Dodany: 2014-08-31 14:05|Autor: PolecaneOpiekun BiblioNETki

Na skraju jutra


Recenzuje: Tomasz Chmielik


Ziemianie kontra Obcy. Pomysł równie stary, co sama literatura science-fiction. Wykorzystał go już Herbert George Wells w „Wojnie światów”, a jedną z najbardziej dojrzałych wizji zaprezentował Joe Haldeman w „Wiecznej wojnie”. Byli już Marsjanie, Tauranie oraz wielu innych, przyszedł więc czas i na Mimów.

Hiroshi Sakurazaka to autor w Polsce nieznany. I gdyby nie przeciętna ekranizacja jego powieści, z Emily Blunt i Tomem Cruisem w rolach głównych, zapewne by tak pozostało. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że jedną z nielicznych zalet owej produkcji jest fakt, iż możemy zapoznać się z jej literackim pierwowzorem.

„Na skraju jutra” to całkiem interesująca wizja konfliktu totalnego, w którym ludzkość balansuje na krawędzi zagłady. O najeźdźcach z kosmosu wiemy tak naprawdę niewiele. Parafrazując słowa Juliusza Cezara: „przybyli, zaadoptowali się i prawie zwyciężyli”. Gdyby nie nazywana Stalową Suką Rita Vrataski, z elitarnego amerykańskiego Oddziału Specjalnego, z owej sentencji można by wykreślić słowo „prawie”. To dzięki jej niebywałym umiejętnościom, ludzkość przestała przegrywać kolejne bitwy, a w sercach pojawiła się nadzieja. Kiedy więc dochodzi do starcia o wyspę Kotoiushi, wydaje się, że to Stalowa Suka odegra w nim decydującą rolę.

Kiriya Keiji to zaś niedoświadczony rekrut, któremu brakuje jakiegokolwiek doświadczenia bojowego. Nic więc dziwnego, że już na samych początku powieści jesteśmy świadkami jego śmierci. W momencie, w którym Keiji ginie po raz drugi, zaczynamy podejrzewać, że przyjdzie mu odegrać nieco ważniejszą rolę. W okolicy śmierci dwudziestej jesteśmy już tego pewni. Zmuszony przeżywać bez końca ten sam dzień bohater staje się coraz skuteczniejszym zabójcą Obcych. Podczas sto pięćdziesiątej ósmej próby okazuje się, że dzieli swoją dziwną przypadłość ze Stalową Suką. Od tego momentu wydarzenia nabierają tempa, aż do pełnego dramatyzmu rozwiązania fabuły.

„Na skraju jutra” to powieść inspirowana grami komputerowymi, mangą i anime. Do fascynacji elektroniczną rozrywką przyznaje się sam autor w posłowiu, dwie kolejne widać zaś w sposobie prowadzenia narracji, konstruowania scen i budowania postaci. Potężne pancerze wspomagane - przywodzące na myśl te znane z „Shogo: Mobile Armor Division” – dopełniają reszty obrazu. Całość utrzymana jest w bardzo dynamicznej, komiksowej konwencji, a kolejne rozdziały aż proszą się o przeniesienie ich do świata mangowej kreski. Duża w tym zasługa ilustracji autorstwa yoshitoshiego ABe, które doskonale oddają klimat opowiadanej historii.

Powieść można odczytać jako studium poświęcone zagadnieniu determinizmu. Wykreowany przez Sakurazakę świat funkcjonuje w oparciu o związki przyczynowo-skutkowe, w których nie istnieje miejsce na jakąkolwiek losowość. Innymi słowy, w wojnie z Obcymi tylko jedna droga prowadzi do celu, a każdy błąd oznacza śmierć i kolejną próbę. Co zatem z wolną wolą? Dla jednych finał historii – przesiąknięty etosem samurajskim - będzie stanowił potwierdzenie jej istnienia, dla innych wręcz przeciwnie.

Z „Na skraju jutra” powinien zapoznać się każdy miłośnik science-fiction. Jest to bardzo dobrze skonstruowania opowieść, która nokautuje swoją filmową ekranizację. Heroiczna, smutna, nieco romantyczna oraz pozbawiona dodanego na siłę hollywoodzkiego happy endu. Czegóż chcieć więcej?



Tytuł: Na skraju jutra
Autor: Hiroshi Sakurazaka
Tłumaczenie: Anna Horikoshi
Wydawnictwo: Galeria Książki 2014
Liczba stron: 280


Ocena recenzenta: 5/6


Ekranizacja książki - zwiastun




Recenzja ukazała się w również serwisie Literadar.pl.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1625
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: