Dodany: 17.03.2014 18:00|Autor: AnnRK

Niespełnienie


Książka objęta patronatem BiblioNETki.


Francis Scott Fitzgerald zapewne nie wymaga przedstawiania. Ten amerykański pisarz i scenarzysta filmowy znany jest z pięciu powieści, wielu opowiadań i scenariuszy. Niedawno na ekranach kin pojawiła się czwarta ekranizacja "Wielkiego Gatsby'ego", co świadczy o tym, że twórczość Fitzgeralda wciąż się nie zestarzała i być może jeszcze wiele kolejnych pokoleń czytelników będzie sięgać do jego tekstów.

Podczas gdy Francis odnosił sukcesy, jego żona Zelda, nękana depresją, niespełniona w żadnej dziedzinie, mogła w pewnym sensie uchodzić za symbol porażki. "Zatańcz ze mną ostatni walc" jest jej jedyną powieścią. Na dodatek ostro skrytykowaną przez męża, który pracował w tym czasie nad historią "Czuła jest noc", opartą na tych samych wydarzeniach. Powieść Zeldy powstała w niespełna sześć tygodni i wywołała oburzenie Francisa, który uznał, że zbyt szczegółowo opisuje prywatne życie małżonków. Cóż, najwyraźniej nie był zachwycony swoim literackim wizerunkiem. Zanim zgodził się na publikację, tekst został zmieniony. Jak wiele zachowało się z wersji pierwotnej? Nie wiadomo. Oryginał nie przetrwał, a tym samym przepadł także ślad po wprowadzonych w nim korektach.

"Zatańcz ze mną ostatni walc" wydrukowano w ok. trzech tysiącach egzemplarzy. Nie została sprzedana nawet połowa, a opinie krytyków nie zachęcały do lektury. Mimo tej porażki, Zelda Fitzgerald planowała napisanie kolejnej powieści, w której chciała zawrzeć swoje wspomnienia związane z leczeniem psychiatrycznym (zdiagnozowano u niej schizofrenię). Nie doczekała się jednak wsparcia męża i ostatecznie książka nie powstała.

Związek Fitzgeraldów był dość burzliwy. Prowadzili bujne życie towarzyskie, on nie stronił od alkoholu, ona cierpiała na zaburzenia psychiczne. Konfliktów nie brakowało. Francis zdobywał uznanie krytyków, Zelda pozostawała w jego cieniu.

W przedmowie do powieści Harry T. Moore pisze: "Hemingway zauważył, że w tej rodzinie żona bez przerwy przeszkadzała mężowi w pracy, bo była o nią zazdrosna. Jej rozpaczliwe próby zostania malarką, baleriną i pisarką stanowiły element tych działań. Miała talent we wszystkich tych dziedzinach, ale zazwyczaj nie potrafiła go zrealizować; na przykład zajęła się poważnie baletem, gdy była już za stara, by odnieść znaczący sukces w tej dziedzinie"[1]. "Zatańcz ze mną ostatni walc", powieść autobiograficzna, w pewnym stopniu potwierdza słowa Noblisty, choć zachowania głównych bohaterów spisanej przez Zeldę historii sugerują, że to raczej mąż, pozbawiając żonę wsparcia, podcinał jej skrzydła, odbierając szansę na zrobienie kariery, a nie ona ze swą zazdrością była kulą u nogi rozkwitającego artysty. Cała ta sytuacja w pewnym momencie skojarzyła mi się ze związkiem Sylvii Plath i Teda Hughesa, w którym także kobieta próbowała, ciesząc się sukcesami partnera, jednocześnie wyjść z jego cienia.

Powieść Zeldy Fitzgerald to historia związku prostej dziewczyny, pochodzącej z konserwatywnego południa Stanów Alabamy Beggs, i początkującego malarza, Davida Knighta. Dla Alabamy ten związek miał być przepustką do lepszego, tak upragnionego przez nią świata, w którym pierwsze skrzypce grały bogactwo, sława i rozliczne kontakty towarzyskie - oczywiście z ludźmi na odpowiednio wysokim poziomie. Pełni planów, marzeń i nadziei, oboje wyruszyli do Europy, by we Francji szukać ujścia dla swych artystycznych pragnień. Świat paryskiej bohemy, przyjęć, galerii sztuki, muzyki i rosyjskiego baletu, wydawał się stworzonym dla nich - artystycznych dusz. A jednak, gdy David osiągał kolejne sukcesy, a Alabama - wciąż niedoceniana - wyciskała z siebie siódme poty, ćwicząc pełne gracji pas de chats, ich małżeństwo nie miało się najlepiej. Odsuwali się od siebie, każde skupione na własnych sukcesach i porażkach, jednocześnie pełne pretensji do tego drugiego, jakby przeszkadzali sobie nawzajem.

"Wieczorami siadywała w oknie, zbyt zmęczona, by się ruszać, trawiona marzeniami o sukcesach baletowych. Alabamie wydawało się, że jeśli osiągnie ten cel, pozbędzie się demonów, które nią rządziły - że jeśli udowodni swoją wartość, spłynie na nią spokój, który wydawał się jej możliwy tylko wówczas, gdy ma się pewność siebie - że poprzez medium tańca zdoła rozkazywać swoim emocjom, przywoływać miłość, współczucie albo szczęście siłą woli, bo zapewni im kanał, którym będą mogły płynąć. Znęcała się więc nad sobą bezlitośnie przez całe lato"[2].

Znając losy Zeldy, trudno wierzyć w sukces Alabamy. "Wciąż żyjesz w złudnym przekonaniu, że będziesz w tym kiedyś dobra?"[3] - pytał David, co samo w sobie jest już dość przygnębiające, a i dalszy ciąg rozmowy nie pozostawiał złudzeń. Źle się działo w małżeństwie artystów, gdy u jednego efektem pracy były sukcesy, u drugiego zaś frustracja.

"Zatańcz ze mną ostatni walc" to ciekawe spojrzenie na związek Fitzgeraldów, choć złagodzone zapewne ingerencją Francisa, nie oddaje w pełni emocji, jakie starała się przekazać Zelda. Rozdarcie między rodziną a karierą jest tu wyraźne, zaś poetycki język, pełen metafor i porównań, wskazuje na wielką wrażliwość niespełnionej artystki. "Listopad filtrował poranne powietrze w złoty puder, który wisiał nad Paryżem i zatrzymywał czas, aż poranek utrzymywał się przez cały dzień"[4] - pisze o jednym z tych dni, w których Alabama "pracowała w szarym mroku studia i czuła się bardzo profesjonalnie w niewygodzie nieogrzewanego miejsca"[5]. Coś jest w prozie Zeldy Fitzgerald, że ten poranek staje nam przed oczami, kontrastując z zimnym, zaciemnionym studiem, przebieralnią śmierdzącą "klejem od point suszących się nad słabym płomieniem, zwietrzałą wodą kolońską i biedą"[6]. Choć za tą efektowną, nastrojową prozą nie kryje się wielka historia, to "Zatańcz ze mną ostatni walc" czyta się z przyjemnością, jaką niesie możliwość spojrzenia na czasy, w których żyć przyszło Fitzgeraldom, na ich małżeństwo oceniane z punktu widzenia Zeldy, a także obserwowania jej samej, tańczącej w otoczeniu niespełnionych ambicji i marzeń.


---
[1] Harry T. Moore, "Przedmowa", w: Zelda Fitzgerald, "Zatańcz ze mną ostatni walc", przeł. Katarzyna Janusik, wyd. Pascal, 2014, s. 9.
[2] Zelda Fitzgerald, dz. cyt, s. 194.
[3] Tamże, s. 197.
[4] Tamże, s. 202.
[5] Tamże.
[6] Tamże, s. 203.


[Recenzję opublikowałam wcześniej na moim blogu]


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1274
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: