Najciekawsze recenzje
Recenzje
Dostępność książki: X
Polecają X

Portret zmieniającej się epoki

Autor: Louri

Książka: Miasteczko Middlemarch (Eliot George (właśc. Evans Mary Ann))

Data dodania: 2016-02-25 12:36

8 osób poleca ten tekst.

Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś? W polskiej operze mydlanej jest coraz więcej kryminału kosztem obyczaju? Bohaterowie czytanej książki są tak papierowi, że zastanawiasz się, czy nie ulecą z wiatrem z jej stronic? Tęsknisz za czymś głębszym, co nie wygląda jak współczesny film, w którym fabuła przypomina wiewiórkę na płonącym drzewie? W takim razie najwyraźniej nadeszła pora na poświęcenie się bez reszty lekturze „Miasteczka Middlemarch” George Eliot.

Tyczkami dla splątanych grochowin wątków powieści (jednej z najważniejszych w literaturze angielskiej!) są trzy relacje damsko-męskie, skrajnie się od siebie różniące. Oto piękna Dorotea Brooke, o szlachetnym sercu, pełnym wzniosłych idei i chęci zbawiania świata, wychodzi za mąż za leciwego i zgorzkniałego pana Casaubona, który życie poświęcił poszukiwaniom źródła wszystkich mitologii. Obiecujący młody lekarz Lydgate, bez grosza przy duszy, ale pełen zapału do prac badawczych i pomagania ludziom – wpada w oko miejscowej piękności, próżnej i wygodnickiej Rozamundzie. Wreszcie rozsądna, pogodna, acz niezbyt urodziwa Mary Garth, pochodząca ze zubożałej arystokracji, opiera się awansom swego przyjaciela z dzieciństwa, wartogłowa Freda Vincy'ego, który niegdyś zaślubił ją był kółkiem od parasolki, a teraz wpędził całą jej rodzinę w kolejne kłopoty finansowe.

Uf, oto ogólny zarys fabuły, tak pobieżny, jak streszczenie Ewangelii słowami „był wielki nauczyciel Jezus, którego ukrzyżowano, ale na koniec zmartwychwstał, bo był Bogiem”. Owe trzy wątki stają się dla autorki prawdziwym polem do popisu w przedmiocie opisanych doskonałym językiem intrygujących perypetii w relacjach miłosnych. Przedstawione są wnikliwie różne kobiece charaktery – także kobiet dojrzalszych, czyli matek, ciotek, znajomych starych panien, których figury wplecione zostały umiejętnie w losy wyżej wymienionych bohaterek. Dzięki przeróżnym zakrętom losu możemy poznać – obok doli i niedoli małżeńskich – doskonale oddany obraz obyczajów, a także klimat epoki w pierwszej połowie XIX w. Co więcej – stajemy się świadkami głębokich przemian społecznych, dokonujących się w latach 30. tego wieku.

Samo Middlemarch przedstawione jest jako miasteczko, którego mieszkańcy prezentują bardzo konserwatywne, zachowawcze i pełne uprzedzeń poglądy. W ów świat wkroczyć próbuje doktor Lydgate, którego postępowe idee spotykają się z dużym oporem i nieufnością. Podobnie Fred Vincy rozdarty jest pomiędzy „słusznym przeznaczeniem” do bycia pastorem – co zupełnie go nie ciągnie, a chęcią pracy na gospodarstwie – co oczywiście nie licuje z pozycją jego rodziny. Poznajemy także bardzo istotną postać Willa Ladislawa, potomka polskiego imigranta, który nieustannie walczyć musi o uznanie, lecz zawsze ma „pod górkę” z powodu zaściankowych resentymentów obywateli Middlemarch. W dodatku praktycznie wszyscy bohaterowie przeżywają ciężkie dylematy, u których podstaw stoi coś dziś już zapomnianego lub przyjmującego zgoła odmienny charakter – dobre imię i honor. George Eliot udało się także ubogacić fabułę wątkami procesu budzenia się w Anglii tolerancji religijnej, rozpędzania się machiny postępu technicznego i rewolucji przemysłowej. Nie unika także pewnej dozy perswazji i przekazu dydaktycznego – zgrabnie wplatając w tekst mnóstwo złotych myśli i wartych zapisania sentencji. Wszystko to zaś okraszone jest delikatnym humorem i pewną dawką satyry: na przestarzałe stosunki międzyludzkie, na pozycję kobiety w społeczeństwie, na relacje płci i pokoleń, a także na idealizm. Ten ostatni element dobrze widać w procesie dojrzewania bohaterów, w ich przemianach wewnętrznych – co sprawia, że „Miasteczku Middlemarch” można z powodzeniem nadać miano Bildungsroman.

George Eliot, pisząc tę powieść, zdobyła się na obmyślenie mnogości pomysłów fabularnych. Jednak, moim zdaniem, bardzo wiele wątków pozostało jedynie muśniętych, otwartych, zwyczajnie niewykorzystanych – wielka to szkoda, naprawdę chciałoby się mieć do przeczytania dużo więcej, niż te blisko 1000 stron. W rękach scenarzysty doświadczonego w „produkowaniu” akcji (jak to się dzieje w tasiemcowych serialach) pomysły owe dałyby tyle odcinków, co „Moda na sukces” – ale na pewno nie tak rozwodnionych ani monotematycznych. Do Middlemarch chce się wracać!

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Podziel się:

komentarzy: 36 | wyświetleń: 2594

Dodaj komentarz  

Pokaż: [drzewo komentarzy] [komentarze według daty dodania]

Użytkownik: Louri 2016-02-26 07:16 napisał(a):

Odpowiedź na: Brazylijski serial już ni... | Louri Pokaż rodzica

Mój wybór ciekawszych cytatów można znaleźć w czytatkach:

Cytaty z Middlemarch, cz. I.
Cytaty z Middlemarch, cz. II.

Przypominam także, że to wędrująca książka i można się ustawić w kolejce (obecnie chyba zero-osobowej):

"Miasteczko Middlemarch"

Bardzo chętnie poślę ją dalej :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: misiak297 2016-02-26 10:02 napisał(a):

Odpowiedź na: Brazylijski serial już ni... | Louri Pokaż rodzica

Kusisz, kusisz:)

Choć myślałem, że dasz więcej niż 4+.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Louri 2016-02-26 10:51 napisał(a):

Odpowiedź na: Kusisz, kusisz:) Choć... | misiak297 Pokaż rodzica

Wyjściowe dla mnie jest 4.0 - więc jest lepiej niż dobrze :) Ale po prostu jest to książka warta przeczytania - jeden raz. Przyjemna przygoda czytelnicza, choć jestem przekonany (dzięki np. angielskiej wikipedii o "Middlemarch"), że w oryginale jest dużo lepsze: podobno używanie słów przez autorkę jest wzorcem dla całej angielskiej literatury :) Trochę zabrakło pewnego pazura, który kazałby mi się zachwycić i krzyknąć wow! Ale niektóre zdania prawdziwie smakowite - nawet całkiem dużo, aż 2 czytatki wyszły ;)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: helen__ 2016-03-20 00:51 napisał(a):

Odpowiedź na: Kusisz, kusisz:) Choć... | misiak297 Pokaż rodzica

Dla mnie to wspaniała powieść, pełna szósteczka.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: joanna.syrenka 2016-02-27 15:24 napisał(a):

Odpowiedź na: Brazylijski serial już ni... | Louri Pokaż rodzica

Kusisz, kusisz :)
Ale póki co, to wiszą nade mną Forsyth'owie, a jakoś wszystko inne chce mi się teraz czytać, tylko nie to... Tak bywa.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Louri 2016-02-27 20:29 napisał(a):

Odpowiedź na: Kusisz, kusisz :) Ale pó... | joanna.syrenka Pokaż rodzica

Forsyte'owie u mnie musieli ustąpić pola Middlemarch - bo książka Eliot jest wędrująca. A teraz muszę (chcę?) trochę odpocząć przy krótszych lekturach. Też mi się niesporo zbierało, ale jak już się człowiek przełamie, to wciąga i się lekko czyta - u mnie aż 3 tygodnie zeszły, bo niesprzyjające miałem okoliczności - choroby dzieci, nawał roboty, kiepski nastrój... Ale wydaje mi się, że pisanie pani Eliot jest takim lekkim balsamem na bóle życia :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: krasnal 2016-03-03 23:45 napisał(a):

Odpowiedź na: Kusisz, kusisz :) Ale pó... | joanna.syrenka Pokaż rodzica

Ja tam Forsyth'ów nie zmogłam, choć mi się sami czytali do ucha. Też mi się chciało czytać wszystko inne, tylko nie ich. Za to "Miasteczko Middlemarch" bardzo i owszem:) Może się więc przerzuć;)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Monika.W 2016-03-01 06:49 napisał(a):

Odpowiedź na: Brazylijski serial już ni... | Louri Pokaż rodzica

"wartogłowa Freda Vincy'ego"
Mam pytanie - a cóż znaczy ten epitet? Chyba nie wiem.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Louri 2016-03-01 08:08 napisał(a):

Odpowiedź na: "wartogłowa Freda Vincy'e... | Monika.W Pokaż rodzica

Za sjp.pwn.pl:

"osoba lekkomyślna, niezrównoważona"

Co prawda Fred nie jest do końca "niezrównoważony", ale na pewno lekkomyślny, trochę lekkoduch i hulajdusza. Eh, jak widzisz mam głowę napchaną takimi przedpotopowymi określeniami ;D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Monika.W 2016-03-01 08:23 napisał(a):

Odpowiedź na: Za sjp.pwn.pl: "osoba ... | Louri Pokaż rodzica

Wartogłów - piękne słowa. Kolekcjonuję piękne słowa. Dziękuję.
Jako synonimy podają: postrzeleniec, szalona pałka, narwaniec, opętaniec.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: miłośniczka 2016-03-02 21:06 napisał(a):

Odpowiedź na: Wartogłów - piękne słowa.... | Monika.W Pokaż rodzica

Szalona pałka - mój typ! Dzisiaj młodzież powinna tak określać indywidualistów. A robi to używając bardzo niekiedy brzydkich słów.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: midori. 2016-03-15 17:34 napisał(a):

Odpowiedź na: Brazylijski serial już ni... | Louri Pokaż rodzica

Właśnie udało mi się zakupić- już zaczynam planować lekturę na lato!

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Louri 2016-03-16 11:19 napisał(a):

Odpowiedź na: Właśnie udało mi się zaku... | midori. Pokaż rodzica

Bardzo się cieszę! W pierwszej chwili chciałem Cię ustawić w kolejce do wędrującej książki, ale w sumie mieć "Miasteczko" na półce zawsze jest lepiej :) I nie bój się zabrać za nie - naprawdę "lekko wchodzi".

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Suara 2017-05-11 18:20 napisał(a):

Odpowiedź na: Brazylijski serial już ni... | Louri Pokaż rodzica

"George Eliot udało się także ubogacić fabułę wątkami procesu budzenia się w Anglii tolerancji religijnej, rozpędzania się machiny postępu technicznego i rewolucji przemysłowej".

"Ubogacić" - kościelny glempizm u Louri'ego!!!! Naprawdę?

Wiem, wiem Doroszewski i tak dalej, ale jednak z zębach mi zgrzyta. Skoro jest "ubogacić" to może powinno być także "ubiednieć" ( bo przecież: wzbogacić - zbiednieć). Może się czepiam, ale "ubogacanie" ostatnio wszystkiego irytuje mnie w najwyższym stopniu.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Louri 2017-05-11 18:33 napisał(a):

Odpowiedź na: "George Eliot udało się t... | Suara Pokaż rodzica

Com napisał, napisałem ;) Ale nie słyszałem chyba nigdy żadnego kazania Glempa, znać muszę to słowo skądinąd. Ok, oczywiście przyjmuję z pokorą krytykę, może jest ono niezręczne - nie byłem (nie jestem?) tego świadom. Jednak jest ono dopuszczalne:

http://pfs.org.pl/osps_online.php?word=ubogaci%C4%​87

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Suara 2017-05-11 19:35 napisał(a):

Odpowiedź na: Com napisał, napisałem ;)... | Louri Pokaż rodzica

Oczywiście, że jest dopuszczalne, ale tak jak napisałam zgrzyta mi w zębach i pewnie się czepiam :-)))
Nawiasem mówiąc też nie słyszałam nigdy żadnego kazania Glempa (na szczęście chyba). Gdzieś przeczytałam, że on własnie użył pierwszy tego słowa w kościelnej mowie. Spotykam się z "ubogacaniem" dosyć często ostatnio a drażni mnie jak mało co. Ale jak powiadam czepiam się :-)))

Linka Odpowiedz

Użytkownik: hburdon 2017-05-11 19:53 napisał(a):

Odpowiedź na: Oczywiście, że jest dopus... | Suara Pokaż rodzica

Słowo "ubogacić" jest dużo starsze od Glempa, to archaizm. W Google Books pojawia się np. w tekstach z XVI wieku. Rzeczywiście słyszy się je często w tekstach kościelnych, prawdopodobnie dlatego, że występuje w Biblii. Więc fakt, czepiasz się. :-)))

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Suara 2017-05-11 20:54 napisał(a):

Odpowiedź na: Słowo "ubogacić" jest duż... | hburdon Pokaż rodzica

Ech, ale przynajmniej ciut pogadaliśmy :-)))))

Linka Odpowiedz

Użytkownik: hburdon 2017-05-11 21:28 napisał(a):

Odpowiedź na: Ech, ale przynajmniej ciu... | Suara Pokaż rodzica

Tyle się mówi o generowaniu ruchu na forum... :D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Louri 2017-05-11 19:59 napisał(a):

Odpowiedź na: Oczywiście, że jest dopus... | Suara Pokaż rodzica

No właśnie ja jestem zadziwiony, że z tym słowem może być coś nie tak, jak pan Jourdain, że mówi prozą ;) Nie jestem na pewno wytrawnym recenzentem, dodatkowo tak często stylizuję tekst, że trudno mi powiedzieć, co jest "zwyczajną mową", a co "mówieniem kimś".

Linka Odpowiedz

Użytkownik: misiak297 2017-07-13 14:00 napisał(a):

Odpowiedź na: No właśnie ja jestem zadz... | Louri Pokaż rodzica

Przeczytałem pierwsze trzy rozdziały "Middlemarch". Jest to świetnie napisane, choć trochę zbyt wiele póki co, się tu opowiada, a za mało pokazuje. Wysmakowany styl. Natomiast z Dorotheą Brooke raczej się nie polubię. Zbyt jest dla mnie posągowa, irytująca w tym swoim - póki co - poddaństwie względem mężczyzn. Jakże inaczej prezentowała się niezależna, pyskata Jane Eyre, zamknięta w sobie Lucy Snowe, nie mówiąc już o Helen Graham czy Katarzynie Earnshaw.

Gwoździem do trumny mojej znajomości z Dodo była jej bzdurna wypowiedź na temat piesków salonowych. Nie, nie polubię się już z tą bohaterką.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: miłośniczka 2017-07-13 14:10 napisał(a):

Odpowiedź na: Przeczytałem pierwsze trz... | misiak297 Pokaż rodzica

Oj, daj jej szansę, ona jeszcze wiele przejdzie! ;-) My się polubiłyśmy. Ale też z czasem. Trzeba było wyrozumiałości i cierpliwości, no okaż jej ich trochę! :-)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Louri 2017-07-13 15:16 napisał(a):

Odpowiedź na: Przeczytałem pierwsze trz... | misiak297 Pokaż rodzica

Uf, nie strasz mnie, myślałem, że nie polubiłeś się z powieścią i ją rzucasz ;D

Polubiłeś zapewne Mary Garth? A Dorotea... no cóż, to do niej odnosi się moja ocena satyryczności "MM": na pozycję kobiety w społeczeństwie oraz na idealizm - Dorotea ma górnolotne wyobrażenie "jak to powinno wyglądać", ma swoją wizję "księcia na białym rumaku", i chyba G. Elliot specjalnie dała jej aż tak dziwaczny idealistyczny pogląd, by łatwiej nam było dostrzec absurdalność idealizmu! Dorotea nie jest żadną z wymienionych przez Ciebie bohaterek - i bardzo dobrze! Chcesz wciąż czytać jedną książkę, tylko pod różnymi tytułami? ;) Zdradzę jednak tyle, że prawdopodobnie ostatecznie zdziwisz się, jak wiele jednak charakteru Dodo posiada...

Linka Odpowiedz

Użytkownik: misiak297 2017-07-17 22:49 napisał(a):

Odpowiedź na: Uf, nie strasz mnie, myśl... | Louri Pokaż rodzica

Polubiłem Mary i Rozamundę, które właśnie się pojawiły. Nareszcie jakieś bohaterki z ikrą! To jest ta klasyka jaką uwielbiam:)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: aleutka 2017-07-13 16:42 napisał(a):

Odpowiedź na: Przeczytałem pierwsze trz... | misiak297 Pokaż rodzica

Ale to jest charakterystyczne dla powiesci dziewietnastowiecznej - mozna opisywac nie pokazywac :)

Ja tam nigdy w Dorotei nie widzialam poddanczosci wobec mezczyzn. Widzialam wlasnie pewna taka niezaleznosc ze chce miec meza, ktory bedzie mi imponowal, ktorego bede mogla szanowac. Sam tytul mi nie wystarczy. Tragedia Dorotei jest fakt, ze ona ze swoim zerowym doswiadczeniem nie umie rozpoznac, ze Casaubon nie do konca jest tym czym jej sie wydaje. Dorotea chce oddac swoje zycie czemus wiecej niz codziennosci - a raczej nie tylko codziennosci. Bardzo mnie wzrusza jak chce sie rozwijac, uczyc dowiadywac nowych rzeczy. I ze szuka partnera ktory przede wszystkim to jej zapewni.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: misiak297 2017-07-13 17:50 napisał(a):

Odpowiedź na: Ale to jest charakterysty... | aleutka Pokaż rodzica

Na początku tak mi to wyglądało z Dorotheą, jak piszesz. Ale trafiłem na fragment rozważań o potencjalnym małżeństwie z panem Casaubonem, który mnie zirytował (tym bardziej w odniesieniu do tak mądrej, świadomej kobiety):

"związek, który wydawał się jej tak pociągający, mógłby ją uwolnić od dziewczęcego uzależnienia od niewiedzy i umożliwić dobrowolne podporządkowanie się przewodnikowi, który powiódłby ją po najwspanialszym gościńcu" (s. 41).

Nie mówię, że to jest nieprawdziwe - natomiast chyba wolę te bardziej niezależne kobiety w XIX-wiecznej literaturze. No, ale zobaczymy, co będzie dalej:)

Szkoda, że niczym Elżbieta Bennet do Darcy'ego uprzedziłem się do Dodo po jednej głupiej odzywce, która nie musiała mieć nic wspólnego z prawdziwym przekonaniem bohaterki. Zresztą sama autorka tę kwestię potępiła (brawo, George Eliot!). Chodzi mi o tej fragment:

"Sądzę że wszystkie pieszczoty, jakimi się je [pieski salonowe] obsypuje, nie dają tym stworzeniom szczęścia. Są zbyt bezradne: ich istnienie jest zbyt kruche. (...) Lubię sobie wyobrażać, że otaczające nas zwierzęta mają duszę, która przypomina naszą i albo dbają o swoje własne sprawy, albo są naszymi towarzyszami, jak ten tutaj Mnich [bernardyn-stróż]. Tamte stworzenia to pasożyty. (...).
W ten sposób pozbyto się owego niechcianego szczeniaka, którego nos i oczka były smoliste i pełne wyrazu, a który, zdaniem panny Brooke, lepiej by się był nie narodził".

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Raptusiewicz 2017-07-13 23:04 napisał(a):

Odpowiedź na: Na początku tak mi to wyg... | misiak297 Pokaż rodzica

Dla Dorothei małżeństwo to jest wehikuł do zdobycia edukacji, na którą inaczej nie miałaby szansy - starszy mąż to bardziej profesor, który poprowadzi ją w świat greki i łaciny, a chyba nie ma nic złego w takim uczeniu się?

Linka Odpowiedz

Użytkownik: aleutka 2017-07-14 09:12 napisał(a):

Odpowiedź na: Na początku tak mi to wyg... | misiak297 Pokaż rodzica

No wlasnie Dorotee najbardziej boli jej wlasna ignorancja, a na formalna, uporzadkowana edukacje typu uniwersytet nie ma po prostu szans. Maz ktory bylby w stanie ja poprowadzic to dla niej jedyna opcja. Ona ma taki troche kult wiedzy i ludzie wyksztalceni wydaja jej sie kaplanami wyzszego wtajemniczenia - troche z takiej bezsilnej, rozpaczliwej zazdrosci wydaje mi sie.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Louri 2017-07-14 11:11 napisał(a):

Odpowiedź na: No wlasnie Dorotee najbar... | aleutka Pokaż rodzica

Potwierdzają to cytaty, które powypisywałem w ww. czytatkach, np.:

"Uważając się obecnie za ignorantkę, podawała wszystkie swoje wnioski w wątpliwość. Skądże mogła mieć pewność, że jednoizbowe chaty są zaprzeczeniem chwały bożej, jeśli znający języki klasyczne mężczyźni godzą własną obojętność na takie chaty z gorliwością o tę chwałę?" [81]

ale i polepszają wizerunek Dorotei:

"Dla osoby młodej i żarliwej trudno o kontakt bardziej przygnębiający niż towarzystwo człowieka, który poświęcił lata nauce, nie darząc nikogo i niczego odrobiną zainteresowania czy życzliwości." [237]

Linka Odpowiedz

Użytkownik: aleutka 2017-07-14 09:13 napisał(a):

Odpowiedź na: Na początku tak mi to wyg... | misiak297 Pokaż rodzica

A tak w ogole poza wieloma innymi rzeczami Middlemarch jest klasycznym Bildungsroman, wiec nie nalezy oceniac Dorotei po poczatkowych rozdzialach :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Raptusiewicz 2017-07-13 22:58 napisał(a):

Odpowiedź na: Przeczytałem pierwsze trz... | misiak297 Pokaż rodzica

Misiaku, ale czy nie widzisz, że to jest satyra? Chociażby ta wypowiedź o pieskach, Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu. Zwłaszcza początkowe rozdziały Middlemarchu to czystej wody satyra na patriarchat.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: misiak297 2017-07-13 23:03 napisał(a):

Odpowiedź na: Misiaku, ale czy nie widz... | Raptusiewicz Pokaż rodzica

Naturalnie, że widzę (Eliot podkreśla, że to była opinia wymyślona w trakcie rozmowy). Ja tylko twierdzę, że mnie te słowa zraziły do bohaterki. Oczywiście, to nie będzie miało wpływu na moją ocenę książki.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Raptusiewicz 2017-07-13 23:10 napisał(a):

Odpowiedź na: Naturalnie, że widzę (Eli... | misiak297 Pokaż rodzica

Szkoda, mnie się Dorothea wydawała potwornie inteligentna, tylko trochę przytłoczona realiami epoki. :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: misiak297 2017-07-13 23:12 napisał(a):

Odpowiedź na: Szkoda, mnie się Dorothea... | Raptusiewicz Pokaż rodzica

Nie jest powiedziane, że Dorothea nie zyska mojej sympatii później - w końcu ma na to jeszcze jakieś 1000 stron:D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Raptusiewicz 2017-07-13 23:14 napisał(a):

Odpowiedź na: Nie jest powiedziane, że ... | misiak297 Pokaż rodzica

E, ale potem będzie jej mniej ;) I nie chcę spojlerować, ale nigdy nie wiadomo :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Anna125 2017-07-13 20:02 napisał(a):

Odpowiedź na: Brazylijski serial już ni... | Louri Pokaż rodzica

No i masz ci los. Przez Waszą dyskusję zainteresowała mnie ta książka:). No trudno, wstąpię przed wakacjami do biblioteki.

Linka Odpowiedz

- książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę

- do książki dodano opisy lub recenzje

- książka dostępna w naszej księgarni

- książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)

- książka znajduje się w Twoim schowku