Dodany: 2021-04-08 12:14|Autor: WiadomościOpiekun BiblioNETki

2 osoby polecają ten tekst.

KONKURS - Doktor Esperanto i język nadziei


Poznaj chłopca, który stworzył swój własny język – i przyniósł nadzieję milionom.

Jedyna książka dla dzieci o powstaniu języka esperanto, która również dorosłym przybliża niezwykłe dzieło Ludwika Zamenhofa.

Mara Rockliff wykorzystuje swój wyjątkowy talent do odkrywania zapomnianych historii, aby opowiedzieć o młodym człowieku, który dostrzegł szansę, podczas gdy inni widzieli tylko bariery.

Zilustrowana przez Zosię Dzierżawską, książka zachwyca zarówno obrazem, jak i słowem, ożywiając historię esperanto.

Ludwik Zamenhof dorastał w otoczeniu jidysz, rosyjskiego, polskiego i niemieckiego. W wieloetnicznym Białymstoku trudno było ludziom się porozumieć. Zrodził się więc w nim pomysł na stworzenie nowego języka, który byłby łatwy w nauce i łączyłby ludzi na całym świecie. Zamenhof napisał książkę w swoim języku i podpisał ją: Doktoro Esperanto – „ten, który ma nadzieję”.

 

Mamy dla Was konkurs, w który do wygrania są 2 książki Doktor Esperanto i język nadziei (Rockliff Mara)

Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: Czy Ty jako dziecko (a może dorosły?) stworzyłeś/łaś kiedyś swój język? Opowiedz o nim :)

 

Na odpowiedzi czekamy do 10.05.2021 r.

Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 4
Użytkownik: fugareOpiekun BiblioNETki 2021-04-09 14:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Poznaj chłopca, kt&oacut... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Po co tworzyć własny język?

Ludwikowi Zamenhofowi przyświecał szczytny cel połączenia ze sobą ludzi z całego świata. To był prawdziwy idealista, który wręcz namawiał do porzucenia prac nad esperanto, gdyby okazało się, że ktoś wymyślił inny, lepiej spełniający wymarzoną przez niego funkcję komunikacyjną język.

A może wzorem kryptologów stworzyć język niedostępny dla innych, który będzie pełnił zupełnie inną rolę. Spowoduje, że zrozumie nas tylko ten, którego dopuścimy do naszego grona. Często próbują tego zakochani, ale to oczywiście nadużycie interpretacyjne, bo stworzylibyśmy szyfr, a nie język. Pozostańmy więc przy języku, czyli sposobie komunikacji który ma w założeniu połączyć, a nie podzielić i sprawić, że zrozumiemy się nawzajem.

Dziecięca wyobraźnia pozwala tworzyć właśnie taki język, którym można dotrzeć do dorosłych nie znając odpowiednich słów. Każdy z rodziców pamięta z pewnością tworzone przez jego dzieci nowo-słowa, jak choćby karmione przez moją córeczkę "ciplątka" czyli kurczątka.
Chcąc powrócić do konkursowego pytania muszę sięgnąć właśnie do okresu dziecięcego i fascynacji Doktorem Dolittle i jego umiejętnościami. Nie do końca mój zachwyt wpisuje się w ideę tworzenia języka, bo była to raczej cudowna umiejętność zrozumienia wielu różnych języków zwierzęcych, ale uważam, że mogła stać się pierwotną przyczyną stworzenia, nie do końca w sposób świadomy, metody kontaktu z istotami, które w moim języku nie mówią. Na swoje potrzeby komunikacji z psami stworzyłam w dzieciństwie i używam do dzisiaj trochę dziwnej mieszanki gwarowo-językowej, która mogłaby przy dużej dozie tolerancji zostać nazwana szumnie językiem. Jest to raczej trochę infantylizujący zbiór słów, określających różne przedmioty i zjawiska w sposób inny od ogólnie przyjętego. Poza werbalnym wyrazem towarzyszy mu pewna, specjalna intonacja i dodany język ciała. Rozumiemy się przy pomocy tego języka doskonale. Nie wiem na pewno, bo jednak do Doktora Dolittle mi daleko, ale psy sprawiają wrażenie, jakby podobał im się ten sposób komunikacji. Rozumie go nawet moja 14-letnia, głucha Foksterierka.

Wiem, 1 kwietnia był już jakiś czas temu, ale ponieważ mój język wpisuje się raczej w grupę języków humorystyczno-kynologicznych oraz chcąc zachować resztki powagi dalszych szczegółów oraz słownika ujawnić nie mogę.
Liczę jednak na wyrozumiałość, chociażby obecnych na Biblionetce Psiarzy i uśmiech pozostałych czytających :)
Użytkownik: Julia_13 2021-04-14 09:09 napisał(a):
Odpowiedź na: Poznaj chłopca, kt&oacut... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Hej. Stworzyłam z kolegą swój język (byliśmy w 2 klasie podstawówki i zaczęliśmy uczyć się j. angielskiego). Do polskich słów dodawaliśmy -ing, na przykład: ogórek - ogóring , kapelusz - kapeluszing

Pozdrawiam wszystkich :)
Użytkownik: magpye 2021-04-23 10:29 napisał(a):
Odpowiedź na: Poznaj chłopca, kt&oacut... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Oj, przydałby się taki wspólny język dla wszystkich ludzi, choć z drugiej strony, będąc nauczyciel języka angielskiego, z czego bym żyła... ? :)
Pamiętam, że w w dzieciństwie wraz z bratem mieliśmy swój własny język, którym porozumiewaliśmy się wówczas, kiedy nie chcieliśmy, aby zrozumieli nas rodzice. Polegał on na dodawaniu sylaby KA przed każdą sylabą w naszej wypowiedzi. Kiedy mówiło się szybko, wcale nie było łatwo zrozumieć naszą wypowiedź osobie nieprzywykłej do takiego języka.
Kalukabię kabikabliokanekatkę!
Użytkownik: WiadomościOpiekun BiblioNETki 2021-05-04 09:13 napisał(a):
Odpowiedź na: Poznaj chłopca, kt&oacut... | WiadomościOpiekun BiblioNETki
Przypominam, że konkurs trwa jeszcze kilka dni! Zapraszam! :)
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: