Dodany: 2016-08-14 23:33|Autor: Anna125

Czytatnik: Pomiędzy niebem, a ziemią

2 osoby polecają ten tekst.

Przyjaźń


Małe życie (Yanagihara Hanya)
W przypadku tej książki chcę w sposób uporządkowany przedstawić swoje refleksje. Dlaczego? Ponieważ książka jest dla mnie bardzo wartościowa, a emocje mogą zwieść mnie na manowce.
1. Miałam sporo zajęć, zaplanowanych rozsądnie i przewidująco lecz książka siedziała mi w głowie już od pierwszych stron. Markowałam realizację planów przez kilka dni, zanim się poddałam. Zaczęłam czytać i musiałam doczytać do końca.
2. Zazwyczaj nie czytam głośnych książek - jednak chyba to juź przeszłość - dzięki bbnetce przekonuję się, że warto podążać za wypowiedziami czytelników. Jeśli oceny są kontrowersyjne, tym bardziej warto. Na marginesie, to bardzo pomocne i wspaniałe zapoznanie się z recenzjami, czytatkami i komentarzami innych.
3. Małe życie (moim zdaniem) to powieść psychologiczna, współczesna, maestria. Niewiarygodnie uchwycona rzeczywistość wewnętrzna bohaterów, ta ktora jest ukryta przed innymi ludżmi. Myśli, komentarze do wydarzeń przejmujące, a jednocześnie takie zwyczajne, możliwe, typowe i indywidualne. To się dzieje, nad tym się zastanawiamy. Konstatacja, czasem przejdzie jak błysk, odrzucimy ją, nie chcemy jej zauważyć, o rejestracji nie wspominając. Idziemy dalej, a ona była i jest, ciągle jest i będzie się powtarzała. Yanagihara to ujawnia, próbuje opisać, napisać co się wydarza w naszych relacjach, uchwycić ukryte. Obnażeni - to słowo prześladowało mnie w trakcie czytania tej książki, lecz obnażenie ma konotację negatywną, a autorka opisuje neutralnie. Nie ma w tym oceny, jest przyzwolenie na akceptację różnych stanów wewnętrznych przyjaciół i znajomych Juda. Nie ma tu iluzji, bohaterowie są szalenie świadomi i nadzy w refleksjach na swój temat i relacji z innymi, też swoich reakcji. Niegdzie nie uciekają, relacjonują intymnie swoją przygodę/batalię z życiem. Bardzo odważnie.
4. Sporo juź w bbnetce napisano o tej książce. Dołączam do tych, których ta książka bardzo poruszyła. Wydaje mi się, że niewiele zostało powiedziane o tym, co mnie bardzo poruszyło. Powieść Yangihary jest o przyjażni, tej głębokiej i tej o której marzymy. Ciut ironicznie, dystansując się rzekłabym, że człowiek jest istotą społeczną, natomiast z głębi serca powiedziałabym, że potrzebujemy przyjaciół (tych miłosnych i niemiłosnych).
"Całą sztuka z przyjaźnią, polega na tym żeby znaleźć ludzi lepszych od siebie, nie inteligentniejszych, nie bardziej cool, ale lepszych, serdeczniejszych i bardziej wybaczających, a potem szanować ich za to, czego mogą cię nauczyć, i słuchać ich, gdy mówią ci coś o sobie samym, choćby i najgorszego... albo i najlepszego, to się zdarza; i ufać im, co jest najtrudniejsze ze wszystkiego. Ale też i najlepsze."

Relacja przyjacielska nie jest łatwa, i ty i on borykacie się ze sobą i z nim tzn. przyjacielem. Nie układa się idealnie: mamy swoje tajemnice, kłamstwa większe lub mniejsze i nie umiemy zwracać się o pomoc i jej przyjmować, ponieważ to w jakiś sposób nam uwłacza, pomniejsza. Jednocześnie bliskie relacje dają życie, radość, przyjemność. Jednak lęk jest silniejszy: niekiedy, czasami, często.

"...- To jest prywatna sprawa Juda...[Willem]...W tym momencie Jude nienawidził ich wszystkich, chociaż oczwiście nie był kimś, kto ma prawo nienawidzieć. To byli jego przyjaciele, jego pierwsi przyjaciele, a on rozumiał, że przyjaźń to ciąg wymiany: uczuć, czasu, niekiedy pieniędzy, zawsze informacji. A pieniędzy nie miał. Nie miał nic, co mógłby im dać, nic do ofiarowania."

"... - To na uczelni i w sądzie...Nie w życiu. W życiu, widzisz Jude, czasami miłe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom. Nie musisz się martwić, nie zdarzają się tak często, jak powinny. Ale gdy się zdarzają, dobrym ludziom pozostaje tylko powiedzieć "dziękuję" i iść dalej, i ewentualnie pomyśleć, że osobie, która zrobiła milą rzecz, też to sprawiło frajdę, więc ta osoba nie ma chęci wysłuchiwania wszystkich powodów, dla których ktoś, komu sprawiła przyjemność, uważa, że na nią nie zasługuje lub, źe jest tego niegodna..."

5. Małe życie to opowieść o jednym chłopcu - Judzie ale równieź o innych postaciach. Ja chciałabym o tych innych teź przeczytać, co się dalej z nimi dzieje. To niezwykle, bohaterowie którzy są realni.
6. To też książka o naszej bezradności, o tym jak my i nasi przyjaciele wpadamy w kłopoty i że o happy end łatwo nie jest. W zasadzie wybieramy wartości (swoje), ktore realizujemy w swoich bardzo bliskich związkach. Priorytetem staje się to, że chcemy z nimi pozostać.
7. Mam również bardzo wiele smutnych myśli o świecie. W każdej minucie na całym świecie zdarzają się rzeczy, których nie akceptowalibyśmy, Prawdę powiedziawszy, wolałabym o tym nie wiedzieć. Wpływu nie mam, boli, cóż boleć musi.
8. Wadą książki jest jej objętość. Czytałam wersję papierową: ogromna, niewygodna w łóżku i fotelu. Ciężka, gruba. Jednakże nie wyobrażam sobie skrótów, czy podziału.


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1209
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 11
Użytkownik: misiak297 2016-08-14 23:54 napisał(a):
Odpowiedź na: Małe życie W przypadku t... | Anna125
Masz rację, jest to powieść także o przyjaźni. Przyjaźni pięknej, mocnej, trwałej, przyjaźni na przekór przeciwnościom.

Łapię się na tym, że teraz w książkach obyczajowo-psychologicznych trudno mi do końca uwierzyć w uczucia łączące bohaterów. W "Małym życiu" to nie były tylko słowa. To była dogłębna analiza. I te emocje między bohaterami naprawdę dało się wyczuć.
Użytkownik: Anna125 2016-08-15 00:23 napisał(a):
Odpowiedź na: Masz rację, jest to powie... | misiak297
Tak, to nie były słowa bezużyteczne. Ja uwierzyłam! Piszę "ja" lecz autorka ma szalone (dla mnie) wyczucie postaci, zachowań, komentarzy wewnętrznych. Czytałam to jak powrót ( obecny) do strumienia świadomości, który jest strawny dla obecnych czytelników.
To duża wartość tej książki.
W pewnym momencie przestraszyłam się, że autorka skręci w stronę Kelleremana (z bohaterem dr Delewarem, zresztą moim ulubionym w pewnym okresie życia) lecz tak się nie stało i wtedy odetchnęłam z ulgą. Bardzo oszczędnie Yangihara odnosiła się do scen związanych z przemocą.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2016-08-17 12:19 napisał(a):
Odpowiedź na: Małe życie W przypadku t... | Anna125
Też mam zamiar złożyć w całość moje wrażenia z czytania "Małego życia" - muszę tylko znaleźć chwilkę dłuższą ;)

Natomiast skoro wywołałaś bnetkowego wilka poleceń z lasu książek, to nie omieszkam podrzucić Ci paru tytułów, w których psychologia postaci jest moim zdaniem co najmniej równie świetna, jak u Yanagihary (masz mało ocen, więc trudno mi określić, czy już nie masz za sobą) :

- Jak suche liście (Huxley Aldous)
- Niewidomy w Ghazie (Huxley Aldous) (właściwie to wszystkie książki Huxleya posiadają GENIALNĄ psychologię postaci, w kilku zdaniach potrafi oddać większą głębię, niż niektórzy w całym tomie)
- Kompleks Portnoya (Roth Philip)
- Korekty (Franzen Jonathan)
- Musimy porozmawiać o Kevinie (Shriver Lionel)
- Niebezpieczne związki (Choderlos de Laclos Pierre)
- trylogia "Różoukrzyżowanie" Miller Henry
- Wielki las (Nienacki Zbigniew (właśc. Nowicki Zbigniew Tomasz))
- Wielki marsz (King Stephen (pseud. Bachman Richard, Evans Beryl))
- Zabić ptaka (Ostrowska Ewa (1938-2012; pseud. Zbyszewski Brunon lub Lane Nancy))
- Posiadacz (Galsworthy John)
- Rebeka (Maurier Daphne du)
- Bóg zwierząt (Kyle Aryn)
- Obłęd (Krzysztoń Jerzy)
- Pod wulkanem (Lowry Malcolm)
- Auto da fé (Canetti Elias)
Użytkownik: jolekp 2016-08-17 12:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Też mam zamiar złożyć w c... | LouriOpiekun BiblioNETki
Boska Marmolado Najświętszej Słodkiej Dobroci, miejcież litość nad moim schowkiem...!

Mógłbyś napisać coś bliższego o "Różoukrzyżowaniu"? BBnetkowe noty są dosyć enigmatyczne (a już od samych opisów dzieł Huxleya poczułam się głupsza, bo brzmią jakby dotyczyły jakichś wielkich rozpraw filozoficznych ;))
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2016-08-17 13:52 napisał(a):
Odpowiedź na: Boska Marmolado Najświęts... | jolekp
No trudno mi nie polecić tych książek, które sam darzę wielkim sentymentem i podziwem! ;)

Więcej o H. Millerze i jego pisarstwie znajdziesz pod Zwrotnik Raka (Miller Henry) i tąż trylogią - jest bardziej znana. "Różoukrzyżowanie" to jego opus magnum, bardziej autobiograficzna. Jak to u tego autora - sceny erotyczne (bardzo dosłowne) przeplatają się z fragmentami filozoficznych przemyśleń, ale dużo jest tu też radzenia sobie z niedostatkiem, dywagacji nt. literatury i artystów. Ja się zainteresowałem po tym, jak główny negatywny bohater filmu "Przylądek strachu" ("Cape fear") http://www.filmweb.pl/film/Przyl%C4%85dek+strachu-1991-1032# poleca "Rożoukrzyżowanie" zafascynowanej nim nastolatce, córce prześladowanego przez owego złoczyńcę adwokata. A sam film to absolutny klasyk Martina Scorsese ;)

Co do Huxleya - moje wrażenia z Niewidomy w Ghazie (Huxley Aldous) były takie: "Znów Huxley na najwyższą notę! Książka dość męcząca w czytaniu, choć klimatem przypomina "Jak suche liście" (Huxley Aldous). Natomiast w sposób doskonały literacko przedstawione są charaktery bohaterów - nawet pobocznych. Oraz bardzo frapujące (jak to u tego autora) są umiejętnie wplecione w fabułę przemyślenia i filozoficzne dywagacje. Co ja się tam będę rozpisywał - nie kłamie na jotę z okładki . Bardzo polecam!"

Jak suche liście (Huxley Aldous) jest młodzieńczą książką Huxleya, jest dużo lżejsza, taka w sam raz na odświeżenie ducha. Ale na pewno nie jest prostym czytadłem! Choć czyta się przyjemnie.

Jeśli chcesz prawdziwie ciężką gatunkowo książkę Huxleya, to polecić jeszcze mogę:

- Wyspa (Huxley Aldous) - która jest jego utopijną odpowiedzią na dystopię "Nowy wspaniały świat"
- Diabły z Loudun (Huxley Aldous) jedna z najwspanialszych książek, jakie czytałem! Po jej przeczytaniu Iwaszkiewicz napisał słynną nowelę Matka Joanna od Aniołów (Iwaszkiewicz Jarosław (pseud. Eleuter)) oraz operę "Diabły" napisał Penderecki. A sama książka jest fabularyzowaną opowieścią, opartą bardzo mocno na faktach, genialnym zapisem walki o władzę, pragnienia zemsty i wszelakich namiętności. + świetne posłowie, w którym Huxley wykłada pogląd, jakoby trzeźwość nie była naturalnym stanem ludzkiego umysłu, który od tysiącleci odurza się różnymi substancjami w przeróżnych celach.
Użytkownik: jolekp 2016-08-17 14:09 napisał(a):
Odpowiedź na: No trudno mi nie polecić ... | LouriOpiekun BiblioNETki
Dzięki. To już przynajmniej wiem, że Huxley to dla mnie za wysokie progi :)
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2016-08-18 09:40 napisał(a):
Odpowiedź na: Dzięki. To już przynajmni... | jolekp
Ależ przecież wcale że nie! On pisze naprawdę świetnym językiem, tyle, że dotyka po wielokroć spraw niebłahych. Dużo trudniejsze nt. np. Loudun to choćby monografia historyczna o zbeletryzowanych przez Huxleya wydarzeniach: Opętanie w Loudun (Certeau Michel de)
Użytkownik: Anna125 2016-08-17 20:17 napisał(a):
Odpowiedź na: No trudno mi nie polecić ... | LouriOpiekun BiblioNETki
Louri: Miller i Huxley. Strasznie cenię, nawet wielbię ale to nie to (moim zdaniem). Tu nie chodzi o książki ciężkie gatunkowo, czy inaczej lecz "prawdę" człowieka współczesnego. Prawda w cudzysłowie, ponieważ prawdy nie ma :). Yanagihara jest zapisem "step by step", dlatego napisałam o zapisie strumienia świadomości (ona się o to ociera wyraźnie, z tym że w sposób zrozumiały dla człowieka XXI wieku).
Użytkownik: Anna125 2016-08-17 20:02 napisał(a):
Odpowiedź na: Też mam zamiar złożyć w c... | LouriOpiekun BiblioNETki
Louri ale przyjemność mi sprawiłeś :DDDD. Spróbuję odnieść się do pozycji przytoczonych przez ciebie. To, po kolei (cholera jasna - skopiować listy nie sposób, trudno zamienię się w minigalernika :):
* Huxley - nie, w inny sposób budowane i nie tak intymne
* Kompleks Portnoya - ok ale inaczej
* Korekty - super ale widzisz chyba różnicę (osobistą, intymną, w proporcji)
*Shrivera - nie znam, zobaczymy? - do schowka
* Niebezpieczne związki - tak, ale nie w napisaniu lecz wyobrażaniu sobie bohaterów
*Tego akurat Millera nie czytałam - nie wiem? - do schowka ale znając jego nie przypuszczam, ponieważ inaczej :)
* Nienacki - chyba pudło :), nie ten kaliber
* King - nie sądzę - jeśli tak to pokaż:)
* Zabić ptaka - ok lecz inaczej
* Posiadacz - to co innego, niestety, sprawdź:) lub porozmawiajmy o tym
* Rebeka - absolutnie nie, zgodziłabym się lecz nie współczesna. Zakochałam się w niej - audiobooki, przyjaciele i długa podróż.
* Bóg zwierzą - nie znam - do schowka :)
* Obłęd - nie porównuj, to jest inne.
* Pod wulkanem - super, lecz widzisz różnicę :D
* Auto da fè - moje ulubione sprzed lat. Pamiętasz narrację i myśli bohatera? O czym? co było wtedy istotne, a co teraz?


Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2016-08-17 22:01 napisał(a):
Odpowiedź na: Louri ale przyjemność mi ... | Anna125
Hmmm, nie do końca rozumiem, co masz na myśli,tylekroć pisząc "inaczej/inne/coś innego"? Czy oczekujesz, bym polecił coś dokładnie takiego, jak powieść Yanagahiry? To na pewno tego nie zrobię, po prostu odniosłem się do pktu 2. wyliczanki z czytatki :) Poza tym uważam, że Yanagahira napisała książkę zgrabną, zgodnie z prawidłami sztuki, ale słabszą od większości wymienionych przeze mnie. Zaś wymieniałem wg klucza czerpiącego z pktu 3.: "powieść psychologiczna (...), uchwycona rzeczywistość wewnętrzna bohaterów (...), bohaterowie są szalenie świadomi i nadzy w refleksjach na swój temat i relacji z innymi, też swoich reakcji. Niegdzie nie uciekają, relacjonują intymnie swoją przygodę/batalię z życiem". Dlatego przemyśl jeszcze raz moje polecanki - myślę, że się nie zawiedziesz, o ile tylko przestaniesz szukać w nich "Małego życia" :)
Użytkownik: Anna125 2016-08-17 23:56 napisał(a):
Odpowiedź na: Hmmm, nie do końca rozumi... | LouriOpiekun BiblioNETki
Juź dwa razy mi zniknęła odpowiedź, którą pisałam. Krew mnie zalała. Spróbuję ostatni raz pisząc na wordzie i kopiując. Trudniejsze, ponieważ muszę przerzucać się pomiędzy komentarzem i odpowiedzią.
Słówko "inny" w różnych odmianach oznacza dla mnie nie to samo, nie tak. Powieść psychologiczna nie jest słowem kluczem. Dla mnie różni pisarze "łapali" tę perspektywę, Yanagihara robi to współcześnie. Novum zdają mi się relacje, nasze myśli do kogoś. I znowu - dla mnie - są współczesne, to ich wartość. Każdorazowo moje ,inne" wartałoby sprawdzić.

Straszne jest dla mnie recenzowanie, nie znam się na tym, odbieram osobiście (i to pewnie wada, że p staram się uogólnić swoje myśli). Z drugiej strony typ ze mnie na wskroś racjonalny. Moźemy rzucić sobie czytatkowe wyzwanie i omawiać wymienione przez ciebie powieści. Czasu u nas obojga - zero, jednakże w bardzo długiej perspektywie czasowej może dalibyśmy radę.

Louri, nie chcę ciebie przekonać, że "Małe życie" to arcydzieło ( nie wiem tego i nie mi o tym rozstrzygać) lecz sądzę, że to ważna powieść. I żadna z polecanek nie ma tego ładunku - współczesności i bezpośrdniośdi.
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: