Dodany: 2021-11-21 20:45|Autor: porcelanka

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Już nie chcę być człowiekiem: Opowieść o przetrwaniu Zagłady
Os Pieter van

4 osoby polecają ten tekst.

Koniec człowieczeństwa


Typ recenzji: oficjalna PWN
Recenzent: Natalia M (porcelanka)

Mala urodziła się przed II wojną światową w ortodoksyjnej rodzinie żydowskiej. Odebrała staranne religijne wychowanie i uczyła się przestrzegać wszystkich tradycji. Ale miała w sobie coś, co wyróżniało ją wśród innych Żydów – i nie były to jedynie jej blond włosy, lecz także charakter. Mala była nie tylko zaradna, ale umiała odnaleźć się w każdej sytuacji i przystosować. Miała dobrą pamięć, bardzo szybko się uczyła – w tym języków obcych. I miała trochę szczęścia w życiu – dlatego przeżyła wojnę.

„Już nie chcę być człowiekiem” to swoisty reportaż historyczny o życiu Marilki Shlafer, pochodzącej z Warszawy Żydówki, która przetrwała II wojnę światową dzięki zmianom tożsamości. W zależności od sytuacji podawała się za Polkę lub Niemkę, wyrabiając przy tym potrzebne dokumenty, świetnie posługując się oboma językami i szybko asymilując się z miejscową ludnością. Pomogła jej w tym aryjska uroda, młody wiek i niewinny wygląd. Pieter van Os w siedemdziesiąt lat po wojnie przemierza drogę, którą przebyła jako młoda dziewczyna i szuka śladów jej historii. W tym celu odwiedza kolejne miejscowości, gdzie przebywała – co okazuje się nie takie proste, niekiedy nie wiadomo, o jaką wieś czy miasto może chodzić. Problemem okazują się także archiwa i brak danych historycznych. Wiele faktów z życia bohaterki reportażu jest niemal niemożliwych do potwierdzenia.

Mala w trakcie rozmów z holenderskim dziennikarzem snuje opowieść o swojej młodości i wojnie, wraca do dramatycznych wydarzeń, które ją ukształtowały i stanowiły punkty zwrotne w jej życiu. Opowiada o pozbawionym czułości domu rodzinnym, ubóstwie, życiu codziennym w getcie i ucieczce przed prześladowaniami. O tym, że wsparcie i pomoc znajdowała czasem w nieoczywistych miejscach, a jednoznaczne oceny czasów, w których przyszło jej żyć, są niemożliwe. Najwięcej troski i miłości zaznała w rodzinie wierzących w nazizm Niemców, kiedy powoływała się na swoje rzekome niemieckie pochodzenie. Wcześniej zakochała się w niemieckim inżynierze, którego zawsze uważała już za miłość swojego życia. Nie ukrywa też, że powojenna ucieczka do raju, którym miał się stać Izrael, skończyła się przeprowadzką do Liddy, miejsca gdzie odbywała się czystka etniczna.

Pani Shlafer – bo tak dla Pietera van Osa nazywa się Mala – od początku zdumiewa dziennikarza, zauważa on, że „mówi dobrze po niemiecku, hebrajsku, angielsku i trochę po rosyjsku. I naturalnie w jidysz, który jest jej językiem ojczystym. »Mimo to najlepiej posługuję się językiem polskim. Zdarza mi się często myśleć w tym języku. I śnię po polsku«” [1]. Mala często upomina reportera, zwraca mu uwagę na inny punkt widzenia, pyta, czy to takie ważne, jakiej narodowości byli ludzie, którzy stanęli na jej drodze, zwłaszcza że świadomość tożsamości narodowej na wsi była często niejednoznaczna. Większość uważała się za tutejszych, a ludność przygraniczna na wschodzie posługiwała się językiem będącym mieszaniną polskiego, ukraińskiego i czasem rosyjskiego. Van Os jednak, chociaż przytacza obiekcje swojej rozmówczyni, to i tak zdaje się podążać szlakiem współczesnych pojęć, nierzadko jednak odkrywając, jak trudno oceniać z aktualnej perspektywy II wojnę światową i wybory, jakich dokonywali zwykli ludzie.

Nie sposób ukryć, że chociaż „Już nie chcę być człowiekiem” nie faworyzuje żadnej nacji ani nikogo nie usprawiedliwia, to w Polsce może wzbudzać kontrowersje . Chociażby przez takie poglądy przytaczane przez autora jak: „prawie wszyscy Polacy opierali się niemieckiej okupacji, pasywnie lub czynnie. Mimo to większość Polaków asystowała Niemcom w ich próbach unicestwienia Żydów”[2], czy stwierdzenia „żeby nie było niedomówień: setki tysięcy mówiących po niemiecku Polaków z chęcią podpisało folklistę” [3].

Największym mankamentem reportażu – chociaż zamierzonym – jest brak przypisów i bibliografii (przypisy w książce pochodzą tylko od tłumaczki). Pieter van Os na końcu każdego rozdziału oferuje komentarz „zamiast przypisów”, w którym w interesujący sposób omawia źródła historyczne i własne odkrycia, ale nigdy ich nie przytacza. Zapewne większość czytelników i tak z rzadka zagląda do części bibliograficznej i sprawdza przypisy, jednak to one dają gwarancję rzetelności publikacji i są rękojmią tego, że jej autor bazuje na potwierdzonych faktach. Wobec ich braku zostaje tylko domyślać się, co stanowi element ustnej opowieści, przytaczanej przez lata i obrosłej legendą, a co ma oparcie w źródłach historycznych. Zwłaszcza, że van Os czasem stwierdza „w zbadanych na potrzeby tej książki przez polskiego historyka z tego regionu archiwach wałbrzyskiej policji przypadek ten nie figuruje. Nie znaczy to jednak, że do niego nie doszło” [4].

„Już nie chcę być człowiekiem” to opowieść zupełnie inna od reportaży wojennych i narracji, jakie znamy z historii o II wojnie światowej. Van Os skupia się na losach jednej kobiety, które umieszcza w kontekście historycznym, jednak bardziej czyni z nich pretekst do odkrywania świata, który przeminął, niż epatowania okrucieństwem wojny. I to sprawia, że jego książkę czyta się jak opowieść o poszukiwaniu, znaczeniu tożsamości i jej kształtowaniu się – z niesłabnącym zainteresowaniem.


Ocena recenzenta: 4/6

[1] Pieter van Os, „Już nie chcę być człowiekiem”, przeł. Iwona Mączka, Wydawnictwo Poznańskie, 2021, str. 60.
[2] Tamże, str. 148.
[3] Tamże, str. 198.
[4] Tamże, str. 385.


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 780
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 1
Użytkownik: fugare 2021-11-30 14:03 napisał(a):
Odpowiedź na: Typ recenzji: oficjalna P... | porcelanka
Bardzo ciekawa recenzja.
Zwróciłam uwagę szczególnie na to zdanie, w kontekście tej konkretnej historii, ale nie tylko:

"Mala często upomina reportera, zwraca mu uwagę na inny punkt widzenia, pyta, czy to takie ważne, jakiej narodowości byli ludzie, którzy stanęli na jej drodze, zwłaszcza że świadomość tożsamości narodowej na wsi była często niejednoznaczna."

Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: