Dodany: 2013-11-30 22:09|Autor: kiria100

Alex Kava tym razem zawiodła...


Do tej pory przeczytałam wszystkie powieści Alex Kavy o przygodach Maggie O’Dell, które ukazały się w Polsce. Po ostatnią z nich („Płomienie śmierci”) ustawiłam się w długiej kolejce w bibliotece. Po prawie trzech miesiącach oczekiwania dostałam ją w ręce. I… jestem bardzo rozczarowana. Ale zanim o tym opowiem, zacznę od tego, o czym jest cała historia.

W Waszyngtonie wybucha pożar za pożarem. Agentka FBI Maggie O’Dell, zajmująca się portretami psychologicznymi przestępców, zostaje oddelegowana do odnalezienia piromana. Ogień budzi w niej traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa, ponieważ jej ojciec zginął w płomieniach. Bohaterka nie może sobie również poradzić z powracającymi koszmarami związanymi z poprzednimi akcjami. Jej szef, Kunze wysyła ją na badania psychologiczne, agentka obawia się, że przez to może zostać odsunięta od sprawy. W pobliżu podpalonych magazynów ktoś pozostawia zwłoki zmasakrowanej kobiety. Policjantka zastanawia się, czy mordercą i podpalaczem jest ta sama osoba.

Dla mnie to najsłabsza powieść Kavy. Kto jest podpalaczem, czytelnik może się domyślić już na początku. Autorka w trakcie kolejnych wydarzeń stara się zatrzeć ślad, który sama zostawiła, ale robi to bardzo nieudolnie. Moim zdaniem w „Płomieniach śmierci” nie szanuje odbiorcy, a wręcz uważa go za głupiego. Ponadto 1/3 książki to wspomnienia poprzednich akcji. Kolejno dowiadujemy się, jak Maggie O’Dell poznała swojego przyrodniego brata, skąd ma dwa psy (historia każdego jest opisana osobno), skąd zna swojego przyjaciela Bena, swojego policyjnego partnera Tully’ego i detektyw Julię Racine. Dla osób, które czytały poprzednie powieści tej pani, jest to nudne, a wręcz irytujące, ponieważ już to wszystko wiedzą. Kolejna 1/3 to narzekania agentki na to, że lubi być niezależna i nie chce, żeby ktoś okazywał jej współczucie, i że się boi związków. Można o tym wspomnieć, ponieważ taka informacja daje obraz bohaterki, ale nie na co drugiej stronie, bo to już przesada. Ostatnia 1/3 to akcja – bardzo słaba akcja. Mało dynamiczne zdarzenia i robienie głupka z czytelnika.

Odnoszę wrażenie, że w podziękowaniach autorka chciała się wytłumaczyć z tej grafomanii:

„»Płomienie śmierci« to moja dwunasta powieść, a dziesiąta z serii, której bohaterką jest Maggie O’Dell. Prawdziwe osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że nigdy nie zamierzałam tworzyć cyklu. Czasami jednak bycie pisarzem oznacza nie tylko pisanie, trzeba też umieć słuchać. A zatem można by powiedzieć, że wciąż opowiadam o Maggie, bo to wy, moi czytelnicy, domagacie się tego. Przyznaję, że z początku trzeba było mnie do tego namawiać. Nigdy nie czytałam żadnej serii powieściowej, nie miałam zatem pojęcia jak się do tego zabrać. Myśl, że z jedną bohaterką, która jest mi dość obca, spędzę sporo czasu, nie budziła we mnie entuzjazmu. Stąd moja ogromna wdzięczność dla tych, którzy wytrwali z Maggie – i ze mną – od początku”*.

Tutaj się z nią zgodzę: żeby przeczytać „Płomienie śmierci”, trzeba było wytrwałości. Mała prośba do czytelników: nie nagabujcie tej pani o napisanie kolejnych „bestsellerów” o Maggie, niech sama to zrobi, gdy rzeczywiście będzie miała wenę.

Dobrze, że Alex Kava zadedykowała tę powieść nieżyjącemu psu, ponieważ żyjący znajomy mógłby się śmiertelnie obrazić…


---
* Alex Kava, „Płomienie śmierci”, przeł. Katarzyna Ciążyńska, wyd. Harlequin, 2013, s. 402-403.


[Recenzja ukazała się na moim blogu]


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 709
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: