Dodany: 2016-02-11 15:22|Autor: Marylek

Czytatnik: Niepewność

Grząskie piaski


Wszystkie cytaty pochodzą z: Grząskie piaski (Mankell Henning), przeł. Ewa Wojciechowska, wyd. WAB, 2015. Numer w nawiasie jest numerem strony, z której pochodzi cytat.


Czystym przypadkiem, pociągu ze Sztokholmu do Göteborga, wpadła mi w ręce gazeta, w której znalazłem artykuł o tym, że gdzieś na fińskim odludziu trwa drążenie w podziemnych skałach bardzo głębokich tuneli, w których zostaną umieszczone najgroźniejsze radioaktywne odpady i tam zamknięte na wprawdzie określony, ale brzmiący jak cała wieczność czas. Nie krócej niż sto tysięcy lat. Choć odpady te – jak twierdzą naukowcy – są najniebezpieczniejsze, najbardziej śmiercionośne przez pierwszych parę tysięcy lat, muszą pozostać w zamknięciu na co najmniej trzy tysiące ludzkich pokoleń. (24)


Jak wszyscy, słyszałem o długim czasie rozpadu izotopów promieniotwórczych i mam świadomość, jak niebezpieczne są odpady radioaktywne, z którymi ludzkość będzie musiała żyć przez tysiące lat. Jednakże dopiero tamtego jesiennego dnia przed dwoma laty dotarło do mnie, co to naprawdę oznacza. (25)


Jest już dość oczywiste, co nasza cywilizacja pozostawi w spadku przyszłym pokoleniom.
Nie będzie to Rubens, Rembrandt ani Rafael.
Nie będzie to również Szekspir, Botticelli, Beethoven, Bach ani Beatlesi.
Pozostanie po nas coś całkiem innego.
Kiedy nasza cywilizacja przeminie, jeszcze na bardzo długo zostaną po niej dwie rzeczy: sonda międzyplanetarna Voyager, kontynuująca niekończący się lot poza Układem Słonecznym, oraz zakopane pod ziemia atomowe śmieci. (34-35)


Kompleks świątynny na Malcie zbudowano co najmniej tysiąc lat przed wzniesieniem piramidy Cheopsa. Świątynie Majów są jeszcze młodsze, a potężne katedry zbudowane w Europie mają mniej niż tysiąc lat. W porównaniu z Hagar Quim są zaledwie nastolatkami.

Ta monolityczna świątynia od wieków tkwi na swoim miejscu i zasługuje na szacunek, jakim darzymy bardzo starych ludzi. Zdradza nam pewną prawdę, tyleż nieoczekiwaną, co rozstrzygającą dla tego, co chcę powiedzieć: mimo że budowla ta ma sześć tysięcy lat i tak jest to śmiesznie krótki czas w porównaniu z tym, co próbujemy osiągnąć, zabezpieczając atomowe śmieci w podziemnych bunkrach. Jak zamierzamy skonstruować budowlę mającą zamknąć śmiercionośne odpady na co najmniej sto tysięcy lat? Różnica między jednym i drugim jest porażająca, wynosi blisko dziewięćdziesiąt pięć tysięcy lat. Nic z tego, co kiedykolwiek zbudował człowiek, nie może równać się z zadaniem, za jakie wzięliśmy odpowiedzialność. (44)


Można obliczyć przybliżoną datę następnego zlodowacenia, mierząc ilość wody związanej pod postacią lodu. Dziś można więc ze sporą precyzją określić, kiedy część naszej planety znowu skuje lód, jak długo potrwa zlodowacenie i jaki nastanie po nim klimat. Za mniej więcej pięć tysięcy lat szwedzkie i norweskie góry znajdą się pod lodem, lodowiec będzie miał grubość około trzystu metrów, co oznacza, że poziom morza obniży się od pięciu do pięćdziesięciu metrów. Z powierzchni ziemi znikną prawie wszystkie znane nam archipelagi.

Po najbliższym zlodowaceniu nastanie nieco łagodniejszy klimat, ale raczej nikt nie będzie wtedy mieszkał w Szwecji. Będzie tu zwyczajnie za zimno.

Kulminacja następnego zlodowacenia nastąpi za mniej więcej dwadzieścia tysięcy lat, wówczas grubość pokrywy lodowej osiągnie półtora kilometra. Po nim znów nadejdzie okres nieco łagodniejszego klimatu; naukowcy są zdania, że będzie on porównywalny z klimatem dzisiejszej Grenlandii. Jednak te części Szwecji, które uwolnią się wtedy od lodu, pozostaną na obszarze wiecznej zmarzliny, co wyklucza rozwój rolnictwa. (…)

Najsilniejsze zlodowacenie nastąpi za mniej więcej sześćdziesiąt tysięcy lat. Wówczas pokrywa lodowa na wysokości Sztokholmu będzie miała grubość dwa i pół tysiąca metrów. Później, kiedy lód zacznie topnieć, poziom morza sięgnie o sto metrów wyżej w stosunku do dzisiejszego w czasie przypływu.

Potem będzie się robiło coraz cieplej, aż za mniej więcej sto dwadzieścia tysięcy lat klimat będzie przypominał ten, który mamy dziś.

W ten oto sposób kolejne cykle zlodowacenia naszej planety nastąpią po sobie osiem albo dziewięć razy, zanim to, co chowamy teraz pod ziemią, przestanie być śmiertelnie niebezpieczne.

Od razu nasuwa się logiczne pytanie: czy da się zabezpieczyć betonowy bunkier przed zgnieceniem, sprasowaniem i przesunięciami, powodowanymi pojawiającą się i znikającą pokrywą lodową? (50-51)


Przez sto tysięcy lat minie czterysta tysięcy pór roku. A raczej trzydzieści osiem tysięcy, jeśli odliczymy okresy, gdy pór roku nie da się odróżnić.

To liczby przyprawiające o zawrót głowy. Nie da się ich pojąć ani sercem, ani rozumem. (52)


W apogeum zlodowacenia, w miejscu, w którym teraz jestem, ma leżeć trzykilometrowa skorupa lodu. Wystarczy pokonać tę odległość spacerem i wyobrazić sobie, że stąpa się schodami w górę, prosto w niebo, a to, co niepojęte, stanie się trochę bardziej zrozumiałe.

Pewnego dnia stopnieje również i ten lód. Gdybyśmy mogli choć na sekundę zajrzeć w przyszłość i zobaczyć krajobraz, jaki wyłoni się spod lodowej pokrywy, na pewno byśmy go nie rozpoznali. Pojawią się nowe góry, nowe wybrzeża, nowe zatoki. Lód nakreśli nową mapę świata. I nieważne, jak długo będziemy szukać, nie odnajdziemy śladu naszych czasów. Jedynie milczący gruz.

Choć w jednym na pewno się mylę. Coś przecież przetrwa upadek naszej cywilizacji.
Ukryte głęboko w ziemi śmietniska. (55)


Rozmawiam z kobietą, która jest kierowniczką budowy. Podaje mi logiczną przyczynę tego, co się w tym miejscu odbywa:
- Nie chodzi o to, co ja osobiście myślę o energii jądrowej. Skoro ona już jest i z niej korzystamy, trzeba coś zrobić z odpadami.

Zjeżdżamy windą pod ziemię, tunelem wydrążonym w skale. Tak głęboko, by nie zdołała tu dotrzeć wieczna zmarzlina, która mogłaby uszkodzić miedziane kapsuły. Ocenia się, że mają przetrwać do czasu, aż odpady przestaną być niebezpieczne. Śmieci umieszcza się w warstwie skały, która – jak sądzą naukowcy – pozostała nienaruszona przez czas tak długi, że aż niedający się zmierzyć. Hipoteza, że śmiercionośne odpady przestaną być niebezpieczne za sto tysięcy lat, jest w dużej mierze tylko założeniem. W najlepszym razie pieczęć z tą datą ważności nigdy nie zostanie złamana.

I tak nie uda nam się ubłagać bogów, w których część z nas wierzy, by pozwolili nam zajrzeć w przyszłość, jaka nastąpi wiele tysięcy lat po naszej śmierci. Nie mamy nawet pewności, czy po tym czasie, gdy stopnieje lód, po tej ziemi będą stąpali nasi potomkowie i czy będą mieli pojęcie o tym, że kiedyś był tu kraj zwany Szwecją.
(…)
Wiemy, na co powinniśmy teraz liczyć. Musimy mieć nadzieję, że ci ludzie nie będą świadomi, iż stąpają po śmiertelnej radioaktywnej pułapce. Po tykającej bombie, wprawdzie już nieco osłabionej, ale wciąż niebezpiecznej, dopóki nie minie sto tysięcy lat.

Chcemy, by nikt nie dowiedział się o istnieniu największej pamiątki, jaką po sobie pozostawiamy.
Ukrywamy ją tak, aby nikt jej nie znalazł.
Nigdy.
(56-57)

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 803
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 3
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 2016-02-11 16:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Wszystkie cytaty pochodzą... | Marylek
Aaa... masz! A ja myślałam, że Cię uszczęśliwię pożyczką na najbliższym spotkaniu!
Użytkownik: Marylek 2016-02-11 17:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Aaa... masz! A ja myślała... | dot59Opiekun BiblioNETki
Nie wytrzymałam. Ja go tak lubię!
Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 2016-02-11 18:34 napisał(a):
Odpowiedź na: Nie wytrzymałam. Ja go ta... | Marylek
:-)
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: