Dodany: 2014-05-06 13:28|Autor: dot59Opiekun BiblioNETki

Redakcja BiblioNETki poleca!

Książka: Czarnobylskie truskawki
Goldsworthy Vesna

A dom był w kraju, którego już nie ma


Wspomnienia zwykle piszą ludzie mocno już posunięci w latach i w zasadzie tak być powinno. Chyba że zaistnieją niepospolite okoliczności, na przykład przekroczenie jakiegoś ważnego życiowego progu czy też uzasadniona obawa, że pożyje się znacznie krócej, niż przewiduje statystyka.

W przypadku Vesny Goldsworthy, z domu Bjelogrlić, miały miejsce obie te ewentualności. W ciągu czterdziestu paru lat w jej życiu wydarzyło się tyle, ile niektórym ludziom nie przydarza się w dwakroć dłuższym czasie: poślubiła obcokrajowca; opuściła ojczyznę, po niedługim czasie będąc zmuszona patrzeć z zewnątrz na jej rozpad i straszliwą wojnę domową; zaczęła wszystko od początku w kraju o innym ustroju i innej obyczajowości, ostatecznie wspinając się na pozycję, jakiej prawdopodobnie nie osiągnęłaby, zostając w Jugosławii; a potem, nie zdążywszy się jeszcze nacieszyć perspektywami zawodowymi i urokami późnego macierzyństwa, zachorowała na nowotwór. Dziś już można powiedzieć, że walkę z nim wygrała, ale wtedy, na początku, nie było to wcale pewne: musiała się liczyć z ewentualnością, że zanim syn dorośnie na tyle, by móc zrozumieć i zapamiętać skomplikowaną opowieść o swoich serbskich i czarnogórskich korzeniach, nie będzie już miał matki, która by mu ją przekazała. Utrwaliła więc na papierze wszystko, co mogła. Sylwetki babek, dziadków, rodziców, obrazki z dzieciństwa i młodości w komunistycznej Jugosławii, wspomnienia pierwszych miłości i początków swojej kariery poetyckiej, przemyślenia w kwestii literatury, polityki (od której – tak jak większość obywateli państw byłego bloku wschodniego – pozostawała z dala, nie będąc ani beneficjentką systemu, choć ojciec pracował w tajnej instytucji wojskowej, ani ofiarą przezeń uciśnioną. Owszem, osiągnąwszy wiek, w którym się nabywa zdolność samodzielnego wnioskowania, musiała dostrzegać skazy w wizji idealnego kraju, roztaczanej przez władze przed oczyma mieszkańców, nie znaczy to jednak, że świadomość musiała się natychmiast zmaterializować w czynny opór. Nie potępiajmy jej. Gdyby każdy, kto widzi niesłuszność panującego ustroju, bez namysłu rwał się do wszczynania rewolucji, może rozwiązałoby to problem przeludnienia, ale przy tym najpewniej pozbawiłoby świat sporego odsetka wartościowych jednostek i wartościowych dzieł...), różnic kulturowych między poszczególnymi populacjami zamieszkującymi Jugosławię, wreszcie samą swoją chorobę (nie skupiając się jednak na niej, a tylko wspominając między wierszami). Pisze barwnym językiem, pięknym, kształtnym stylem, z lekkim dystansem do siebie samej, ale bez nadmiernego luzu i wymuszonego dowcipkowania.

Czytając, zastanawiamy się mimo woli, ile w każdym z nas jest dziedzictwa przodków, a ile wpływów zewnętrznych; rozważamy, czy człowiek żyjący od lat w innym kraju, mówiący i piszący w jego języku, powinien się identyfikować z nim, czy z opuszczoną ojczyzną, a może z obydwoma na równi? I czy „powinien” to w ogóle dobre słowo w tej sytuacji, czy też raczej jest to sprawa wewnętrznego impulsu, jakiejś wypadkowej poziomu wszystkich odczuwanych emocji?

I – oczywiście – doświadczamy poczucia wspólnoty, łączącej wszystkich pasjonatów czytania; jakże poruszający jest ten fragment, w którym Vesna, dowiedziawszy się, że zapadła na potencjalnie śmiertelną chorobę, zaczyna biegać po księgarniach, kompulsywnie nabywać książki i wyliczać, ilu lat trzeba, by je przeczytała – jakby w nadziei, że póki nie wyczerpie się ich zapas, będzie miała argument dla sił wyższych: jeszcze nie teraz! Pod taką strategią przetrwania podpisałby się pewnie niejeden miłośnik książek...



(c)Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Wyświetleń: 2396
Dodaj komentarz
Przeczytaj komentarze
ilość komentarzy: 1
Użytkownik: misiak297 2014-05-06 21:30 napisał(a):
Odpowiedź na: Wspomnienia zwykle piszą ... | dot59Opiekun BiblioNETki
Jak zwykle świetna recenzja. Z Vesną Goldsworthy zetknąłem się pierwszy raz dzięki książce "Polskie Bałkany" - Maciej Duda bardzo ciekawie przedstawia jej twórczość. Wtedy też zrozumiałem, jak niewiele wiem o literaturze tamtego regionu. Na szczęście pomału nadrabiam zaległości.
Patronaty Biblionetki
Biblionetka potrzebuje opiekunów
Recenzje

Użytkownicy polecają:

Redakcja poleca: