Dodany: 2022-08-30 15:57|Autor: idiom1983

Recenzja nagrodzona!

Książka: Córka rzeźnika
Iczkovits Yaniv

5 osób poleca ten tekst.

Antyaguna i antybohater wojenny w brawurowej odysei przez meandry caratu


Typ recenzji: oficjalna PWN
Recenzent: idiom1983 (Krzysztof Gromadzki)

Zgodnie z kanonami halachy - żydowskiego prawa religijnego - Jezus Chrystus urodził się mamzerem - dzieckiem z nieprawego łoża - jako że święty Józef, mąż i opiekun matki Jezusa Maryi, nie był jego biologicznym ojcem. Mamzer, choć przynależy do żydowskiej wspólnoty wiernych i jest obowiązany przestrzegać przewidzianych przez prawo norm postępowania, posiada w owej wspólnocie upośledzoną pozycję członka drugiej kategorii, gdyż nie mogąc wejść do "Zgromadzenia Pana", nie może zawierać małżeństw z innymi pełnoprawnymi członkami tej wspólnoty. Mamzer może poślubić tylko i wyłącznie innego mamzera, bądź nawróconego na judaizm z innej religii konwertytę, a religijne oczyszczenie wszystkich mamzerów nastąpi dopiero wraz z przyjściem zapowiadanego przez liczne proroctwa Mesjasza. Bardzo niewiele zabrakło też do tego, aby Maryja stała się aguną - kobietą, której mąż zaginął bez wieści, lub opuścił ją, nie dając jej wcześniej przewidzianego przez prawo rozwodu. Mówi o tym początek Ewangelii według świętego Mateusza, który informuje, jak to Józef, dowiedziawszy się o błogosławionym stanie swojej żony, powstałym jeszcze przed ich wspólnym zamieszkaniem, co bez żadnych wątpliwości wykluczało jego ojcostwo, zamierzał odprawić ją potajemnie, być może jednak wyposażając swą żonę w wymagany prawem list rozwodowy. Choć Pismo o tym nie wspomina - zapewne, skoro podkreśla prawość charakteru Józefa, uważając to za rzecz najzupełniej oczywistą - to motywuje takie postępowanie chęcią uniknięcia skandalu oraz tym, żeby nie narażać kobiety, którą Józef prawdziwie i szczerze kochał, na bolesne pomówienia i przykre obelgi ze strony innych ludzi. Dopiero interwencja sił nadprzyrodzonych, objawiona mu w widzeniu sennym, wyjaśniająca boski charakter mającego przyjść na świat dziecka, powstrzymała Józefa przed tą nierozważną decyzją, Maryja uniknęła przykrej obmowy zawistnych ludzi, a urodzony w betlejemskiej stajence Jezus stał się w oczach Żydów prawowitym synem cieśli Józefa i pełnoprawnym członkiem religijnej żydowskiej wspólnoty.

Losy aguny obfitowały w dramatyczne przeżycia. Opuszczona przez męża, była pozostawiona bez środków do życia, skazana na łaskę i niełaskę jego rodziny, która mogła, choć bynajmniej nie musiała, okazać jej materialne wsparcie. Decydując się na taką pomoc, rodzina męża była częściej motywowana chęcią opieki nad jej dziećmi, z którymi łączyły ją więzy krwi, niż nad nią samą, która dla swoich teściów, szwagrów i szwagierek była zaledwie mało znaczącą powinowatą. Jej własna rodzina, od której otrzymała przypadającą na siebie część majątku w postaci posagu, zazwyczaj uboższa niż rodzina, w którą usiłowała wżenić swoją córkę czy siostrę, sama z trudem wiążąca koniec z końcem, często ograniczała się do symbolicznej i niewystarczającej pomocy i wsparcia. Kiedy kobieta miała szczęście, jej męscy krewni np. w postaci ojca, stryja, braci lub kuzynów, angażowali się w poszukiwania wyrodnego zięcia lub szwagra, a po szczęśliwym odnalezieniu tegoż tak długo chłostali go lub okładali jego grzbiet twardymi kijami, aż zuchwały powinowaty zgodził się napisać dla swojej żony get - list rozwodowy, który zgodnie z prawem musiał wrzucić w ręce swojej żony, gdyż rozwodzący się małżonkowie od tego momentu nie mieli się więcej prawa dotykać. Status prawny aguny podlegał osądowi sądu rabinackiego, zwanego bejt din, czyli "domem prawa", którego stanowisko było zazwyczaj przychylne kobiecie i zezwalało na unieważnienie dotychczasowego małżeństwa i ponowne zamążpójście za innego mężczyznę. Takie rozwiązanie bardzo często nie było jednak końcem kłopotów aguny. Te powracały do niej ze zdwojoną siłą, kiedy zagubiony małżonek decydował się jednak powrócić na łono swojej porzuconej uprzednio rodziny. Wówczas, niejako z automatu stawał się z powrotem prawowitym mężem opuszczonej przez siebie aguny, a jej nowe małżeństwo uznawano za cudzołożny związek, dzieciom narodzonym z takiego związku przyznając uwłaczający ich godności status mamzerów. Na kanwie właśnie takich perypetii, choć stanowią one zaledwie przyczynek i punkt wyjścia dla dużo głębszej i o wiele donioślejszej problematyki, opiera się fabuła znakomitej powieści izraelskiego pisarza Yaniva Iczkovitsa pt. "Córka rzeźnika".

Wiosną 1894 roku zamieszkująca prowincjonalne miasteczko Motol w samym środku ustanowionej przez carycę Katarzynę II tzw. "Strefy osiedlenia" - jedynego legalnego terenu, gdzie mogą osiedlać się Żydzi, obejmującego zachodnie rubieże Cesarstwa Rosyjskiego i złożonego głównie z ziem odebranych I Rzeczypospolitej w wyniku jej trzech rozbiorów - Żydówka Mina Szpajzman, porzucona przez obwoźnego handlarza Cwiego-Meira, coraz bardziej boleje nad swym godnym pożałowania losem. Obiektem tęsknoty Miny, bardziej niż jej mąż-lekkoduch z pseudofilozoficznym zacięciem, wyrzucony ze słynącej z prestiżu, uczącej talmudu jesziwy w Wołożynie za konflikt z nauczycielami w interpretacji Tory, jest jej status powszechnie szanowanej żony i matki, której życie opiera się na pewnych i stabilnych podstawach. Mina coraz poważniej rozważa chęć nadania anonsu do żydowskiej prasy z wezwaniem do poszukiwań swojego ślubnego małżonka, którego podobno ktoś widział gdzieś na ulicach odległego od Motolu Mińska. Targana coraz gwałtowniejszymi porywami rozpaczy, Mina podejmuje nawet nieudaną próbę samobójczą, próbując utopić się w płynącej nieopodal rzece Jasiołdzie. Z opresji ratuje ją Żiżek Breszow, przymusowo wcielony do carskiego wojska i ochrzczony weteran niejednej wojennej kampanii, który po zakończeniu długiej służby powrócił w rodzinne strony, aby wiodąc życie dziwaka, outsidera i odludka, nieodpłatnie przewozić podróżnych swoją łodzią przez rzekę. Na wieść o tym, starsza siostra Miny, Fania Kajzman, lepiej sytuowana od siostry żona producenta owczych serów Natana Berla i matka pięciorga jego dzieci, decyduje się wziąć sprawy w swoje ręce i na własną rękę poszukać zaginionego Cwiego-Meira. Nawiązując ciche porozumienie z Żizkiem, pod osłoną ciemnej nocy, gdy całe miasteczko pogrążone jest w głębokim śnie, oboje tych bohaterów decyduje się na szaloną, brawurową i pełną niebezpieczeństw podróż przez rubieże kraju, gdzie nikt nie obdarza Żydów szacunkiem i poważaniem, a wielu jest takich, którzy szczerze Żydami gardzą, co jakiś czas urządzając krwawe pogromy lokalnych żydowskich wspólnot. W ten sposób Fania staje się antyaguną, która w przypływie nagłego i niedającego się powstrzymać impulsu, porzuca stateczne życie żony i matki, aby, wiedziona lojalnością względem Miny, nieść pomoc swojej nieszczęsnej siostrze. Postępek Fani, nazywanej przez mieszkańców Motolu "a wilde chaje" - "dziką bestią", z racji jej niezależnego charakteru, który sprawił, że wbrew przyjętym normom społecznym praktykowała odziedziczoną po ojcu funkcję szocheta, z mistrzowskim profesjonalizmem podrzynając przymocowanym na stałe do uda rzeźnickim nożem żyły i tętnice przeznaczonych do rytualnego uboju zwierząt - wstrząsnął i głęboko zbulwersował całą małomiasteczkową społeczność. Już na samym początku wyprawy dzieje się coś, co na dwójkę niepozornych wędrowców ściąga czujne oko miejscowej carskiej ochrany, dowodzonej przez podpułkownika Piotra Nowaka. Ten rozgoryczony otrzymaną w bitwie pod Szipką przeciwko Turkom raną, która pogruchotała mu nogę, przyprawiła go o kalectwo i zakończyła jego dalszą wojskową karierę, na prośbę swojego byłego dowódcy, generała-gubernatora warszawskiego Iosifa Hurki, pełni obecnie quasi-wojskową, quasi-policyjną funkcję tropiciela wszelkiej nieprawości, która ośmieliłaby się zbuntować przeciwko imperialnemu carskiemu samodzierżawiu. Czy trójkę rabusiów, słynących z bezwzględności w stosunku do swoich ofiar mógł zabić ktoś zupełnie niewinny i nieszkodliwy dla społeczeństwa? A jednak troje członków z budzącego grozę gangu Borkowskich - matkę i jej dwóch synów - znaleziono na polnej drodze nieopodal lasu z gardłami rozpłatanymi jednym cięciem noża. A jak twierdzi jedyny ocalały z tego pogromu ojciec Borkowski, z na wpół oszalałymi zmysłami niewyraźnie przy tym mamrocząc, sprawczynią morderstwa była wściekła i nieokiełznana kobieta - "a wilde chaje" - "dzika bestia"...

W takich to sensacyjnych okolicznościach poszukiwacze Cwiego-Meira Szpajzmana trafiają do Baranowicz, gdzie pomocną dłoń wyciąga do nich właściciel miejscowej karczmy, hotelu i domu uciech w jednym, Patryk Adamski, który jakiś czas wcześniej jako Pejsach Abramson na mocy ukazu Imperatora został siłą wcielony do carskiego wojska, podobnie jak jego sąsiad i przyjaciel Joszke Berkowicz. Ubogie rodziny Berkowiczów i Abramsonów, w przeciwieństwie do bardziej zamożnych sąsiadów, nie miały czym wykupić swoich synów od poboru. Dramatyczne losy obu przyjaciół, których przyjaźń służba w wojsku wystawiła na ciężką próbę niezłomności charakteru i lojalności wobec przyjaciela, to moim zdaniem jeden z najlepszych i najmocniejszych wątków powieści Iczkovitsa. Pejsach, przyjmując prawosławie oraz imię Patryka, porzuca przyjaciela, a także swoje żydowskie korzenie, żeby wkrótce potem zostać oficerem w randze kapitana. Joszke Berkowicz, przygarnięty przez poczciwego sierżanta, który wybawiając go od katorżniczej służby przy czyszczeniu latryn, nauczył go czytać i pisać, jako Żiżek Breszow staje się adiutantem dowódcy pułku o złowrogo brzmiącym, choć może nie w tamtej rzeczywistości, nazwisku Radziecki. Jako jeden z nielicznych piśmiennych żołnierzy w pułku, Żiżek w imieniu pozostałych żołnierzy zaczyna pisać przepełnione tęsknotą za domem listy do ich rozrzuconych po całej ogromnej Rosji rodzin. Wkrótce potem, czytając Radzieckiemu - z pochodzenia plebejuszowi - listy fikcyjnej żony fikcyjnego oficera jego pułku, baronowej Wieniediktowej, w których to listach baronowa opisuje, jak na petersburskich salonach pogardza się nieudolnymi oficerami, notującymi bolesne porażki okupione licznymi ofiarami w ludziach, Żiżek staje się przyczynkiem do zmiany w postępowaniu swojego brawurowego przełożonego. Zawsze wyczulony na opinie wyższych sfer Radziecki - do tej pory nie mający żadnych problemów z szafowaniem krwią i życiem swoich żołnierzy przy zdobywaniu nieprzyjacielskich pozycji - nagle przybiera diametralnie inną zachowawczą taktykę. Jego pułk zwykle włącza się do walki jako ostatni, notując minimalne straty i przypisując sobie laury zwycięstwa. Prości żołnierze, którzy dobrze wiedzą, komu zawdzięczają swe żołnierskie życie, okrzykują Żiżka Breszowa "ojcem" wszystkich rosyjskich żołnierzy. W ten oto sposób tchórzostwo przekuwa się w największą cnotę, a bitewne męstwo ustępuje instynktowi samozachowawczemu. W Baranowiczach agenci Nowaka dopadają Fanię i Żiżka, ale złowrogi nóż kobiety znowu zbiera swoje śmiertelne żniwo. Od tego momentu nic już nie będzie takie samo jak przedtem. Więcej szczegółów już tutaj nie zdradzę, zachęcając wszystkich do lektury całej powieści.

"Córka rzeźnika" jest moim zdaniem znakomitą książką, w rewelacyjny sposób opisującą świat, który w niedalekiej przyszłości musiał na zawsze odejść do lamusa. Iczkovits w świetnym stylu buduje psychologiczne portrety swoich bohaterów, a obdarzony wybitnym narracyjnym talentem, snuje klimat stworzonej przez siebie opowieści w stylu, którego nie powstydziłby się chyba sam wielki Isaac Bashevis Singer. Kiedy trzeba, okraszając powieściowy świat pokładami rubasznego humoru, pisarz nadaje swojej prozie na poły śmieszny, na poły straszny tragikomiczny charakter, czyniąc z "Córki rzeźnika", może nieco na wyrost, ale chyba bez jakiejś ogromnej przesady, coś na kształt żydowskiego "Pulp Fiction", przeniesionego w realia caratu przełomu wieków. Być może kiedyś Quentin Tarantino przełoży książkę Iczkovitsa na język kina, a film osnuty na fabule tej powieści, moim zdaniem odniesie wielki komercyjny sukces, przyciągając przed ekrany miliony widzów na całym świecie. A jednak z każdej karty "Córki rzeźnika" mimowolnie wyziera nienazwana jeszcze po imieniu, ale zapowiadana już mnóstwem złowrogich i ponurych przeczuć Zagłada. Bowiem to właśnie w 1894 roku, kiedy Fania i Żiżek rozpoczynają swoją brawurową wędrówkę, we Francji, pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Niemiec, zostanie aresztowany młody oficer żydowskiego pochodzenia Alfred Dreyfus. Antysemicka nagonka, jaka rozpęta się w związku z tą sprawą, skłoni młodego wiedeńskiego dziennikarza Theodora Herzla - wówczas niemal całkowicie zasymilowanego obywatela Austro-Wegier - do przewartościowania swojej życiowej postawy i zapoczątkowania ruchu syjonistycznego, z którego po wielowiekowej niewoli i tragedii II wojny światowej w 1948 roku narodzi się niepodległe i suwerenne Państwo Izrael. To ludzie pokroju fikcyjnego podpułkownika Piotra Nowaka spreparują w carskiej ochranie antysemicki pamflet, który przejdzie do historii pod złowrogą nazwą "Protokołów Mędrców Syjonu". Nawet dzisiaj - choć wyrok rosyjskiego sądu nazwał jednoznacznie zawarte w "Protokołach" tezy, opisujące rzekomą strategię Żydów, która miała ich doprowadzić do zdobycia władzy nad całym światem, sfałszowaną mistyfikacją - istnieją ludzie, z niezachwianą pewnością przyznający "Protokołom" monopol na słuszność, prawdę i rację. Owa pewność, wyniesiona z antysemickiej i szowinistycznej broszury, poskutkowała w carskiej Rosji serią krwawych pogromów, z inicjującym cały okrutny proceder pogromem w Kiszyniowie z 19 i 20 kwietnia 1903 roku. Drugiego dnia tych hańbiących i nieludzkich zajść nastoletni Adolf Hitler obchodził swoje czternaste urodziny... A partia NSDAP ze swastyką w herbie miała powstać dopiero za siedemnaście lat... Najbardziej jednak znamienne jest to, że większość ziem, na których rozgrywa się akcja powieści, przypadnie po I wojnie światowej odrodzonej z niewoli zaborców II Rzeczypospolitej, generując w wykuwającym dopiero zręby swojej państwowości kraju całą masę przyszłych konfliktów i ostrych napięć na tle narodowościowym i etnicznym.

"Córka rzeźnika" portretuje kiełkujące przyszłym tragicznym w skutkach żyznym plonem podglebie, dla mającego się niebawem narodzić, ale już nieśmiało pełzającego w umysłach zdegenerowanych poszczególnych jednostek ludobójczego totalitaryzmu. Podglebie obficie zroszone krwią niewinnych ludzi tylko dlatego, że innym ludziom zabrakło miłosierdzia, przyzwoitości i odwagi, aby dać skuteczny odpór złu, karmiącego ich zatrutym nienawistną ideologią chlebem pozornego bogactwa i fikcyjną iluzją szczęśliwego i wolnego od wszelkich trosk dobrobytu. Sięgając po powieść Iczkovitsa pamiętajmy o tym, że w sprzyjających okolicznościach, kiedy złowrogie wiatry historii mielą na miazgę i obracają wniwecz istniejący dotychczas porządek świata, każdy z nas może zostać dla swoich bliźnich tak ofiarą, jak i katem. I tylko od nas samych zależy, jakiego rodzaju wyboru odważymy się w swoich własnych sumieniach dokonać.

Ocena recenzenta: 6/6

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1483
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: