Dodany: 2019-09-09 05:07|Autor: misiak297

Maigret i markiza z rybackiej chaty


„Wiedział, że to nieprawda, ale ilekroć przyjeżdżał nad morze, zawsze odnosił wrażenie, że wszystko tutaj jest jakieś nierealne, sztuczne i że nic poważnego nie może się tu zdarzyć”[1].

Komisarz Maigret przyjeżdża do nadmorskiego Etretat, otrzymując niejako podwójne zlecenie dotyczące tej samej sprawy. Róża Trochu, służąca pracująca w małej willi należącej do Walentyny Besson (tytułowej starszej pani), umiera otruta arszenikiem. Wszystko wskazuje na to, że trucizna była przeznaczona dla Walentyny. Z prośbą o pomoc do komisarza Maigreta zwraca się zarówno pani Walentyna, jak i jej pasierb-polityk Karol Besson.

Maigret prowadzi śledztwo po swojemu – niespiesznie, ale z uwagą. Obserwuje, rozmawia z osobami dramatu, poznaje ich życie, angażuje się emocjonalnie w śledztwo. Długo zachowuje wnioski dla siebie.

W tym dochodzeniu poznaje tajemnice zbiedniałej rodziny lokalnego Rothschilda. To właśnie za niego wydała się owdowiała Walentyna. To kobieta pochodząca z biednej rodziny, pracująca w pospolitej cukierni, ale zarazem obdarzona wielkimi ambicjami. Dopięła swego – drugi mąż ją rozpieszczał, w Etretat była znana jako „dziedziczka” (choć niektórzy zauważali złośliwie: „mimo swej miny małej markizy, pozostała nadal córką rybaka”[2]). Jest w Walentynie coś niepokojącego – to czarująca staruszka (pod jej urokiem tkwi nawet sam Maigret), ale trudno oprzeć się wrażeniu, że manipuluje otoczeniem.

Kryminały Georgesa Simenona są nader osobliwe – samo śledztwo wydaje się tu całkiem nieważne, choć to wokół niego skupia się akcja. Zwykle nawet wszyscy teoretycznie podejrzani nie pojawiają się na powieściowej scenie – tylko się o nich wspomina. Morderstwo pozostaje jednak raczej czynnikiem, który obnaża napięcia, długo skrywane tajemnice, zdziera fasadę pozorów. Tak też jest w tym tomie przygód komisarza. Sporo tu dywagacji na temat pięknych obrazków, które kryją ciemną stronę. Maigret tęskni za tymi obrazkami choć przecież wie, jak są fałszywe („Teraz nie miał już złudzeń… Oglądał życie przeważnie z drugiej strony, od podszewki”[3]).

I nie śledztwo w tych kryminałach jest ciekawe, nawet nie do końca rozwiązanie zagadki – ale właśnie obserwowanie zwykłych ludzi z ich tajemnicami, trudną przeszłością, grzechami. Są to postaci zazwyczaj ciekawie zarysowane pod względem psychologicznym. W tym tomie obok śledztwa poznajemy bardzo smutną historię rodziny patchworkowej, wplątanej w skomplikowane układy emocjonalne, w zasadzie nieszczęśliwej. Bardzo przygnębiająca to lektura – jak to często z kryminałami Simenona bywa.

To zdecydowanie jedno z najciekawszych śledztw Maigreta.

[1] Georges Simenon, „Maigret i starsza pani”, przeł. Roman Chrząstowski, Wydawnictwo Czytelnik, 1968, s. 6.
[2] Tamże, s. 80.
[3] Tamże, s. 90.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 94
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: