Dodany: 2015-04-17 08:07|Autor: LouriOpiekun BiblioNETki

Czytatnik: Półka pełna książek do przeczytania

2 osoby polecają ten tekst.

Między H. Millerem a Coelho


Właśnie w ramach akcji Akcja CSA - Czytam Słynne Arcydzieła przeczytałem słynną książkę Nieznośna lekkość bytu (Kundera Milan) i może ktoś wytłumaczy mi zachwyt tylu ludzi nad nią?

Już po pierwszych stronach historia przypomniała mi stary szmonces:
"- Rabbi, powiedz mi, czy mam się żenić czy nie?
- Wszystko jedno, i tak będziesz żałował."

Z jednej strony książka ma chyba przybliżyć wydarzenia, nastrój społeczny i następstwa Praskiej Wiosny. Z drugiej pokazuje dylematy (a)moralne ludzi, dla których seks jest czymś równie niezobowiązującym co gadka w sklepie, i ogólnie nie wiedzą, czego w życiu chcą. Tagowana jest "kicz" i chwilami (wieloma) kiczowata mocno jest, szczególnie zakończenie Uwaga: po kliknięciu pokażą się szczegóły fabuły lub zakończenia utworu.

Z Henrym Millerem Kundera ma wspólne zamiłowanie do przywoływania i (trochę mniej bogatego) opisywania seksu, oraz przeplatanie tekstu fabularnego wstawkami filozoficznymi. Niestety, czeski (albo już nie) pisarz nie dorasta amerykańskiemu do pięt, naśladuje w sposób nudny i (ponownie) kiczowaty - taki wczesny Paulo Coelho. Narracja jest słaba i nie podobał mi się dystans, z jakim wszystko jest opisywane. Zaś te mądralińskie dywagacje dają się moim zdaniem opisać celnym określeniem "pierdoły". Oczywiście poziom banału jest dużo niższy niż u Coelho, a sama książka zawiera więcej treści i jest pisana lepszym językiem - tylko z tego ostatniego powodu podniosłem ocenę o 0.5-1pkt.

Wypisałem 2 interesujące cytaty:

"Religia była wtedy prześladowana i większość ludzi unikała kościoła." [83]
Interesująca uwaga - zupełnie odwrotnie jak u nas, gdzie ludzie garnęli się do Kościoła, który w owym czasie był ostoją oporu, patriotyzmu i nadziei. Nie wiem jedynie, czy to owo unikanie stało się źródłem niemal stuprocentowego ateizmu dzisiejszych Czechów, czy też ludzie i tak już od wiary byli na tyle daleko, że nagonka komunistów postawiła temu procesowi kropkę nad "i"?


"(...) zbrodnicze reżimy zostały stworzone nie przez zbrodniarzy, ale przez entuzjastów, przekonanych, że odkryli jedyną drogę prowadzącą do raju. Bronili jej zapamiętale i dlatego zamordowali wielu ludzi. Potem się okazało, że żadnego raju nie ma i że entuzjaści byli mordercami. Wtedy wszyscy zaczęli krzyczeć na komunistów: jesteście odpowiedzialni za nieszczęścia kraju (zbiedniał i podupadł), za utratę jego niepodległości (wpadł w ręce Rosji), za morderstwa sądowe! Ci, których obwiniano, odpowiadali: Nie wiedzieliśmy! Okłamano nas! Wierzyliśmy! W głębi duszy jesteśmy niewinni!
Spór sprowadził się do jednego problemu: naprawdę nie wiedzieli? Czy tylko udają, że nie wiedzieli?" [130]
Na pierwszy rzut oka ważne słowa pisane przez lewicowego w końcu twórcę. Przyznaje zdałoby się rację Szpotowi:

"By można było ludzkość zbawić,
trzeba się najpierw z nią rozprawić,
bo tylko z morza krwi i męczarń
zrodzi się przecudowna tęcza.
(...)
Kiedy łaknący krwi mądrala
zaczyna cały świat rozwalać,
aby na gruzach tego świata
urzeczywistnić sen wariata,
gdy absolutnej chcąc równości,
wszystkim dokoła łamie kości
i nas pod straszne jarzmo wtłacza,
by zniszczyć instynkt posiadacza,
to jego wierni pretorianie
mają odmienne nieco zdanie
o swojej przyszłej perspektywie —
czemu się zresztą trudno dziwić."

i jasno wykłada, że ci, którzy usiłowali zaprowadzić raj na ziemi, gotowali zawsze ludziom piekło. Później jednak łagodzi taką wymowę i stara się wybielać zbrodniarzy, przywołując słowa Chrystusa "Wybaczcie im, bo nie wiedzą, co czynią." Cóż, Jezusowi chodziło o to, że nie wiedzieli, iż zabijają Syna Bożego, a nie że krzyżując człowieka czynią źle. Natomiast metody działania ruchów rewolucyjnych może i mają w swym założeniu kierowanie nieświadomego motłochu przeciw "wrogom ludu", jednak sami rządcy nie mordują ani nie podpisują rozkazów (np. strzelania do robotników) przez przypadek czy w zaćmieniu...

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1333
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 5
Użytkownik: misiak297 2015-04-17 09:53 napisał(a):
Odpowiedź na: Właśnie w ramach akcji Ak... | LouriOpiekun BiblioNETki
Oj, Louri, czytelnicze serce boli, kiedy stawiasz obok siebie Coelho (który jest dziś synonimem tandety i nijakości) z Kunderą, który jest naprawdę wielkim pisarzem. Według mnie jego myśli są głębokie (nie tak żadne pierdoły), bohaterowie świetnie nakreśleni psychologicznie (Tomasz, Teresa, Sabina). Mnie zachwyciły niektóre książki Kundery (oprócz "Nieznośnej..." na pewno "Walc pożegnalny" i "Śmieszne miłości"). Rozumiem, że książka Ci się nie podobała, ale mimo to Milan Kundera i Paulo Coelho nie powinni trafić do jednego zdania:)
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2015-04-17 10:25 napisał(a):
Odpowiedź na: Oj, Louri, czytelnicze se... | misiak297
Zauważ, że trzecim do tanga jest tu świetny Henry Miller ;) i Kunderę umieszczam pomiędzy nimi (choć przyznam szczerze, że bliżej filozofa z hiszpańskiej wioski). Oczywiście rozumiem, że najprawdopodobniej zwyczajnie Kundera trafił w Twoje struny, i wcale nie mówię, że to dziwne - mi bardzo przypadł do gustu fragment tłumaczący tytuł powieści! Z drugiej strony, gdybyś przeczytał np. Zwrotnik Raka (Miller Henry) (widziałem, że nie znasz wcale autora), to mógłbyś pewnie lepiej zrozumieć, co ja tu niedoskonale próbowałem wyrazić - proza H. Millera jest słynna właśnie ze względu na mistrzowskie połączenie erotyzmu z głęboką filozofią. I z takiej perspektywy także Kunderę wypada mi zobaczyć.

Przykro mi, że tak słabo oceniłem coś, co Ty chyba bardzo wysoko cenisz - "pocieszam się" tym (choć tak naprawdę pewnie podobnie może mnie dziwić), że bywa i odwrotnie - np. jedną z najważniejszych książek mojego życia jest Kompleks Portnoya (Roth Philip) , a z Twoich ocen wynika, że niezbyt przypadł Ci do gustu. Albo analogicznie "Władca pierścieni(c)" ;)
Użytkownik: Artola 2019-01-04 11:11 napisał(a):
Odpowiedź na: Właśnie w ramach akcji Ak... | LouriOpiekun BiblioNETki
Przyznam, że zaskoczyło mnie porównanie Kundery do Coelho, mnie ani przez chwilę nie pojawiło się takie zestawienie w głowie. Żadnego wątku "Lekkości bytu" nie nazwałabym "pierdołą" ani banałem.
Z Twojego opisu wnioskuję, że całkiem inaczej odebraliśmy to dzieło. Ot choćby twoje słowa: "Z drugiej pokazuje dylematy (a)moralne ludzi, dla których seks jest czymś równie niezobowiązującym co gadka w sklepie, i ogólnie nie wiedzą, czego w życiu chcą."
Czy rzeczywiście chodziło tylko o niezobowiązujący seks? Przecież Kundera jasno napisał o podłożu takich a nie innych poczynań swoich bohaterów.
Podobnie wątek umierającego psa nie wydał mi się ani przez chwilę "rozczulający". Zastanowiło mnie jednak, skąd takie a nie inne podejście Teresy do Karenina. I tu nasuwają się analizy relacji Teresy z matką. Przerwany romans Franza nie rozczulił mnie tym bardziej, za to w oczy rzuciła się scena żony czuwającej nad umierającym mężem oraz tak różne oczekiwania obojga.
Bardzo pasuje mi dystans, z jakim pisze Kundera. Zostawienie miejsca na interpretacje, nie narzucanie jednoznacznych wyjaśnień.
Książkę skończyłam czytać 3 dni temu i nadal układa się w mojej głowie.
Użytkownik: LouriOpiekun BiblioNETki 2019-01-04 11:32 napisał(a):
Odpowiedź na: Przyznam, że zaskoczyło m... | Artola
No właśnie - Tobie układa się, a u mnie na tyle słabo się odcisnął, że ledwo kojarzę szczegóły fabuły, o których piszesz :/ Powtórzę jednak to, co Misiakowi pisałem wyżej - Kunderę umieszczam POMIĘDZY Coelho (ze względu na banalizm) a H.Millerem (którego cenię, choć jest dość... specyficzny). Szczegóły wątku psa również mi umknęły - ale wrażenie ogólne kiczowatości i pisania "dla wzruszania" pozostało.

"Śniadanie u Tiffany'ego" a "Nieznośna..." - myślę, że główną różnicą jest tu istnienie kontra nieistnienie CHARAKTERU głównych postaci. Ale nie wiem, pewnie swoją rolę gra tu przepuszczanie przez własne sympatie i doświadczenia - lubię osoby i postacie o zdecydowanym charakterze, nie takie ciepłe kluchy, jak u Kundery ;)
Użytkownik: Artola 2019-01-04 11:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Właśnie w ramach akcji Ak... | LouriOpiekun BiblioNETki
Przy okazji zerknęłam jeszcze na Twoją Akcję i zauważyłam, że wyżej oceniłeś Śniadanie u Tiffany'ego (Capote Truman (właśc. Streckfus Persons Truman)) niż "Lekkość bytu". Ja zupełnie przeciwnie:) Dla mnie Kundera jest nieporównywalnie lepszy:)
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: