Dodany: 2017-08-23 16:20|Autor: dot59Opiekun BiblioNETki

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Oberki do końca świata
Szostak Wit (pseud.)

6 osób poleca ten tekst.

„Byli muzykanci, byli, ale się skończyli...”[1]


Grajkowie istnieli od zarania ludzkości – z początku tylko rytmicznie tłukli kamieniem o kamień lub dęli w zwierzęce rogi, potem wygrywali coraz bardziej złożone melodie na coraz bardziej skomplikowanych instrumentach – najpierw po to, by dźwiękiem podkreślać wagę plemiennych obrzędów, później także i po to, by nim zaklinać i utrwalać życie. I nawet gdy się już muzyka ludzi wykształconych oddzieliła od tej plebejskiej, często dryfując w stronę estetyki oderwanej od znaczenia, ludowe granie trwało przy swej dawnej funkcji. Trwało, póki było co opowiadać…

„Oberki do końca świata” to piękna, melodyjna i melancholijna ballada o muzyce wpisanej w życie i życiu wpisanym w muzykę do tego stopnia, że jedno bez drugiego istnieć nie może. To historia muzykanckiego rodu Wichrów, który swoim graniem towarzyszy ważnym wydarzeniom we wsi i okolicy, opowiadając o wszystkim, co jest i co było. O miłości, zazdrości i samotności, o weselach i pogrzebach, o pijaństwie, rodzinnych waśniach i wszelkich nieczystych sprawkach, o wojnie, która – choć niby Rokiciny ominęła – nie omieszkała pozostawić na nich swojego piętna. Prawie wszystkie historie wygrywane na Józefowych skrzypkach są smutne, może dlatego, że smutne zdarzenia i nieszczęśliwych ludzi lepiej się pamięta, a może dlatego, że towarzyszą nieuchronnemu przemijaniu dawnej wsi i jej mieszkańców. Te rozdziały, gdzie Józef i Maria „coraz mniejsi i mniej widoczni, żyli, wygrzewając przy piecu dawne radości i minione szczęścia”[2], a „świat trwał niezależnie od Rokicin, żył innym rytmem, coraz bardziej zostawiając siwiejącą wioskę w tyle”[3], przypomniał mi pejzaż, który ja sama miałam okazję od dzieciństwa obserwować. Ten pejzaż, dla małego dziecka tak barwny i majestatyczny, z biegiem lat począł karleć i szarzeć, jedne gospodarstwa całkiem pustoszały, w innych znów tkwili starzy, szarzy, opadający z sił ludzie, daremnie czekający, by któreś z dzieci, wnuków czy prawnuków zobaczyło w tym odludnym skrawku ziemi swoją przyszłość. „A dzieci nie przyjeżdżały, ciężko pracowały (…). A dzieci nie przyjeżdżały, miały własne sprawy”[4]. Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu

Prześliczna to proza, tak poetyczna, tak dźwięczna, tak zapadająca w serce i w myśli, że jeszcze długo po jej zakończeniu snują się po głowie Jakubowe i Józefowe melodie:

„Byli muzykanci, byli, ale się skończyli.
Byli muzykanci, byli, lecz poumierali.
Nikt nie wie, jak się wołali, nikt nie wie, jak grali.
Kiedy o nich zapomnimy, komu będą grali?”[5]


---
[1] Wit Szostak, „Oberki do końca świata”, wyd. Powergraph, 2014, s.205.
[2] Tamże, s. 276.
[3] Tamże, s. 144.
[4] Tamże, s. 248-249.
[5] Tamże, s. 205.


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 577
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: