Dodany: 2015-03-25 20:18|Autor: PolecaneOpiekun BiblioNETki

Agnieszki



Recenzuje: Dorota Tukaj


Jeden z największych bardów tamtych czasów, którego zresztą spotkamy i na kartach tej książki, śpiewał: „cóż, każda epoka ma własny porządek i ład…”[1]. I bywa tak, że od tego porządku chciałoby się uciec w chaos; i bywa tak, że za sprawą tego ładu to, co miało być piękne, kolorowe i świetliste robi się przykre, mętne i szare. Ale nawet w takiej epoce – a może przede wszystkim w takiej? – trafiają się zjawiska barwne niczym szata tropikalnego motyla, promieniujące wewnętrznym blaskiem na wszystko, czego dotkną. Takim zjawiskiem była ona – Agnieszka Osiecka, kobieta, która w pozornie lekkich i banalnych rymowankach, nie używając eksperymentalnych środków stylistycznych ani wyrafinowanych metafor, umiała wypowiedzieć doznania i uczucia nas wszystkich. „Historio, historio, tyle w tobie marzeń, często ciebie piszą kłamcy i gówniarze…”[2], i „życie to bal jest nad bale…”[3], i „słowa jak sztuczny miód, ersatz, cholera, nie życie…”[4], i „nie mam żalu do twojej dziewczyny…”[5], i „suknia tej młodej uszyta jest z moich snów…”[6], i wreszcie „ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać…”[7]. Nie ma jej już osiemnaście lat. Ci, którzy nie mieli przyjemności zetknąć się z Osiecką osobiście, odnajdują ją nadal w słowach setek wierszy, piosenek, scenek i monologów. I we wspomnieniach tych, dla których była muzą, przyjaciółką, koleżanką.

Jeśli już czytaliśmy podobne wspomnienia w opracowaniu Bartosza Michalaka – „Na zakręcie” czy doskonałą biografię pióra Zofii Turowskiej „Agnieszki” (liczba mnoga, jak zobaczymy za chwilę, nie jest pomyłką), wiemy, że nie da się opisać tej fascynującej postaci za pomocą zestawu jednoznacznych przymiotników. Bo w zależności od tego, kto i kiedy na nią patrzył, widział kogoś zupełnie innego. Beztroskiego niebieskiego ptaka, który nie wiadomo z czego żyje albo tytana pracy (ponad dwa tysiące wierszy i tekstów piosenek, około dwudziestu sztuk teatralnych i widowisk muzycznych, po kilka powieści, książeczek dla dzieci, zbiorów tekstów publicystycznych i wspomnieniowych, nie licząc tysięcy stron dzienników, w których utrwalała swoje przeżycia i myśli od lat szkolnych!). Niemodnie ubrane dziwadło albo twórczynię własnego, niepowtarzalnego stylu. Mistrzynię nieuchwytnych dla cenzury aluzji i drwin albo pupilkę reżimu, której uchodziło to, czego nie darowano by innym. Spragnioną uczucia romantyczkę albo, powiedzmy delikatnie, uwodzicielkę zmieniającą mężczyzn jak rękawiczki. Wierną przyjaciółkę lub motyla odlatującego przy każdej próbie bliższego kontaktu. Tyle było Agnieszek, ilu było ludzi wokół jednej jedynej, niezwykłej Agnieszki. I takie samo wrażenie odnosimy, czytając wspomnienia zebrane w tym tomie.

Prawie wszyscy autorzy wypowiedzi – zarówno cytowanych z wcześniej opublikowanych źródeł, jak i przeznaczonych specjalnie dla niniejszej publikacji – wywodzą się ze świata sztuki i mediów, toteż wyłaniający się z ich opowieści portret Osieckiej, barwny i wielowymiarowy, rysuje się na jeszcze barwniejszym tle życia artystycznego w PRL i pierwszych latach III RP. Teatr, kabaret, estrada, wydawnictwa, wytwórnie płytowe, kawiarnie, prywatne mieszkania, mazurskie wczasowisko, dziesiątki tytułów utworów i nazwisk ich twórców, i historii z nimi związanych. Może nie jest to świat, do którego chcielibyśmy dziś wracać, jednak bez wątpienia ma on w sobie coś niepowtarzalnego, tak samo jak ta postać na okładkowej fotografii; jej zadumane oczy unoszą się sponad maszyny do pisania, wpatrując się niby to w czytelnika, ale w rzeczywistości gdzieś poza niego, czyżby tam, gdzie „za jedną siną dalą druga dal…”[8]? Może nie jest to osoba, którą – abstrahując od realnych możliwości – chcielibyśmy mieć za koleżankę, lecz czy nie pragnęlibyśmy jej lepiej poznać, żeby wiedzieć, w które słowa włożyła więcej siebie: „niech żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale”[9] czy „za rok, za dzień, doczekasz się, wstanie świt”[10]?


---
[1] Bułat Okudżawa, „Aleksander Siergiejewicz Puszkin”, przeł. Witold Dąbrowski (ten i pozostałe cytaty – z pamięci).
[2] Agnieszka Osiecka, „Orszaki, dworaki”.
[3] Taż, „Niech żyje bal”.
[4] Taż, „Sztuczny miód”.
[5] Taż, „Nie mam żalu do twojej dziewczyny”.
[6] Taż, „Małgośka”.
[7] Taż, „Ja nie chcę spać”.
[8] Taż, „Nie spoczniemy”.
[9] Taż, „Niech żyje bal”.
[10] Taż, „Nim wstanie dzień”.



Tytuł: Koleżanka. Wspomnienia o Agnieszce Osieckiej
Redaktor: Karolina Felberg-Sendecka
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN, 2015
Liczba stron: 608
Oprawa twarda

Ocena: 5/6

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1060
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: