Dodany: 2015-06-03 08:21|Autor: majkanew

Książka: Te chwile
Wassmo Herbjørg

1 osoba poleca ten tekst.

Bezkompromisowa i magiczna


Kto raz przeczytał (jakąkolwiek) książkę Herbjørg Wassmo – już nigdy nie zapomni o norweskiej pisarce. Na czym polega fenomen tej autorki? Na pisaniu o rzeczach trudnych, czasem nawet najtrudniejszych w sposób niezwykły, prosty, ale zarazem nieco poetycki? A może na tym, że w jej utworach tak wiele jest jej samej? Nie sposób wymienić tej jednej cechy, wszystko bowiem gra u niej jak w najlepszej orkiestrze, a przy tym w swoją muzykę angażuje ona odbiorcę, fundując mu przeżycia, jakich nie znajdzie nigdzie indziej.

Wassmo dość dawno, choć raczej nieśmiało, wkroczyła na polski rynek. Dopiero ubiegłoroczne wydanie autobiograficznego „Stulecia” przyniosło jej rozgłos – całkiem zasłużenie. Autorka „Księgi Diny” zwierza się w nim z bolesnych, traumatycznych przeżyć, opowiada z zaskakującą szczerością o blaskach i – częściej – cieniach swojego życia. Tam słowem-kluczem był wstyd. W „Tych chwilach” pierwszą część opowieści również zdominował wstyd, ale już w innym – dla pisarki – znaczeniu. Oba te „wstydy” ukształtowały jej młodą psychikę, były brzemieniem, ale stały się również impulsem do zmian.

„Te chwile” kontynuują linię wyznaczoną przez „Stulecie”. Tu autorka skupia się wyłącznie na pierwszoplanowej postaci (można by zaryzykować: na sobie, ale trzeba mieć na uwadze to, co Wassmo często podkreśla – wiele u niej fikcji, choć opartej na rzeczywistości). Na kartach książki pojawiają się cienie Diny i Tory (postacie z pierwszych powieści), które z bohaterką mają wiele wspólnego, ale przede wszystkim powraca nieco zahukana (choć stale się wewnętrznie buntująca) dziewczynka ze „Stulecia”, która tutaj staje się silną, walczącą o niezależność kobietą.

Początkowo wydaje się, jakby w życiu bohaterki wszystko działo się bez jej woli. Jest wykorzystywana, dopasowuje się do otoczenia, sytuacji, potrzeb czy kaprysów innych. Stopniowo wyłania się z niej siła dla kobiet w prozie Wassmo charakterystyczna – pozwalająca na bycie sobą, na samodzielność i szczerość. Nie zabrakło w „Tych chwilach” rozważań o ciąży czy macierzyństwie w ogóle, o dziedzictwie i roli kobiety we współczesnym świecie.

Bohaterka jest dla siebie bardzo surowa, ale to właśnie kształtuje najmocniej jej postawę. Nie ułatwia sobie zadania i dostaje cenne nagrody za hart ducha – przede wszystkim wymarzoną niezależność. Choć jej droga jest niezwykle trudna, mimo częstych potknięć wiedzie na szczyt. Kobieta uwalnia się spod jarzma ojca, spełnia się w roli nauczycielki, wychodzi za mąż (to kolejna bolesna lekcja życia), wreszcie zyskuje odwagę, by podążać w kierunku marzeń – studiuje, pisze i wydaje tomiki, powieści. Jest ceniona, nagradzana, szanowana. Niemal zawsze towarzyszy jej dojmująca samotność myśli, pragnień, oczekiwań, poszukiwań. Stąd tak wiele tu mentalnych spotkań – m.in. z S. de Beauvoir, V. Woolf czy choćby Raskolnikowem – pogłębiających psychologiczną sylwetkę bohaterki.

Nie sposób w pełni opisać hipnotyzujący styl Wassmo; jej pióro czasem jest ostre, rozdziera papier, po którym sunie, a czasem subtelne, jakby miękkie, delikatnie głaszcze kartkę. Zdania-wizje wywołują pewien rodzaj niepokoju, zmuszają do nieustannego oczekiwania na kolejny ruch, następny akapit, niosący nową porcję emocji. Pisarka metaforyzuje język, wprowadza skandynawski klimat, oblekając swoją opowieść w iluzję dystansu, ale słowa zdradzają ból (mimo iż po części tylko jej własny). Ma niebywały dar używania najbardziej właściwych słów, zwłaszcza w opisach trudnych przeżyć, palących uczuć – wielka tu również zasługa tłumaczki, E.M. Bilińskiej. Proza Wassmo (i doskonały przekład) to, jak w nazwie wydawnictwa, najznakomitszy smak słowa.

Norweska pisarka dzieli się mnóstwem myśli, które stają się punktami, gdzie trzeba przerwać lekturę, ponieważ zdania kołaczą, wybrzmiewają i powracają, każą się rozważyć, przeanalizować. Pierwsze strony powieści otwierają wyjątkową przestrzeń, czytelnik porusza się po niej z wielką przyjemnością, z emocjami, z którymi nieraz trudno sobie poradzić, ale i z niemałymi oczekiwaniami. A Wassmo nigdy nie zawodzi i zapewnia wszystko, czego potrzebuje odbiorca.


[recenzję opublikowałam na moim blogu i stronie szuflada.net]


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 529
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: