.
Trzymamy za... słowo.

- generalnie całą imprezę moglibyśmy podsumować jednym zwrotem "lubię to". Niech się wpisuje każdy, kto tak uważa!

Dziękujemy za przybycie, świetną zabawę i... do następnego!



Wyświetleń: 14377
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 32
Użytkownik: lutek01 28.10.2012 14:49 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Wszystkim zacnym gościom dziękujemy za przybycie, za wszelkie prezenty, prowianty i za miłe towarzystwo. Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy w przyszłości!
Lubię to!
Użytkownik: Fiona54 28.10.2012 15:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Widzę, że była świetna zabawa:) Już Wam zazdroszczę:) Z tekstu aż promienieje poimprezowa energia:)))
Użytkownik: misiabela 28.10.2012 15:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Też to lubię, mimo że mnie tam nie było i pewnie długo nie będzie, psiakość! Nie mogliście się przeprowadzić do Łodzi, hę?
Użytkownik: margines 28.10.2012 16:17 napisał(a):
Odpowiedź na: Też to lubię, mimo że mni... | misiabela
... raczej do Wrocławia:)!
Użytkownik: anek7 28.10.2012 15:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Ach jakże zazdroszczę...

Ale Misiaczku, żeby Tobie się wkradł taki paskudny literacki błąd? Toż Mark Darcy to z "Bridget Jones"... Natomiast jedyny i prawdziwy pan Darcy z "Dumy i uprzedzenia" nosił niezwykle romantyczne imię Fitzwilliam:)
Użytkownik: misiak297 28.10.2012 15:22 napisał(a):
Odpowiedź na: Ach jakże zazdroszczę... ... | anek7
Już poprawiam, bo to skandal - ale tylko przez niedopatrzenie. Dobrze znam personalia obu panów:)

Użytkownik: ktrya 28.10.2012 15:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Bardzo lubię to! ;)

Dzięki, dzięki i jeszcze raz dzięki dla gospodarzy i obecnych!

Gdybym była teletubisiem, to bym wołała jeszcze, jeszcze raz. :)
Użytkownik: sardegna 28.10.2012 16:17 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Ja też Lubię to! i bardzo żałuję, że nie mogłam przybyć. Może innym razem uda mi się Was odwiedzić :) Impreza musiała być rewelacyjna, ale to żadne przecież odkrycie :) pozdrawiam Was serdecznie
Użytkownik: margines 28.10.2012 16:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Jak zwykle "pożarłem" wzrokiem całą relację, obśmiewając się do niemożliwości:)!
"Niesamowitość" w pełnej... krasie!

Uwielbiam to!
Użytkownik: dres 28.10.2012 17:17 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Dziekuje wszystkim za ciepłe przyjęcie ♡
Użytkownik: reniferze 28.10.2012 18:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Biedna pracująco-szkoląca się reniferze szlocha teraz z żalu, że nie mogła w tym spotkaniu uczestniczyć.. buuuuuuuuuuuuuuu.. :'(.
Użytkownik: Anna 46 28.10.2012 19:07 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Niby Kraków niedaleko, a mnie ciągle nie po drodze. Pora to zmienić, tym bardziej, że synusia i synusiową w Kraku posiadam. Odpada zerkanie na zegar, "bo mi ostatni pociąg ucieknie"; a tramwaj nie se ucieka.:-)

Relacja przecudnej urody, smakowita i soczysta - zapisuję się w kolejkę na mizianie pytona.

Ściskam Was, Petitkolubisie*

----------------
* czemu nie Jeżyki? Czekoladkowe, pełne baklaijek i pyszniutkie. A na petitki to się kiedyś mówiło "bure petity"
Użytkownik: Anna 46 28.10.2012 19:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Niby Kraków niedaleko, a ... | Anna 46
... pełne bakalijek. Chociaż taka baklaijka może być być ciekawa jako dodatek.
Użytkownik: mafiaOpiekun BiblioNETki 28.10.2012 19:39 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
;)
Użytkownik: alicja225 28.10.2012 20:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Po 7,5h podróży jestem w stanie dziś powiedzieć tylko tyle, że to była moja najlepsza impreza biblionetkowa. "Lubię to" jest przereklamowane, gdyż nie oddaje w najmniejszym stopniu moich uczuć. A o tych napiszę jutro - jak się wyśpię;)
Użytkownik: Eida 28.10.2012 21:39 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Serdecznie dziękuję za zaproszenie i świetną imprezę. Kto nie był, niech żałuje!
Użytkownik: Szaraczek 28.10.2012 21:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Za czasów kiedy jeszcze w domu odbierałam telewizję (teraz ostał mi się tylko telewizor) zdarzyło mi się oglądać reklamę z cyklu "Petitki-lubisie to przepyszne misie!" W nawiązaniu do tego mogę jedynie autorytatywnie stwierdzić, iż imprezka petitko-lubisiowa była absolutnie przepyszna!!!!! Ileż to razy pokładałam się ze śmiechu! Ach, jakże żałuję, że opuściłam wątek pytono-miziający! Bardzo dziękuję za ten cudowny wieczór gospodarzom, wszystkim obecnym, a nawet nieobecnym (jak na przykład dobrym sąsiadom, którzy nie dość,że w ścianę nie walili i straży miejskiej nie wzywali, to jeszcze nawet krzesła pożyczali)!! :))
Użytkownik: joanna.syrenka 29.10.2012 00:23 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Hahaha, "Lubię to!" :D - z dedykacją dla Jarka Cz. (i jego pytona :P)
Oj, jeszcze moja przaśna gębusia śmieje się na wspomnienie przemiłego spotkania i radosnej konwersacji, po której tradycyjnie boli mnie brzuch ze śmiechu... Po prostu - pod adres Misiakolutków, ekhmmm, Petitkolubisiów - chce się zawsze przybywać!
Bardzo Wam wszyscy, kochani, dziękuję, cieszę się, że mogłam poznać parę nowych osób (nooo, Dres - nie da się ukryć - miał wejście smoka!), cieszę się, że mogłam pobyć ze "starymi" znajomymi :)
Już się szykuję na Targi za rok, może w końcu uda mi się Mamusię na spotkanie któreś wyciągnąć, bo jeszcze się okaże - tak jak z Misiakolutkami - że sława ją wyprzedzi :)))

Buziaki i uściski - prosto z podróży. Dopiero co wróciłam!
Użytkownik: dansemacabre 29.10.2012 06:25 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Bardzo mi było miło! :) Śmiejcie się, śmiejcie - jak sobie kupię i wyhoduję moje zwierzątko, każdy będzie chciał przyjść i pomiziać zamiast zwijać mi książki z półek, gdy nie widzę :P
Pozdrawiam :)
Użytkownik: jakozak 29.10.2012 08:32 napisał(a):
Odpowiedź na: Bardzo mi było miło! :) Ś... | dansemacabre
:-)))
To może pyton-bookguard?
Użytkownik: dansemacabre 29.10.2012 11:41 napisał(a):
Odpowiedź na: :-))) To może pyton-book... | jakozak
Jolu, w takiej roli między innymi go widzę :)
Użytkownik: jakozak 29.10.2012 13:02 napisał(a):
Odpowiedź na: Jolu, w takiej roli międz... | dansemacabre
I głaskać każesz? A! Głaskać można, byle nie sięgać dalej: w półki.

Głaskałam kiedyś w Zakopanem. Bardzo miły w dotyku. Jak jedwab. I nie pilnował stoiska. :-)
Użytkownik: Szaraczek 29.10.2012 11:11 napisał(a):
Odpowiedź na: Bardzo mi było miło! :) Ś... | dansemacabre
Ależ ja się wcale nie śmieję! Raz na wystawie węży i pająków pozwolono mi takiego słodkiego 2,5-metrowego pytona zainstalować sobie na własnej szyi, pomiziać wymienionego delikatnie (a skórę w dotyku to-to miało bardzo milutką) i z dreszczykiem emocji.. Wszak zwierzątko mogło mnie polubić bardziej i z wzajemności nabrać ochoty na przytulanie w pętelkę. :)

Tak więc hoduj, Jareczku, hoduj pytona, a przekonasz się, że się nie śmiejemy, tylko cieszymy samą perspektywą miziania pytona i imprezki u Ciebie z książkami w tle! :)))
Użytkownik: dansemacabre 29.10.2012 11:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Ależ ja się wcale nie śmi... | Szaraczek
Najpierw muszę kupić terrarium, potem zwierzątko. Jak mi wreszcie gdzieś zaczną płacić za recenzje, fantazje staną się rzeczywistością. Ale zapraszam i bez węża, kiedyś coś zorganizujemy :)
Użytkownik: jakozak 29.10.2012 08:31 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Tak, jakbym tam była.
Misiaku, brawo za piękną relację.
Będę miziać wszystkich. Pytona tez będę. :-)
Użytkownik: Viv87 29.10.2012 09:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Czytając relację, płakałam rzewnymi łzami - ze śmiechu i z żalu, że to już dzieje minione. Ale faktem jest, Petitku, że powinieneś się realizować w reportażach, bo było dokładnie tak, jak głosisz! Lubię to!

Od siebie dodam jeszcze dyktaturę talerza i nietypowe zdarzenia czasowe, towarzyszące waszej imprezie - otóż każdy uczestnik zyskał dodatkową godzinę, ładnie zapakowaną i wręczaną tym, którzy dotrwali do drugiej... trzeciej... nie, jednak drugiej :D
Użytkownik: Szaraczek 29.10.2012 10:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytając relację, płakała... | Viv87
Ponieważ żyjesz i humor Ci dopisuję, więc wnoszę, że talerz wrócił do domu cały, zdrowy i bez ryski! Nawet się miałam dopytać o ten zaborczy i wygodnicki przedmiot. Mam nadzieję, że na Waszej kanapie będzie talerzowi równie wygodnie jak na misiakolutkowej. :))
Użytkownik: Szaraczek 29.10.2012 11:36 napisał(a):
Odpowiedź na: Ponieważ żyjesz i humor C... | Szaraczek
Przypadkiem zakradł mi się błąd: winno być "humor Ci dopisuje".
Użytkownik: Viv87 29.10.2012 12:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Przypadkiem zakradł mi si... | Szaraczek
Tak, talerz dożył końca imprezy, szaleńczy bieg do i z taksówki po świeżym śniegu oraz nieudolne próby otworzenia drzwi bez budzenia całego bloku :D Życie moje jest uratowane, ale na następna imprezę kupię sobie własny talerz i po konsumpcji to komisyjnie rozbiję :D
Użytkownik: warwi 29.10.2012 14:50 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Muszę podziękować zapobiegliwym gospodarzom i przemiłym gościom:) Było bardzo, bardzo fajnie:) Jeszcze dzisiaj się śmieję :D
A lubię to to chyba trochę za mało;)
Użytkownik: jelonka 02.11.2012 09:51 napisał(a):
Odpowiedź na: Kochani! Wraz z wyjści... | misiak297
Ja to ogromnie lubię :)
mam nadzieję, że mój drogi przyjaciel pod moją nieobecność był nadal "grzeczny" ;)

Użytkownik: Viv87 03.11.2012 19:04 napisał(a):
Odpowiedź na: Ja to ogromnie lubię :) ... | jelonka
Był, był, tak się zżyliśmy, że teraz jest on również naszym przyjacielem :)
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: