Dodany: 20.05.2009 07:41|Autor: DariuszCichockiOpiekun BiblioNETki

Czy magia może być niebezpieczna?


Wielokrotnie pisałem, że zawsze z wielką obawą sięgam po kolejny tom cyklu powieściowego. Doświadczenia - oprócz kilku chlubnych wyjątków - mam złe. Najczęściej już druga powieść z serii rozczarowuje poziomem i nasuwa podejrzenie, że autor męczy się tylko po to, żeby poprawić domowy budżet. Trudi Canavan jednak nie zawodzi. Jej spokojna, czasem może trochę nużąca dla zwolenników powieści fantasy "uderzył piorunem i zabił" narracja jest konsekwentnie utrzymywana w drugim tomie trylogii magicznej.

Tym razem mała Sonea, obdarzone niezwykłym talentem magicznym dziecko dzielnicy nędzy w wymyślonym mieście, przystępuje do rozwijania i wzmacniania tego daru. Wydawałoby się, że mieliśmy już tyle powieści o szkole i perypetiach adeptów nie tylko magii, że kolejna odsłona może być tylko nieznośnie nudną kalką poprzednich pomysłów. A tu okazuje się, że popłaca wiara w możliwości twórcze pisarza - szkoła w Gildii Magów jest niby taka sama, ale nieco inaczej pokazana. Bohaterka nie lubi tej szkoły, dyskryminują ją bowiem praktycznie wszyscy - uczniowie i nauczyciele. Sama jest pełna ukrytych kompleksów, a rozwijany dar magiczny nie pomaga w ich zwalczaniu. Do tego wszystkiego pewien paskudny i uzdolniony uczeń doprowadza dziewczynę do sytuacji wręcz krytycznych.

Ale to dopiero jeden wątek. Obok toczy się historia ambasadora Gildii w Elyne, krainie sprzymierzonej z królestwem Kyralii, w którym rozgrywa się główny wątek powieści. Mamy wreszcie okazję porównać kultury i obyczaje sąsiednich krajów (ciekawe, że im dalej na północ, tym w w tych krajach cieplej; pewnie chodzi o australijską orientację map). Z tej znacznej różnorodności wynikają kolejne komplikacje dla młodego maga, który zmaga się z niezwykle silną barierą obyczajowości. Obok ciekawych poszukiwań starożytnej magii wiele miejsca zajmuje wątek obyczajowy - w jakiś sposób próba oswojenia innego rodzaju uczuć między ludźmi.

W finale wszystkie te wątki zostają zręcznie splecione, dramaturgia akcji rośnie i powieść kończy się bardzo ciekawie opisanym pojedynkiem dwojga młodych magów, a czytelnik z niecierpliwością czeka, co będzie dalej. Liczę na to, że będzie jeszcze ciekawiej.

(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 2097
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 1
Użytkownik: rzepcio 17.04.2011 13:41 napisał(a):
Odpowiedź na: Wielokrotnie pisałem, że ... | DariuszCichockiOpiekun BiblioNETki
To chyba miałeś pecha :) Bo najlepsze powieści jakie czytałem to te wielotomowe! Seria Miecz Prawdy, albo Pieśń Lodu i Ognia, tak samo wszystkie serie Trudi Canavan. I tu bym powiedział, że jest podobnie jak z walką filmy kontra seriale - rzadko jakiś film dorasta do pięt serialowi i seriale najczęściej mają bardzo wysokie oceny od oglądających ;)
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: