Dodany: 25.06.2020 18:32|Autor: porcelanka

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Dorośli
Aubert Marie

4 osoby polecają ten tekst.

Studium samotności czterdziestolatki.


„Za którymś razem – myślałam sobie, siedząc w fotelu ginekologicznym – za którymś razem musi się udać, w końcu po tych wszystkich żonatych lub na stałe związanych z kimś innym, niezainteresowanych lub nieinteresujących mężczyznach, wreszcie na kogoś trafię, samo to, że tam siedziałam, sprawiało, że zaczynałam w to wierzyć, zarówno w faceta, jak i w dziecko, sam fakt mojego tam przyjazdu i mojej decyzji był obietnicą, że kiedyś, w przyszłości, spotka mnie coś więcej”[1].

„Dorośli” to gorzka opowieść samotnej kobiety desperacko pragnącej wpasować się w oczekiwania społeczne. Ida ma czterdzieści lat i pracę, nie ma za to męża i dzieci. Bezdzietność determinuje jej życie, chociaż macierzyństwo zdaje się nie być jej życiowym celem. Wraz z rozpoczęciem urlopu w domku letniskowym w towarzystwie siostry z rodziną przychodzi jej zmierzyć się z dawnymi, ale wciąż aktualnymi problemami – siostrzaną zazdrością, poczuciem odrzucenia i bycia gorszą, a także pragnieniem akceptacji. Sama spotyka się na co dzień z szeregiem rad i komentarzy dotyczących jej samotnego życia, takich jak ten – „» Jak to dobrze być singielką, bo można dzięki temu dobrze poznać samą siebie«. Ja zaś pomyślałam, że w sumie wolałabym chyba poznać kogoś innego”[2]. Ida wciąż czuje się gorsza, uznanie w oczach płci przeciwnej pomaga jedynie na chwilę, kolejne flirty z żonatymi mężczyznami prowadzą donikąd. Akcentowanie niepowodzeń i błędów siostry również nie podnosi Idzie samooceny.

Marie Aubert posługuje się prostym, przystępnym językiem i odmalowuje codzienne, zwyczajne życie. Jest oszczędna w słowach, przedstawia zaledwie wycinek z życia głównej bohaterki. Jednocześnie jej proza niesie ze sobą silny ładunek emocjonalny. Ida jest złożoną i skomplikowaną postacią, która wzbudza ambiwalentne odczucia. Z jednej strony nie sposób jej nie rozumieć i nie współczuć, z drugiej – jej wybory życiowe budzą moralne wątpliwości. Aubert prowadzi narrację w pierwszej osobie, oddając Idzie głos i portretując ją poprzez interakcje z najbliższymi. Krótka forma powieści sprawia, że jest ona mocna w przekazie, poszczególne sceny zapadają w pamięć. W „Dorosłych” nawet dialogi ukazują złożoność i niejednoznaczność bohaterów. Postacie drugoplanowe również przyciągają uwagę: siostra Idy – Marthe, której problemy są zawsze najważniejsze, jej mąż – Kristoffer, uciekający od dorosłości i Olea, jego kilkuletnia córka.

„Dorośli” przykuwają uwagę trafnymi spostrzeżeniami o współczesności – opisami randek Idy z poznanymi w sieci mężczyznami, społecznego odbioru samotnych osób po czterdziestce, dążeń do spełniania akceptowanych ról społecznych. Wszystko rozgrywa się w pięknej scenerii norweskich fiordów w ciągu kilku wakacyjnych, ciepłych dni. Aubert esencjonalnie przedstawia dramat osoby niespełniającej oczekiwań społecznych, która nie realizuje ich nie z wyboru, ale przez niedojrzałość. Pokazuje siłę i wpływ gorsetu norm i przekonań o roli kobiety w społeczeństwie na wybory i decyzje dorosłych, niezamężnych i bezdzietnych przedstawicielek płci żeńskiej. Od „Dorosłych” nie można się oderwać, chociaż to wymagająca w odbiorze powieść, która zmusza do refleksji.

[Recenzja opublikowana także na innych portalach czytelniczych.]

[1] Marie Aubert, „Dorośli”, przeł. Karolina Drozdowska, wyd. Pauza, 2020, str. 8.
[2] Tamże, str. 13.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1940
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 2
Użytkownik: misiak297 25.06.2020 21:31 napisał(a):
Odpowiedź na: „Za którymś razem – myśla... | porcelanka
Świetna recenzja świetnej książki.
Doskonała proza psychologiczna.
Użytkownik: zawodniczka 05.09.2023 20:32 napisał(a):
Odpowiedź na: „Za którymś razem – myśla... | porcelanka
W pewnych kwestiach miałam inny odbiór tej książki. Nie zauważyłam krzywdzących komentarzy, tylko normalne, adekwatne, które przewrażliwiona Ida brała bardzo osobiście. Piszę to jako singielka. Chciałabym słyszeć tylko takie komentarze. Współczuć jej też nie potrafiłam, bo w większości sytuacji miała złe intencje. Nawet gdy robiła coś dobrego, choćby opiekowała się dzieckiem, robiła to po to, żeby poprawić sobie samoocenę i dopiec siostrze. Zapewne była godna współczucia jak każdy nieszczęśliwy człowiek, ale przez jej paskudny charakter czytało się naprawdę źle. I co ciekawe, taka osoba mogłaby rzeczywiście istnieć. Jest realistycznie zrobiona. Oczywiście z przyjemnością przeczytałam tę wartościową recenzję.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: