Dodany: 2014-12-22 23:58|Autor: misiak297

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Gniew
Miłoszewski Zygmunt

4 osoby polecają ten tekst.

Gniewać się na Miłoszewskiego?


Zygmunt Miłoszewski to dziś jeden z najciekawszych polskich twórców literatury kryminalnej. Trzeba przyznać, że sobie na to miano zapracował. "Uwikłanie" i "Ziarno prawdy" to bardzo dobre powieści, łączące w sobie zagmatwane intrygi, mocne osadzenie w problemach nękających polskie społeczeństwo i świetny, wyszukany styl. Nie inaczej jest w przypadku "Gniewu", który zamyka trylogię o prokuratorze Teodorze Szackim.

Tym razem Miłoszewski "przerzuca" swojego bohatera do Olsztyna i pozwala mu pomyślnie poukładać życie. Szacki pozostaje w szczęśliwym związku, opiekuje się dorastającą córką, jest spełniony zawodowo (dla wielu pozostaje swoistym supermanem sprawiedliwości w eleganckim garniturze). I wtedy w jednym z przyszpitalnych bunkrów zostaje znaleziony szkielet. To co początkowo wygląda jak rutynowa sprawa do "odhaczenia", okazuje się najtrudniejszym i najbardziej wymagającym śledztwem w karierze Szackiego. Niejasności się mnożą, tropy są mylące, przesłuchiwani nie chcą mówić prawdy. Trzon zbrodni zasadza się na przemocy domowej. Prokurator rozwiązując zagadkę makabrycznej zbrodni, wikła się w skomplikowaną grę przygotowaną przez psychopatę. Jak to się skończy? Cóż, finał "Gniewu" jest zaskakujący - tak jak na dobry kryminał przystało (a jednak piszę to z ironią, dlaczego - o tym niżej).

Co tu kryć - powieści Zygmunta Miłoszewskiego się bronią. To przykład tych kryminałów, nad którymi bez żalu zarywa się pół nocy. Trudno się oderwać, napięcie, próba znalezienia odpowiedzi na pytanie "o co w tym wszystkim, do diaska, chodzi?" każe przewracać kolejne kartki. Główny bohater jest na tyle ciekawy (choć nie kryształowy - to kolejny plus), że chce się mu kibicować i towarzyszyć. Szacki to człowiek inteligentny, doświadczony, cynicznie patrzący na rzeczywistość, a zarazem mocno niedoskonały - popełnia wiele błędów (choć rzadko na gruncie zawodowym). Ponadto jest tu wiele mocnych, zapadających w pamięć scen, mnóstwo interesujących bohaterów drugiego planu (Edmund Falk, Jan Paweł Bierut, Teresa Zemsta, profesor Frankenstein, Ewa Szarejna). Problematyka przemocy domowej i typów "macho" poruszona z dużym wyczuciem i bez nachalnego moralizatorstwa. Nie brakuje tu także akcentów komicznych (choć jest to tak zwany czarny humor). A to wszystko w naprawdę dobrym stylu.

Zanurzamy się w kryminalny świat Miłoszewskiego, rozkoszując się świetną lekturą rozdział za rozdziałem, strona za stroną. Nie przeszkadza nawet to, że stosunkowo nietrudno wytypować, kto za tym wszystkim stoi. I tylko im bliżej końca, tym bardziej wszystko staje się niepotrzebnie zagmatwane. Nietrudno tu o czytelniczą irytację. Sprawny, dobry, na swój sposób świeży kryminał nagle staje się przekombinowany, pojawiają się wyświechtane motywy. Ostatnie kilkadziesiąt stron niestety całkiem pogrąża dobry kryminał. Akcja tocząca się dzień za dniem nagle "skacze" o blisko miesiąc napięcie opada (choć Miłoszewski stara się je utrzymać), zagadka kryminalna została rozwiązana, a z reszty - powiedzmy wprost - wieje nudą. I nie zamierzam się wcale na Miłoszewskiego "gniewać" - jak wielu czytelników - z powodu otwartego zakończenia. Tylko tej nudy z ostatnich stron nie mogę mu wybaczyć. Kryminał naprawdę dobrej klasy nagle zaczyna męczyć - a to wszystko dlatego, że nie postawiło się ostatniej kropki w odpowiednim miejscu. "Gniew" - choć nadal pozostaje całkiem przyzwoitym kryminałem - nie wytrzymuje porównania z "Uwikłaniem" czy "Ziarnem prawdy".

Mimo wszystko nie zamierzam nikogo zniechęcać - Zygmunt Miłoszewski to obiecujący twórca i zdolny pisarz. Pożegnał się już z Teodorem Szackim, zapowiadając coś nowego. Szukanie kolejnych dróg literackiej realizacji dobrze świadczy o autorze, choć nie zawsze te poszukiwania kończą się sukcesem. Zdziwiłbym się jednak, gdyby Zygmunt Miłoszewski - powtórzę: zdolny pisarz - nie wyszedł z tej próby zwycięsko.



(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 2820
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 3
Użytkownik: Pani_Wu 2015-01-03 00:16 napisał(a):
Odpowiedź na: Zygmunt Miłoszewski to dz... | misiak297
Jestem po pierwszym spotkaniu z prokuratorem :) O "Gniewie" było głośno właśnie z powodu zakończenia książki, jak i zakończenia autora przygody z kryminałem. Jeśli Miłoszewski wróci do konwencji "Bezcennego" to się ucieszę.
Użytkownik: Kuba Grom 2015-11-02 23:14 napisał(a):
Odpowiedź na: Zygmunt Miłoszewski to dz... | misiak297
Mi w zakończeniu przeszkadza bardziej to, że przestaje być logiczne i zwyczajnie się nie klei. A to całe "puszczanie oka" z ach jakże zabawnymi nazwiskami, wypadło nader mizernie. Generalnie wygląda na to że autor stracił cierpliwość do konwencji.
Użytkownik: lutek01 2017-04-16 17:08 napisał(a):
Odpowiedź na: Zygmunt Miłoszewski to dz... | misiak297
Chyba jeszcze nigdy nie miałem takiego problemu z oceną książki. Miłoszewski pisze świetnie, doskonale wyważony humor, intryga niecodzienna, to społeczne, wiedza fachowa (medycyna, prawo) - rewelacja. Spędziłem trzy świąteczne dni z "Gniewem", przewracane kartki furgotały a ja coraz bardziej byłem pochłonięty lekturą i coraz ciekawszy zakończenia. I co? Już nawet nie to, że zakończenie się nie klei, ono się rozpada zupełnie, jest nudne, nieprzekonujące i niepokojąco dryfuje w kierunku Dana Browna. Samo, że tak to ujmę "zakończenie zakończenia" to już mistrzostwo świata w zabijaniu dobrego kryminału. Niezrozumiałe, wydumane i pozostawiające czytelnika z pytajnikiem w oczach. Dlaczego mi to zrobiłeś, autorze.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: