Dodany: 2020-02-23 13:41|Autor: idiom1983

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Neuland
Nevo Eshkol

2 osoby polecają ten tekst.

Nowy? Wspaniały? Świat?


6 października 1973 roku atakiem koalicji państw arabskich na Izrael rozpoczęła się wojna Jom Kippur. Po ćwierćwieczu niepodległości, wejściu w dorosłe życie całego pokolenia ludzi urodzonych i wychowanych w suwerennym państwie, niepamiętających II wojny światowej i tragedii Holokaustu oraz zachłyśnięciu się euforią po zwycięstwie w wojnie sześciodniowej, izraelskie społeczeństwo przeżyło szok, a wszystkim razem i każdemu z osobna realnie zajrzało w oczy widmo upadku państwa i zemsty ze strony upokorzonych wcześniejszymi klęskami Arabów. Równocześnie upadł wcześniej umiejętnie lansowany przez władze mit o sile izraelskiej armii, jej niezwyciężonej potędze, militarnej wyższości i dominacji nad wrogami, której rzeczoni wrogowie nie będą w stanie sprostać, miotając się tylko w bezsilnej wściekłości. Bez cienia przesady można wnioskować, że konflikt zakończył się pyrrusowym zwycięstwem obu walczących stron. Arabowie zmazali haniebną plamę wcześniejszych dotkliwych porażek, udowodnili, że można skutecznie i boleśnie ugodzić w Izrael, lecz jednocześnie uświadomili sobie, że nie mają wystarczająco dużo sił, aby zadać Izraelczykom śmiertelny cios lub przynajmniej odbić z ich rąk zagarnięte przez nich terytoria, tak ważne dla arabskiej świadomości i tożsamości. Tymczasem Izraelczycy obronili niepodległość i suwerenność swojego kraju, wybrnęli z arcytrudnej, kryzysowej sytuacji, zachowując przy sobie zdobycze poprzednich wojen, lecz równocześnie dotarło do ich świadomości, jak wielkie zagrożenie niczym miecz Damoklesa ustawicznie wisi nad ich głowami, w każdej chwili gotowe dać o sobie znać. Jednocześnie koniec wojny zapoczątkował trwający do dziś okres względnej stabilizacji konfliktu w regionie bliskowschodnim, a przynajmniej brak jego eskalacji w nową otwartą wojnę. Było to możliwe poprzez porozumienie i unormowanie stosunków pomiędzy Izraelem a Egiptem, do tej pory najaktywniejszym krajem antyizraelskiej koalicji państw arabskich.

Na tak zarysowanym tle rozgrywa się akcja powieści Eshkola Nevo "Neuland", ukazując, jak wojenne doświadczenia z perspektywy ponad trzech dekad odciskają swoje piętno na życiu dzieci i wnuków weteranów krwawych bojów toczonych na jałowej pustyni.
Mani Peleg, uczestnik walk na półwyspie Synaj, przez resztę swojego życia nie był w stanie uwolnić się z traumy i pourazowego szoku, jaki wywołały w nim działania wojenne. Patrząc na śmierć towarzyszy broni, z którymi jeszcze kilka minut wcześniej rozmawiał o tym, jak wygląda ich codzienne życie, na własnej skórze odczuł, jak okrutna, a zarazem bezsensowna może być wojna. Nawet jeżeli wyszkoleni propagandziści przyobleką ją we wzniosłe ideały obrony rodzinnego kraju i ojczystej ziemi. Odskocznią dla strasznych frontowych doświadczeń stała się kariera prominentnego doradcy finansowego, z którego usług korzystały największe w izraelskim biznesie rekiny finansjery, lecz przede wszystkim miłość ukochanej żony oraz córka Cela i syn Dori. Na pozornej rodzinnej sielance w miarę upływu czasu zaczynają pojawiać się jednak pierwsze rysy i pęknięcia, takie jak nieudane małżeństwo i rozwód Celi czy wybór życiowej drogi przez Doriego, który nie poszedł w ślady ojca i został słabo opłacanym nauczycielem historii. Przełomowym wydarzeniem w życiu Maniego stała się jednak śmierć żony na chorobę nowotworową. Ta radykalna zmiana skłoniła Pelega do porzucenia kariery zawodowej i wyjazdu do Ameryki Południowej, by tam z innej perspektywy spojrzeć na siebie samego. W pewnym momencie nawet nieregularne i lakoniczne wiadomości, jakie Mani posyłał swoim dzieciom, przestają do nich docierać. Dori mimo rozterek decyduje się odszukać zaginionego gdzieś w amazońskiej dżungli ojca.

Równolegle do dziejów rodziny Pelegów w rozpisanej na kilka głosów narracji czytelnik poznaje koleje losu młodej dziennikarki radiowej Inbar Benbeniszti, niemogącej się otrząsnąć po samobójczej śmierci swojego wrażliwego i muzycznie utalentowanego brata Joawiego, który wcielony do armii nie wytrzymał warunków życia w wojskowych koszarach. Od dziecka mocno związana z ojcem, Inbar nie może pogodzić się z rozwodem swoich rodziców i nową rodziną ojca, jaką ten założył w odległej Australii. Jedyną osobą, w jakiej Inbar ma oparcie, jest jej ukochana babcia Lili, która najpierw dotarła pociągiem z Warszawy do rumuńskiej Constancy, a potem statkiem dopłynęła do ziemi obiecanej 2 września 1939 roku. Skonfliktowana ze swoją matką Chaną, Inbar próbuje zasypać dzielącą je przepaść i wybiera się w podróż do Berlina, gdzie Chana mieszka ze swoim niemieckim partnerem. Wyprawa kończy się niepowodzeniem, a Inbar przytłacza coraz większe poczucie pustki i wyobcowania. Rozłąka z ojcem, konflikt z matką, śmierć brata, romans z profesorem ze studiów, ciężka stresująca praca czy niepewność prawdziwości uczucia do zakochanego w niej Ejtana sprawia, że zagubiona życiowo Inbar, zamiast wrócić do Izraela, z lotniska w Berlinie odlatuje samolotem do peruwiańskiej Limy. W Tumbes nieopodal boliwijskiej granicy spotyka Doriego i postanawia przyłączyć się do poszukiwań zaginionego Maniego Pelega.

Dori i Inbar to w mojej ocenie archetypy współczesnego pokolenia Izraelczyków, którym nie towarzyszy już nimb świętości ocalałych z nazistowskiej zagłady, entuzjazm pierwszych osadników zwanych pionierami, porównywanych do zdobywców amerykańskiego Dzikiego Zachodu, moralny autorytet i mądrość ojców założycieli niepodległej państwowości pokroju Herzla czy Ben Guriona, ani gloria chwały zwycięzców z bitewnych pól wojny o niepodległość czy wojny sześciodniowej, mających twarz jednookiego generała Mosze Dajana. Zamiast tego przychodzi im zmierzyć się z trudną egzystencją w państwie bez prawdziwych przyjaciół, za to z wieloma zajadłymi wrogami, którzy nie cofną się przed niczym, aby boleśnie doświadczyć uciążliwych i niechcianych sąsiadów. Wypada w tym miejscu przypomnieć, że gdy król Babilonu Nabuchodonozor II zdobył na początku VI w. p.n.e. Jerozolimę, kładąc kres istnienia Królestwa Izraela, w pełni suwerenne i niepodległe państwo żydowskie, wolne od jakiejkolwiek formy obcej zwierzchności, odrodziło się dopiero w 1948 roku n.e. po blisko trzech tysiącleciach permanentnej niewoli, zwieńczonej największą zbrodnią ludobójstwa w całej historii ludzkiej cywilizacji. Jakże skromnie wypada zestawiona z nią, trwająca niewiele ponad sto lat, niewola narodowa Polaków! Powieść otwiera internetowa korespondencja bohaterów, pisana już po powrocie do kraju w momencie, gdy na izraelskie miasta, w tym na dom babci Inbar w Hajfie spadają śmiercionośne rakiety, wystrzelone przez nienazwanych z imienia wrogów. Taka rzeczywistość nie pasuje do obiecanej Żydom przez Boga mlekiem i miodem płynącej krainy. Pragnienie wielu pokoleń wychowanych w diasporze, zmagających się z nietolerancją, antysemityzmem i często krwawymi prześladowaniami, aby odbudować swoją państwowość i na własny rachunek zagospodarować połać targanej wichrami kamienistej pustyni "Erec Jisrael", jest boleśnie konfrontowane z rzeczywistością pierwszych lat XXI wieku w kraju Syjonu i Jerozolimy. Eksperymenty socjologiczne w rodzaju ruchu kibucowego, polegające na budowie nowego człowieka i nowego społeczeństwa w nowej - w intencji twórców lepszej - rzeczywistości, prędzej czy później muszą okazać się nierealną mrzonką, tak jak i inne utopie. Natura ludzka zbyt mocno pragnie stabilizacji i dobrobytu, stałości uczuć i chleba, żeby dać się zwieść pokrętnym, na pierwszy rzut oka atrakcyjnym ideom, hasłom czy postulatom. Ideę niepodległego państwa Nevo konfrontuje z legendą o Żydzie wiecznym tułaczu, kosmopolicie, który, gdziekolwiek by się nie znajdował, jest zawsze u siebie, czytelnikowi pozostawiając do rozstrzygnięcia osąd, która z tych dwóch trudnych wizji jest lepsza dla pokolenia współczesnych Izraelczyków.

Powieść Eshkola Nevo, choć bardzo silnie osadzona w bliskowschodnich realiach, traktuje również o uniwersalnym przesłaniu ludzi, których takie czy inne okoliczności zmusiły lub skłoniły do emigracji, aby w nowej ojczyźnie poszukać dla siebie i swoich rodzin lepszego życia. Takie doświadczenie - nieobce także Polakom - sprawia, że lektura książki, napisanej wciągającą i interesującą narracją, choć zmusza do myślenia i nie przepływa przez czytelnika jak woda przez durszlak, nie jest nużącym powolnym procesem, ale ciekawym i pouczającym spojrzeniem na mnogość problemów współczesnego świata. Każdy, kto poświęci trochę czasu, aby zapoznać się z treścią "Neulandu", z całą pewnością wyniesie z lektury wiele ciekawych i mądrych spostrzeżeń, które pozwolą mu spojrzeć z nowej, być może dotąd nieznanej perspektywy na państwo Izrael, bliskowschodni proces pokojowy, ludzką naturę czy wreszcie na samego siebie.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 331
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: