Dodany: 2009-11-27 14:16|Autor: ola.jarynska

"Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały? Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły?"


Tak, to jest poradnik.

To jest najlepszy poradnik, jaki miałam w rękach. Przeczytałam z przyjemnością. Po lekturze mam wrażenie, jakbym odkryła Amerykę.

Autorki, Adele Faber i Elaine Mazlish, w sześciu rozdziałach mówią co zmienić, żeby lepiej komunikować się z dziećmi. Chcę wam gorąco polecić te sześć rozdziałów. Szczególnie matkom (dzieci w każdym wieku). Ale nie tylko matkom, także niematkom. Dobra komunikacja przyda się wszystkim. Dobra komunikacja wszystkim jest potrzebna. Ja przeczytałam tę książkę jako przyszła pedagożka.

Co konkretnie można znaleźć w "Jak mówić..."?

Po pierwsze: "Jak pomóc dzieciom, by radziły sobie z własnymi uczuciami?"

Brzmi to trochę odstraszająco i nader psychologicznie. Po przeczytaniu niejeden może pomyśleć: moje dziecko sobie radzi. Jest jednak rzecz bardzo ważna i wartościowa w tym rozdziale. Autorki zwracają uwagę na to, jak często negujemy uczucia dzieci czy w ogóle uczucia innych. Począwszy od tego, że kiedy dziecko mówi, że nie jest głodne, każemy mu jeść, bo "tak mało zjadło". Albo kiedy mówi, że jest mu ciepło, a my każemy mu włożyć rękawiczki, bo nam jest zimno. Od tego począwszy. A skończywszy na tym, że kiedy widzimy nasze dziecko smutne lub złe, powinniśmy skomentować to słowami "wyglądasz jakbyś był zły/smutny/..." i zachęcić w ten sposób do zwierzeń, a nie na siłę pocieszać lub wmawiać, że nie ma powodu do takich uczuć.

Po drugie: "Zachęcenie do współpracy".

Czyli co zrobić, kiedy dziecko nagminnie się spóźnia, nie sprząta, zapomina i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej... Autorki zaznajamiają z metodami działania. Wbrew pozorom jest wiele skutecznych metod. Metoda numer jeden, bardzo ważna, zaleca, by używać jak najmniej słów. W wychowaniu nie chodzi o moralizowanie, czepianie się, tłumaczenie, prowadzenie wywodów i kazań. W wychowaniu chodzi o nauczenie samodzielności, a żeby to osiągnąć, trzeba dać dziecku szansę na myślenie, dochodzenie do wniosków, zdobywanie wiedzy, naprawianie błędów.

Po trzecie: "Zamiast karania".

Nie chodzi o "bezstresowe wychowanie", jak wiele z was może pomyśleć. Okazuje się jednak, że można wychowywać naprawdę bez stosowania kar. Bo kary są krzywdzące, kary godzą w poczucie wartości. Na dobry początek autorki proszą czytelników o przypomnienie sobie własnego dzieciństwa i reakcji na kary, które stosowali rodzice wobec nich. I czy były one skuteczne?
Pięknym cytatem z tego rozdziału są słowa: "Stosowanie kary to celowe odbieranie dziecku pewnej możliwości dysponowania własnym czasem lub sprawianie mu bólu. Natomiast konsekwencje są naturalnym wynikiem zachowania się dziecka"*.

Po czwarte: "Zachęcanie do samodzielności".

Po przeczytaniu tego rozdziału wyobraziłam sobie, że jestem matką, która nagle zyskuje świadomość swojej nadopiekuńczości w pełnej krasie. Dalej wyobraziłam sobie, jak trudne byłoby wprowadzenie zasad zaproponowanych przez autorki... Myślę, że dla każdej matki to dobry test. Bo czy można żyć bez udzielania rad, zwłaszcza swojemu dziecku?

Po piąte: "Pochwały".

Chodzi o to, żeby chwalić nawet za złe, mówiąc przewrotnie. Akurat ten rozdział mam opanowany do perfekcji, bo to moja kolonijna taktyka. Stosowałam ją intuicyjnie i wychodziłam na tym zawsze dobrze.

Kiedy zwracamy uwagę tylko - albo w przeważającej mierze - na złe rzeczy, które robią dzieci, zaniżamy ich poczucie własnej wartości, budujemy ich wizerunek jako dzieci złych i nieudanych. A kiedy zaczynamy zwracać uwagę na ich starania i dobre uczynki, i chwalimy je za nie, ich poczucie wartości wzrasta, własny ich obraz zmienia się na pozytywny, a one robią wiele, by ten obraz wzmocnić i zachować.

Po szóste: "Uwalnianie dzieci od grania ról".

Nasze dziecko się wiecznie spóźnia: dostaje łatkę spóźnialskiego i nieodpowiedzialnego.
Nasze dziecko ma ciągle bałagan i ciągle coś gubi: dostaje łatkę bałaganiarza, flejtucha, niezdary.
Nasze dziecko jest uparte zupełnie jak nasza teściowa lub jak jego ojciec, który okazał się niewlaściwym wybrankiem: dziecko jest ciągle porównywane. A do kogo? Do czarnej owcy w rodzinie. Zdajmy sobie sprawę - piszą autorki - jak bardzo jest to krzywdzące i niesprawiedliwe.

Na koniec napiszę jeszcze o formie: wskazówki autorek są przekazane fantastycznie. Są opisy ich własnych doświadczeń (rodzinnych i zawodowych), są komiksy, są krótkie, proste, zrozumiałe wskazówki postępowania podane w punktach, są relacje rodziców (zagranicznych i polskich) ze szkoleń, których podstawą była ta książka. Są pytania z wątpliwościami i odpowiedzi.

Ten poradnik to rzecz absolutnie fenomenalna.



---
* Adele Faber, Elaine Mazlish, „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały? Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły?”, przeł. Mariola Więznowska, wyd. Media Rodzina, Poznań 1992, s. 125.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 8796
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 5
Użytkownik: sowaOpiekun BiblioNETki 2009-11-30 13:37 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak, to jest poradnik. ... | ola.jarynska
Zajrzałam kiedyś przypadkiem do tej książki, po czym natychmiast kupiłam ją sobie i przeczytałam od deski do deski. Gdyby poradniki "jak zdobyć przyjaciół, szczęście i bogactwo" były równie sensowne i skuteczne jak ten, żylibyśmy wszyscy szczęśliwi i bogaci w gronie ukochanej rodziny i licznych przyjaciół :-).

Ale, uwaga :-)!, stosując się do zawartych w kilku książkach rad Faber Adele i Mazlish Elaine mamy szansę wychować dzieci, którym znacznie łatwiej będzie to wszystko osiągnąć.
Użytkownik: osska73 2009-12-01 13:10 napisał(a):
Odpowiedź na: Tak, to jest poradnik. ... | ola.jarynska
Czytałam niedawno i czytam nadal, w końcu jestem matką. Ale pierwsza styczność z pozycją wycisnęła ze mnie smutną łzę, bo tez chciałabym jako dziecko byc tak traktowana przez rodziców. Lektura obowiązkowa!!!!
Użytkownik: ola.jarynska 2009-12-03 13:07 napisał(a):
Odpowiedź na: Czytałam niedawno i czyta... | osska73
Ja też bym chciała być traktowana tak przez rodziców... Dam "moim" dzieciom to, czego sama nie miałam! :-)
Użytkownik: teodozja 2009-12-04 15:57 napisał(a):
Odpowiedź na: Ja też bym chciała być tr... | ola.jarynska
Na podstawie tej książki często w poradniach psychologiczno pedagogicznych organizuje się fajne warsztaty szkoły dla rodziców. polecam
Użytkownik: ola.jarynska 2010-01-15 19:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Na podstawie tej książki ... | teodozja
Dziękuję, aczkolwiek ja akurat nie mam dzieci. :-)
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: