Dodany: 22.05.2023 22:28|Autor: zielkowiak

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Daleko po torach: Przez Rosję aż do Chin
Nowak Ewa (ur. 1988)

5 osób poleca ten tekst.

Bezkres, chaos i morze moczu


Skusił mnie temat. Kolej Transsyberyjska, Wschód, bezkres, przygoda… Ech, dałam się nabrać!
Na okładce jest napisane: "W lekki i humorystyczny sposób [książka] opowiada o paradoksach życia w Moskwie, nostalgicznym bezkresie mongolskich stepów czy fascynującym chaosie charakterystycznym dla Pekinu (…)"[1].

Bezkres i chaos to powinien być podtytuł tej książki, bezkres nieznajomości ojczystego języka i chaos w opisie odwiedzanych miejsc.

Nie wiem w ogóle, od czego mam zacząć, tak zmęczyła i zniesmaczyła mnie ta książka.

PRL to według Autorki skrót od Polskaja Narodnaja Respublika.
Wspomina filmy z udziałem Patrica Swayzego.
"Zadowolenie wyraża, chrząkając przed siebie" [2].
"Pojawienie się herbaty w Rosji owiane jest rąbkiem tajemnicy" [3].
"Ruchliwe ulice wzbijają fałdy kurzu" [4].

I tak dalej, i tak dalej… Gdzie jest korekta, ja się pytam?

Temat, jak powiedziałam na wstępie, super. Podróż Koleją Transsyberyjską to jedno z moich marzeń podróżniczych, na razie odłożone na później. Ewie Nowak udało się swoje marzenie zrealizować, czego owocem jest ta książka. Wraz z grupą przyjaciół wyrusza w podróż z Moskwy przez Irkuck, Pekin, Hongkong i Szanghaj do Mongolii i z powrotem.

Mnóstwo fascynujących miejsc, spostrzeżeń, spotkań… wszystko to mogłoby być owocem tej wyprawy, jednak autorkę bardziej interesuje stan jej pęcherza (serio, czasami opis tego, że chce jej się siku, jest dość niesmaczny) i niechęć do lokalnych potraw, bo mogłyby być z tego…niepokoje gastryczne.

Czytając książkę, miałam wrażenie, jakbym obcowała z dziennikiem podróżnym okraszonym cytatami z Wikipedii. Zafascynowana kulturą rosyjską Ewa Nowak serwuje nam co i rusz próbki języka w polskiej transkrypcji fonetycznej, nie zawsze poprawnej (np. stacja metra Płoszad Revolutsi) – po co? Żeby pochwalić się znajomością mowy Puszkina? W ogóle autorka przedstawia się tutaj jako poliglotka, bo i chińskim też włada. Szanuję ogólnie takie podejście do podróży, znajomość języka bardzo pomaga, otwiera wiele drzwi. Tutaj jednak mam wrażenie, że Nowak pogardliwie wypowiada się o tych, którzy jej nie rozumieli, albo z którymi ona nie mogła się dogadać (Czeczeni, Chińczycy). O jednym z nich pisze: "Dziadek był po prostu creepy" [5].

Wnikliwy opis człowieka spotkanego po drodze… "Co innego Europejczycy, łatwo rozpoznać, że James to Niemiec – wyraziste rysy i specyficzny styl bycia podkreślały jego narodowość". [6]

Oczekiwałam również, sięgając po "Daleko po torach", że dowiem się czegoś o odwiedzanych przez autorkę krajach, miejscach, zabytkach. I tak na przykład o Muzeum Historycznym w Moskwie pisze: "W muzeum znajdują się miliony przeróżnych eksponatów. (…) różne mapy, starożytne narzędzia, a nawet biżuteria" [7]. No, kto by pomyślał! Nowak jednak skupia się przede wszystkim na sobie i swoich przeżyciach.

"No, ostatnio taki zawód to chyba ostatni raz przeżyłam w podstawówce, kiedy rozeszłam się ze swoim wybrankiem, bo – o ile dobrze pamiętam – spoglądał zbyt długo w kierunku jakiejś dziuni i ten fakt zaiste mi się nie spodobał!"[8]. Co to jest w końcu – książka podróżnicza czy "Mój kochany pamiętniczku"?

Dla swoich towarzyszy podróży autorka musi być chodzącą encyklopedią, bo zna się na wszystkim – na gwarze śląskiej i warszawskiej (kuriozalny tekst na str. 127), historii Chin, ofercie firmy Apple i anatomii człowieka (kubki, w wersji książkowej są to zawsze "kubeczki", smakowe produkują ślinę, a na dworcu, siadając na podłodze, można złapać "kantońskiego hemoroida"). W Mongolii jurty buduje się z "dość badziewnego filcu, tak zwanego wojłoku" [9]. Gdyby Nowak poczytała trochę, wiedziałaby, że wojłok jest idealnym pokryciem domu w surowych warunkach klimatycznych.

I na koniec - zdjęcia! Słabej jakości, niedoświetlone, ale za to na prawie każdym jest ONA, autorka, ewentualnie w towarzystwie współpasażerów. Zwykle w taki sposób sfotografowana, że przesłania główny obiekt zdjęcia.

Podsumowując – to książka bogatej nastolatki napisana dla innych nastolatek. Mnóstwo w niej słów, ale niewiele rzetelnych treści. Język jest prosty, ale silący się na bardziej literacki, pomimo wtrącania wielu słów potocznych, młodzieżowych, które nie dla każdego czytelnika będą zrozumiałe. Byłoby dobrze, gdyby autorka unikała porównywania obładowanych podróżnych do Cyganów, a tępej miny – do miny typowego Mongoła. Niepotrzebne jest także podawanie szczegółowych informacji, które za rok czy dwa będą już nieaktualne.

Jak widać, by napisać dobrą książkę podróżniczą, nie wystarczy tylko mieć pieniądze, by przemieszczać się z miejsca na miejsce. Omijajcie szerokim łukiem!

[1] Ewa Nowak, "Daleko po torach: Przez Rosję aż do Chin", wyd. Novae Res, 2006.
[2] Tamże, s. 67.
[3] Tamże, s. 104.
[4] Tamże, s. 181.
[5] Tamże, s. 125.
[6] Tamże, s. 140.
[7] Tamże, s. 32.
[8] Tamże, s. 109.
[3] Tamże, s. 403.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1437
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 8
Użytkownik: misiak297 04.06.2023 20:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Skusił mnie temat. Kolej ... | zielkowiak
Za to dobrze mieć pieniądze, żeby ją wydać...

Novae Res - i wszystko jasne (a propos poziomu korekty).
Użytkownik: zielkowiak 08.06.2023 12:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Skusił mnie temat. Kolej ... | zielkowiak
Tak korekta to dramat!
Użytkownik: ksiązkiksiążkami 02.08.2023 11:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Skusił mnie temat. Kolej ... | zielkowiak
Dzień dobry,
nie mam zwyczaju komentowania recenzji pod własną książką, ale to będzie mój pierwszy raz ;)
Można zastanowić się dlaczego akurat teraz...
Nie, nie dlatego, że nie potrafię przyjąć krytyki, bo każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii, ale zdecydowałam się na ten wpis, bo to chyba pierwsza recenzja napisana z tak wielką pogardą i złością. Czytając ją, miałam niejednokrotnie wrażenie, że Pani recenzentka gdyby tylko mogła, chętnie by na mnie splunęła :)
Ku wyjaśnieniu... nie jestem zawodową pisarką. Napisana przeze mnie książka to zbiór przeżyć i doświadczeń z podróży moich marzeń. Wyjeżdżając, nie myślałam, że kiedykolwiek zdecyduję się na napisanie tekstu, którym na dodatek będę mogła się z kimś podzielić. Skąd głównie zdjęcia z moją osobą? Bo zamiast kupować kiczowate "kurzo- stójki" wolę mieć pamiątkowe zdjęcia z miejsc, jakie udało mi się odwiedzić ;) a jak wcześniej wspomniałam- nie sądziłam, że zdjęcia samych obiektów mogą w przyszłości okazać się przydatne.
Do innych kwestii, jakie zostały przytoczone, a raczej wyrwane z kontekstu, również mogłabym się odnieść, pozostawię je jednak bez komentarza :)
Na podstawie innych recenzji, wnioskuję ogólne Pani niezadowolenie z życia: "nie każdy ma tak dobre warunki mieszkaniowe" / "zawierała wiele stron banałów"/ "nie zachęcało mnie do sięgnięcia po drugą pozycję- sądząc po okładce, napisaną w tym samym stylu- ale postanowiłam przeczytać "Przędzę". Po pierwsze dostałam jej egzemplarz za darmo..." Myślę, że zanim sięgnie Pani po kolejną książkę i będzie doszukiwać się tego, kto ma lepiej, a kto gorzej... to może najpierw warto poukładać swoje sprawy i po prostu siebie polubić ;)
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia! :)
Ewa - ta od Daleko Po Torach.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 02.08.2023 13:15 napisał(a):
Odpowiedź na: Dzień dobry, nie mam zw... | ksiązkiksiążkami
Ale co z tą korektą, dlaczego jej nie było? I co z tymi lapsusami językowymi; czy, Szanowna Autorko, dostrzegasz, co jest nie tak w tych zacytowanych przykładach?

(przy okazji: naprawdę warto zaznajomić się z podstawami zasad pisowni, czyli np. oddzielaniem myślników spacją z obu stron)
Użytkownik: ksiązkiksiążkami 02.08.2023 17:27 napisał(a):
Odpowiedź na: Ale co z tą korektą, dlac... | LouriOpiekun BiblioNETki
Jak wspomniałam wcześniej- nie jestem zawodową pisarką. Myślę, że ta informacja powinna być wystarczająca.
Mój tekst przeszedł przez redaktora technicznego oraz inne osoby z wydawnictwa, które korygowały go od początku do końca.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 02.08.2023 17:40 napisał(a):
Odpowiedź na: Jak wspomniałam wcześniej... | ksiązkiksiążkami
Aż się przypomina stary dowcip "przecież nie jestem śpiewaczką"… W takim razie, jeśli musiałaś zapłacić za korektę itp. (skoro to self-publishing), to ktoś tutaj Cię chyba naciągnął. No i serio – nie warto robić broni z własnej ignorancji.
Użytkownik: zielkowiak 03.08.2023 23:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Dzień dobry, nie mam zw... | ksiązkiksiążkami
Dzień dobry Pani Ewo,

bardzo zachęcam do podróży i pisania o nich. Najlepiej na blogu. Wtedy nikt się nie czepia zapisu słów, nietypowych własnych refleksji, wybranych zdjęć itp. Sama czytam takie blogi lub/i wpisy na fb. Lubię ich osobistość i nie oczekuję perfekcji. Od wydanej książki oczekuję jednak zdecydowanie więcej.

Czy mój nastrój wpływa na odbiór lektur, które czytam? Zapewne każdy nastrój jakoś wpływa... Czy jestem sfrustrowana i nie lubię siebie? Tu już polemizowałabym. Wydaje mi się też, że sugerowanie komukolwiek z czytelników, że siebie nie lubi i powinien poukładać swoje sprawy, nie przystoi autorowi książek.

I nie, nie chciałabym na Panią splunąć, ani na jakiegokolwiek człowieka (czy też zwierzę), po prostu nie podoba mi się Pani książka. W dodatku uważam, że nie sprawdziło się wydawnictwo, nie dbając o prawidłową redakcję i korektę tekstu.

Z pozdrowieniami

Zielkowiak

PS. Zachęcam do korzystania z Biblionetki. Oceniania książek, pisania własnych opinii i recenzji
Użytkownik: janmamut 02.08.2023 19:38 napisał(a):
Odpowiedź na: Skusił mnie temat. Kolej ... | zielkowiak
Przeczytałem darmowy fragment. Ależ to jest koszmarne! Byk na byku siedzi i bykiem pogania.

Transkrypcja rosyjska wzięta nie wiadomo skąd, bo jeśli "ekskursja", czyli niby zgodnie z niezbyt staranną wymową, to na pewno nie "Zdrawstwujtie, dokumienty pożalujsta". Z kolei jeśli w tym "zdrawstwujtie" jest "w", to dlaczego mamy "Vadima" i "varjenije"? I dlaczego "Ploszczad" przez "l" nie "ł", o końcowym zmiękczeniu nie wspominając? Do tego "Ohotnyj" zamiast "Ochotnyj" i parę podobnych kwiatków.

Kalectwo językowe widoczne i w innych fragmentach. Wkładanie stopy "w plastikowe, zimne łyżwy" godne koszmarów z oryginalnej wersji Kopciuszka. Dlaczego mamy "Sylwester", ale już "sylwestra", wie chyba tylko autorka.

Dziękuję za ostrzeżenie. Pieniędzy bym na tego potworka oczywiście nie wydał, ale mógłbym zmarnować czas.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: