Dodany: 2014-10-27 15:52|Autor: dot59

Człowiek w zbliżeniu


Czasami obraz na komputerze jest tak powiększony, że widzimy piksele. A jakby człowieka rozłożyć na takie malutkie elementy? Osobno palec, dłoń, stopa, kark…

Tak na człowieka spojrzała Krisztina Tóth w zbiorze „Pixel”. Razem z narratorem przyglądamy się poszczególnym częściom ciała, które stanowią tytuły opowiadań. Jest więc „Historia ręki”, „Historia karku”, uda, pleców, kolana, penisa itp. Z bliska widzimy drobne elementy, które z pewnej odległości składają się na obraz człowieka.

Autorka opowiada o zwykłych ludziach, o ich problemach i radościach. Język więc jest również prosty, „z bliska” nie zadziwia nas wyszukaną metaforyką. Jednak gdy spojrzymy na książkę z pewnej odległości, to stworzy ona pełny obraz, bardzo symboliczny i refleksyjny. Czytając, ma się wrażenie oglądania świata okiem kamery. Robimy najazd na palec, potem oddalamy się i spostrzegamy człowieka. Przyznam, że taka perspektywa bardzo mi się spodobała. Chętnie bym ten obraz uzupełniła o opuszki palców i linie papilarne. Przecież każda część naszego ciała związana jest z jakąś historią. Na przykład na palcach dłoni możemy odliczać czas. Szyja ten upływ czasu być może próbuje ukryć pod apaszką. A noga może musi podeprzeć się kulą, która być może kulą nie jest? Autorka niejednokrotnie zaskakuje nas puentą. Zmusza do refleksji. Czasami pozostawia niedosyt.

Tóth opowiada o samotności, o rozstaniach, o miłości, o pozorach, o braku spełnienia, o przemijaniu itp. Ponadto mamy wrażenie uczestniczenia w opowiadanych historiach, ponieważ narrator często bezpośrednio zwraca się do czytelnika. Przypomina mu, że to tylko historia, na którą patrzymy z jednego punktu widzenia. Nie jesteśmy w stanie spojrzeć na nią obiektywnie, ponieważ została przefiltrowana przez postać (lub postacie, bo używa też liczby mnogiej) narratora, który nie jest nieomylny.

„Ojej znów źle opowiedziałam, ale tym razem będę uważać. A więc: dojechał na pętlę […]” [1]

Idealnie nastrój i charakter opowiadań oddaje fragment:

„Ciało ludzkie wypływa i tonie w czasie, a potem znów wynurza się z pamięci, porusza się w górę i dół, jak igła, która ceruje rozpruwające się warstwy przeszłości i teraźniejszości. I wszystko jest ze sobą zszyte, podczas gdy nić pozostaje niewidzialna”. [2]

Tak też chyba jest z tą książką. Po przeczytaniu co jakiś czas wynurza się z pamięci. Patrzysz na swoją nogę, rękę i widzisz tylko (albo aż) piksele.


[1] Krisztina Tóth: „Pixel”. [tłum. Klara Anna Marciniak]. Warszawa: Studio Emka, 2014, s. 114
[2] tamże, s. 200


[tekst został również opublikowany na moim blogu]


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 528
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: