Dodany: 19.01.2024 19:33|Autor: Margiela

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Pociąg do Imperium: Podróże po współczesnej Rosji
Wolny-Peirs Maja (Wolny Maja)

4 osoby polecają ten tekst.

"Zaczekaj, pociągu, nie stukajcie, koła"[1]


„Za duże ciśnienie. Brakło tchu. Trzeba było mieć specjalnie przystosowany organizm. To tak, jakby się było małą rybką pływającą na płytkiej wodzie - i trafiło w ciemną głębię, gdzie rozsadzało skrzela, a niżej majaczyła bezdenna otchłań z zarysami potworów. Nie do życia, trudno. Z powrotem, na górę, do światła!”[2]
Tych słów nie napisała Maja Wolny o podróży do Rosji jesienią roku 2022. Napisał je Andrzej Drawicz o podróży do ZSRR jesienią roku 1957. Różnica nazw i czasów jest bez znaczenia: to ciągle ta sama rzeczywistość.
Pomysł był karkołomny w swojej prostocie: dziennikarka związana z Rosją od lat, mająca tam przyjaciół i nieustannie próbująca się zbliżyć do zrozumienia fenomenu ich świata, postanawia odwiedzić Imperium wtedy, kiedy nie robił tego prawie nikt inny: w osiem miesięcy po rosyjskim ataku na Ukrainę. Do podjęcia wyprawy zniechęca ją, bez skutku, jej własne państwo, informując, że nie będzie w stanie zaofiarować swojej obywatelce niemal żadnej pomocy w razie kłopotów. Jakich – tego nie sposób określić z góry. Wszelkich, bo że wyprawa t a m oznacza kłopoty, wydawało się sprawą zupełnie jasną.
A najważniejszym, takim, w którego cieniu znikają inne i w obliczu którego o pozostałych wręcz nie warto wspominać, jest sama Rosja. I wiszący w jej powietrzu strach. Ten strach pomniejsza ludzi, schyla im głowy, zmusza do patrzenia w ziemię, w telefon, byle tylko nie w oczy współpasażerki, usiłującej właśnie przysiąść się w metrze, a w której z punktu rozpoznaje się obcą. Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomymi.
I Maja Wolny stara się dokonać niemożliwego. Dowiedzieć się, co czują i jak żyją milczący ludzie, zaprawieni w tym milczeniu od pokoleń, wyćwiczeni przez kolejne władze, które w gruncie rzeczy się nie zmieniały, i przez horror doświadczeń wpisanych w ciała, krew i kości rodziców, dziadków, prababek. Komuś, kto uprzejmie i z głupia frant wciąga ich w pogawędkę w sklepie czy w parku, tacy ludzie nie powiedzą nic. Nigdy. Jest tylko jedna szansa, by choć końcami palców dotknąć zagadki, tego, co rzeczywiście myślą o sobie, o swoim życiu w kraju, który wszczął wojnę, mimo że tego słowa użyć nie mogą. To łańcuszek znajomych, a ci podają sobie polską podróżną z ręki do ręki, z Petersburga do Moskwy, z Irkucka do Jakucka, i wreszcie tam, gdzie – jak podpowiada nam wyobraźnia – życie nie może przecież płynąć normalnie, życie w ogóle nie płynie i tylko trwa zastygłe na zawsze w zgrozie: do Magadanu. A oto, co odczuwa reportażystka, znalazłszy się na lotnisku kołymskiej stolicy:
"Stawiam po tamtej ziemi ostrożne kroki, tak by nie podeptać zasypanych ciał. Jestem wszystkiego ciekawa i jednocześnie nie chcę wiedzieć. […] W momencie, w którym opuszczę ten budynek, Zacznę oddychać powietrzem, w którym są wyziewy ze zbiorowych mogił. We włosy zaplotą mi się upiory z przeszłości. Moje oczy zobaczą ślady mordu. Dlatego wcale mi się nie spieszy. To, że na lotnisku muszę chwilę poczekać, jest mi nawet na rękę”[3].
Właśnie tak Maja Wolny doświadcza Rosji. Jej sposób na spotkanie z tamtą przestrzenią to wytężona, bezgraniczna uważność. Świadectwa wszystkich zmysłów łączą się stale z czujną pracą pamięci. Nie wierzmy jej zapewnieniu, że nie chce wiedzieć. Książka, która powstała, zaprzecza temu. Jest upartym protestem przeciw niewiedzy i rebelią wobec siły strachu. Strach, ten trujący opar, który wchłania się w Rosji z każdym oddechem, nie oszczędza też autorki reportażu. Ta jednak wciąż na nowo wyrusza w drogę, pomimo niego i wbrew jego podszeptom. Strach jest jeden, ale działa różnie. Inaczej się go czuje, jadąc taksówką, przy której kierownicy siedzi dziewczyna oszalała ze smutku, a inaczej, patrząc w hipnotyczne, płomienne oczy prezentera telewizyjnego z pyszniącą się na koszuli literą Z.
Ma się rozumieć, za sprawą opowieści ten strach nie zniknie i nie odejdą w niebyt jego przyczyny. Ale ta książka służy czemu innemu. Pokazuje świat niesamowity w najściślejszym sensie tego słowa, to jest i znany, i nieznany zarazem. Świat, którego nie bać się nie można, ale o którym wiedzieć po prostu trzeba.


[1] Incipit znanej rosyjskiej pieśni więziennej: "postoj, parowoz, nie stuczitie, koliosa" (przekład własny).
[2] Andrzej Drawicz, "Pocałunek na mrozie", wyd. Łódzkie, 1990, s. 32.
[3] Maja Wolny, "Pociąg do Imperium. Podróże po współczesnej Rosji", wyd. Marginesy, 2023 (cytat za wersją audio).

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 609
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: