Dodany: 2016-11-27 05:06|Autor: Pingwinek

Małgorzata Kalicińska - "Trylogia mazurska"


(Czytatka zdradza co nieco.)

Nie miałam zamiaru kupować pani Małgorzaty u szczytu popularności. Aż po jakimś czasie zobaczyłam w którejś księgarni wydania kieszonkowe i mnie podkusiło. Żałuję, to żadna literatura, a przeczytać trzeba było. Na szczęście właśnie dotarłam do końca. "Dom nad rozlewiskiem" oceniam na 2 - koszmarny styl autorki tak mnie raził (haha, i te jej idiotyczne określenia: raz mama, raz Gnom), że jedynie pomysł ucieczki na Mazury i klimat początku nowego etapu w życiu (chodzi mi ostatnio po głowie) uchroniły książkę przed 1. "Powroty nad rozlewiskiem" całkiem udane, na 3 (minimum) - dość dobrze radziłam sobie z lekturą, chyba też spojrzenie w przeszłość okazało się ciekawsze. "Miłość nad rozlewiskiem" dostaje ode mnie 1+ - przebrnęłam bez problemów, no ale ile można słuchać o przygodach seksualnych bohaterek (chwilami myląc je ze sobą, bo Kalicińska nie umiała zróżnicować języka)... Pewne cytaty sobie jednak, jak zwykle, znalazłam. I, szczerze mówiąc, "Trylogia mazurska" to nie najgorszy wybór na aktualny okres, tak mnie wyczerpujący - lecz faktem pozostanie kiepski poziom.

Z cz. 1:

"(...) był singlem, więc jego życie polegało głównie na pracy (...)."
-> Nie chcę tak!

"(...) «lepiej późno niż za późno», jak mówi stare przysłowie pszczół!"
-> Byle w ogóle...

"(...) taki cichy, zimowy świat. To od nastroju chyba zależy, czy ta pustka za oknem jest samotnością, czy pięknem i spokojem."
-> Oj, zdecydowanie.

"Nie przebijesz głową muru, to nie bij! Znajdź sobie swoją niszę. Rób to, co lubisz i co cię satysfakcjonuje. Odnajdziesz szczęście."
-> Z dala od ludzi... Obecnie praca mnie jednocześnie uszczęśliwia i unieszczęśliwia, uważam.

"Patrzyłam na niego zachłannie. Jego profil, zapach - mieszanka potu i kosmetyku - jak feromon zaczarowały mnie i zadziałały, jak silny afrodyzjak. O kurczę! Ale mnie wzięło... Odetchnęłam głęboko i odwróciłam głowę, żeby się nie domyślił, jak bardzo. Fala głębokiego pragnienia, tkliwości, bardzo, bardzo silnie naerotyzowanej, podeszła mi pod samą brodę, rozlała się po ciele... O matko! I co ja mam teraz zrobić?! Chcę go przytulić, dotykać i całować. (...) O Boże, mam zacząć? A jak on to zignoruje? Całą mnie wypełniło pragnienie, chęć głaskania go, tulenia się do jego torsu."
-> Niepotrzebne powtórzenia, zbędne wykrzyknienia. Choć scenka przypomina mi o moich uczuciach.

"- (...) Oślepłaś? Ogłupiałaś? (...) Znajdź sobie porządnego, uczciwego...
- ... bla, bla, bla. Druhno. Jego chcę. Porządny mnie nie podnieca. (...) Druhna nigdy nie kochała tak mocno, prawdziwie. Tatę kochała druhna miłością idealną. Romantyczną. Nie wie druhna, co to orgazm wielki i spazmatyczny w Janusza ramionach. Nie wilgotniała druhna na sam jego widok. A może...? Jeśli tak, to już druhna wie. Ten. I żaden «porządny». Jego oczy, oddech, zapach, ramiona, słowa. Wszystko!"
-> Jego wszystko! Nie tylko romantycznie!

"Czary działają, tylko w nie uwierz."
-> Głupie gadanie.

"(...) deszcz (...)... Miarowy, nudny, jesienny taki. Latem pada jak werbel, a jesienią tak... nudzi."
-> Właściwie prawda...

"Faceci o niezbyt oszałamiającej urodzie nadrabiają to altruizmem, maestrią w łóżku. (Jak my). (...) najlepsze kochanki to kobiety o przeciętnej urodzie i romantycznej duszy."
-> Nie sądzę, bym otrzymała szansę sprawdzenia się w roli kochanki.

"Zakochanie się jest... do pozazdroszczenia.
Cała ta aura, mrowienie serca, skok ciśnienia. Endorfinowa narkoza. Nie ma nic lepszego na świecie. Nic."
-> Zgadzam się?

Z cz. 2:

"Czemu ty tak się pasjonujesz książkami? Twoje życie jest ciekawsze, prawdziwe."
-> I smile when I'm angry, I cheat and I lie. I do what I have to do to get by. But I know what is wrong and I know what is right, and I'd die for the truth... in my secret life.

Z cz. 3:

"(...) «szczęście jak stan duszy, nie istnieje» - powiedziała to, jakby mnie oświecała. I że «szczęście to ułuda, do której się dąży, ale nigdy nie jest nam dane zaznać go»."
-> Nie proszę o oświecenie.

"Czasem trzeba wbrew wszystkiemu i wszystkim zrobić coś, co nas uszczęśliwi."
-> Dokładnie.

"Udaję szczytowanie. Dobra szkoła Meg Ryan z filmu «Kiedy Harry poznał Sally» (ona siedzi w barze vis-à-vis Billy'ego Cristala i pokazuje mu, jak kobieta udaje orgazm). Naśladowałyśmy ją jako młode studentki, siedząc w pubie, a chłopaki byli wściekli, że robimy taki cyrk:
- Jesteście źli, bo nie wiecie, kiedy udajemy! A wy nie możecie udawać!
- My też możemy - kłócił się Rocho, jak zwykle trafiając jak kulą w płot.
- Rocho! Przeczytaj «Układ» Kazana. To stara rzecz, ale kultowa. On tam udowadnia tezę, że wasz Kozak to najdemokratyczniejsza część waszego ciała. Najuczciwsza. Jak nie, to choćbyś mu pistolet do napletka przystawił - nie stanie! I możesz sobie nafiukać z dyszeniem i jękami, bo go nawet nie umieścisz w strategicznym punkcie!"
-> Nie podniecam. Kropka. Depresjo, witaj ponownie.

"Miłość nie zna pojęcia «za późno», nie ma metryki. Jest albo jej nie ma."
-> Metryka czy nie metryka - zegar tyka.

Dom nad rozlewiskiem (Kalicińska Małgorzata)
Powroty nad rozlewiskiem (Kalicińska Małgorzata)
Miłość nad rozlewiskiem (Kalicińska Małgorzata)

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 339
Dodaj komentarz
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: