Dodany: 2019-04-18 11:33|Autor: dot59Opiekun BiblioNETki

Jeśli bać się bestii, to tej, co tkwi w człowieku


Mimo istnienia podziału fantastyki na rozmaite gatunki i podgatunki nie zawsze łatwo daną książkę precyzyjnie sklasyfikować; ja przynajmniej często mam z tym trudność, bo jeśli na przykład świat przedstawiony nie obejmuje istnienia praktycznie żadnych ras obcych (prócz jednej istoty, która właściwie nie wiadomo, do jakiego gatunku należy, mając przy tym chyba więcej cech ludzkich, niż niejeden pojawiający się tam człowiek), a występują w nim ludzie naznaczeni większą lub mniejszą magiczną skazą, którzy mogą się z czasem coraz bardziej odczłowieczać, to czy to baśń, czy horror, czy fantasy? Najbardziej pasowałoby mi dark fantasy; wydawca nazywa ją „mroczną baśnią” (powiedzmy, że to prawie to samo), za to w księgarniach figuruje jako: horror, literatura młodzieżowa, fantastyka dla młodzieży. Z wieku młodzieżowego wyrosłam już dawno temu, ale czy z tego powodu mam nie czytać powieści z niepełnoletnimi bohaterami? Jeśli tylko pod względem technicznym są lepsze, niż sławny „Zmierzch” z przyległościami, to czemu nie?

A „Bestia” jest lepsza. Jej akcja rozgrywa się w świecie pod pewnymi aspektami przypominającym Europę przedchrześcijańską, pod innymi – średniowieczną lub tylko nieco późniejszą, a biorąc pod uwagę brzmienie nazw własnych, daje się on zlokalizować gdzieś w okolicy Wysp Brytyjskich. Żyją tam co najmniej dwa odrębne etnicznie ludy, mało się ze sobą kontaktujące ze względu i na odległość, i na odmienną obyczajowość. Ten, do którego należy główna bohaterka, wyznaje religię monoteistyczną, pełną surowych zasad, i zorganizowany jest terytorialnie w małe wiejskie społeczności, gdzie władza świecka i kościelna to jedno. Nie toleruje się tutaj ludzi, którzy są inni, zwłaszcza tych, co mają jakieś nietypowe umiejętności, ale nie tylko: czasem wystarczy znamię o dziwnym kształcie, a już nie daj Boże urodzić bliźnięta, z których każde ma podobną ozdobę! Gdyby nieszczęsnym dziewczynkom dano w spokoju dorosnąć, może nie zdarzyłoby się nic złego; ale los, na jaki pod presją sąsiadów skazał ojciec ich matkę i je same, zrobił z nich potwory… Kiedy wracają do rodzinnej wioski, ich spojrzenie zabija wszystkich dorosłych i starszą młodzież, a na najmłodszych zsyła głęboki sen; nie zasypia tylko siedmioletnia Alys, która właśnie w tajemnicy przed rodzicami wyrwała się na nocny spacer, co więcej, patrzy im w oczy bez lęku, wiedziona jedynie ciekawością. Już wkrótce dowie się, że nie powinna o tym mówić nikomu – zwłaszcza nikomu z sąsiedniej wioski, której mieszkańcy, acz niechętnie, podejmą się opieki nad sierotami z Gwenith. Potem odkryje, że ma pewien dziwny dar, podobny, jak jej przybrana matka, i czy trzeba dodawać, że także musi go trzymać w tajemnicy? A jeszcze później spotka stworzenie, którego wszyscy boją się i nienawidzą, obwiniając o wszelkie zło tego świata, począwszy od sprowadzania posuchy, aż do „bezbożnego obcowania”[12] z matką nieszczęsnych bliźniaczek… I nie, to nie będzie kolejna wariacja na temat „Pięknej i Bestii” – tu Bestia okaże się jedynie pośrednikiem między dwiema rzeczywistościami, magiczną i przyziemną, wskazując Alys zadanie, które dziewczyna będzie musiała wypełnić, gdy podrośnie. A piękna Alys nie zdobędzie żadnego przemienionego księcia i jego bogactw, tylko o wiele bardziej prozaiczną, ale wcale nie mniej wartą nagrodę: pozna, co to znaczy cieszyć się ciepłem słońca, smakiem skromnego pokarmu, „świadomością, że ma się dokąd wracać. I bezwzględnym, odwzajemnionym kochaniem”[2].

Całkiem nieźle (pomijając nieco zbyt mało dynamiczną fabułę części 4) udała się autorce ta mroczna, lecz niosąca nadzieję opowieść, której baśniowe wątki mówią nam równocześnie trochę o nas samych, ludziach żyjących na każdym ziemskim kontynencie, w każdej epoce od zarania ludzkości. O tym, jak bardzo potrafimy być nietolerancyjni, jak nas przeraża i odpycha wszelka inność; jak łatwo ulegamy przesądom i lękom, zwłaszcza pod naciskiem opinii publicznej, i równie łatwo stajemy się wyznawcami podwójnej moralności, jeśli tylko się zorientujemy, że chroni nas tarcza władzy i pozycji… Także i o tym, że każdą umiejętność, każdą moc możemy wykorzystać w dobrym lub złym celu (młody czytelnik pewnie zna to przesłanie z kanonicznych już dziś tekstów kultury, choćby „Gwiezdnych Wojen” czy „Harry’ego Pottera”, ale nie zaszkodzi mu go powtórzyć w troszeczkę innym kontekście) – a to najważniejsze. I w światach fantastycznych, i w naszym prawdziwym życiu.

[1] Peternelle van Arsdale, "Bestia", przeł. Paweł Łopatka, wyd. Poradnia K, 2019, s. 12.
[2] Tamże, s. 315.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 389
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: