Dodany: 05.09.2016 19:19|Autor: alicja225

Czytatnik: Moje miejsce...

Puszczykowo 2016, czyli dlaczego Mamuty wyginęły


Jako że pamięć coraz gorsza, opiszę sobie tutaj ważniejsze dla mnie wątki IX Ogólnopolskiego Zjazdu Biblionetkowiczów.

Podróż przebiegła spokojnie, z jednym małym "dyżurny ruchu ma problemy z rozjazdem i nie jest w stanie określić jak długo to potrwa". Po dotarciu do ośrodka, kontynuowałam swoje ochy i achy na temat miejsca, ciszy, spokoju, standardu pokojów (po wejściu woda stojąca na stole ocaliła mnie przed uschnięciem z pragnienia ;) Nadszedł czas na pierwsze pogaduchy przy kawie. I dzięki temu wiem, jak bardzo ubogie słownictwo mają Anglicy, jak wiele w naszym ojczystym języku jest synonimów dla angielskiego fuck i co powinnam powiedzieć po uderzeniu się młotkiem w palec. Ujrzałam na własne oczy jak długo budzą się Mamuty i jakie według nich są filmy które należy obejrzeć, gdzie DiCaprio nie wygląda jak DiCaprio, że "Maratończyka" trzeba znać i temu podobne.

Wieczorem jak zwykle były stosiki. Mam wrażenie, że tegoroczne ciut mniejsze niż zwykle, aczkolwiek Dot znowu na wyposażeniu miała walizkę z książkami :) Przywiozłam trzynaście książek, wywiozłam pięć, w tym jedną własną.

Sobota okazała się dniem za krótkim. Po śniadaniu (które jak wszyscy zgodnie orzekli, podane było o strasznej godzinie, czyli 8:30) udaliśmy się na podbój Poznania. Zwiedzaliśmy ( najpierw autokarem, potem pieszo) przez 4,5h, prowadzeni przez panią przewodniczkę, która bardzo wzięła sobie do serca, że jesteśmy grupą literacką (bywającą też grupą specjalnej troski :))i opowiadała nam o poznańskich wątkach literackich. Wszyscy zobaczyli Promenadę im. Wisławy Szymborskiej w Kórniku , dokładnie sfotografowali ławeczkę, a jeszcze dokładniej kota :) Poznaliśmy gwarę poznańską, żeby potem naduszać wszystko co nadusić można było. Po zwiedzaniu obiad i czas wolny, który przy tempie podawania kawy w poznańskich lokalach, nie pozwolił na nic więcej:)

Po powrocie tradycyjnie ognisko, a potem Dixit. O grze nic nie wiem, ale za to dowiedziałam się, jak fascynująca może być praca na wózkach widłowych (szum poruszającego się wózka może zachwycić!), jakie są rodzaje koparek ( w tym miejscu bardzo proszę o przypomnienie mi tych magicznych określeń :))i jacy prywatnie bywają znani i cenieni ludzie. Około 21 nastąpiła chwila grozy. Z rozwianym włosem, do stołu przy którym prowadziłyśmy nasze leniwe rozmowy podeszła Jelonka i rzuciła :"Alicja, idziemy". Ja, jak to ja, nie pytając o nic (z wyjątkiem, czy daleko i powinnam zabrać papierosy)wstałam i wyruszyłam za oddalającą się Jelonką. Za chwilę zobaczyłam Epę i już wiedziałam, że nie będzie to zwykła przechadzka. Okazało się, że idziemy w las, w ciemną noc, ratować dziecię. Otóż od godziny, na dworcu w Puszczykowie, czekało Epiątko, które to, nie znając drogi, cierpliwie czekało na swą rodzicielkę, która telefon zostawiła w pokoju "bo przecież stanęło na tym, że nie przyjedziesz". Tak czy siak, Epiątko zostało dostarczone na zlot, robiąc jedno z mocniejszych wejść jakie ktokolwiek tam miał:)

Równie efektowne było opuszczanie zlotu przez Mamuta. Teraz już wiem, dlaczego mamuty wyginęły i jak duży wkład w to miały Polskie Koleje Państwowe:):):)

Gdyby ktoś miał coś do dodania, bardzo proszę, im więcej utrwalonych wspomnień, tym lepiej :)


Dziękuję wszystkim, prze te trzy dni udało mi się zapomnieć o codzienności i przywieźć bardzo dużo dobrych wspomnień. Dziękuję!!!

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 706
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 1
Użytkownik: janmamut 04.07.2020 11:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Jako że pamięć coraz gor... | alicja225
A dlaczego ja to zobaczyłem dopiero teraz? :-)
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: