Dodany: 2021-01-12 00:51|Autor: julekkk

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Wilk morski
London Jack (właśc. Chaney John Griffith)

4 osoby polecają ten tekst.

Wilk Morski, czyli geniusz zła


Jak na chłopca przystało, przygodę z pisarstwem Jacka Londona rozpocząłem dość wcześnie. Najpierw był bodaj „Zew krwi”. Pamiętam, że kiedyś mama namówiła mnie, żebym notował w zeszycie każdą przeczytaną książkę i właśnie „Zew krwi” zanotowałem na pierwszej stronie. Potem „Biały kieł”. Obie powieści mocne, zwłaszcza dla dziesięciolatka, obie niezwykle oddziałujące na wyobraźnię. Pierwsza jakby od kultury do natury, a druga odwrotnie: z dziczy na salony amerykańskiej burżuazji. Odtąd nazwisko Londona kojarzyło mi się z przygodą, z niezwykle wciągającymi opowieściami o dzielnych zwierzakach.

Jakiś czas później w moje niewiele starsze ręce wpadła „Księżycowa Dolina”. Pamiętam, że trochę nieprzyjemnie mnie zaskoczyła. Romans, czy też raczej powieść społeczno-obyczajowa z wątkiem miłosnym, nie była w stu procentach trafiona w przypadku wielbiciela Szklarskiego, Niziurskiego, Nienackiego... A jednak wciągnęła mnie, coś we mnie poruszyła. Kibicowałem bohaterom, podobnie zresztą jak owym dzielnym zwierzakom z poprzedniego akapitu. Coś się jednak zmieniło. Zauważyłem w końcu u Londona świat ludzi: surowy, czasami brutalny, czasami okrutny. Świat, któremu bohater stawia czoła w walce o miłość, szczęście, lepszy byt... I tak samo jest przecież z „Martinem Edenem”, ale w tym przypadku to o wiele bardziej złożona sprawa, o której kiedy indziej.

„Wilk morski”! Tak, przejdźmy w końcu do meritum! Tutaj chciałem jednak przybliżyć nieco moją znajomość z Londonem, bo nie potrafię na „Wilka morskiego” patrzeć bez pryzmatu moich wcześniejszych z nim spotkań. Tutaj, przy tytule w katalogu biblioteki, z której usług korzystam, znalazłem takie oto skróty: młodz., przygod., maryn. (co oczywiście miało oznaczać, że mamy tu do czynienia z młodzieżową „przygodówką” o marynarzach). Ciekawe, ilu naiwnych nastolatków podobna charakterystyka wyprowadziła już w pole?

Oczywiście są tu przygody i rzecz dzieje się głównie na pokładzie, ale sprawa jest o wiele bardziej poważna. Trzydziestopięcioletni literat, gryzipiórek i niezwykle surowy krytyk literacki, Humphrey van Weyden, zostaje wyratowany z morskiej katastrofy i trafia na pokład statku łowców fok. Szkuner o wiele mówiącej nazwie „Upiór” to mały, surowy i niebezpieczny światek, rządzony twardą, despotyczną ręką kapitana zwanego Wilkiem Larsenem. To jemu Humphrey van Weyden zawdzięcza życie, a właściwie jego kaprysowi. Wilk Larsen to psychopata o sadystycznych skłonnościach (tak przynajmniej spróbujmy sobie przez chwilę popsychologizować). Sceptyk, materialista, ateista, darwinista i, rzecz jasna, samouk. Marksista poniekąd też, choć może raczej bliższy jest mu Nietzsche. W każdym razie surowa poetyka słów „Widmo krąży nad Europą” pasuje do niego, jak ulał.

Od razu spotykamy się z brutalnością Wilka Larsena, z tym, że nie liczy się on z uczuciami ludzi. Ludzie (tak inni, jak i on sam) to dla kapitana jedynie fragmenty ożywionej materii. Chociaż nie! Bez „ożywionej” - po prostu materii. Trzeba więc podporządkować innych swojej woli, aby nie przeszkadzali mi żyć i aby ułatwiali i uprzyjemniali mi życie. Tak zdaje się myśleć Wilk Larsen, niemal od samego początku nazywany przez van Weydena potworem. A jednak stopniowo ulega on fascynacji tym człowiekiem i ulega jej także czytelnik. Odraza miesza się z podziwem dla Wilka Larsena: z podziwem dla jego siły i klarowności myślenia. Larsen odrzuca jakąkolwiek duchowość. Bierze świat materialistycznie, a z doktryn Marksa i Nietzschego robi dla siebie oręż w dysputach z van Weydenem.

London odmalowuje przed nami portret człowieka, który z materialistycznego postrzegania świata wyciąga logiczne konsekwencje, usprawiedliwiając wszelkie, nawet najbardziej zbrodnicze poczynania. Jakiekolwiek przejawy humanizmu czy humanitaryzmu uznaje za brednie. Po co Londonowi taki bohater, a właściwie antybohater? Myślę, że Wilk Larsen był dla autora pewnym eksperymentem. London, samouk, socjalista i gorliwy czytelnik Nietzschego, ukazuje nam, co dzieje się z ideami wspominanych wyżej filozofów, gdy zagnieżdżą się one w umyśle psychopaty. Są to poglądy Londona, ale o natężeniu podkręconym do oporu. W opozycji do nich staje Humphrey van Weyden – humanista, erudyta, człowiek o subtelnej, wrażliwej osobowości. To on jest tu narratorem, to on zatem ukazuje nam przerażającą postać Wilka Larsena. Czy van Weyden ma coś z Jacka Londona? Tego nie wiem, ale domyślam się, że kimś takim London bardzo chciał być. Jednak wyrósł on w zupełnie innych warunkach, własnymi siłami walcząc o przetrwanie i wykształcenie. Van Weyden startuje z pozycji niezahartowanego przez życie intelektualisty, który musi poradzić sobie z brutalnymi warunkami życia na statku czy na zagubionej pośród fal Morza Barentsa wyspie, gdzie przypływają wyłącznie foki, aby rodzić i doglądać młode. Mamy tu więc analogiczną sytuację, jak w przypadku Bucka („Zew krwi”) i Białego Kła, z tym, że w zezwierzęconym świecie ludzi.

Pewnie mnóstwa jeszcze znaczeń i metafor można doszukać się na stronach „Wilka morskiego”. Przyznam szczerze, iż oszołomiła mnie ta powieść. Jest w niej surowe piękno, światopoglądowa polemika, jest wreszcie i wątek romantyczny, ale poprowadzony w sposób niezwykle wręcz subtelny. To po równi powieść przygodowa, jak i filozoficzna powiastka, stworzona na potrzeby - być może - wewnętrznej dyskusji autora. Rzecz naprawdę mocna, doskonale napisana i wciągająca. Tyle o książce. Dodam jeszcze na zakończenie kilka słów o autorze.

Jakiś czas temu dostałem zamówienie na krótką notkę biograficzną Jacka Londona. Pozwoliłem tam sobie stwierdzić, że gdyby nie on, Ernest Hemingway nie pisałby tak, jak pisał. Chyba kołatały mi wówczas w głowie słowa Józefa Hena, których nie potrafię teraz dokładnie przytoczyć, a których sens był mniej więcej taki sam. „London zrodził Hemingwaya” - tak to chyba brzmiało.


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 557
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: