Dodany: 29.06.2023 22:13|Autor: dot59Opiekun BiblioNETki

Czytatnik: Czytam, bo żyję

Książkowy wehikuł czasu - wyprawa osiemnasta


Podróż za jeden uśmiech (Bahdaj Adam (pseud. Damian Dominik)) to jedna z tych książek, które swego czasu musiałam była czytać, ale kompletnie nie pamiętam wrażeń z lektury, bo zlały mi się w jedno z wrażeniami z oglądania ekranizacji. A z tej pozostały mi w pamięci głównie twarze nastoletnich bohaterów – Henryka Gołębiewskiego jako Poldka i Filipa Łobodzińskiego jako Dudusia – i epizod z udziałem Aliny Janowskiej (cioci Uli) i Jerzego Turka (kierowcy z Centrali Rybnej), recytujących szekspirowskie „Chcesz już iść? Jeszcze ranek nie tak blisko. Słowik to, a nie skowronek się zrywa”… Do powtórki zachęcił mnie fragment powieści, napotkany w jednym z ostatnich konkursów biblionetkowych.

Historia niezwykłej eskapady dwóch czternastolatków, różniących się od siebie jak dzień i noc, choć blisko spokrewnionych, nadal wywołuje uśmiech. I to niejeden. Przynajmniej u czytelnika pamiętającego bary mleczne, akcje zbierania runa leśnego i podróżowanie w czasach, gdy nikt nie słyszał o smartfonach i internecie.
Matki chłopców wraz z ich młodszym rodzeństwem od paru tygodni siedzą w nadmorskim letnisku. Poldek i Duduś (oficjalnie Janusz, o czym rodzina zdaje się nie pamiętać, wciąż nazywając go tym infantylnym zdrobnieniem) mają do nich dojechać po zakończeniu roku szkolnego. Ojcowie, zajmujący ważne stanowiska w przemyśle, okazują się zbyt zapracowani, by osobiście tam chłopców dostarczyć, a nawet odprowadzić na dworzec; młodsza siostra matek, studentka, chętnie przejmuje nad nimi opiekę, ale tylko nominalnie, pozwalając im robić, co chcą, by mieć czas dla swojego chłopaka-sportowca. Z tegoż powodu uznaje, że wystarczy wysłać ich samych, dając im pieniądze w garść. Gdy już mają płacić za bilety, okazuje się, że gotówka znikła. Duduś, którego dotychczas skutecznie strzeżono przed wszystkimi niedogodnościami życia codziennego, wymagając jedynie wyglądu jak spod igły i doskonałych wyników w nauce, najchętniej wróciłby do domu pod czułą opiekę babci i czekał, aż się znajdzie ktoś, kto odwiezie go prosto nad morze. Ale nie z Poldkiem te numery! Harcerz z bujną wyobraźnią i głową nabitą podróżniczo-przygodowymi lekturami miałby sobie nie poradzić z dotarciem ze stolicy do Międzywodzia? I tak oto rozpoczyna się szalona wyprawa, pełna wydarzeń prawie tak niezwykłych, jak te, które spotykały literackiego rówieśnika chłopców, niejakiego Marka Piegusa, ale w odróżnieniu od tamtych właściwie całkiem realnych. Sytuacji nie zmienia w sposób istotny nawet pojawienie się na szlaku tajemniczej „cioci Uli”, która zapowiada, że bezpiecznie doprowadzi młodych podróżników do stęsknionych i zaniepokojonych mam. Zanim to się stanie, Duduś nabędzie paru praktycznych umiejętności i stwierdzi, że czas już przestać być Dudusiem, a Poldek zrozumie, że wybujałą fantazję i chęć przeżywania niesamowitych przygód warto czasem zastąpić logicznym myśleniem.

Nie mam pojęcia, jak mogą odebrać tę powieść dzisiejsi rówieśnicy bohaterów, dla których normalną rzeczą jest załatwianie dosłownie wszystkiego – począwszy od skontaktowania się z dowolnego miejsca o dowolnej porze z dowolnym członkiem rodziny, a skończywszy na dobraniu najwłaściwszej trasy podróży, rozpisanej na godziny, wraz z kupnem biletów na kolejne jej etapy – za pomocą jednego kieszonkowego urządzenia. Żeby dziś powtórzyć wyczyn Poldka i Dudusia, musieliby nie tylko sami nie mieć przy sobie smartfonów, ale i nie spotkać po drodze nikogo, kto takowy posiada, i trafiać wyłącznie w miejsca, gdzie nie ma komputerów z dostępem do Internetu. Możliwe? No, przecież, że nie! Więc może dla obecnych czternastolatków jest to tak samo odległe od rzeczywistości, jak „Porwany za młodu” czy „Dzieci kapitana Granta”? A przy tym niewychowawcze, bo przecież Poldek notorycznie naraża mniej zaradnego kuzyna na niebezpieczeństwo, a do tego dla doraźnych korzyści kłamie, ile wlezie… Dalej, o czarnoskórym studencie mówi „Murzyn” i przytacza jego kulawą polszczyznę; w latach 60. zeszłego wieku nikt nie traktował tego jako lekceważenia gościa z obcego kraju, ale dzisiejsze normy poprawności politycznej nakazywałyby uznać narratora za młodego rasistę…

Mnie jednak ta lektura sprawiła sporą przyjemność, jak prawie każda, która choć na chwilę przenosi czytelnika w czasy dzieciństwa, zawiera trochę humoru, a przy tym jest napisana ładną polszczyzną. Jeśli miałabym do niej jakieś zastrzeżenia, to jedynie takie, że Poldek momentami wypowiada się – w narracji, nie w dialogach – trochę zbyt dojrzale jak na swoją osobowość (choć w pewnej chwili oboje z ciotką Ulą zarzucają to samo Dudusiowi). Ale jeśli założyć, że relacjonuje tę historię z pewnej perspektywy czasowej – choćby rok czy dwa później – to już nie ma się do czego przyczepić.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 138
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 1
Użytkownik: Margiela 30.06.2023 19:20 napisał(a):
Odpowiedź na: Podróż za jeden uśmiech t... | dot59Opiekun BiblioNETki
Jakże klasycznie wakacyjna lektura!:) Aż samej sobie zadałam pytanie, co pamiętam. A pamiętam dialog szekspirowski, Meksykańczyków (właśnie, nie Meksykanów) i ich przyśpiewki higieniczne ("myjemy uszy dla spokoju duszy!"), pytanie Poldka, co to dantejskie sceny, po którym następuje wykład Dudusia rozpoczynający się od słów: "Alighieri Dante", torbę z "prapolskim kamieniem" (co bawi mnie ogromnie dopiero dziś, kiedy retrospektywnie widzę w tym drwinę z obowiązkowej "piastowskiej" narracji historycznej), okrzyk bojowy "do Kamienia!" (Pomorskiego rzecz jasna, który każdorazowo sama wydaję podczas wszystkich podróży w te okolice), zupę węgierską z rybakiem – rzekomym kidnaperem, jakąś zwariowaną Poldkową bujdę z motywem futra z "astrachańskich karakułów"... – i pewnie jeszcze sporo innych drobiazgów, pojedynczych gagów i małych scenek. Jednym słowem: nadspodziewanie dużo;)
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: