Dodany: 2018-12-01 21:11|Autor: asia_

Książki i okolice> Konkursy biblionetkowe

1 osoba poleca ten tekst.

TROCINY ZE SMUTKIEM, czyli CHOMIKI W LITERATURZE - KONKURS nr 223


Przedstawiam KONKURS nr 223, który przygotowała dot59.



TROCINY ZE SMUTKIEM, czyli CHOMIKI W LITERATURZE


Motto:

z życia chomika niewiele wynika
życie chomika jest krótkie
wciąż mu ponura matka natura
miesza trociny ze smutkiem


(„Protest song chomika”, zespół Kostka Cukru)


W Biblionetkowych konkursach udało mi się już umieścić dwa spośród ulubionych gatunków fauny, mianowicie niedźwiedzie i sowy. Ciekawe, czy mi ktoś uwierzy, że zbieżność z występowaniem tychże w Biblionetce była niezamierzona, zwłaszcza, kiedy się okaże, że trzecie moje konkursowe zwierzątko to CHOMIK. Jednak w rzeczywistości inspiracji do zainteresowania chomikami, a zatem i do konkursu, dostarczył mi pewien członek mojej rodziny (niestety nie zabiblionetkowany).
Nachomikowanie odpowiedniej liczby literackich chomików trwało znacznie dłużej, niż w przypadku pozostałych zwierząt, ale w końcu nazbierałam ich dosyć, zatem zapraszam wszystkich chętnych do ich zidentyfikowania.
Jeśli w tekście padają imiona/nazwiska wyjątkowo ważnych postaci, oznaczam je literami X,Y,Z, mniej ważne inicjałami imion/nazwisk.
Za każdy fragment można otrzymać 2 punkty – odpowiednio po jednym za autora i tytuł (w przypadku utworów poetyckich tytuł wiersza, nie tomiku) - maksymalnie 60 punktów; liczba strzałów nieograniczona. Jeżeli więcej osób zdobędzie taką samą liczbę punktów, zostaną uhonorowane stosownym laurem w kolejności nadesłania finałowych maili.
Termin nadsyłania odpowiedzi upływa 16 grudnia (niedziela) o godz.23.59.
Odpowiedzi wysyłajcie na adres: [...]. W tytule podajcie swój nick biblionetkowy.
Jeżeli macie ochotę na podpowiedź, czy znacie dusiołka/rodzica, dajcie znać w pierwszym mailu. Wszystkie dusiołki znajdziecie w moich ocenach (jeśli to wiersz, mam oceniony przynajmniej jeden zbiór poezji rodzica, w którym dany utwór się znajduje).
Odpowiedzi na maile spodziewajcie się głównie późnym popołudniem lub wieczorem.

Powodzenia!




Gdyby statystycznego człowieka zapytać o skojarzenia związane z chomikiem, wymieniłby prawie na pewno gromadzenie zapasów i bieganie w kółko po wstawionym do klatki kołowrotku. Toteż w literaturze wcale nierzadko spotykamy się z „chomikami”, które wcale nie są chomikami, tylko zostały określone tym mianem w przenośni:


1.


Jakże śmiałeś się ze mnie, gdy wszędzie znajdowałeś u mnie pieniądze: wśród nocnych koszul, w bombonierce, ukryte między kartkami książek i w noskach butów. Gdy w czasie Wielkanocy zostałeś u mnie na cały dzień, powiedziałeś, że znajdziesz wszystkie pochowane pieniądze; założyliśmy się i zrywałeś boki ze śmiechu, bo zaglądałeś do najbardziej nieprawdopodobnych zakamarków. Nie znalazłeś tylko tych pieniędzy, które wsadziłam na gzyms od firanki, później J. w jakimś niezrozumiałym napadzie pracowitości urządziła generalne sprzątanie i strąciła je na podłogę; gdy sięgnęła szczotką, zleciało pudełko od papierosów, pełne setek. „Chomik” – powiedziałeś i tak pękałeś ze śmiechu, że aż musiałeś usiąść. „Jesteś chomik, E., zakopujesz pieniądze!”



2.


– A co z tym? – spytał ojciec, pukając w wieczko pudełka po herbatnikach.
Banknoty stu-, pięćdziesięcio- i dwudziestozłotowe wypełniały je niemal w całości. Po przeliczeniu wypadło tego prawie pięć tysięcy złotych.
– Matko święta... – mruknął ojciec. – Mam nadzieję, że to nie pochodzi z kradzieży.
– Banknoty są używane... – Andrzej przejrzał kilka na chybił trafił. – To raczej po prostu jej oszczędności. Nie mam najlepszego zdania o pana krewnej, ale mogę przysiąc, że nie napadała na banki.
– Straszny z niej chomik – oceniłam.



3.


Mój człowiek wyjaśnił mi dobrodusznie, że to mi się nie opłaci. Jeśli odwołam zeznania, stracę prawo uczestnictwa w programie ochrony świadków, a tymczasem mógłbym już składać wniosek i najprawdopodobniej rozpatrzono by go pozytywnie. Jeśli zmienię zeznania, i tak nie będę bezpieczny. Ci ludzie nie zapominają i prędzej czy później mnie dopadną. A tak nadal będziemy pana chronić. Świadkowie mają swoje prawa i powinni z nich korzystać. To swego rodzaju układ. Pan się zobowiązuje, że będzie przestrzegał pewnych reguł, a my się wywiązujemy z naszych zobowiązań. Pan musi tylko podpisać pewne dokumenty i zachowywać się stosownie do ich treści. A jeśli zrezygnuje pan z tego wszystkiego i coś się panu przytrafi, kto zajmie się pańskim dzieckiem? Naturalnie nie był to szantaż, lecz szczera prawda. Ale w rzeczywistości nie zmieniało się nic. Miałem nadal biegać w kółko jak oszalały chomik.



Ludzkość znała chomiki już w bardzo dawnych czasach, kiedy jeszcze nikt nie myślał o ich udomowieniu. Czasem towarzyszyły ludziom w ich niedoli…


4.


(…) Obejrzałam się z gniewu.
Aby nasycić się ich wielką zgubą.
Obejrzałam się z wszystkich podanych wyżej powodów. 
Obejrzałam się bez własnej woli.
To tylko głaz obrócił się, warcząc pode mną. 
To szczelina raptownie odcięła mi drogę.
Na brzegu dreptał chomik wspięty na dwóch łapkach. 
I wówczas to oboje spojrzeliśmy wstecz.



… a czasem stawały się ich ofiarami…


5.


A. przypatrywała się, jak U. miesza zupę, w której kawałki mięsa i kości z karku żubra gotowały się z dziką cebulą, słonym podbiałem i innymi ziołami. U. spróbowała wywaru, a potem dodała obranego ostu, grzybów, pączków i korzonków lilii, wodnej rukwi, pączków mleczu, małych, niedojrzałych słodkich ziemniaków, żurawin pochodzących jeszcze z zapasów ze starej jaskini i dla zagęszczenia - zwiędłych kwiatów lilii. Kobiety pokruszyły stare, łykowate kłącza rogoży i oddzieliły włókna. Do powstałego w ten sposób krochmalu dodały suszonych czarnych borówek. Okrągłe i płaskie, ciemne przaśne placki piekły się na rozgrzanych kamieniach w pobliżu ogniska. W innym naczyniu gotował się barani udziec z lebiodą, młodą koniczyną, liśćmi mleczu i podbiałem. Sos z suszonych jabłek, wymieszanych z płatkami dzikiej róży i szczęśliwym znaleziskiem - miodem, dymił przy jeszcze innym ognisku. I. uradowała się widząc, że Z. powrócił z wyprawy na step z upolowanymi pardwami. Nisko latające, ciężkie ptaki stanowiły łatwy cel dla wprawnej ręki uzbrojonej w procę. Były przysmakiem C. - nadziane ziołami i warzywami, zawinięte w liście winnej latorośli, gotowały się już w mniejszym, wykładanym kamieniami dole. Odarte ze skóry zające i wielkie chomiki piekły się na rożnie, a stosy świeżych poziomek błyszczały w słońcu. Uczta była stosowna do okazji.



… co zresztą zdarza się i w dzisiejszych czasach…


6.


J. uszył jej futro na walentynki, z chomiczych skórek, ze stu siedemdziesięciu pięciu chomiczych skórek, które wysuszył na słońcu i osobiście pozszywał zakrzywioną igłą, podebraną ojcu z fabryki, gdzie ten genialny pomysł wpadł mu do głowy. Szkolnej pracowni biologicznej ofiarowano trzysta chomików jako materiał do sekcji i J. sprytnie pozbierał skórki od wszystkich kolegów, a ponieważ zawsze uchodził za genialnego dziwaka, każdy uwierzył w bajeczkę o „eksperymencie naukowym” ze skórkami, które J. przeprowadza u siebie w domu. (…) Pomagałem mu szyć; to było jak zszywanie rycerskiej zbroi. Na poskładanym futrze J. umieścił tekturowe serce, na którym gotykiem wykaligrafował swoje imię, i tak przygotowaną paczkę wysłał pocztą. Przekształcenie niedorzecznej idei w obłędną rzeczywistość zajęło mu trzy miesiące. Cóż to jest wobec długości życia ludzkiego.



7.


- Wczoraj… - B. przerwał, kiedy się zorientował, że ojca również powinien zaliczyć do szerokiego kręgu podejrzanych. Martwy chomik na biurku szefa WindPro był jednoznacznym sygnałem, że za włamaniem mogli stać przeciwnicy farmy wiatrowej. A poprzedniego dnia późnym wieczorem zadzwoniła jeszcze P., żeby powiedzieć, że w wiadomościach wyemitowali materiał o protestach przeciwko nowej inwestycji. Zgodnie z wersją przedstawioną przez rzecznika prasowego stowarzyszenia, WindPro miała celowo wymordować całą populację tamtejszych chomików, żeby nie mieć problemów z otrzymaniem pozwolenia na budowę.



8.


Poprzedniego wieczoru wszystko poszło tak, jak zaplanowali. Sklep zoologiczny się spalił, nie przeżyła ani jedna mysz, ani jeden chomik. Eryk wyjaśnił mu wcześniej, jak ważne jest, żeby plan się powiódł. Zwierzęta musiały zostać złożone w ofierze. Eryk zawsze powtarzał, że Bóg nie toleruje pomyłek. Człowiek, którego stworzył na swe podobieństwo, nie ma prawa popełniać błędów, wykonując powierzone mu ważne zadania.



… ale najczęściej były ulubieńcami dzieci…


9.


Był malutki, jak dziewczynka. Jaśniutki, delikatny, urodził się w ósmym miesiącu, karmiony był z butelki. Nasze pokolenie nie mogło mieć zdrowych dzieci, bo dorastaliśmy w czasie wojny – bombardowania, strzelanina, głód…. Strach… Cały czas bawił się z dziewczynkami, dziewczynki go aprobowały, bo ich nie bił. Lubił koty, wiązał im kokardki.
- Mamusiu, kup mi chomika, ma taką ciepłą sierść, jakby mokrą.
Kupiłam chomika.



10.


Schizol. Outsider. Młody człowiek na początku XXI wieku. Urodzony w bogatym kraju i wychowany przez kochających rodziców. Mały chłopiec, który miał wszystkiego pod dostatkiem: buziaków, pieszczot, przyjęć urodzinowych, padów do gry, gościnnych mediatek, monet od Wróżki Zębuszki, kolejnych tomów „Harry’ego Pottera”, kart z pokemonami, Yu-Gi-Oh i Magic, chomików, zapasowych chomików, nieograniczony limit na komórce, wycieczki do Anglii, modne bluzy i całą resztę, ale nie tylko.



11.


- Mój ojciec ma pięciuset niewolników, każdy ma złotą obrożę, do obroży przymocowany złoty łańcuszek, a jak wszystkie jednocześnie dzwonią, wychodzi piękny akord.
Mam trzy konie, chomika i swojego skrzydlaka. W mojej komnacie przez cały rok kwitnie pięć różanych krzewów. Widziałeś kiedyś róże?



12.


Słyszą szybkie kroki na schodach i nagle na górze pojawia się Cela w zapiętym fioletowym płaszczyku i czapeczce włóczkowej z pomponem podskakującym na czubku głowy. Policzki ma zaczerwienione od zimna. Trzyma w rękach małą klatkę z gryzoniem.
- Wiecie co? Wiecie co? – Justyna i Elwira wpatrują się w nią i milczą. – Babcia kupiła nam chomika. Prawdziwego! Nazywa się Miki i jest taki milutki, ale rano ugryzł Damiana w palec. – Śmieje się. – A jego kupa wygląda jak nasiona arbuza i będziemy się z Damianem zamieniać, raz ja go będę miała przez tydzień w pokoju, raz Damian. Babcia powiedziała, że to opieka naprzemienna.



… ale ich obecność cenili i dorośli…


13.


- Nie mam zamiaru go zjadać - zapewnił pospiesznie B.
- To co, nauczysz go sztuczek? - zaproponował wesoło D. - Wyglądania przez obręcz i takich rzeczy?
- Pozbądź się go - poradził O. - Najlepiej walnij go w głowę i wepchnij ciało za posąg.
- Cicho bądź - rzucił B. Zaczynał znowu doświadczać problemów, jakie się pojawiają, kiedy człowiek rozmawia z kimś, ko­go nikt inny nie słyszy.
- Naprawdę nie ma powodów, żebyś tak się do mnie odnosił - rzekł urażony D.
- Nie mówiłem do pana - zapewnił B.
- Do żółwia, co? - domyślił się D. Chłopiec zawstydził się.
Moja stara matka często rozmawiała z chomikiem. Takie do­mowe zwierzaki zawsze pomagają w nerwowych chwilach. I w cza­sach głodu też, naturalnie.



… bo choć czasem robią drobne szkody…


14.


Podniosłam dzieło, by je przenieść na swoje miejsce. Wtem odezwał się zagadkowy szmer; na stół wysypała się białoróżowa kupka papieru i płótna. A na niej wylądowała futrzana kulka.
G. wypadł z „Eugeniusza” we śnie. Sklejone oczki przetarł przednimi łapkami, tylne prostował powoli.
- Ach, G.! – wykrzyknąłeś radośnie i pogłaskałeś go po brzuszku. Zerknął na Ciebie i ożywił się; ziewnął, sturlał się na obrus i otrząsnął z dzieła w proszku. – Biedny głodomorku – mruknąłeś zatroskanym tonem – wyglądasz jak worek. No, chodź tu, skosztuj szarlotki. – G. podreptał ku tobie: okruch ciasta spałaszował, pestkę z jabłka schował do torby, ocukrzony nosek otarł o marynarkę. Wgramolił się na rękaw. I raz po raz poziewując, wdrapał się na ramię.



… albo stają się przyczyną konfliktów w rodzinie…


15.


Jedynym zwierzątkiem, jakie kiedykolwiek mieli w domu, był chomik.
Piekielny hałas, jaki robił w nocy, budził Gaetana.
Za pierwszym razem, kiedy go usłyszał, bardzo się wystraszył.
Cholera jasna! Kogoś chyba opętało w tym domu! Poszedł zaraz do pokoju dzieci, pewny, że przynajmniej jeden z chłopców, jeśli nie obaj, rzuca się w konwulsjach. Nic podobnego, dzieci spały spokojnie. To był ten parszywy chomik. Nocami wspinał się na wyższą półkę w klatce, przyczepiał jak nietoperz do koła z drabinką i kręcił się na nim jak oszalały, powodując przy tym piekielny hałas.
Przez dwa lata żyli w takich warunkach, w towarzystwie wyjątkowo długowiecznego i kompletnie ześwirowanego chomika.
Cosmo często wypuszczał go z klatki. Piekielnik przegryzł kabel komputera Gaetana, wpadł do miski klozetowej, ale przeżył.
Aż pewnego dnia zachorował. (…)
- Mamo, musimy go zawieźć do weterynarza.
G. ugryzł rogalik, który moczył w cappuccino, i z pełnymi ustami powiedział:
- Chomików nie zawozi się do weterynarza. Chomiki kupuje się nowe. (…)
- Co ty powiedziałeś?
- Wizyta u weterynarza kosztuje pięćdziesiąt euro, nowy chomik osiem. (…)
Stało się. Byli podzieleni na dwie wrogie drużyny. On i Nico po jednej stronie, tych dwoje smutasów po drugiej.



… to mogą oddać ludziom nieocenione wręcz usługi.


16.


W Montrealu najważniejszym wydaniem gazet jest wydanie sobotnie. Niespecjalnie to lubię, ale tak już jest.
Zrobiłam kawę oraz coś podobnego do jajecznicy z serem o konsystencji omletu i zaczęłam przebijać się przez wczorajszą „Gazette”.
Na jednym z wysokich przęseł szosy numer 15, przy skrzyżowaniu z Turcot, utworzyła się ogromna dziura w jezdni. Dwa pasy zostały zamknięte dla ruchu do odwołania.
Czterdziestoletni mężczyzna porwał w biały dzień dziecko i wrzucił je do bagażnika swego samochodu. Typowi postawiono liczne zarzuty, w tym o uprowadzenie dziecka w wieku poniżej czternastu lat oraz o wykorzystanie seksualne.
Dwanaście artykułów donosiło, że gospodarka jest do bani.
Czytałam właśnie bardzo emocjonujący reportaż o chomiku, który uratował siedmioosobową rodzinę od pożaru domu (…).



Mogłoby się zdawać, że udomowionym chomikom niczego nie brakuje, aż do ostatnich chwil życia…


17.


Moje życie w klasie było sielanką. Klatka była doskonale wyposażona – okno miało kratkę zabezpieczającą, a w rogu znajdował się mały domek-sypialnia, w którym mogłem spokojnie drzemać i nikt mnie nie niepokoił. Oczywiście był też kołowrotek, w którym regularnie biegałem. Miękkie wiórki wyściółki świetnie nadawały się na gniazdko. Zadbano nawet o lusterko, w którym mogłem sprawdzać nienaganny stan swojego futerka. Za nim był schowany mój zeszycik. W jednym rogu stały pojemniki z wodą i karmą, a naprzeciwko urządziłem sobie toaletę. Chomiki to czyste zwierzątka i dbają o to, żeby jedzenie było jak najdalej od ich odchodów.



18.


V.H. zamknął oczy i wydął policzki, wypuszczając powietrze, a potem uniósł wzrok na drewniane belki krzyżujące się na suficie.
- A zatem chomik – odezwał się po chwili. – Adoptuje go Christine. – Czyli jedna z przyjaciółek A. z okresu sprzed choroby. To miało sens. Christine i A. bawiły się z Syzyfem w kilku scenach. – Chomik zostaje adoptowany przez Christine, żyje jeszcze kilka lat po zakończeniu powieści i umiera spokojnie w chomiczym śnie.



… ale nawet pod opieką swoich ludzkich właścicieli bywają narażone na różne niebezpieczeństwa, czy to ze strony innych czworonogów…


19.


Zdarzało się, że na chomiczej trasie leżał drzemiący kot. Chomik niełatwo rezygnuje z obranej drogi i ma zwyczaj forsować przeszkody, choćby ominięcie ich było rzeczą najprostszą w świecie. A więc Gospodarz zaczyna forsować kota. Nie jest to takie łatwe. Chomik pracuje łapkami, które ześlizgują się po gładkim futrze. Po kociej skórze przebiegają nerwowe drgawki. Wreszcie żywa przeszkoda wstaje, z jawnym obrzydzeniem spogląda na przyczynę swej udręki, odchodzi parę kroków i układa się do snu, niestety, znowu na chomiczej trasie. Chomik ponawia szturm. Kot wygłasza pełne dezaprobaty „hhhhh!”, wstaje i układa się opodal, ale uparta mała istota i tu nie daje mu spokoju. Dopiero miękki, ale mocny cios kociej łapy stawia ją nagle wobec nowej sytuacji o parę metrów dalej.



20.


- Co robisz?
- Obserwuję twojego kota.
- Ja nie mam kota.
- A co masz?
- Chomika.
- Jesteś pewna?
Poczułam alarmujące ukłucie w piersi. Rex! Wypadłam z sypialni do salonu, gdzie na stoliku obok kanapy stało terrarium. Znieruchomiałam pośrodku pokoju i przycisnęłam dłoń do ust na widok wielkiego tłustego kota, który siedział w terrarium (…). Nie wyglądał na głodnego, a Rexa nie było widać.



… czy to przedstawicieli własnego gatunku…


21.


Oto, co się wydarzyło u nas między Fridulinem a Minchen – parką syryjskich chomików – na dziewiąty dzień po ich godach. Zewnętrznie wyglądało tak, jakby nadal stanowiły najczulszą parę małżeńską świata. Fridulin przysiadł wyprostowany przy miseczce z jedzeniem i niby figurka z rysunku Walta Disneya pogryzał sobie coś niecoś siekaczami, spoglądając na swą samiczkę wielkimi wiernymi oczami, tkwiącymi w jego pluszowym łebku. Minchen nastroszyła swe złociste futerko, zgrabnie przydreptała bliżej, obnażyła swe przednie dłutka w uśmiechu zdradzającym niewyregulowany zgryz i nagle parsknęła Fridulinowi w twarz niczym wcielona wiedźma. Pełen zgrozy wobec tej pierwszej awantury małżeńskiej samczyk jednym skokiem znalazł się w kącie terrarium i nie odważył się nawet pisnąć.
Doświadczony hodowca wie, że w tej sytuacji jest już najwyższy czas, aby ratować muskularnego samca przed drobniejszą i słabszą samiczką, aby zabrać z klatki Fridulina. Jeśli tego nie uczyni, to psychicznie niezdolny do dalszej obrony samiec zostanie bezlitośnie dosłownie „poszatkowany na drobne wióry” przez swą na powrót agresywną samicę.



22.


Gdy schodziła do piwnicy, jej strach był niczym trwoga, która dotykała ją w tamtym nieszczęśliwym roku jej dzieciństwa, kiedy to błagała o zwierzątko domowe i dostała klatkę z dwoma chomikami. Pies albo kot mógł uszkodzić meble albo ubrania E., ale te młodziutkie chomiki, bliźniaki, dar od Driblettów, uzyskały pozwolenie na przebywanie w domu. Każdego poranka, gdy D. schodziła do piwnicy, żeby dosypać im ziarna i zmienić wodę, bała się odkryć, jakie to nowe diabelstwo uknuły chomiki przez noc na jej prywatny użytek – może gniazdo pełne ślepych, ruchliwych, kazirodczo purpurowych młodych, może rozpaczliwe i bezsensowne przearanżowanie cedrowych wiórków w wielką górę, za którą dwoje rodziców trzęsło się na nagiej metalowej podłodze klatki, opuchniętych i niepewnych po tym, jak pożarli wszystkie swoje dzieci, co przecież nie mogło pozostawić dobrego wspomnienia smaku nawet w paszczy chomika.



… i może dlatego czasem snują filozoficzne rozważania o chomiczym losie…


23.


Zapewne nikt nie fiknie kozła ze zdziwienia, jeśli zdradzę, że miejscem mojego urodzenia była klatka. Do dziś żaden chomik syryjski nie ma innej możliwości, jak tylko przyjść na świat w niewoli, w niewoli przetuptać karuzelę życia i również w niej zapaść w Wieczny Sen Zimowy.
Klatka, w której przyszedłem na świat, stała w sklepie zoologicznym. Prababcia często mówiła, że powinniśmy być za to wdzięczni Bogu-Chomikowi. (…) Na świat przyszedłem jako szósty z dziesiątki rodzeństwa. Ani słowa nie wspomnę o pierwszych mętnych dniach, które nie były niczym innym, jak tylko ślepym, nagim ściskiem i szamotaniną, w celu dostania się do jednego ze źródeł pokarmu. Osiem ich było, jeśli sobie dobrze przypominam. Prawdziwym chomikiem syryjskim stałem się jednak dopiero, gdy otworzyły się moje oczy. Niestety, uczyniły to też oczy kumpli z miotu i cała szamotanina rozpoczęła się na nowo.
Wiem, wiem. Nauczyciele biologii nazywają to „współzawodnictwem" i rzekomo jest to zaprogramowane genetycznie. Niech będzie. Ale nie zmienia to faktu, że jest to bardzo uciążliwe. Nie żebym nie przyznawał się do swej chomiczości! Po prostu lepiej mi się myśli w ciszy. Można mi wierzyć albo nie, ale już wtedy zastanawiałem się, dlaczego my, chomiki syryjskie, żyjemy w klatkach.



… i buntują się w myśli…


24.


Oto staję dumnie, walcząc o swoje własne prawa i prawa tych, którzy cierpią pod jarzmem tyrana; podejmuję strajk przeciwko okrutnym rękom moich brutalnych suwerenów.
Wiedzcie, że od teraz nie będę przyjmował jedzenia ani wody aż do odzyskania wolności… albo śmierci.
14.33. Strajk głodowy trwa od dwóch minut. Jestem silny i zdeterminowany.
14.36. Już pięć minut. Zaczynam się czuć słabo.
14.41. Ziarenka… Bezczelnie drwią ze mnie!
14.45. Schudłem o gram. Może jeszcze więcej.
14.47. Jak na jeden dzień wystarczy już tego poświęcenia. Cóż dobrego dla Sprawy wniósłby martwy chomik? Zjadłem pięćdziesiąt ziarenek i wypiłem całą wodę z poidełka.



… a nawet czynnie…


25.


Jako nauczycielka w przedszkolu, Rosemary utrzymuje tam istną menażerię małych zwierzątek. W jej skład wchodzi co najmniej jeden królik, zwykle miniaturowy, kilka świnek morskich, kilka chomików, które bez przerwy uciekają, żółw i złote rybki.



26.


Jako jedna z pierwszych spośród przyjaciół i znajomych odkryła zalety laptopa – jakże zaimponowała wtedy szczecińskim znajomym, jakież to oczy zrobili. Po raz pierwszy zobaczyła takie cudo u znajomych w Londynie, i od razu zapragnęła mieć taki, chociaż wszyscy jej odradzali, że wątły ekran, mikroskopijna klawiatura, że oczy sobie zepsuje, palce połamie i takie tam.
Ona wiedziała swoje. Od razu stał się jej najlepszym przyjacielem i nie rozstawała się z nim nigdy, zastąpił jej kota, który dawno już nie żyje, psa, którego nigdy nie miała, i chomika, który prysnął do sąsiadów.



27.


A może spróbować pracy weterynaryjnej, jak mój drugi kuzyn I., myślał I. To solidna, tradycyjna dziedzina. Szkoda, że wybuchło takie zamieszanie, kiedy chomik wyłamał pręty z kołowrotka i zanim wyfrunął przez okno, odgryzł właścicielowi nogę, ale to właśnie jest Poftęp.



Ale życie chomika na wolności nie jest łatwe, i kiedy już na niego zagnie parol odpowiednia istota nadprzyrodzona…


28.


PIP, zauważył Ś. Sz.
- Szczury to co innego.
PIP.
- Sądzę, że na dzisiejszą noc wystarczy - uznał kruk. - Wiesz, kruki nie są naturalnie nocnymi ptakami. - Poskrobał się łapą po dziobie. - Zajmujesz się tylko szczurami, czy też myszami, chomikami, łasicami i różnymi takimi?
PIP.
- A świnki morskie? Co ze świnkami?
PIP.
- Coś podobnego... O tym nie wiedziałem. Śmierć Świnek Morskich też? Zadziwiające, jak możesz je dogonić na kołowrotkach...



… a nie ma pod ręką ludzkiego opiekuna, który by go wyrwał z jej pazurków…


29.


(…) pognałam autostradą w kierunku czynnego całą noc szpitala dla zwierząt egzotycznych, trzymając chomika w jednej dłoni, a prowadząc drugą. Zaczęłam uciskać palcami prawej dłoni, ponieważ serce już ledwie mu biło i musiałam wpompować trochę tlenu do jego narządów. Zakryłam mu cały pyszczek swoimi ustami, robiąc drobniutkie wdechy (…). Moje auto zataczało się, jakbym była pijana, a ja próbowałam skupić się na chomiku, samochodzie i prowadzić jedną ręką, ale o trzeciej nad ranem nikogo nie było na drodze, więc zbytnio się nie martwiłam. Ale nagle zauważyłam światła i syreny tuż za mną. (…)
- Czy pani wie, że jedzie pani jak pijana?
- Taa, wiem o tym [pff pff]. Przepraszam [pff pff]. Przeprowadzam resuscytację [pff pff] chomika i próbuję dostarczyć go do całonocnego szpitala dla zwierząt.
- Że co?
Zamigotały światła latarek. Zobaczywszy chomika leżącego brzuszkiem do góry na mojej dłoni, z odchyloną głową, językiem na zewnątrz przytrzymywanym przez mój kciuk, pochylili się nad samochodem i patrzyli, jak robię uciski i wpompowuję powietrze. Ten gliniarz uderzył w maskę mojego samochodu.
- Jedź, jedź, jedź! Nigdy nie widziałem czegoś podobnego w całej mojej karierze.



… to rzeczywiście może się okazać, że życie chomika jest krótkie. Ale czy to jest równoznaczne z twierdzeniem, że „z życia chomika niewiele wynika”? Ależ skąd! Nawet mały gryzoń może zrobić coś wielkiego dla innych i zostać dobrze zapamiętany:


30.


Biedny chomik! Jeżeli co pocieszać go mogło w ostatniej godzinie żywota, to że w tym śmiertelnym boju z okrutnym zwierzem okazał niezwykłe męstwo. Jakoż skoczyć wprost do gardła takiemu S., nie pytając, co się stanie, to przecież bohaterstwo nie lada!
Zginął sam, ale i wróg jego zginął także, choć o tyle większy i silniejszy. A tak, jeden drobny chomik, okupując śmiercią poprzednią obojętność swoją na sprawy ogólne, uwolnił całą okolicę od srogiego i przewrotnego zbrodniarza!
Tymczasem M., patrząc na poszarpane futerko poległego chomika, na jego, dawniej tak bystre, a dziś zagasłe oczki, na sterczące nieruchomo a groźnie wąsiki, którymi dawniej tak pociesznie ruszał, uczuła taką litość i taką żałość w sercu, że spod spuszczonych rzęsów posypały jej się po zbladłej twarzyczce łzy bujne, srebrzyste. Przykucnęła, płacząc, na ziemi obok chomika i mówiła do niego słodkim głosem, tak jakby zwierzątko mogło ją słyszeć jeszcze.
— Nie bój się, nie bój, mój biedaku! Nie zostawię ja ciebie tutaj przy tym szkaradnym lisie, przy tym przebrzydłym zbójniku! Wezmę ja cię ze sobą, niebożę! Zakopię ciebie w S-owej zagrodzie, pod wielkim dębem, głęboko! Listeczkami dołek wyścielę… listeczkami ślicznie cię nakryję… Będziesz sobie leżał cichuchno, pięknie… Nie zostawię cię tutaj, nie! Przynajmniej jednego przyjaciela z tych dawnych czasów będę miała blisko.
I zaraz zaczęła szukać zielonych gałązek jedliny, nakryła nimi chomika i do fartuszka go wziąwszy, przysypanego żywiczną zielenią, ku chacie wracała z pośpiechem.


===========


Dodane 17 grudnia 2018:
Tytuły utworów, z których pochodzą konkursowe fragmenty, znajdziesz tutaj:

Rozwiązanie konkursu
Wyświetleń: 1477
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 19
Użytkownik: asia_ 2018-12-01 21:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam KONKURS nr 2... | asia_
Moja córka ostatnio omawia w szkole zwierzątka domowe. I na polskim, i na angielskim, i na zajęciach w świetlicy. A tu proszę: chomiki! Widać, że Dot59 jest dobrze zsynchronizowana ze szkolnym kalendarzem ;)

Zapraszamy!
Użytkownik: asia_ 2018-12-03 13:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Moja córka ostatnio omawi... | asia_
Nagrodę też już mamy: spośród uczestników konkursu wylosowany zostanie zdobywca książki Dariusza Kortko i Marcina Pietraszewskiego Cena nieważkości: Kulisy lotu Polaka w kosmos. Zasady losowania: tutaj.
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 2018-12-01 23:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam KONKURS nr 2... | asia_
Drodzy potencjalni konkursowicze, do poniedziałkowego wieczora będę miała nieco ograniczony dostęp do sieci, tak, że proszę Was o cierpliwość - mogę odpisywać z poślizgiem. Ale ani jednego wytropionego przez Was chomiczka nie przeoczę, obiecuję :-)
Użytkownik: Anna125 2018-12-02 02:00 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam KONKURS nr 2... | asia_
W przenośni, przenośni - tak, tak. Chomik musi wziąć udział w tym konkursie. Koniecznie. wyjścia nie ma, musi się dowiedzieć więcej o własnej naturze i takiej okazji po temu przepuścić nie może.
Czasu na poszukiwanie i kręcenie się w kołowrotku nie mam lecz wyjścia zostałam pozbawiona. Przez imię do kręciołka zostałam włożona, a imię to najważniejsza rzecz na calutkim świecie, bo jest słowem.
Chomik, rad nie rad do konkursu przystąpi i niniejszym ogłasza (zabezpieczając się), że jego sukcesem będzie odgadnięcie 1 fragmentu (słowem - jednej pozycji).
Z poważaniem dla Dot,
chomik ze złożoną i przyczajoną, drżącą parasolką.
PS Chomiki są lękliwe i będą obrzydliwe natrętne, aby ten jeden-dwa punkty zdobyć oraz będą fruwały za każdąy odgadniętą pozycję.
Użytkownik: mika_p 2018-12-02 14:48 napisał(a):
Odpowiedź na: W przenośni, przenośni - ... | Anna125
No to bijemy się, Chomiku, o ostatnie miejsce :)
Użytkownik: Anna125 2018-12-03 22:20 napisał(a):
Odpowiedź na: No to bijemy się, Chomiku... | mika_p
Miko_P.
O matko jedyna!, wykrzyknę. Zassał mnie odkurzacz Świata i zapomniałam o tym prawdziwym. Masz miejsce przedostatnie, ja z zerem zajmę zaszczytne ostatnie.
Cholipciuś, dlaczego tak jest, skąd ta wredota Świata się bierze? Pytania pozostaną bez odpowiedzi.
Jednakże za punkt honoru wezmę sobie podejście do tej próby. Nie przeczytam rozwiązań, które poda Dot, nie wejdę w ten link po rozstrzygnięciu lecz dam sobie tyle czasu ile wy mieliście i pokornie poproszę Dot, o to abym mogła podać rozwiązania po czasie, tak dla siebie. Fajne są konkursy i ten był jak skrojony dla mnie. Skrewiłam lub Świat. Nie mogę się jednak na jego obrażać, toć tylko go mamy.
Miko, kibicuję Ci, zgaduj, pytaj się, ja nie pomogę, bo zaraz muszę wyjść z sieci, niestety. Napiszę jeszcze tylko do Dot, już na privie o opcję/alternatywę/możliwość późniejszego odkrywania, tak dla siebie.
Pozdrawiam serdecznie:)
Użytkownik: mika_p 2018-12-03 23:47 napisał(a):
Odpowiedź na: Miko_P. O matko jedyna!,... | Anna125
Konkurs długi, może jeszcze zdążysz. I nie wiem, doprawdy, jak cię zepchnąć z antypodium, bo akurat te fragmenty, których jestem stuprocentowo pewna, w twoich ocenach nie występują.
Użytkownik: Anna125 2018-12-04 17:44 napisał(a):
Odpowiedź na: Konkurs długi, może jeszc... | mika_p
Ale, ale w moich żadne chomikowe fragmenty nie występują, szkoda, szkoda. Ja dopiero uczę się siebie.
U Dot szukaj, zdaje się, że tam się zawieruszyły. Twoje pewniaki są bezsporne, tak sądzę i co więcej, czuję, że może jest szansa Twoje zwycięstwo :DDD. Niestety muszę już zmykać, bo wsiąknę:(.
Użytkownik: mika_p 2018-12-04 20:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Ale, ale w moich żadne ch... | Anna125
U Dot szukać, to prawie jak w całym katalogu :)

W każdym razie, gdyby kto chciał, to mogę pomataczyć 13, 27 i 28.
Użytkownik: Anna125 2018-12-04 22:24 napisał(a):
Odpowiedź na: U Dot szukać, to prawie j... | mika_p
Walcz:D. Kibicuję!
Nie wyłączyłam dźwięku i komputer zapikał. Nie wytrzymałam i zalogowałam się. Z Dot jest tak, że i stóg siana, i niekoniecznie, trop i się pytaj.
Pozdrowienia i pamiętaj, ze to trudne, a ostatnie miejsce już zajęte:)))
Użytkownik: mika_p 2018-12-06 20:33 napisał(a):
Odpowiedź na: Walcz:D. Kibicuję! Nie ... | Anna125
Ech... Dot podpowiada, naprowadza, okruszki rozsypuje, a ja myślę, wróżę, trianguluję i ach! mam wreszcie typy, dwa prawie pewniaki, zbiegiem okoliczności obaj podejrzani rodzice na P. Wysyłam typ, i co? całkiem inna litera wchodzi w grę.
Gram dalej.
Użytkownik: Anna125 2018-12-06 20:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Ech... Dot podpowiada, na... | mika_p
Graj, a tu nie o szczęście chodzi (chociaż też się przydaje jego łut), lecz "grzebanie", skojarzenia (tak się odmyślam, śledząc konkursy poważne i krótsze, bardziej do zabawy. Te pierwsze to opowiadania i shorty, te drugie to drabble. W tych drabblach Marylek mi pomógł, bo skumać nie mogłam, o co chodzi.
I znowu muszę znikać:(
Niniejszym mam postulat, który kieruję bezpośrednio do Życia:
- Życie, zbastuj i odwróć ode mnie swoją uwagę. Dam sobie radę - sama!
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 2018-12-03 17:25 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam KONKURS nr 2... | asia_
Przepraszam wszystkich, którym dotąd nie odpowiedziałam - wróciłam do domu wcześniej niż było w planie, siadłam do komputera, a tu przykra niespodzianka, poczta nie działa. Wysłałam zgłoszenie, mam nadzieję, że naprawią dostatecznie szybko.
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 2018-12-03 17:43 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam KONKURS nr 2... | asia_
Naprawili! Już włażę na pocztę i odpisuję.
Użytkownik: KrzysiekJoy 2018-12-04 08:59 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam KONKURS nr 2... | asia_
Już czasowy, przystępuję do chomikowania dusiołków.
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 2018-12-09 22:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Przedstawiam KONKURS nr 2... | asia_
Podsumowanie środkowokonkursowe:

Do tej pory na tropie chomików
jest sześcioro dzielnych przyrodników
którzy łowią gryzonie pracowicie,
czego efekt za tydzień ujrzycie.
Już w tej chwili jest on niesłychany,
bo przynajmniej raz został złapany
każdy chomik, przypisany tym dusiołkom
(wolno biega tylko Chomik z parasolką :-).

Wybaczcie te częstochowskie rymy, ale musiałam się jakoś odstresować przed kolejnym ciężkim tygodniem w pracy.
Ale ciężki czy nie ciężki, sama bym chętnie potropiła jakiegoś kontrchomiczka, no, chociaż jedno maleńkie kontrchomiczątko. Znajdzie się takie?
Użytkownik: Anna125 2018-12-10 00:35 napisał(a):
Odpowiedź na: Podsumowanie środkowokonk... | dot59Opiekun BiblioNETki
Dot, on nie biegnie, zamieniony został przez Życie w słup soli. Na szczęście odwracalnie, a nie jak biblijnej przypowieści. Jeszcze tydzień. Ciekawe kto odgadnie wszystkie fragmenty?
Użytkownik: Neelith 2018-12-10 09:46 napisał(a):
Odpowiedź na: Podsumowanie środkowokonk... | dot59Opiekun BiblioNETki
No piękne rymy, powiem Ci!
W zamian, zgodnie z życzeniem, kontrchomiczki, specjalnie dla Ciebie, czekają w nowym temacie :)
Użytkownik: mika_p 2018-12-11 00:14 napisał(a):
Odpowiedź na: No piękne rymy, powiem Ci... | Neelith
Cieszę się, Neelith, że coś udało ci się znaleźć, bo mnie przychodzi do głowy tylko jeden fragment, ale za bardzo koresponduje z tym, co jest w konkursie i dlatego, moim zdaniem, się do kontrkonkursu nie nadaje.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: