Dodany: 2019-05-20 21:28|Autor: hellcabber

Książka: Grom
Koontz Dean R.

Od groma głupoty


Gdyby porównać Stephena Kinga, pisarza przeciętnego, który ma tylko niezłe pomysły, do trunku, to jawiłby mi się jako średniej klasy burbon. Po lekturze "Gromu", D.R. Koontza analogicznie porównałbym do polskiej whisky marki "Ostrowin", rozcieńczonej colą z Biedronki. Gość zapatrzył się na "Terminatora" (wątki samych podróży w celu dokonania zmiany historii, błyskawic jak efektu ubocznego, ratowania matki i dziecka) i postanowił porwać się na trudny temat podróży w czasie i historii II Wojny Światowej, nie mając o tym pojęcia, ani wyobraźni. Kiedy beczysz jak Brodka, Sarsa czy inne gwiazdki z RMF-u, nie porywasz się na "IWALY" Whitney Houston. A że u autora i warsztat marny, w efekcie otrzymujemy czytadło, gdzie logika czy konsekwencja nie mają racji bytu.

Generalnie chodzi o to, że naziści wynaleźli wehikuł czasu i chcą zmienić losy wojny, by rządzić światem. Więc dlaczego, skoro mogą przenieść się nawet 6 miliardów lat do przodu, nie ruszą do np. 300 000 r.n.e., by wrócić gwiezdnym niszczycielem albo laserowym mechem i załatwią aliantów, tylko 40 lat po wojnie szukają planów bomby atomowej? W końcu sam autor tak się zapętlił i zgłupiał od dawki podróży temporalnych i wynikających z tego paradoksów, że na logiczne pytania bohaterów ustami innego bohatera chrononauty odpowiada: "Pomidor, nie da się i już, nie wnikaj!". Co do samych bohaterów to za wielu ich tu nie ma, ale wszyscy są stereotypowi i papierowi do bólu (błagam, niech ktoś zastrzeli kumpelę głównej bohaterki, rzucającą na lewo i prawo sucharami), do tego nad wyraz rozwinięty intelektualnie ośmiolatek biegający z uzi i niczym Kevin McAllister kopiący po jądrach agentów gestapo. Jest trochę niezłej akcji sensacyjnej, ale skutecznie dławi go ckliwy wątek obyczajowy, ciągnący się całą powieść. Z głównej bohaterki żadna Sara Connor, zero charyzmy. Perełką jest wizyta głównego bohatera w schronach Hitlera i Churchilla - dwaj wodzowie są przedstawieni tak miałko, że jeszcze boli mnie mózg. I jeszcze jedno - protagonista nie zabija Hitlera, uważając że w ten sposób zbytnio odmieni przyszłość świata, Sara Connor może się w ogóle nie urodzić etc. - OK, od biedy rozumiem. Tylko, że za chwilę przypadkowo podaje Churchilowi informację, która doprowadzi do Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu :O - co miałoby podobny albo i większy wpływ na losy świata. Przed przeczytaniem epilogu radzę się napić gorzkiej herbaty, bo zakończenie jest tak cukierkowe, że was zemdli.

Reasumując - jest to głupie czytadło, przeznaczone dla amerykańskiego pożeracza popcornu doby Busha seniora, widzącego świat w czarno-białych barwach i pozbawionego dociekliwości. Może trochę humoru i dystansu uratowałoby tę powieść, ale autor jest z tych poważnych.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 372
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: