Dodany: 09.08.2009 15:15|Autor: arachne

Czytatnik: Anteckningsbok

Ku przerażeniu serc


To zresztą był jeden z bardzo istotnych powodów naszego rozstania, ponieważ ja, tuż po urodzeniu się córki, wyjechałam na koncerty do Afryki Południowej i zostawiłem żonę samą w tym ciężkim okresie śmierci pierwszego dziecka i pogrzebu. To był dla niej ogromny cios, który spowodował jeszcze większe oddalenie między nami. (...)
Wydawało mi się, że z tego co najważniejsze, z zarabiania na dom, wywiązuję się dobrze. Skargi na to, że zostawiam żonę samą z wszelkimi kłopotami, uznawałem za małostkowość.
Zresztą już wtedy zaczęły się problemy z alkoholem, a one pociągnęły za sobą problemy z kobietami, bo człowiek po wódce staje się szalenie "romansowy". (...)
W czasie jakiegoś koncertu domowego, podczas którego kilka piosenek śpiewałem z Inką (mieliśmy takie piosenki do wspólnego śpiewania), moja kochanka ostentacyjnie wyszła. Jak mi później powiedziała, tego wieczora zrozumiała, jak wiele jeszcze łączy mnie z żoną, postanowiła się wycofać, nie chciała być powodem rozbicia mojego małżeństwa. Nie godziłem się na jej odejście, w związku z czym zabrałem żonę, zawiozłem do kochanki i powiedziałem, że kocham obie i niech teraz radzą, co zrobić.
Jednym słowem: radośnie zrzuciłem z siebie odpowiedzialność za to, co będzie dalej. Skończyło się tak, że Inka, młodsza, słabsza psychicznie, wyszła stamtąd, rozbiła samochód, uciekła z miejsca wypadku. Bardzo narozrabiała, pewnie z wewnętrznej potrzeby przyciągnięcia mnie do siebie. Może chciała dać mi szansę, żebym jej pomógł. (...)
Żałowałem utraconej rodziny, wiedziałem, że jestem głównym winowajcą rozkładu małżeństwa, ale szukałem także winy w Ince.

[Jacek Kaczmarski w "Pożegnanie barda: z Jackiem Kaczmarskim rozmawia Grażyna Preder", s. 86-88]


(...) nie piszę "ku pokrzepieniu serc", a właśnie "ku przerażeniu serc", jak to określił prof. Jerzy Jedlicki. Moją intencją jest raczej mącenie, budzenie wątpliwości, a nie uspokajanie i podnoszenie na duchu w błogim przeświadczeniu o naszej wspaniałości.

[jw., s. 122]


Ponieważ w swoim życiu zdecydowanie nadużywałem wolności, na różne sposoby, więc zdaję sobie sprawę, że człowiek wolny jest człowiekiem kulawym. W tym sensie, że widać go w tłumie. To kalectwo człowieka wolnego polega na tym, że jemu właśnie wielu rzeczy robić nie przystoi. Bo wolność jest niczym innym, jak wewnętrzną odpowiedzialnością za siebie, bliskich i wobec świata.

[jw., s. 128]

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 871
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: