Najciekawsze recenzje
Recenzje
Dostępność książki: X
Polecają X

Jak nie należy być poetą...

Autor: Jale

Czytatnik: Zacne i mniej zacne cytaty oraz spis lektur

Data dodania: 2015-03-17 21:41

6 osób poleca ten tekst.

...czy też raczej - jak nie używać prozy poetyckiej, gdy poetą jest się marnym. Otóż wystarczy w tym celu sięgnąć po niedużą książeczkę Jana Drzeżdżona, zatytułowaną "Złoty Pałacyk". Fabułę ma marniutką (trzy Marie wyławiają w Katanii ze strumienia koszyk z niemowlakiem, po czym posiadający jakiś dziwny wzrok dzieciak - ochrzczony imieniem Markus - znika, by pojawić się po wielu latach i nieustannie wzbudzać nienawiść obywateli miasta), dialogów w sumie nie posiada, o psychologii postaci nie ma co mówić, za to do woli można nasycić się kuriozalnymi poetyckimi wykwitami, które bardzo szybko sprowadzają lekturę do pospiesznego przeskakiwania wzrokiem kolejnych zachwaszczonych akapitów.

Lektura tego kuriozum jest daremna, bezsensowna i donikąd nie prowadzi, bo autorowi się na koniec zapomniało, po co w ogóle pisał tę bździnę. Innymi słowy - puenty tak naprawdę niet. Jednak w trakcie lektury, przynajmniej początkowo, kiedy czytałem jeszcze zdanie po zdaniu, wynotowałem sobie kilka światłych zdań, pokazujących głębię i ponadczasowość prozy Drzeżdżona (wszystko - z dosłownym cytowaniem interpunkcji - za: Jan Drzeżdżon, "Złoty Pałacyk", Kara Remusa 1990; zawartość nawiasów kwadratowych to moje uzupełnienia brakujących informacji):

s. 3 - "Wtedy to znalazły wyrzucony na brzegu koszyk, a w nim małe dziecko, chłopca, najpewniej śpiącego." - to autor nie wie, czy dziecko spało, czy nie?

s. 3 - "Mogły równie dobrze znaleźć cokolwiek innego, na przykład bryłę złota, albo bursztyn, nawet topielca, albo okaleczonego łabędzia."

s. 4 - kobiety "(...) podpływały blisko zakola a potem odwracały od niego powłoki twarz i wracały na brzeg."

s. 5 - "Przyglądał się im i był to wzrok, który przeszywa na wylot kamienie i to wszystko co na drodze spotka, a więc nawet plastykową kulę." - serio? Plastyk miał jakąś kulę? A nawet jeśli była plastikowa, a nie plastykowa - to co to za kula, do diaska?

s. 5 - "Jeżeli wzrok może być zamieniony w węża to ten stanie się refleksem dżungli rozsypującej się pod wpływem macek księżyca w czas wielkiego dojrzewania." - WTF???

s. 6 - "Ale nie jest to spojrzenie złe, ono powoduje jedynie rozpad maski, albo dna samej przeklętej nocy."

s. 17 - "(...) cóż w nim [dowodzie] napiszecie, tylko imię Markus, a i to jest znacznie późniejsze aniżeli jego urodzenie."

s. 19 - "Maria Jakubowa chciała zdmuchnąć płomień świecy, ale pozostałe dwie kobiety sprzeciwiły się temu. (...) Zmiana ta nie wniosłaby nic, czego one oczekiwały i dlatego pozostawiły zapaloną świecę."

s. 20 - "Kozy mają bardzo twarde życie i one mogą wyginąć [na bezludnej wyspie] jako ostatnie."

s. 23 - "Potem zatelefonowałby do ratusza, że chce wydać Markusa [czyli siebie], jako, że zbliża się czas zagłady i wszystko jedno co się zrobi." - odrębna sprawa, że w książce, w której większość rzeczy nasuwa na myśl średniowiecze, co i rusz ktoś z bohaterów dzwoni po coś do ratusza. To wręcz brzmi jak mantra.

s. 37 - "Dobrze - rzekł w końcu Markus - pójdziemy na moją wyspę. Był to wybuch, którego żadna z nich się nie spodziewała, a nawet on również."

s. 38 - "On wiedział, że Marie dokądś go prowadzą, przypuszczał, że do swojego poczucia czasu, ale zdawał też sobie sprawę, że to ich poczucie zostało w pewnym stopniu naruszone jego wolą."

s. 45 - Markus znalazł sobie miejsce do zamieszkania. "(...) położone było dość samotnie i składało się z jednej olbrzymiej szopy po starej ciegielni."

s. 49 - "Te stworzenia ludzkie chyba mają jakiś cel - zastanawiał się. Czyżby stanowiły ślepe siedlisko natury i tu się uśmiechnął."

s. 73 - "Szaleńcze zaprzęgi mają w sobie wiele ciepła i trzeba się ich uczepić. Niosą też zapach macierzanki i odurzającą woń stęchłego chleba, albo ogrodowych narcyzów."

Tak się niezdrowo zastanawiam - jak w takim razie jest z resztą prozy Drzeżdżona...

( Złoty Pałacyk (Drzeżdżon Jan (Drzéżdżón Jan)) )

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Podziel się:

komentarzy: 7 | wyświetleń: 1043

Dodaj komentarz  

Pokaż: [drzewo komentarzy] [komentarze według daty dodania]

Użytkownik: Aquilla 2015-03-17 22:09 napisał(a):

Odpowiedź na: ...czy też raczej - jak n... | Jale Pokaż rodzica

Dla mnie te cytaty właśnie pokonały Drogę ślepców :D

Linka Odpowiedz

Użytkownik: gosiaw 2015-03-17 22:33 napisał(a):

Odpowiedź na: Dla mnie te cytaty właśni... | Aquilla Pokaż rodzica

No nie przesadzajmy. ;)
Ale faktycznie, ten wzrok węża, będący refleksem dżungli rozkłada na obie łopatki.

Linka Odpowiedz

Użytkownik: dot59Opiekun BiblioNETki 2015-03-17 22:21 napisał(a):

Odpowiedź na: ...czy też raczej - jak n... | Jale Pokaż rodzica

Odurzająca woń stęchłego chleba mnie powaliła, ale nie wyginęłam - może mam takie twarde życie jak koza? :-))

Z ciekawości zajrzałam na stronę autora w Wikipedii i znalazłam takie zdanie:
"Po ukazaniu się w 1977 r. powieści Leśna Dąbrowa Bereza stwierdził m.in., że Jan Drzeżdżon jako autor tylko do roku 1977 włącznie opublikowanych utworów jest pisarzem wybitniejszym niż Llosa, Cortázar razem wzięci z Borgesem na przyczepkę, i nigdy się z tej opinii nie wycofał. (Krytyczny wobec zdania Berezy był m.in. Stanisław Lem.)" [interpunkcji nie poprawiałam]

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Pok 2015-03-17 23:29 napisał(a):

Odpowiedź na: ...czy też raczej - jak n... | Jale Pokaż rodzica

Toż to Geniusz!

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Admin 2015-03-18 10:16 napisał(a):

Odpowiedź na: ...czy też raczej - jak n... | Jale Pokaż rodzica

To prawdziwy talent na miarę Mistrza D. :)

Linka Odpowiedz

Użytkownik: beatrixCenci 2015-03-18 11:12 napisał(a):

Odpowiedź na: ...czy też raczej - jak n... | Jale Pokaż rodzica

Ale z tego co pamiętam, "Kraina Patalonków" tego samego autora - cykl trzech powieści dla dzieci - nie była taka zła, tak więc może to kwestia bardziej "udanego" dzieła autora?

Linka Odpowiedz

Użytkownik: Jale 2015-03-18 12:04 napisał(a):

Odpowiedź na: Ale z tego co pamiętam, "... | beatrixCenci Pokaż rodzica

Ja bym raczej obstawiał bardziej udanego redaktora. Albo w ogóle redaktora, który w pocie czoła przekuwał wypociny reżimowego pupila (bo chyba można tak określić kogoś, kto cieszył się pozytywną opinią Berezy) w dającą się czytać prozę.

Sęk w tym, że "Złoty Pałacyk" był wydany już po upadku PRL, i to w jakimś małym, chyba wręcz amatorskim wydawnictwie, więc książka mogła w ogóle nie dostać redakcji i wyszła w takim kształcie, w jakim ją sam maestro nastukał na maszynie. ;)

Linka Odpowiedz