Dodany: 07.06.2014 18:56|Autor: AnnRK

Książka: Kolor jej serca
Mutch Barbara

3 osoby polecają ten tekst.

Ponad podziałami


"Powtarzam sobie, że bez względu na to, gdzie człowiek się znajdzie, dom i miłość są dane każdemu z nas jedynie na chwilę. Musimy o nie dbać, dopóki do nas należą, i pielęgnować wspomnienia o nich, gdy ich już zabraknie"[1].

Nie widziała się z narzeczonym pięć lat. Cieszy się więc z wyjazdu, ale i boi jednocześnie. Jest rok 1919, gdy Cathleen Harrington, bohaterka powieści Barbary Mutch "Kolor jej serca", opuszcza rodzinną Irlandię. Czeka ją daleka podróż. Od teraz jej nowym domem będzie Afryka Południowa. Inny świat, inni ludzie. Czy odnajdzie się w tej nowej rzeczywistości? Niestety nie bardzo. I nie chodzi o upał, złośliwe owady czy wrogie nastawienie tubylców, przed którym ją ostrzegano. Czuje się wyobcowana, doskwiera jej samotność.

Choć Cathleen i jej mąż Edward wydawali się dla siebie stworzeni, trudno doszukać się między nimi cieplejszych uczuć. On skupia się na pracy, ona głównie na wychowywaniu dzieci. Kobieta smutek zagłusza muzyką. Sporo czasu spędza przy fortepianie. Gdy uderza palcami w jego klawisze, dom ożywa.

Z dwójki dzieci, które urodziła, tylko jedno jest dla niej pociechą. Phil to chłopiec ogromnie pogodny, a przy tym mądry. Bez wątpienia matka może być z niego dumna, lecz męczy ją ciągły niepokój o córkę. Dziewczynka od małego sprawia kłopoty, a w miarę upływu czasu jej charakter nie łagodnieje, wręcz przeciwnie - z wiekiem Rosemary staje się coraz bardziej pewną siebie egoistką ze stale rosnącymi wymaganiami wobec świata, wiecznie niezadowoloną z tego, co ów świat jej oferuje. Matka stara się jak może, by znaleźć z nią wspólny język, ale próżne są te wysiłki. To właśnie dlatego jej uwagę przykuwa Ada, córka czarnoskórej służącej, dziecko ciekawe świata, pełne radości życia i, jak się okazuje, uzdolnione muzycznie.

Wbrew woli męża, Cathleen uczy małą Adę gry na fortepianie. Dziewczynka jest bardzo pojętna, a na widok jej zapału do nauki rozświetlają się tak smutne zazwyczaj oczy pani domu. W swym pamiętniku Cath pisze: "I muszę wyznać, że kocham Adę jak córkę, którą chciałabym widzieć w Rosemary"[2]. Dzięki swej pani Ada uczy się także czytać. Lata mijają, dziewczynka dojrzewa, a przyjaźń między bohaterkami się umacnia. I dopiero męska słabość zdoła nią zachwiać, gdy Edward pod nieobecność swej żony zjawia się w sypialni służącej. Choć byłaby szansa, że zdrada się nie wyda, jej owoc z dnia na dzień staje się coraz bardziej widoczny. Ada nie ma wątpliwości. Wie, co musi zrobić, by nie skrzywdzić swej pani.

Czasy są ciężkie, bo w świat i tak już podzielony na biały i czarny wkracza apartheid niepozostawiający złudzeń: te dwa kolory nie powinny przebywać zbyt blisko siebie, a już mowy nie ma o jakimkolwiek ich zmieszaniu. Co ma począć czarnoskóra dziewczyna z dzieckiem zrodzonym z zakazanego związku? Z dzieckiem, które najprawdopodobniej będzie z góry skazane na odrzucenie, bo nie jest ani czarne, ani białe?

"To żyło własnym życiem. Sięgało do ludzi, których znaliśmy, i powodowało waśnie między nimi. Dzieliło dawnych przyjaciół i rozbijało rodziny, zmieniało obcych we wrogów. Będzie wywierać swój zły wpływ na innych, choćbym nie wiem jak starała się to uśmierzyć. Taka różnica w kolorze skóry między matką a dzieckiem miała straszną moc"[3].

Narratorką powieści "Kolor jej serca" jest Ada, czarnoskóra dziewczynka, która wychowuje się w pięknym domu swych państwa i choć jej pochodzenie od razu czyni ją w tym świecie gorszą, ma to szczęście, że otaczają ją dobrzy ludzie. Dzięki uprzejmości swej pani uczy się gry na fortepianie, składa literkę po literce, by w końcu posiąść umiejętność czytania, a przede wszystkim - bacznie obserwuje świat, próbując go zrozumieć, nauczyć się mądrych i trudnych słów, którymi posługują się ludzie wykształceni. Zadaje mnóstwo pytań, rozmyśla, analizuje, podczytuje dziennik Cathleen. Poznaje moc kryjącą się za takimi słowami, jak: negocjacje, dyskusja, zemsta, wojna. Ze wszystkich tajemniczych słów najbardziej ciekawi ją jedno. Przyszłość. Początkowo traktuje je jak określenie czegoś dostępnego jedynie białym, z czasem poznaje jego znaczenie i uczy się kierować własnym losem. Później pojawia się jednak jeszcze jedno obco brzmiące słowo. Apartheid.

Segregacja rasowa wraz ze wszystkimi jej konsekwencjami ściśle wiąże się z losami bohaterów. O absurdalności podziału na lepszych i gorszych w zależności od koloru skóry można by pisać długo. Ada obserwuje zmiany i na własnej skórze odczuwa ich moc. Jest obca wśród swoich i niepożądana wśród białych. Boi się o los dziecka, które nigdy nie będzie przynależeć do żadnego z dwóch światów. Niewielu jest gotowych ją wspierać w trudnych chwilach, gdy robi co może, by ułożyć sobie życie. Często jest bezsilna, choć nieustannie walczy. Trudne doświadczenia kształtują jej charakter.

Barbara Mutch pokazuje niełatwą, okrutną rzeczywistość apartheidu najpierw oczami naiwnej, ciekawskiej dziewczynki, a potem dojrzałej kobiety, która uczy się walczyć o prawo do godnego życia. Inspiracją do napisania tej powieści było, jak to często się zdarza, samo życie. Dziadkowie autorki wyemigrowali z Irlandii do RPA na początku XX wieku. W tamtych czasach na przyjaźń pomiędzy przedstawicielami obu ras patrzono nieprzychylnie, ale nie istniało jeszcze prawo, które w kategoryczny sposób by jej zabraniało. Inaczej było w przypadku autorki "Koloru jej serca", dorastającej w Afryce Południowej w czasie apartheidu. To właśnie jej wspomnienia oraz opowieści dziadka stały się podstawą książki, nad którą pracowała sześć lat, a jeszcze dłużej dojrzewała do jej stworzenia. Mimo tych powiązań z rzeczywistością, jak zaznacza debiutująca pisarka, całość jest literacką fikcją.

Dzięki obsadzeniu Ady w roli narratorki, dostajemy szansę spojrzenia na rzeczywistość oczami, w których czai się kompletne niezrozumienie. Udziela nam się radość z umiejętności przeczytania pierwszych sklepowych szyldów, rozczula uczucie kiełkujące pomiędzy młodymi, którzy nigdy nie będą razem, przeraża niewytłumaczalne okrucieństwo wobec innych, zdumiewa krzywdzące prawo i szokuje pogarda, z jaką człowiek może spoglądać na człowieka. Przyszłość jest taka niepewna, emocje tak silne.

Debiut Barbary Mutch to piękna, poruszająca historia o przyjaźni, samotności, wyobcowaniu i rozdarciu pomiędzy dwoma światami. Naiwność Ady kontrastuje z okrucieństwem rzeczywistości, dobre serce Cathleen ze złem, jakie jej podopieczną spotkać może nie tylko z rąk białych, ale także ze strony "swoich". To powieść o uczuciach wznoszących się ponad podziałami. I muzyce, która ma dla fabuły ogromne znaczenie.

W pustym domu czyjeś palce uderzają w klawisze. Rozbrzmiewają pierwsze, jeszcze nieśmiałe dźwięki Preludium Deszczowego Fryderyka Chopina, by po jakimś czasie uderzyć w słuchacza całą swą mocą.

"Muzyka z pewnością przekracza granice i nie powinna mieć żadnego koloru"[4].


---
[1] Barbara Mutch, "Kolor jej serca", przeł. Katarzyna Bieńkowska, wyd. Muza S.A., 2014, s. 16.
[2] Tamże, s. 85.
[3] Tamże, s. 179.
[4] Tamże, s. 308.


[Recenzję wcześniej opublikowałam na moim blogu]


(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 1654
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 1
Użytkownik: Agnieszka-M4 08.11.2014 19:48 napisał(a):
Odpowiedź na: "Powtarzam sobie, że bez ... | AnnRK
Bardzo dobra recenzja! A książka? Początkowo podchodziłam do niej dość sceptycznie, ponieważ wydawało mi się, że będzie trąciła ckliwym romansidłem o wykorzystanej służącej. Autorka jednak wspaniale poradziła sobie ze zobrazowaniem tła społecznego - np. życia w "czarnych" koloniach miasta Cradock, relacji między różnymi grupami mieszkańców. Wspaniale zostały nakreślone postacie kobiet, nie tylko głównych bohaterek, ale też postaci drugoplanowych, jak Lindiwe. Poza tym fantastyczny sposób uchwycenia emocji, przeżyć, niejednokrotnie wyjątkowo skomplikowanych... To rzeczywiście bardzo udany debiut pisarski!
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: