Dodany: 01.10.2023 14:14|Autor: koczowniczka

Książka: Dziennik pustki
Yagi Emi

2 osoby polecają ten tekst.

O kobiecie, która nie chciała sprzątać po mężczyznach


Pani Shibata z „Dziennika pustki” japońskiej autorki Emi Yagi ma trzydzieści kilka lat i pracuje w firmie produkującej papierowe tuleje. Początkowo jest zadowolona, wkrótce jednak zauważa, że koledzy z działu wymagają, by myła kubki, segregowała śmiecie i robiła tysiąc innych rzeczy, które oni uważają za kobiece. W efekcie bohaterka pracuje dłużej i ciężej niż mężczyźni, nie odnosząc z tego żadnych korzyści. Jeśli lekceważy te dodatkowe, „babskie” obowiązki, tworzy się wokół niej nieprzyjemna atmosfera. Nie mając odwagi na jawny bunt, bohaterka kłamie, że oczekuje dziecka. Od tej pory nie musi parzyć kaw ani pucować lodówki, może wcześnie wychodzić do domu i wreszcie mieć czas dla siebie. Tylko co będzie, kiedy znajomi z biura odkryją, że zostali oszukani? W przyszłości na pewno stanie się to problemem, na razie jednak kobieta nie zaprząta sobie głowy szukaniem wyjścia z trudnej sytuacji, woli cieszyć się „ciążą”.

Autorce udało się w zgrabny sposób poruszyć kilka ważnych tematów, takich jak podłe traktowanie kobiet w japońskich korporacjach, samotność, bunt przeciw niesprawiedliwości i wreszcie podejście współczesnych Japończyków do macierzyństwa. W książce padają takie oto gorzkie słowa: „Urodzisz, piekło. Nie urodzisz, też piekło”[1]. Jeśli kobieta nie zachodzi w ciążę, spotyka się z potępieniem, jeśli zaś zachodzi, nie otrzymuje żadnej konkretnej pomocy ani od państwa, ani od męża. Wkład mężczyzny ogranicza się najczęściej tylko do spłodzenia potomstwa, cała opieka spada na matkę. Jedna z drugoplanowych postaci skarży się: „Bo co on takiego zrobił? Spuścił się, w sensie miał wytrysk, i tyle, nie?”[2]. Ta młoda matka nie znajduje czasu, by odpocząć dłużej niż pół godziny, a nocami musi wynosić płaczącego niemowlaka na ulicę, by mąż mógł spokojnie spać. Pisarka bardzo słusznie zwraca uwagę na fakt, że choć nadszedł już dwudziesty pierwszy wiek i ludziom pod wieloma względami żyje się lżej niż kiedyś, to jednak ciąża, poród i wychowanie dzieci nadal wiążą się z ogromnym cierpieniem kobiet. Mężczyzna jest tu uprzywilejowany, jego udział w sprowadzaniu na świat potomstwa można określić jako mały i bezbolesny.

Forma i tytuł tej powieści, który w oryginale brzmi „Kūshin techō”, nawiązują do dzienniczków przeznaczonych dla przyszłych matek, czyli do Boshi-Techo. Kobiety te prowadzą dzienniki matki i dziecka, bohaterka zaś – dziennik pustki, bo przecież jej brzuch jest pusty. Ale wbrew pozorom ma o czym pisać, bo dopiero teraz, kiedy jest w tej swojej ciąży-nieciąży, jej życie staje się ciekawsze i pełniejsze. Dopiero teraz ma czas, by porozmyślać, zapisać się na aerobik, celebrować posiłki, pospacerować po sąsiednich ulicach. Jej uwagę przykuwa witraż z Matką Boską i szybko zaczyna czuć z tą biblijną postacią dziwną, silną więź. Z goryczą zauważa, że Maryja jest znana wyłącznie jako matka Jezusa, nic nie wiadomo o jej zainteresowaniach ani emocjach. Czy była podejrzewana o skok w bok? Jak przyjęła nieoczekiwaną ciążę? „Ciągle jestem pod wrażeniem, jaka byłaś dzielna. Poród z mężem cieślą i osiołkiem? Musiałaś umierać ze strachu. Potem przybyli aniołowie, mędrcy czy kto tam jeszcze, choć tak naprawdę wolałabyś położną i pielęgniarkę, prawda?”[3].

„Dziennik pustki” to jedna z ciekawszych powieści wydanych w Serii z Żurawiem, pełna japońskich smaczków, napisana oszczędnym i plastycznym językiem. Z jednej strony prosta, a z drugiej bardzo głęboka, bo przecież autorka nadzwyczaj sprawnie posługuje się przemilczeniami i wykracza poza krąg tego, co oczywiste i zrozumiałe. Od pewnego momentu fabuła staje się niejednoznaczna i tak zagadkowa, że po przewróceniu ostatniej strony zdumiony czytelnik zadaje sobie pytanie: ale jak to, o co chodzi? Autorka w zwyczajną codzienność zgrabnie wplątuje nutkę czegoś nadnaturalnego, miesza realizm z surrealizmem, sprawiając, że w żadnym wypadku nie można uznać tej książki za banalną historyjkę o ciąży czy wykorzystywaniu kobiet.

---
[1] Emi Yagi, „Dziennik pustki”, przeł. Dariusz Latoś, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2023, s. 153.
[2] Tamże, s. 138.
[3] Tamże, s. 152.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 216
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: