Dodany: 2014-02-10 09:58|Autor: majkanew

Misja: dojrzałość


Jak bardzo chcielibyśmy być coraz lepszymi ludźmi, może świadczyć nasze zaangażowanie w różne imprezy charytatywne. Chętnie wspomagamy i organizujemy akcje pomocy m.in. dla zwierząt, środowiska czy, przede wszystkim, ludzi, szczególnie zaś dla dzieci. Dumą napawa nas, że oddaliśmy klika złotych, przyszykowaliśmy paczkę świąteczną czy zabraliśmy bezdomnego na obiad. Conor Grennan nie zadowolił się paradowaniem z puszką bądź słaniem sms-ów – on poświęcił się całkowicie (fizycznie, duchowo, materialnie itd.) najmłodszym Nepalczykom, sierotom żyjącym w uwłaczających i niebezpiecznych warunkach.

„Mali książęta” to pozycja mająca cechy wielu gatunków: dziennika, pamiętnika, wspomnień, reportażu, literatury podróżniczej i przygodowej. Zaczyna się informacją dotyczącą kryzysu w Nepalu, dziesięcioletniej wojny domowej (1996-2006), która nie tylko wyrządziła szkody ekonomiczne czy gospodarcze, ale przede wszystkim dotknęła biednych cywilów. Wprowadzeniem Grennan uczynił notatkę, która mówi o handlu dziećmi. Rodzice wierzący, że ktoś „życzliwy” zapewni azyl im dzieciom, wraz z pociechami oddawali dorobek całego swojego życia.

W Nepalu autor znalazł się, można powiedzieć, z czysto egoistycznych pobudek – pragnął diametralnych zmian, ponieważ był znudzony życiem, które do tej pory prowadził. Liczył również, że zgłaszając się jako wolontariusz do sierocińca, zyska szacunek i podziw najbliższych i kolegów (czy może koleżanek). W 2004 r. po raz pierwszy przekroczył próg Domu Małego Księcia, nie podejrzewając, że to, co zrobi, okaże się nie tylko spełnieniem kaprysu lub egzotyczną przygodą. „Mali książęta” to zapis dojrzewania dorosłego mężczyzny. Jego nepalskie doświadczenia pozwoliły mu nie tylko poznać sytuację innych osób, ale przede wszystkim wejrzeć w siebie. Więź, jaka wytworzyła się między Conorem a jego podopiecznymi sprawiła, że ten zrozumiał, co w życiu liczy się najbardziej i na czym to życie w ogóle polega, jaka jest jego istota. Swoim celem uczynił stworzenie sierocińca, bezpiecznego miejsca, w którym dzieci będą dorastać w godnych warunkach. Jednak rozwijając się duchowo, zdobywając doświadczenie i wiedzę, postanowił zrealizować niemożliwe – odnaleźć rodziców małych Nepalczyków i scalić rodziny.

Nepal zajmuje w tej opowieści znaczące miejsce. Autor dzieli się wiedzą na temat „zapomnianego” kraju. Nie robi jednak tego jak napuszony znawca tematu, który po trzymiesięcznym pobycie w egzotycznym kraju czuje się jego obywatelem. Cały urok tej książki polega na sposobie relacjonowania. Grennan stopniowo odsłania przez czytelnikiem wszystko, co znane i nieznane, uczy go tak, jak on sam zdobywał wiedzę. Nie brakuje tu opisów jego wpadek, zabawnych sytuacji, nieporozumień, czasem niebezpieczeństw wynikających z nieznajomości miejscowych zwyczajów. Opowiada o wszystkim, od polityki, sytuacji mieszkańców, kuchni, obyczajów przechodzi do pojedynczych słów, do drobiazgów. Nie trzeba przemierzać świata, żeby zobaczyć Nepal, oczywiście na tyle, na ile pozwalają możliwości literatury.

Mimo wielu przeciwieństw losu, mimo niebezpieczeństw Grennan nie poddał się. Za swoje starania otrzymał najbardziej wartościową z nagród. „Mali książęta” opowiadają o dzieciach, o Nepalu, o pomocy, ale przede wszystkim - o człowieku, o ludziach w ogóle. Wiele barwnych sylwetek pojawia się na kartach książki i każda z nich dokłada kolejne cechy do szerokiego obrazu człowieczeństwa. Dzięki tej „misji” Conor osiągnął samopoznanie, a dzięki jego książce czytelnicy zyskają inspirację.

Duże wrażenie robią także dołączone do tekstu fotografie, dokumentujące wyprawę w poszukiwaniu rodzin podopiecznych Domu Małego Księcia, jednak największe – zdjęcia szczęśliwych, zadbanych dzieciaków. Po lekturze można odnieść wrażenie, że każdego z tych maluchów doskonale znamy, począwszy od ich imion, przez historię rodzinną, po charakterystyczne cechy.

Zabawna, ciepła, refleksyjna i pouczająca opowieść o człowieku, który udowodnił, że można zrobić coś z niczego. Niezwykła przemiana Conora Grennana może stać się bodźcem do zmian w życiu każdego człowieka, otwiera oczy i zachęca do aktywności. „Mali książęta” to pozycja ważna i ciekawa, pozwala dostrzec więcej, niż do tej pory byliśmy w stanie zobaczyć.


[recenzję opublikowałam także na blogu]


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 721
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: