Dodany: 2019-01-04 23:08|Autor: misiak297

Kto morduje nauczycielki?


„– Wydaje mi się, że jest tu coś złego – rzekła Eileen z namysłem. – Tak, jakby między nami był ktoś, kto do nas nie należy. – Spojrzała na niego, uśmiechnęła się, prawie roześmiała i powiedziała. – Kot wśród gołębi, to właśnie takie wrażenie. My wszystkie jesteśmy gołębiami, a między nami jest kot. My jednak nie potrafimy go dostrzec”[1].

W dniu rozpoczęcia letniego trymestru Meadowbank święci triumfy. To jedna z najlepszych szkół dla dziewcząt w Anglii, znana zresztą w całej Europie. Dyrektorką szkoły jest inteligentna, odważna i bezkompromisowa Honoria Bulstrode ciesząca się powszechnym szacunkiem. Założenie szkoły nie było dobrze rokującym przedsięwzięciem, eksperymenty edukacyjne uchodziły za zbyt odważne, czasem kontrowersyjne. Meadowbank zostaje scharakteryzowana w ten sposób:

„Była to bardzo droga szkoła, ale to nie miało znaczenia: płaciłeś słono, ale dostawałeś w zamian coś, co było tego warte. Twoja córka uczyła się tego, co chciałeś, i tego, czego życzyła sobie panna Bulstrode, a rezultat połączenia tych dwóch intencji był satysfakcjonujący. Dzięki wysokim opłatom dyrektorka mogła zatrudniać liczny personel. W szkole nie było nic z masowej produkcji, ale mimo indywidualnego podejścia do uczennic panował tam również pewien rygor. Dyscyplina bez reżimu, to była dewiza panny Bulstrode. Uważała, że trzymanie w ryzach uspokaja młodzież i daje jej poczucie bezpieczeństwa, natomiast reżim drażni. Wychowanki stanowiły bardzo zróżnicowaną grupę. Było wśród nich kilka cudzoziemek z dobrych, często królewskich rodzin. Były też angielskie dziewczęta, bogate lub z odpowiednich familii, pragnące studiować rozmaite dziedziny sztuki, zdobyć towarzyską ogładę i ogólną wiedzę, dzięki czemu stałyby się miłe, eleganckie i zdolne do prowadzenia inteligentnej rozmowy na każdy temat. Ale nie brakowało dziewczyn, które zamierzały pracować rzetelnie, zdać egzaminy wstępne na wyższą uczelnię i zdobyć stopień naukowy; te potrzebowały jedynie dobrego nauczania i szczególnej uwagi. (…)Ostatnią instancją w kwestii przyjęcia była aprobata samej panny Bulstrode”[2].

Strategia panny Bulstrode się opłaciła, a szkoła osiągnęła szczyt swej potęgi. A jednak w tym trymestrze wiele się zmieni… W nowym pawilonie sportowym dochodzi do morderstwa – zostaje zastrzelona Grace Spirnger, nielubiana nauczycielka gimnastyki. Sprawę udaje się zatuszować, jednak gdy dochodzi do kolejnego morderstwa w pawilonie, przyszłość Meadowbank jest zagrożona. Wkrótce dzięki pewnej rezolutnej nastolatce – Julii Upjohn – okazuje się, że sprawa ma związek z klejnotami pewnego księcia i rewolucją w Ramacie. W śledztwo włącza się Hercules Poirot w charakterze konsultanta i oczywiście w ostatnich rozdziałach przedstawia należycie zaskakujące (społeczność Meadowbank oraz czytelnika) rozwiązanie zagadki.

„Kot wśród gołębi” nie należy ani do klasycznych kryminałów, ani do szczytowych osiągnięć Agathy Christie. Niemniej jednak w tej książce – jak rzadko u tej autorki – zdumiewająco udał się mariaż zagadki kryminalnej i wątków sensacyjnych. Nic nie wydaje się tu wymuszone, a Królowa Kryminałów jeszcze raz pokazuje swój kunszt. To książka z gatunku tych, przy których lekturze powtarza się „jeszcze tylko jeden rozdział i odkładam”. Zaludniają ją ciekawe postaci. Świetnie wyszła kreacja pełnej klasy dyrektorki, jej poczciwej pomocnicy panny Chadwick („na tej kobiecie można polegać w sytuacjach kryzysowych, a przeoczyć ją w życiu codziennym”[3]), Ann Shapland, kompetentnej sekretarki, niezależnej kobiety z własnym pomysłem na życie, Jennifer i Julii – uczennic, Eleanor Vansittart stanowiącą pozbawioną klasy kopię swojej szefowej, czy Eileen Rich, kobiety łączącej w sobie pewne roztrzepanie i niepewność z prawdziwą pasją.

Kapitalne są przedstawione z tak charakterystycznym dla Christie ironicznym humorem scenki z życia szkoły lub życia okołoszkolnego – tak jak ta rozgrywająca się w pokoju nauczycielskim:

„W pokoju nauczycielskim wymieniano nowiny. Zagraniczne podróże, widziane spektakle, zwiedzone galerie sztuki. Fotografie krążyły dookoła. Groźba wyświetlania kolorowych przeźroczy wisiała w powietrzu. Wszystkie entuzjastki chciały pokazać własne zdjęcia, ale nie miały ochoty oglądać cudzych.
Niebawem rozmowa stała się mniej osobista. Nowy pawilon sportowy był w równym stopniu podziwiany co krytykowany. Przyznawano, że jest to ładny budynek, ale każda z pań pragnęłaby naturalnie poprawić jego wygląd w ten czy inny sposób. Dokonano krótkiego przeglądu nowych dziewcząt i ogólny werdykt był pomyślny”[4].

A oto rozmowa tocząca się w domu państwa Sutcliffe, których córka dostąpiła zaszczytu uczęszczania do Meadowbank. Przyszła uczennica jednak nie jest zachwycona:

„– Nie jestem pewna, czy rzeczywiście chcę tam pójść – powiedziała Jennifer. – Znam dziewczynę, której kuzynka chodziła tam i mówiła, że było okropnie. Cały czas mówią ci, jak wsiadać i wysiadać z rolls–royce’a i jak zachować się na lunchu u królowej.
– Dosyć, Jennifer – rzekła matka. – Nie zdajesz sobie sprawy, jakie to wspaniałe, że zostałaś przyjęta do Meadowbank. Zapewniam cię, że panna Bulstrode nie przyjmuje każdej dziewczyny. Zawdzięczasz to wyłącznie pozycji twego ojca i wpływom ciotki Rosamond. Masz niezwykłe szczęście. A jeżeli – dodała – zostaniesz kiedyś zaproszona na lunch z królową, to musisz wiedzieć, jak się zachować.
– No dobrze – zgodziła się Jennifer. – Przypuszczam, że królowa często zaprasza na lunch ludzi, którzy nie wiedzą, jak się zachować”[5].

Warto zajrzeć do Meadowbank w poszukiwaniu dobrej kryminalnej rozrywki!

[1] Agatha Christie, „Kot wśród gołębi”, tłum. Krystyna Bockenheim, wyd. Prószyński i S-ka, 2002, s. 78.
[2] Tamże, s. 9-10.
[3] Tamże, s. 70.
[4] Tamże, s. 49.
[5] Tamże, s. 42-43.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 214
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: