Dodany: 2014-08-23 20:15|Autor: Pingwinek

Éric-Emmanuel Schmitt o Niewidzialnym


(Czytatka zdradza co nieco.)

Dawno temu dostałam w prezencie "Opowieści o Niewidzialnym". To pięknie wydana książka, której musiałam postawić 5 - chociaż ze średniej 5 nie wynika. "Oskara i panią Różę" oraz "Dziecko Noego" oceniłam bowiem na 5 (przy czym "Dziecko..." podobało mi się zdecydowanie bardziej i utwierdziłam się wówczas w tym, że lubię czytać o wojnie), zaś "Pana Ibrahima i kwiaty Koranu" na 4. Ale całość jakoś do mnie... trafiła. Dzisiaj nie zachwycam się już Schmittem jak nastolatka (nigdy się w sumie nie zachwycałam, był on jednak dla mnie jakimś "odkryciem") - aczkolwiek sięgam po wszystko, co pisze - bo jak to zachwyca, skoro nie zachwyca? Niemniej czyta się lekko. Wprawdzie dziwię się, patrząc, co sobie popodkreślałam... No cóż, powtórzę, to było dawno temu. Widzę, że do cyklu o Niewidzialnym zalicza się również "Zapasy z życiem", lecz o tej pozycji stworzyłam kiedyś osobną czytatkę, więc tutaj ją pominę. Najnowsza opowieść to natomiast "Milarepa" (na 3), z którą zapoznałam się, stojąc sobie raz w empiku z "Księgą o Niewidzialnym" (4) w ręku. Cała księga zirytowała mnie zresztą strasznie - no ileż można?

Dość gadania, pora na cytaty.

"Oskar i pani Róża":

"Uprzedzam Cię od razu: nienawidzę pisać. Muszę mieć naprawdę jakiś ważny powód. Bo pisanie to bzdura, odchyłka, bezsens, jajo. To lipa. W sam raz dla dorosłych."
-> Jak byłam młodsza ciałem a duchem dorosła, kochałam pisać. Teraz - ciałem stara a duchem młodsza - przechodzę męki, jak mam pisać. Efekty pisania mnie zadowalają, ale sam proces to koszmar.

"Zrozumiałem już, że stałem się złym pacjentem, pacjentem, który podważa wiarę w nieograniczone możliwości medycyny."
-> Co z moją wiarą w możliwości medycyny?

"Bóg to nie Święty Mikołaj. Możesz go prosić tylko o sprawy duchowe. (...) Możesz też (...) prosić go o różne rzeczy dla innych."
-> Daj spokój. To proszenie guzik da. Działaj, na ile możesz, nic więcej Ci nie doradzę.

"- Hmm - powiedziała ciocia Róża - to przypomina mi turniej w Béthune, spotkanie z Sarą Bum Bum, zapaśniczką o ciele wysmarowanym oliwą, węgorzycą ringu, akrobatką, która biła się prawie naga i wyślizgiwała ci się z rąk, kiedy próbowałeś założyć jej jakiś chwyt. Walczyła tylko z Béthune i co roku zdobywała puchar Béthune. A ja też miałam ochotę na ten puchar!
- I co zrobiłaś, ciociu?
- Moi znajomi sypnęli na nią mąką, kiedy wchodziła na ring. Oliwa plus mąka, powstała z tego piękna panierka. Raz dwa trzy powaliłam na ziemię słynną Sarę Bum Bum. Potem nie nazywano jej już węgorzycą ringu, ale panierowaną flądrą.
- Nie gniewaj się, ciociu, ale nie widzę związku.
- Ja widzę go bardzo dobrze. Zawsze jest jakieś rozwiązanie, Oskarze, zawsze jest gdzieś jakiś worek mąki."
-> Jak szukać mam dróg i jak dotrzeć do celu? Przydałby mi się worek mąki od przyjaciół.

"- (...) Co cię najbardziej boli?
- Nienawidzę moich rodziców.
- To nienawidź ich z całej siły.
- Ty mi to mówisz, ciociu Różo?
- Tak, nienawidź ich z całej siły. To będzie tak, jakbyś miał kość do ogryzania. Kiedy już skończysz ją ogryzać, zobaczysz, że nie było warto."
-> By się przekonać, trzeba spróbować.

"Zbliżasz się do piętnastu lat. Nie sądzisz, że czas już mieć odwagę wyrazić swoje uczucia?"
-> I tu się zastanawiam, czy to słusznie lektura dla gimnazjum.

"Ile masz teraz lat? Osiemnaście? Jak się ma osiemnaście lat, to nie wie się, co to zmęczenie."
-> ;)

"Pocałunki to jakaś obsesja u dziewczyn, naprawdę muszą tego potrzebować. Ale Peggy, w przeciwieństwie do Chinki, nie jest zboczona, nadstawiła policzek i muszę przyznać, że zrobiło mi się ciepło, kiedy ją całowałem."
-> Echs...

"(...) dorastanie to tak zwany niewdzięczny wiek. Bo naprawdę jest ciężko. Ale w końcu, kiedy się dojdzie do dwudziestki, wszystko się jakoś układa. Więc przedstawiam Ci moją dzisiejszą prośbę: chciałbym, żebyśmy się z Peggy pobrali. Nie jestem pewien, czy małżeństwo należy do sprawy duchowych, czy to Twoja branża. Czy spełniasz takie życzenia, trochę jak agencja matrymonialna? Jeśli nie masz tego w ofercie, powiedz mi szybko, żebym mógł zwrócić się do właściwej osoby. Nie chciałbym Cię pospieszać, ale przypominam, że nie mam dużo czasu. A więc: małżeństwo Oskara z Peggy Blue. Tak albo nie. Zorientuj się, co się da zrobi, bardzo by mnie to urządzało."
-> Niewdzięczny wiek... Myślę o Twoim i o moim dorastaniu... Tyle pytań... Przypominam też sobie swe plany zmiany stanu...

"I wszedłem do jej łóżka. Było nam trochę ciasno, ale spędziliśmy cudowną noc. (...) Dużo spaliśmy, dużo marzyliśmy, leżeliśmy blisko siebie, przytuleni, opowiedzieliśmy sobie swoje życie."
-> Chciałabym przeżyć choć jedną taką cudowną noc.

"Niesamowite, jak człowiek się zmienia, prawda?"
-> O tak.

"(...) między dwudziestym a dwudziestym piątym rokiem życia często wychodzi się po nocach, baluje, prowadzi hulaszcze życie. Za to wszystko trzeba potem płacić."
-> Wciąż mało mi tego życia.

"Nikt nie może uniknąć cierpienia."
-> Ale każdy radzi z nim sobie (lub nie) inaczej.

"Cierpienie duchowe się wybiera."
-> Prawda.

"Wszystko zależy od ciebie."
-> Nie wszystko.

"(...) to nie sztuka mieć dzieci, ale trzeba jeszcze mieć czas, żeby je wychować."
-> Jak zmienił mi się pogląd na posiadanie dzieci...

"Wtedy, ciekawa rzecz, zaczęliśmy oboje płakać, ale to było bardzo przyjemne. Fajne jest życie we dwoje. Szczególnie po pięćdziesiątce, kiedy ma się za sobą różne przejścia."
-> Małe szanse, bym się kiedyś dowiedziała, jak to jest.

"To kwestia wprawy, (...) im więcej dostajesz po buzi, tym więcej możesz wytrzymać. Nie wolno tracić nadziei. Ostatecznie wygrała Joanna d'Arc, chociaż na początku nic na to nie wskazywało: pewnie się ucieszyłeś."
-> Wytrzymać a wygrać - to nie to samo.

"Tak to już jest z człowiekiem, że na starość nie za bardzo lubi podróżować."
-> To chyba zależy od człowieka...?

"Nie rozpoznała się w figurce, ale spędziliśmy razem miłe chwile. Słuchaliśmy «Dziadka do orzechów», trzymając się za ręce, i przypomniały nam się dawne czasy."
-> Jakoś nie umiem dziś wzruszać się starością, nawet szczęśliwą.

"- Najciekawsze pytania wciąż pozostają pytaniami. Kryją w sobie tajemnicę. Do każdej odpowiedzi trzeba dodać «być może». (...)
- Chcesz powiedzieć, że dla «Życia» nie ma rozwiązania?
- Chcę powiedzieć, że dla «Życia» jest kilka rozwiązań, a więc nie ma żadnego.
- A ja myślę, ciociu, że dla życia nie ma innego rozwiązania niż żyć."
-> Tylko żyć!

"Ohydnie jest się starzeć."
-> Potwierdzam!

"Kiedy się obudziłem, (...) obróciłem głowę w stronę okna, żeby popatrzeć na śnieg.
I wtedy poczułem, że przychodzisz. Był ranek. Byłem sam jeden na ziemi. Było tak wcześnie, że ptaki jeszcze spały, i nawet pielęgniarka z nocnej zmiany, pani Ducru, musiała sobie kimnąć, Ty jednak próbowałeś stworzyć świt. Ciężko Ci szło, ale nie dawałeś za wygraną. Niebo stawało się coraz bledsze. Nasycałeś powietrze bielą, szarością, błękitem, odpychałeś noc, wskrzeszałeś świat. Bez wytchnienia. Wtedy zrozumiałem, czym się różnimy: Ty jesteś niezmordowany! Nie wiesz, co to zmęczenie. Pracujesz na okrągło. Dzień, proszę bardzo! Noc! Wiosna! Zima! Peggy Blue! Oskar! Ciocia Róża! Masz zdrowie!
Zrozumiałem, że jesteś obok. Że zdradzasz mi swój sekret: codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy.
Więc posłuchałem Twojej rady i pilnie wykonałem polecenie. Po raz pierwszy. Wpatrywałem się w światło, w kolory, drzewa, ptaki, zwierzęta. Czułem, jak powietrze wpada mi w nozdrza i sprawia, że oddycham. Słyszałem głosy rozbrzmiewające w korytarzu jak pod kopułą katedry. Czułem, że żyję. Drżałem z rozkoszy. Co za radość żyć. Byłem zachwycony."
-> Marzę o tym, by zachwycać się życiem, a nie potrafię.

"Próbowałem tłumaczyć rodzicom, że życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć. Ja, który mam sto lat, dobrze wiem, o czym mówię. Im bardziej się człowiek starzeje, tym większym smakiem musi się wykazać, żeby docenić życie. Musi być wyrafinowany, stać się po trosze artystą. Byle kretyn może cieszyć się życiem w wieku dziesięciu, dwudziestu lat, ale kiedy człowiek ma sto lat, kiedy już nie może się ruszać, musi uruchomić swoją inteligencję."
-> Czy kiedykolwiek cieszyłam się życiem?

"Pan Ibrahim i kwiaty Koranu":

"Pulchniutka, śliczna jak obrazek."
-> :]

"(...) nie wolno obrażać kobiety."
-> Jo tam.

"- (...) kiedy mówię, że uśmiech jest dla bogaczy, chcę powiedzieć, że jest dla ludzi szczęśliwych.
- I tu się mylisz. Bo właśnie uśmiech daje szczęście."
-> A ja trzymam się wersji o uśmiechu dla szczęściarzy.

"(...) bywają sposoby myślenia będące także chorobami (...)."
-> Istotnie.

"Kiedy chcesz się czegoś nauczyć, nie trzeba sięgać po książkę. Trzeba z kimś porozmawiać. Ja tam nie wierzę w książki."
-> A ja wierzę za bardzo. A przecież wolałabym porozmawiać z fajnymi ludźmi.

"Miłość, jaką do niej żywisz, jest twoja. Należy do ciebie. Jeżeli ona jej nie chce, to i tak nic nie może zmienić. Po prostu z niej nie korzysta. To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze; to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"
-> Ładna myśl :)

"(...) brak odpowiedzi jest odpowiedzią."
-> Niestety ;(((

"Żyć powoli, na tym polega tajemnica szczęścia."
-> Niekoniecznie...

"Za dużo się ruszasz, Momo. Jeżeli chcesz mieć przyjaciół, siedź spokojnie."
-> Bzdura.

"Bywa tak, że z dzieciństwem trzeba się pożegnać, że trzeba się z niego wyleczyć."
-> Wiem.

"Dziecko Noego":

"Podczas oczekiwania człowiek nie wie, czy przeżywa radość, czy cierpienie; przygotowuje się do skoku, ale nie ma pojęcia, jak zostanie przyjęty. Może umrze? Może zyska oklaski?"
-> Dokładnie.

"Nie pytajcie mnie, jak wygląda moja matka: czy można opisać słońce? Z mamy promieniowało ciepło, siła, radość. Bardziej pamiętam te odczucia niż rysy jej twarzy. Przy niej śmiałem się i nic złego nie mogło mi się przytrafić.
Toteż kiedy wkroczyli niemieccy żołnierze, zbyt się tym nie przejąłem. Zadowoliłem się odgrywaniem roli niemowy (...)."
-> Czy można opisać słońce? ;)))

"- Widzisz, Joseph - powiedziała mama - ta gwiazda, o tam, to nasza gwiazda. Twoja i moja.
- Jak się nazywa?
- Ludzie nazywają ją gwiazdą pasterza; my nazwiemy ją «gwiazdą Josepha i mamusi».
Matka lubiła nadawać gwiazdom nowe imiona.
Zakryła mi oczy dłońmi, kilkakrotnie obróciła mnie wokół i wskazała na niebo.
- Która to? Potrafisz ją odnaleźć?
W bezkresie nauczyłem się rozpoznawać bez pudła «gwiazdę Josepha i mamusi».
Tuląc mnie do piersi, matka nuciła kołysankę w jidysz. Gdy tylko skończyła śpiewać, kazała mi pokazywać naszą gwiazdę. Potem zaczynała od nowa. Przezwyciężałem senność, pochłonięty przeżywaniem tej chwili."
-> Jest w tym fragmencie coś ujmującego :)

"- Tato, nauczysz mnie szyć?
Zakłopotany, zwlekał z odpowiedzią.
- Tak - nalegałem. - Chciałbym też robić skarby. Jak ty.
Podszedł do mnie i on, który zwykle był taki szorstki i oschły, przytulił mnie do siebie i pocałował.
- Nauczę cię wszystkiego, co umiem, Joseph. I nawet tego, czego nie umiem."
-> Tyle we mnie żalu do rodziców.

"Pan Bóg stworzył świat raz na zawsze. Wyposażył nas w instynkt i inteligencję, żebyśmy radzili sobie bez niego."
-> Słabo nas zatem wyposażył.

"Niektóre wzruszenia są tak silne, że - czy radosne, czy smutne - wytrącają nas z równowagi."
-> Ja mam tak ze wszystkimi wzruszeniami.

"Religia żydowska kładzie nacisk na szacunek, chrześcijańska na miłość. Zadaję sobie pytanie: czy szacunek nie jest ważniejszy od miłości? A także łatwiejszy do zastosowania... Kochać swoje nieprzyjaciela, jak proponuje Jezus, i nadstawiać drugi policzek, uważam, że to godne podziwu, ale trudne do wykonania. Zwłaszcza w tej chwili. Nadstawiłbyś drugi policzek Hitlerowi, powiedz?"
-> No właśnie?

"(...) czy miłość może być obowiązkiem? Czy można rozkazywać sercu? Nie sądzę. (...) Miłość to trudna rzecz, nie można jej wywołać ani kontrolować, ani też zmusić, aby trwała. Tymczasem szacunek..."
-> Nieraz i szacunku brak :(((

"Od tego 4 września 1944 roku zawsze wierzyłem, że Bruksela dlatego została wyzwolona, że nagle, bez ogródek, wyznałem miłość ojcu Ponsowi. To naznaczyło mnie na zawsze. Od tamtej pory, ilekroć deklarowałem swoje uczucia jakiejś kobiecie, oczekiwałem, że zaraz zaczną wybuchać petardy, a w oknach pojawią się flagi."
-> Ja mam skromne oczekiwania w takim razie...

"Nie odnajduje się rodziców, tylko ich całując. Przez trzy lata stali się dla mnie obcy, dlatego zapewne że i oni się zmienili, i ja się zmieniłem."
-> A to już o wiele więcej lat.

"Twój ojciec cię kocha, Joseph. Może kocha cię źle albo w sposób, który ci się nie podoba, jednak kocha cię, jak nigdy nie będzie kochał nikogo innego i jak nikt inny nigdy nie będzie cię kochał."
-> Nie chcę tej miłości!

"Milarepa":

"Na tym świecie nic nie jest wieczne. Wszystko przemija."
-> Niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie...

"Łatwiej czynić zło niż dobro."
-> Owszem.

Oskar i pani Róża (Schmitt Éric-Emmanuel)
Pan Ibrahim i kwiaty Koranu (Schmitt Éric-Emmanuel)
Dziecko Noego (Schmitt Éric-Emmanuel)
Opowieści o Niewidzialnym (Schmitt Éric-Emmanuel)
Księga o Niewidzialnym (Schmitt Éric-Emmanuel)

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 658
Dodaj komentarz
Legenda
  • - książka oceniona przez Ciebie - najedź na ikonę przy książce aby zobaczyć ocenę
  • - do książki dodano opisy lub recenzje
  • - książka dostępna w naszej księgarni
  • - książka dostępna u innych użytkowników (wymiana, kupno)
  • - książka znajduje się w Twoim schowku
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: