Dodany: 10.06.2009 20:44|Autor: embar

Czytatnik:

5 osób poleca ten tekst.

Jude Deveraux "Przeznaczenie"


"Z mojego punktu widzenia świat stoi na głowie, toteż romanse i ich autorów wyśmiewa się, wygwizduje i w ogóle opluwa. Z jakich powodów? Do moich ulubionych należy ten, że kobiety, które czytają romanse, mogą stracić kontakt z rzeczywistością i wyobrazić sobie, że mężczyzna ocali je przed Życiem. Według tej teorii kobiety są dostatecznie głupie, by nie umieć odróżnić fikcji od rzeczywistości. A czy ktokolwiek się obawia, że mężczyźni, którzy naczytają się szpiegowskich dreszczowców, zaczną ścigać sąsiadów z pistoletem maszynowym w ręce? Nie przypominam sobie takiej sytuacji. Nie przypominam sobie też, by jakiekolwiek wątpliwości budziły kryminały i fantastyka. Wygląda na to, że jedynie starym, tępym babom może się marzyć ocalenie przez olśniewająco przystojnego, czułego i oddanego mężczyznę. Kochani, gdyby jakakolwiek kobieta naprawdę sądziła, że ocali ją olśniewający mężczyzna, to romanse nie stanowiłyby czterdziestu procent publikacji na rynku wydawniczym.
Wróćmy jednak do recenzentów.
Ci bystrzy młodzi ludzie kończą college pełni marzeń o współpracy z czasopismem cieszącym się renomą wśród intelektualistów i cóż się z nimi dzieje? Jakiś staruszek, któremu już nie w głowie kariera, postanawia dać pętakowi lekcję życia, więc przydziela mu najgorszą pańszczyznę w branży: recenzowanie romansów!
Zgadnijcie proszę, na kim wyładowuje swoją furię nasz świeżo upieczony absolwencik. Za osiemdziesiąt tysięcy dolców, wydanych na edukację, dostał do przeczytania książkę, na której okładce widnieje karmiąca matka (skojarzenie pochodzi od rozmiarów wiecie czego i stanika, który wyraźnie ma się ku spadnięciu). Pytanie konkursowe: jak sądzicie, czy takie okładki są wymysłem mężczyzny, czy kobiety?
Tak czy owak, ów młody człowiek odgrywa się na mnie, autorce romansów. Istocie najniższego gatunku. Gosposi domowej z tłustym bankowym kontem. Reguła numer jeden przy recenzowaniu romansów brzmi: porównaj ocenianą książkę z najlepszą książką, jaką zdarzyło ci się czytać. Jeśli nie dorównuje poziomem powieściom Jane Austen, wykorzystaj część swych umiejętności - wartych przynajmniej osiemdziesiąt tysięcy dolców - i schłoszcz autorkę z przykładną brutalnością. Jeśli mimo wszystko popełnisz fatalny błąd i książka ci się spodoba, napisz coś w rodzaju: „Czytelniczki Hayden Lane będą zachwycone". Cokolwiek robisz, nie wychylaj się i nie pisz, że książka ci się spodobała. Jeśli ktokolwiek weźmie cię za miłośnika romansów, nigdy nie dostaniesz awansu na recenzenta „dobrych" książek."

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 3021
Dodaj komentarz
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: