Dodany: 2015-06-17 10:01|Autor: majkanew

Przeczytaj, jeśli się nie boisz!


Strach jest wpisany w życie każdego człowieka jako naturalny składnik psychiki. Występuje pod rozmaitymi postaciami i z różnym natężeniem. Można uczyć się nad nim panować, zagłuszać go czy wypierać. Generalnie lubimy się bać, jeśli kontrolujemy tę emocję: jako dzieci uwielbiamy się chować i straszyć, chętnie oglądamy lub czytamy horrory i kryminały, opowiadamy sobie przyprawiające o gęsią skórkę mroczne historie. Oczywiście, zawsze dbamy o to, by nie przekroczyć pewnej granicy. Ale są takie lęki, które nie dają żadnej przyjemności, zaburzającą funkcjonowanie w społeczeństwie, a nawet niszczą zdrowie czy prowadzą do śmierci; specjaliści nazwali je, dopisując każdemu z nich końcówkę: -fobia.

Jonathan Nasaw po raz drugi podpisał się jako autor powieści i znów zadziwił pomysłem – wykorzystanie strachu, tej ludzkiej słabości głęboko siedzącej w psychice, to wspaniały temat na thriller. Podobnie jak w „Dziewczynach, których pożądał”, poprzednim tomie cyklu o Prendrze, sprawca znany jest od początku, ale nawet nam się nie śniło, do czego może być zdolny. Rozpoczyna się gra w śledzenie mordercy i podglądanie jego strasznych zabaw z ofiarami.

56-letni agent E.L. Pender, praktycznie rzecz biorąc, jest już emerytem – w zapomnianym przez ludzkość Wydziale Łączności (będącym de facto w likwidacji) ustąpił miejsca chorej na SM Lindzie Abruzzi. Kobieta przegląda akta i natyka się na list Dorie Bell – tak bardzo chciałaby coś osiągnąć i być jeszcze użyteczną, zanim przegra z chorobą (i straci przez to pracę), że postanawia rozpocząć małe dochodzenie. Nadawczynią jest cierpiąca na prosoponofobię (lęk przed maskami) członkini organizacji zrzeszającej „fobów”. Kobieta podejrzewa, że za samobójstwami jej kolegów z grupy wsparcia kryje się coś podejrzanego. Jak można się spodziewać, z pomocą Lindzie przychodzi Pender.
Jednym torem biegną działania policjantów – tropienie, szukanie i sprawdzanie, drugim – aktywność mordercy. A człowiek to szczególnie okrutny (cierpi na manie sans delire – obłęd moralny); wykorzystuje strach innych, w makabryczny sposób torturuje swoje ofiary, czerpiąc z tego wielką satysfakcję. Ale i on ma słabe punkty. Choć jest perfekcjonistą, zdarza mu się popełniać drobne, dla wielu wręcz niewidoczne błędy (ale od czego jest FBI?).

„Lęk pierwotny” to intrygująca, fascynująca lektura, trzymająca nie tylko w napięciu, ale i strachu. Niejednokrotnie odczuwamy dreszcze czy doświadczamy gęsiej skórki. Oczywiście te emocje wzbudzają głównie postać mordercy – bezwzględnego eksperymentatora, poszukiwacza i badacza – i jego metody zabijania. Ale u Nasawa nic nie dzieje się bez przyczyny, dlatego też poznajemy tego bohatera bardzo dobrze, docieramy do najgłębszych jego uczuć, wspomnień, pragnień. Często ta wiedza wywołuje spore emocje, od lęku po obrzydzenie. Autor doskonale pokazał proces przyczynowo-skutkowy skrzywienia psychiki.

„Lęk…” czyta się bardzo dobrze przede wszystkim z uwagi na świetny styl. Nasaw jest pisarzem starannym, a przy tym bardzo subtelnym i swobodnym, nie mamy poczucia, że właśnie skończył miniwykład z psychiatrii, a mimo to czujemy, że nasza wiedza nieco się poszerzyła. Poza tym wielkim atutem są tu naturalne dialogi, pełne humoru czy złośliwości, poważnie rzeczowe, niekiedy zaś infantylne – w zależności od sytuacji, w jakiej dana postać się znajduje. Każdy bohater (nikt nie jest ideałem, z nadużywającym alkohol Penderem na czele) ma indywidualne cechy, sposób bycia i mówienia; nawet ci z dalszego planu to kreacje dopracowane w każdym szczególe. Nie brakuje tu też wątków pobocznych, równie ciekawych (choć wywołujących już inne emocje, ze współczuciem na czele) co główny. Jest śmiesznie, strasznie, mrocznie, bywa obrzydliwie lub smutno – Nasaw gwarantuje szeroki wachlarz odczuć, dzięki czemu tę powieść nie tylko czytamy, ale też przeżywamy – i będziemy długo (a może zawsze?) o niej pamiętać.

Tę książkę Nasawa łączy z poprzednią tylko gatunek i postać agenta Pendera. Nie jest ona kontynuacją, obie funkcjonują osobno, zatem kolejność czytania pozostaje dowolna.

Wspaniała lektura dla czytelników o NAPRAWDĘ mocnych nerwach! Kto twierdzi, że niczego się nie boi – niech koniecznie przeczyta „Lęk pierwotny”!


[recenzję opublikowałam wcześniej na moim blogu i stronie szuflada.net]


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 337
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: