Dodany: 2020-06-05 19:21|Autor: porcelanka

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Pudło: Opowieści z polskich więzień
Olszewska Nina

Za kratami


Recenzja oficjalna PWN

Recenzent: Natalia M (porcelanka)

„W Polsce jest 120 jednostek penitencjarnych. Zwieńczone drutem kolczastym mury pną się do nieba w centrach miast, wyrastają na przedmieściach, górują nad miasteczkami. Można się do nich przyzwyczaić, można doceniać architekturę, niektóre, te nieczynne, można zwiedzać, inne nawet kupić, jeśli ktoś ma taką fantazję”[1].

„Pudło. Opowieści z polskich więzień” to reportaż o życiu za kratami. Nina Olszewska stara się przybliżyć warunki, w jakich żyją osadzeni, odwiedza zakłady karne we wschodniej Polsce i rozmawia z więźniami. Przedstawia skazanych jako zwykłych ludzi, którym nie powiodło się w życiu lub popełnili błąd. Nie stygmatyzuje, podchodzi do swoich rozmówców bez uprzedzeń, nie pyta o przestępstwo, jakie popełnili, niejednokrotnie nawet nie wie, czy rozmawia z byłymi złodziejami, oszustami, zabójcami czy gwałcicielami. Zdaje się to nie mieć znaczenia, bo „Pudło” ma być przede wszystkim obrazem życia codziennego za murami więziennymi i przemian, jakie zachodzą w osadzonych. Olszewska słucha, a historie, którymi dzielą się z nią rozmówcy, stara się przekuć w obiektywną opowieść o polskim więzieniu.

Kolejne rozdziały „Pudła” to przybliżenie szeroko zakreślonych tematów, takich jak wrażenia z odbywania kary, warunki bytowe zakładów karnych, praca skazanych, ich stosunki z rodziną i miłość czy leczenie za kratami. Interesująca jest relacja z domu pomocy społecznej, gdzie pracują jako wolontariusze więźniowie, rozmowy z mieszkańcami ośrodka i przedstawienie zajęć, jakie wykonują skazani. Olszewska pyta osadzonych także o więzi z rodziną, o związki, jakie tworzą z czekającymi na ich powrót partnerkami. Dowiaduje się, że „nie ma takiej miłości, żeby czekać kilka lat. Jeśli w domu jest bieda, a facet trafia do więzienia, czyli ani chłopa nie ma, ani nic z tej jego nieobecności nie wynika, to nikt na niego nie będzie czekał”[2].

Nina Olszewska spotyka się również z byłymi więźniami – chociaż tych rozmów jest znacznie mniej – i usiłuje zrozumieć, co czuje człowiek opuszczając więzienie, nierzadko po wielu latach. Czy trudno przystosować się do rzeczywistości, która się zmienia, znaleźć pracę i gdzie szukać pomocy. W tym zakresie wywiady przeprowadza także z kobietami, które odbyły karę pozbawienia wolności. Po zakończeniu kary osadzeni nie potrafią odnaleźć się w społeczeństwie, zacząć samodzielnie funkcjonować. Jedna z rozmówczyń żali się na brak mieszkań socjalnych dla osób opuszczających więzienia i brak zainteresowania administracji zakładu osadzonymi: „przecież zakład karny spisuje dane, wie, kiedy dowód się kończy. Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział?”[3].

„Pudło” czyta się szybko i z zainteresowaniem. Olszewska pisze prostym językiem, objaśnia czytelnikowi „grypserę”, czyli gwarę środowiskową, którą posługują się przestępcy. Stara się nie oceniać więźniów i nie komentować tego, co mówią. Jednak to niepełny obraz więziennictwa – przede wszystkim ograniczony terytorialnie do jednej części Polski, a także skupiający się na skazanych, którzy zostali wytypowani do rozmów przez zakłady karne. Większość wywiadów Olszewska przeprowadza w obecności funkcjonariuszy Służby Więziennej, a przecież, jak mówi jej ukradkiem jeden z więźniów – „nigdy nie dowie się pani, jak jest naprawdę, jeśli funkcjonariusz będzie słuchał” [4]. Wielkimi nieobecnymi w tym reportażu są rodziny osadzonych. Pominięto także pozostałych uczestników wymiaru sprawiedliwości i pracowników zakładów, gdzie pracują skazani. Olszewska rozmawia z psychologami, więziennymi wychowawcami i pielęgniarkami, ale już nie z prokuratorami, sędziami, obrońcami czy administracją zakładów karnych. A przecież wielokrotnie jej rozmówcy wspominają o „wokandach” – posiedzeniach sądu penitencjarnego, podczas których rozpatrywane są wnioski osadzonych o przerwę w karze czy warunkowe przedterminowe zwolnienie. Olszewska zupełnie pomija to, że rola sądu czy obrońcy nie kończy się wraz z rozpoczęciem odbywania kary przez skazanego i ma wpływ na jej przebieg. Brakuje także relacji bliskich więźniów – o widzeniach w zakładach karnych, krótkich rozmowach telefonicznych, paczkach i listach wysyłanych za kraty. Jak przyznaje sama autorka „Pudła”, nie udało jej się wziąć udziału w widzeniach osadzonych z rodziną. Najbardziej chyba jednak rozczarowuje dobór osób, z którymi rozmawia Olszewska: żadna nie jest przypadkowa, bądź wybrana przez nią, reporterka ograniczyła się do wysłania próśb o umożliwienie rozmów ze skazanymi do jednostek penitencjarnych i skontaktowania się z jedną fundacją świadczącą pomoc postpenitencjarną.

Mimo mankamentów „Pudło” to ciekawy reportaż, przybliżający czytelnikom życie za murami więzienia i uświadamiający jak łatwo oceniać po pozorach. Chociaż Olszewska nie zawsze bywa obiektywna, to przedstawia punkt widzenia osób w pewien sposób wykluczonych ze społeczeństwa. Przede wszystkim pokazuje, że kara więzienia to nie urlop w dogodnych warunkach, ale uciążliwość i resocjalizacja.

[1] Nina Olszewska, „Pudło. Opowieści z polskich więzień”, wyd. Wydawnictwo Poznańskie, 2020, str. 11.
[2] Tamże, str. 171.
[3] Tamże, str. 225.
[4] Tamże, str. 112.

Ocena recenzenta: 4



(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 410
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: