Dodany: 2020-09-01 15:22|Autor: pawelw

Książki i okolice> Konkursy biblionetkowe

2 osoby polecają ten tekst.

Roboty po polsku - konkurs nr 240


Przedstawiam konkurs nr 240, który przygotował Sten


Roboty po polsku

Byli kosmici po polsku, a teraz mamy roboty, tudzież automaty po polsku, czyli z polskiej literatury fantastycznej.

Mamy do odgadnięcia 20 fiszek pochodzących, powtarzam, tylko z dzieł polskich autorów. Jest trochę klasyki, trochę nowości, trochę staroci, coś dla młodzieży. Te mniej znane mam ocenione.

Odpowiedzi można przesyłać za pomocą PW, do 16 września

Punktacja: za autora 1 pkt., za tytuł 1 pkt. W przypadku zbiorów opowiadań wystarczy tytuł zbioru, choć tytuł opowiadania jest dopuszczalny. Łącznie 40 pkt. do zdobycia.



Roboty jak to maszyny czasem się psują.

1.

– Proszę, oto pani sok... zgrzyt – Otworzył manipulator, stawiając nieistniejącą szklankę na blacie. Odwrócił się i odjechał.
– Miałem zamiar zamówić coś jeszcze – powiedział tata, obserwując robota wjeżdżającego do toalety – ale zmieniłem zdanie...
Robot wrócił na salę i wjechał we właściwe drzwi. Nie minęło dziesięć sekund, jak stamtąd wyjechał.
– Proszę, oto pani zgrzyt... – postawił przed mamą A. plastikową butelkę ze smarem do łożysk i odjechał w głąb sali.

2.

Robot ów miał wszystkie członki obwiązane sznurkiem i posztukowane przepalonymi rurami od piecyków, zamiast głowy – stary garnek dziurawy, w którym myślenie jego dudniło i zacinało się, iskrząc, kark wzmocniony prowizorycznie kawałkiem sztachety, a w otwartym brzuchu trzęsące się i filujące lampy katodowe, które ten nieszczęśnik przytrzymywał swobodną ręką, drugą nieustannie dokręcając śrubki poluzowane; kiedy zaś, kusztykając, mijał furtkę B. posiadłości, przepaliły mu się cztery naraz bezpieczniki, tak że w kłębach dymu i fetorze skwierczącej izolacji zaczął się rozsypywać na oczach konstruktora.

(Awarie mogą mieć charakter psychologiczny).

3.

Władze Autonomii C. próbowały temu przeciwdziałać, nakazując wyposażanie maszyn w zaawansowane obwody heurystyczne, nie bacząc na związane z tym ryzyko. A było ono ogromne, jako że pozostawione samym sobie automaty, zależnie od stopnia złożoności realizowanych zadań, wcześniej lub później uzyskiwały samoświadomość. Skutki tego były z reguły opłakane, bo uwięzione w pozbawionym zmysłów ciele młodziutkie jaźnie, targane nieznanymi emocjami, nieodmiennie dochodziły do skądinąd słusznego wniosku, że jedynym sposobem na uwolnienie się od psychosomatycznej udręki jest autodestrukcja.

4.

– Gdzie masz tę wodę?
Automat powtórzył jeszcze dwa razy „wysoka temperatura” i z łudzącym wrażeniem, że działa w nim ukryty człowiek – bo wykonał obu rękami gest zaskoczenia, szybki i nieporadny zarazem, podnosząc je kolejno do oczu, których obiektywy poruszyły się w oczodołowej oprawie, skierowane na wnętrze metalowych dłoni – powiedział:
– Nie ma wody. D.
– Więc gdzie jest ta woda? – nalegał A. Spod przymrużonych powiek obserwował górującego nad nim o głowę robota, który wydał kilka niezrozumiałych odgłosów i nieoczekiwanie wyrzekł basem:
– Za... pomniałem.

5.

Mama była czerwona ze wstydu. Powiedziała zakłopotaniem:
– To doskonała maszyna samoorganizująca! tylko wczoraj B. zmieniał program i pewnie coś pokręcił. – C. – zwróciła się do robota – zlikwiduj przyczynę tych zakłóceń.
– Ja nie rozumiem – zaczęła ciotka i chciała powiedzieć: „nie rozumiem, jak można dziecku powierzyć tak odpowiedzialną pracę,” ale nie dokończyła. Stała się rzecz straszna. C. chwycił ciotkę w pasie swoimi najdłuższymi chwytakami, uniósł w powietrze, podjechał do drzwi, otworzył je, wystawił ciotkę na dach, szczelnie zamknął drzwi i stanął obok nich.
Podczas tej operacji ciotka wrzeszczała:
– Stało się! To bunt, bunt! Och, że też tego dożyłam!

6.

Jednego robota zgubiło zamiłowanie do hazardu a drugiego pociąg do oliwy.


Czasami się buntują.

7.

„Drobny incydent. Maszyny bez naszej wiedzy zwiększyły tempo reprodukcji. Mnożyły się
coraz szybciej, przekraczając wyznaczone limity i granice bezpieczeństwa. W ciągu jednej doby zrównały z ziemią osiedle mieszkaniowe, zniszczyły obserwatoria, jednocześnie przekazały nam informacje, że walczą o przestrzeń do życia, że zamierzają opanować całą planetę, a potem wyruszą na podbój Ziemi i innych planet. Oczywiście przeceniły swoje możliwości, lecz nie koordynowana reprodukcja mogła zagrozić bezpieczeństwu Marsa i liniom komunikacyjnym tej strefy.”
„I wtedy rozpoczęliście walkę.”
„Tak, postanowiliśmy wprowadzić do maszyn sterujących maszynami nowe programy,
zmieniając cykl reprodukcji na cykl samounicestwienia. Nie było to łatwe. Opracowałem program, w którym zaszyfrowaliśmy informację, że część maszyn została wadliwie skonstruowana, a do ich
produkcji użyto gorszych surowców, że lepsze maszyny zamierzają zniszczyć maszyny kiepskie, by nie obniżać poziomu reprodukcji. A jednocześnie zakodowaliśmy poufną wiadomość, że maszyny
wyższej jakości pragną za wszelką cenę uniknąć niebezpieczeństwa konkurencji następnych
generacji i broniąc się przed wycofaniem z obiegu, reprodukują byle jak, wbrew instrukcjom. Te programy spełniły nasze nadzieje. Maszyny poczęły walczyć z sobą i był to pierwszy krok do
samounicestwienia. Od czasu do czasu ingerowaliśmy, programując coraz bardziej judzące
informacje. Minął rok i dwie trzecie maszyn uległo doszczętnemu zniszczeniu. Niebezpieczeństwo eksplozji demograficznej maszyn zostało zażegnane.”

8.

– A to już słyszałem, że mój wnuk będzie przywódcą ludzkości – powiedział.
Gość ze zdumienia wytrzeszczył oczy.
– No przylazł u kiedyś taki goły kulturysta, mówił że jest uczniem od szewca... A o – wskazał dłonią przez okno.
Metalowy mocno już zardzewiały kościotrup stał na polu w charakterze stracha na wróble.

Mogą też uchodzić za człowieka.

9.

D. wlepił pełen niedowierzania wzrok w nieruchomego robota stojącego przy ścianie w pobliżu drzwi. Syntetyczny człowiek stanowił wierną kopię profesora A., swego twórcy. Z lekko zwróconą ku drzwiom głową zdawał się nasłuchiwać jakichś odgłosów z korytarza.
Obydwaj chłopcy w napięciu przyglądali się robotowi. W końcu D. pierwszy odezwał się półgłosem:
– Jak łudząco jest on podobny do twego ojca! Wciąż mam wrażenie, że zaraz poruszy się i przemówi do nas... Czy naprawdę jesteś pewny, że to tylko sztuczny sobowtór...?
– Nie bój się, D.! To naprawdę robot. Ojciec budował go przez kilka lat, wciąż ulepszał, wyposażał w nowe umiejętności. Często obserwowałem go przy tej niezwykłej pracy.

10.

– A teraz – ciągnął po chwili głośnik, a światło zmieniło barwę – prosimy naocznie przekonać się o zaletach naszych wyrobów. Prosimy ocenić niezwykłą sprawność działania oraz precyzję oprogramowania naszych nowych sexomatów. Zwracamy uwagę na bezprecedensowy fakt, iż oba egzemplarze – męski i żeński – idealnie synchronicznie wykonują wspólnie czynności, dla których są skonstruowane, zupełnie bez udziału żywych partnerów!
Z głośnika popłynęła znów nastrojowa muzyka, a dwie różowe, plastykowe kukły podjęły swe mechaniczne harce, wydając przy tym serie okolicznościowych dźwięków i posapywań.
B. stał jeszcze przez chwilę i czuł, jak w nim gwałtownie wzbiera, nie dający się opanować, histeryczny chichot, szyderczy chichot jakiejś rozpaczliwie radosnej satysfakcji. Wybiegł, krztusząc się tym wewnętrznym paroksyzmem śmiechu. Przez kilka minut stał, zgięty wpół, z czołem opartym o chłodny mur budynku, dłońmi trzymając się za brzuch. Ciałem jego wstrząsały konwulsyjne spazmy dzikiego rechotu, po policzkach płynęły łzy.
– To jest to! – wychlipał półgłosem, opanowując z trudem drgania przepony. – To jest właśnie pełna synteza, szczyt wszystkiego, pierwsza zapowiedź ostatecznego końca. Oto, do czego gnamy w tym naszym beznadziejnym, ślepym, baranim pędzie. Automaty do wszystkiego! Wszystko automatycznie! I oto nagle przytomniejemy w obliczu dylematu: jeśli jeden automat potrafi kopulować drugi tak sprawnie, zgrabnie i na tyle sposobów, to co jeszcze, u diabła, robią ludzie na tej planecie?!

11.

– Zastanawiam się, jak to się dzieje, że takie sztuczne kreatury jeszcze nigdy nie zostały zdemaskowane. W każdym razie nie słyszy się o tym. Są przecież różne okoliczności, w których się można przekonać, że to nie ludzie. Wyobraźmy sobie katastrofę, pożar, atak terrorystów, wybuch gazu,, są ranni, uszkodzony jest także robot udający człowieka, lekarze w szpitalu go badają i nagle wychłodzi na jaw, że ogólnie szanowany prezes X jest robotem... Takie wypadki musiałyby się zdarzać!

12.

Teraz prześwietlano bez pardonu obradujących i okazało się, że ukrywali pod nieposzlakowanie leżącymi ubraniami części plastikowe, korundowe, nylonowe, kryształowe, na koniec słomkowe. Podobno w jednym z ostatnich rzędów odkryto kogoś z włóczki. Gdy kolejny mówca zeszedł z podium, ujrzałem się sam jak palec pośród olbrzymiej pustej sali. Mówca został prześwietlony i natychmiast wyrzucony za drzwi. Wtedy przewodniczący, ostatni człowiek, który prócz mnie pozostał na sali, podszedł do mego fotela. Jakoś ni stąd, ni zowąd, sam nie wiem jak, wyjąłem mu z ręki kompasik, który zawirował oskarżające i obrócił się przeciw niemu. Postukałem go palcem w brzuch, a że zadźwięczał, odruchowo ująłem go za kołnierz, wyrzuciłem za drzwi i zostałem takim sposobem sam. Stałem, samotny, w obliczu kilkuset porzuconych teczek, grubych foliałów z aktami, meloników, lasek, kapeluszy, ksiąg w skórę oprawnych i kaloszy. I, pochodziwszy sobie jakiś czas po sali, widząc, że nie mam tu nic do roboty, odwróciłem się na pięcie i poszedłem do domu.

Zwykle wyręczają ludzi w niebezpiecznych zadaniach...

13.

Robot doszedł do kępy. Widzieli wyraźnie jego połyskujące metalicznie, szerokie plecy. Zatrzymał się, nieledwie dotykając piersiami gąszczu, wolno sięgnął do specjalnej kieszeni przy lewej nodze i wydobył kasetę. Teraz, prawą ręką wyposażoną w chwytne szczypce ujął pokaźny pęk roślin i szarpnął. Stawiły niespodziewanie duży opór. Szarpnął po raz wtóry i… Wszystko to stało się tak błyskawicznie i niespodziewanie, że niewiele zobaczyli. Z gęstej, nieprzeniknionej ściany fioletu i zieleni wyprysnęły jakby dwie olbrzymie jaskrawozielone macki i błyskawicznie objęły androida. W tym samym ułamku sekundy robot uchylił się i strzelił z piersiowego lasera. Krótki, ostry błysk, trzask gdzieś w gąszczu i jeszcze szybciej niż się pojawiły, oplatające androida ramiona zniknęły nie tknięte nawet igłą światła.

... ale bywa też odwrotnie.

14.

– Mamy wprawdzie wyspecjalizowane roboty – wyjaśnił kapitan – ale to cholernie drogi sprzęt. Zniszczenie takiej maszyny oznacza dziesiątki szczegółowych raportów, które często wychodzą poza admiralicję. Śmierć kadeta najniższej rangi to tylko list do rodziny, medal i znacznie rzadziej drobna rekompensata finansowa...

Mają też wiele innych zastosowań.

15.

– Uwaga! – rozległ się spod ziemi głos. – Uwaga! Uwaga!!
Odwrócili się gwałtownie, z tunelu wyłaził wielki, ciemny stwór, zachrzęścił łagodnie i stanął. Za nim ukazał się C. z płonącą latarką na piersi.
– Nasz pierwszy uniwersalny! – przedstawił z triumfem w głosie. – Co to?… – dodał, spoglądając kolejno na oświetlone twarze towarzyszy. – Co się stało?
– Na razie jeszcze nic – odpowiedział mu D. – Ale może się stać, więcej, niż byśmy sobie życzyli.
– Jak to?... Mamy automat – trochę bezradnie powiedział C;.
– Tak? No, to powiedz mu, że może już zacząć.
– Co?
– Kopać groby!!

16.

Był to dziwny automat. Niejednokrotnie zastanawiałem się, dlaczego tak wszechstronny i zdolny układ myślący wmontowano w zabawkę dziecięcą. Bo o tym, że nie był to standardowy automat wytwarzany seryjnie do zabaw z dziećmi, byłem przekonany od początku. Miś przejawiał pewne cechy ludzkie, które są dostępne tylko najbardziej skomplikowanym automatom. Był na przykład leniwy. Wypełniał oczywiście wszelkie polecenia, jak każdy automat, lecz wypełniał je w ten sposób, by poświęcać im jak najmniej czasu, unikając wszelkiej niepotrzebnej krzątaniny, tak charakterystycznej dla większości automatów. Potem, gdy nie miał już nic do roboty, godzinami trwał w bezruchu lub spał.

17.

A. skinął głową, dopił kawę i zamówił nową. Robot podjechał dosłownie po kilku sekundach, zupełnie jakby system obsługi wiedział, że porucznik złoży kolejne zamówienie. Może zresztą właśnie tak było, bo sztuczna inteligencja, nawet tak wyspecjalizowana jak mały mózg w dziale gospodarczym, uczyła się na podstawie algorytmów. Kiedy A. przychodził sam do mesy, wypijał jedną ziołową kawę tonizującą, ale gdy siedział w towarzystwie, zwykł zamawiać dwie lub trzy. SI musiała dostrzec ten schemat i przygotować napój natychmiast, gdy czujniki zarejestrowały, że pierwsza filiżanka jest pusta.

18.

Mniej więcej w połowie szpaleru zdobiącego centralną alejkę grupka krzewów świeciła białymi ranami świeżo połamanych gałązek. Przystanąłem i ujrzałem leżący tuż za żywopłotem automat. Jeden z tych uniwersalnych aparatów, jakie zostawiono, aby pilnowały miasta do powrotu ludzi. Nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że nie wlazł w krzaki z lenistwa.
Schyliłem się i wyszarpnąłem automat na drogę. Nie przypuszczałem, że jest taki ciężki. Pomagając sobie kolanem przewróciłem go na plecy.
W samym środku torsu, w miejscu, gdzie wewnątrz korpusu zbiegają się tory informacyjne, widniała podłużna przestrzelina. Ponadto pęk wyjściowych antenek u nasady reflektora był pogięty i zniekształcony.
– Temu, kto wrócił do Centrali, paliła się ziemia pod nogami – powiedział na głos. – A ten ludek nie kwapił się widać z otwarciem bramy. Robił swoje. Kazali mu sprzątać i pilnować wejścia. Więc pilnował.

Inne.

19.

Nagle jeden z tych, co z boku szli, zachwiał się i opuściwszy obie ręce byłby upadł, lecz za nim stąpający podtrzymał go. Znowu rozległ się gwizd. Wtedy odwrócił się jego poprzednik i żelazną ręką dotknął gwoździa czy śruby, wystającej z lewej strony piersi tego, co padał. Tamten, jakby ożył, natychmiast raźnie stąpać począł, tłukąc ziemię ciężkimi nogami.
B. zdumiał.
– Na Boga! – pomyślał – to nie są ludzie żywi. To są sztuczne kukły, chodzące maszyny!

20.

Pokonamy bioroboty ich własną bronią. Najważniejszą częścią jest sektor logiki, złożony z żywej materii.

Wyświetleń: 439
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 11
Użytkownik: pawelw 2020-09-01 15:23 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam konkurs nr 2... | pawelw
Po wakacyjnej przerwie wracamy do konkursów. Tym razem ograniczamy się do literatury polskiej, a inspiracją był konkurs z 2016 roku:
UFO-polo, czyli kosmici po polsku - KONKURS nr 194.

W imieniu Stena zapraszam do konkursu.

Łatwo nie będzie, ale na pewno sobie poradzicie. :)

Jest też dobra wiadomość. Ponownie mamy od ePWN nagrodę do rozlosowania wśród uczestników. Szczęśliwy zwycięzca będzie mógł wybrać książkę z oferty księgarni PWN (do 50zł). Tym bardziej zachęcam do uczestnictwa.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2020-09-02 10:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Po wakacyjnej przerwie wr... | pawelw
O, zainspirował kogoś mój konkurs? Bardzo mi miło :) No to wypada teraz per fas et nefas wziąć udział w niniejszym!
Użytkownik: mika_p 2020-09-01 17:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam konkurs nr 2... | pawelw
Uuuuu.... trudno będzie.... SF to nie jest moja bajka, jeden fragment rozpoznaję i drugi mi gdzieś dzwoni.
Użytkownik: Sznajper 2020-09-04 14:11 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam konkurs nr 2... | pawelw
Dawno nie brałem udziału w konkursach, ale Robotów nie mógłbym sobie odmówić :)

3 i 6 wydaje się znajoma. Jakaś mała podpowiedź?
Użytkownik: Sten 2020-09-04 22:15 napisał(a):
Odpowiedź na: Dawno nie brałem udziału ... | Sznajper
Fragment Drogi Mlecznej i komiks.
Użytkownik: Sten 2020-09-06 19:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam konkurs nr 2... | pawelw
Na razie mamy tylko jednego łowcę androidów.
Użytkownik: Sten 2020-09-07 13:05 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam konkurs nr 2... | pawelw
Liczba łowców zwiększyła się do trzech.

Podpowiedź: 20. na podstawie Danikena.
Użytkownik: Sten 2020-09-13 20:27 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam konkurs nr 2... | pawelw
Zostały trzy dni do końca. Wiem, że konkurs jest trudny, ale spróbujcie złowić choć jednego androida.
Użytkownik: Neelith 2020-09-14 11:11 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam konkurs nr 2... | pawelw
Nie było mnie w BNetce naprawdę długo, więc z trudem się tu odnajduję, ale jestem, żyję i też coś zgaduję! :)
Użytkownik: Sten 2020-09-14 17:06 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam konkurs nr 2... | pawelw
Łowców androidów jest już sześcioro.

Czy naprawdę nikt nie odgadnie Makuszyńskiego? Tego od Szatana?
Użytkownik: Sten 2020-09-15 20:23 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam konkurs nr 2... | pawelw
Pod koniec zebrało się ośmiu łowców robotów. Są tacy co zaliczyli większość, a już się przestraszyłem, że za trudne...

Podpowiedź: 17. Wydawnictwo REBIS.

Została środa.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: