Dodany: 2020-04-19 18:41|Autor: dot59Opiekun BiblioNETki

Czytatnik: Czytam, bo żyję

Kolejne zbrodnie w Białym Mieście


Prawie rok minął, zanim udało mi się przeczytać drugą i trzecią część „Trylogii Białego Miasta” (Rytuały wody (García Sáenz de Urturi Eva) i Władcy czasu (García Sáenz de Urturi Eva)). Zwykle po takim czasie niewiele już pamiętam z treści pierwszej, ale tym razem wyjątkowo mało mi umknęło, i to raczej szczegółów dotyczących postaci drugoplanowych. Imiona głównych bohaterów w każdym razie zapamiętałam (z nazwiskami i lokalnymi nazwami geograficznymi było gorzej, bo jest to obszar językowy, do którego odbyłam niewiele literackich podróży), podobnie jak to, że inspektor Unai López de Ayala, zwany potocznie „Krakenem” (od przydomku nadanego mu w latach szkolnych przez złośliwego kolegę), skuteczne polowanie na psychopatycznego mordercę przypłacił poważnym kalectwem, mogącym raz na zawsze uniemożliwić mu pracę w policji.

Gdy krótko potem rozpoczyna się akcja „Rytuałów wody”, Unai nadal zmaga się ze skutkami urazu i może się porozumiewać tylko na piśmie. Jego szefowa i ukochana zarazem, podkomisarz Alba Diaz de Salvatierra, dopuszcza go jednak do pracy pod warunkiem, by poddał się terapii logopedycznej. Specjalistka, która ma z nim pracować, jest miła i empatyczna, a Unai naprawdę przykłada się do ćwiczeń, bo śledztwo, w które został włączony, ma dla niego wyjątkowe znaczenie: ofiarą jest rysowniczka komiksów, która niemal ćwierć wieku wcześniej była (krótko wprawdzie) jego dziewczyną. Okoliczności, w jakich znaleziono jej ciało, jasno wskazują, że nie było to jakieś „zwykłe” morderstwo, lecz starannie wystudiowane działanie, przez które sprawca chciał komuś dać coś do zrozumienia. Co, komu i dlaczego – to podstawowe pytania, dzięki którym będzie można stwierdzić, czy wystarczy skupić się na samym jego tropieniu, czy również na ochronie innych osób, jakim mógłby zagrozić. I wkrótce już wiadomo, że nie tylko mógłby, ale chce i jest w tym względzie bardzo zdeterminowany…

Mijają ponad dwa lata. Sytuacja rodzinna Unaia uległa pewnemu unormowaniu, ale nie można się oszukiwać: taka praca nigdy nie daje się po prostu zostawić za drzwiami, chodzi za człowiekiem w dzień i w nocy, w tygodniu i w weekendy, a nie dość tego, wystawia na niebezpieczeństwo także jego bliskich, o czym Kraken znów będzie miał okazję się przekonać w trakcie rozpracowywania sprawy opisanej w finałowej części trylogii. „Władcy czasu” to zarazem tytuł bestsellerowej powieści historycznej, której akcję autor osadził w Vitorii przed ponad ośmiuset laty; zachwyciła ona niemal wszystkich mieszkańców miasta i okolic, jeśli tylko w ogóle byli skłonni sięgać po książki, i ściągnęła tłumy na spotkanie promocyjne. Ukrywający się pod pseudonimem autor nie zjawia się jednak… za to jeden z gości umiera w cierpieniach, otruty tą samą substancją, którą w powieści podano niedoszłemu teściowi don Diago Veli. A wkrótce okazuje się, że zaginione przed dwoma tygodniami dwie dziewczynki zamurowano żywcem, całkiem jak siostry byłej narzeczonej średniowiecznego szlachcica. Czemu ktoś naśladuje morderstwa sprzed wieków i jaki to ma związek z osobą autora? Ślady prowadzą do pobliskiej posiadłości, zamieszkiwanej przez ekscentrycznego arystokratę, skrywającego pewien kłopotliwy sekret – ale to tylko wstęp do wielkiej gonitwy za zwichrowanym umysłem, który nie zawaha się przed niczym, byle osiągnąć swój cel…

Obie powieści napisane są co najmniej tak samo dobrze, jak „Cisza białego miasta”. W obu autorka zastosowała naprzemienną technikę narracji, gdzie przeplata się relacja Unaia z wydarzeń bieżących z opowieścią narratora zewnętrznego o zajściach sprzed lat („Rytuały wody”) lub z fragmentami powieści, stanowiącej kanwę intrygi i zarazem przyczynek do poszukiwań motywów zbrodni („Władcy czasu”); ta druga metoda szczególnie zasługuje na uwagę, bo wymagała od pisarki równoczesnego posłużenia się dwiema odmiennymi konwencjami i solidnego researchu, który zresztą wydaje się być znakiem firmowym Urturi, czy chodzi o detale etnograficzne, czy o problemy z zakresu psychopatologii. Fabuła wydaje mi się troszkę lepiej obmyślana we „Władcach czasu” (nie w kwestii prawdopodobieństwa, lecz motywu, u podstaw którego w „Rytuałach wody” legło zjawisko już okrutnie wyeksploatowane przez autorów tak kryminałów, jak i powieści psychologiczno-obyczajowych), za to jej część historyczna trochę się dłuży. Domknięcie trylogii jest, jak się zdaje, definitywne – i logiczne, skoro cykl ma się na tym tomie zakończyć. A całości niezmiennie dodają uroku postacie Esti – nie tylko zawodowej partnerki Unaia, ale też jego wiernej przyjaciółki na dobre i złe – i dziadka Santiago, wciąż jeszcze dość krzepkiego stulatka, który wydaje się gromadzić w sobie mądrość i dobroć całych pokoleń przodków.

Bardzo udana lektura, choć trudno powiedzieć, że przyjemna, bo wiadomo, mroczny kryminał…


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 78
Dodaj komentarz
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: